Walka o Charliego Garda

Nikt nie jest w stanie wyobrazić sobie sytuacji, w której będzie musiał podjąć walkę o życie własnego dziecka

Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Rodzice Charliego musieli podjąć walkę nie tylko z chorobą, ale także z lekarzami, sądem i trybunałem praw człowieka.

 

Chłopiec przebywa w jednym z londyńskich szpitali. Cierpi na rzadką chorobę, która powoduje osłabienie wszystkich narządów i mięśni. W tej chwili jest podpięty do sprzętu wspierającego oddychanie, ponieważ płuca nie są w stanie pracować samodzielnie. Rodzice chłopca – Connie i Chris Gard – od początku nie poddawali się w tej walce. Znaleźli nawet możliwość zastosowania leczenia eksperymentalnego w Stanach Zjednoczonych, jak również zebrali pieniądze na to leczenie. Wielu ludzi z całego świata zaangażowało się w sprawę Charliego, w jego walkę o życie. Niestety na rodziców spadł cios z innej strony. Najpierw lekarze a następnie Sąd Najwyższy Zjednoczonego Królestwa orzekli, że transport dziecka z Wielkiej Brytanii do Stanów Zjednoczonych to zbyt duże ryzyko i lepiej dla niego, jeśli umrze w Wielkiej Brytanii.

W takiej sytuacji rodzice Charliego zrobili dokładnie to, co zrobiłby każdy inny rodzic. Nie poddali się, lecz zaczęli szukać odwołania od tej decyzji. Zwrócili się do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Trybunał przychylił się do decyzji Sądu oraz lekarzy i orzekł, że: transport poza Europę może okazać się zbyt niebezpieczny dla umierającego chłopca a uporczywe leczenie nie pomoże, a wręcz przeciwnie spowoduje dalsze cierpienie dziecka. Odłączenie od aparatury miało nastąpić 30 czerwca 2017 roku. Wtedy do walki w sprawie życia chłopca przyłączył się także papież Franciszek, napisał: “Obrona ludzkiego życia, zwłaszcza, gdy jest narażone przez chorobę, to obowiązek miłości, który Bóg powierza nam wszystkim”.

 

Dziś Charlie staje się symbolem wojny cywilizacyjnej. Wojny o nasze prawo do życia. Charlie i jego rodzice stanęli w pierwszym szeregu a my jesteśmy zobowiązani ich w tej walce wspierać.

Dziś o Charliego walczy cały świat. Walczymy my wszyscy. Charlie staje się symbolem wojny cywilizacyjnej. Wojny o nasze prawo do życia. Charlie i jego rodzice stanęli w pierwszym szeregu a my jesteśmy zobowiązani ich w tej walce wspierać.

Lekarze, Sąd a nawet Trybunał Praw Człowieka, który właśnie prawa do życia ma chronić, wszyscy stanęli po przeciwnej stronie niż rodzice chłopca. Młodzi ludzie, żyjący w cywilizowanym świecie, w środku Europy, w 21 wieku, kiedy dostępne są wszelkie środki i metody uśmierzania bólu, kiedy godne przeżycie ostatnich chwil stało się możliwe, kiedy sprawdzane są różne terapie mogące uratować życie ludzkie, zostali uderzeni systemem tzw. “ochrony praw człowieka” i stali się wojownikami w walce na  śmierć i życie.

 

😍#parentalrights #charliesarmy #charlieslemonchallenge #charliegard #charliesfight

Post udostępniony przez #charliesfight (@charliesfight)

 

Gdyby nie Papież, gdyby nie apele włoskich lekarzy, gdyby nie zwrócenie oczu świata na tę sprawę, mały Charlie od kilku dni już by nie żył a rodzice zostaliby sami, w poczuciu nie tylko dramatycznej, niewyobrażalnej straty ale także wielkiej przegranej całej naszej cywilizacji. Wszyscy zostalibyśmy w takim poczuciu.

Jeśli instytucja, która ma bronić naszych praw, szczególnie tego fundamentalnego prawa do życia, przyjmuje, że lepiej dla nas byśmy nie żyli to w jakim celu ta instytucja istnieje?

Do kogo mamy się odwołać w naszej sprawie? Do kogo mamy się odwołać w sprawie życia naszych dzieci, jeśli przed trybunałem z definicji mającym bronić praw człowieka, powinniśmy raczej sami się chronić.

Kto nam pomoże, kiedy – jak matka Charliego – będziemy wiedzieć, że mamy kontakt z dzieckiem, że nas widzi, reaguje a lekarze będą twierdzili inaczej? Kto nam pomoże, kiedy sami będziemy mieli niesamowitą wolę życia a komisja, trybunał, czy też inna instytucja postanowi, że już wystarczy, że szkoda nas dalej uporczywie podtrzymywać przy życiu.

 

Są takie wartości, których żadna komisja i żadna instytucja dotykać nie może. Taką wartością jest życie ludzkie. Życie pochodzi od Boga i tylko po Jego stronie pozostaje decyzja kiedy je zakończy. Żaden człowiek nie ma prawa podejmować podobnej decyzji za drugiego człowieka.

Są takie wartości, których żadna komisja i żadna instytucja dotykać nie może. Taką wartością jest życie ludzkie. Życie pochodzi od Boga i tylko po jego stronie pozostaje decyzja kiedy je zakończy. Żaden człowiek nie ma prawa podejmować podobnej decyzji za drugiego człowieka. Tego po prostu nie wolno. Jeśli zabierze nam się prawo do życia, prawo do życia naszych najbliższych, to co nam zostanie?

 

Dzięki interwencji papieża, rzymskiego szpitala pediatrycznego Bambino Gesu, który zgłosił gotowość przyjęcia dziesięciomiesięcznego Charliego Garda i opieki nad nim „przez czas, jaki mu jeszcze pozostał”, oraz dzięki apelom zwykłych ludzi, Sąd Najwyższy ma ponownie rozpatrzyć sprawę chłopca.

Pozostaje nam tylko modlitwa za Charliego i jego rodziców. Modlitwa o siłę i nadrobienie straconego na walkę z urzędami czasu, każdej minuty, która przecież dla nich jest teraz najcenniejsza.

 

Niech ich Bóg strzeże i wspiera

 

Wszystkich czytelników Stacji7 zachęcam do modlitwy. Odmówmy dziś wszyscy chociaż dziesiątkę różańca w intencji Rodziny Gard.

 


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Aneta Liberacka

Aneta Liberacka

Redaktor naczelny portalu Stacja7.pl, prezes Fundacji Medialnej 7. Z wykształcenia matematyk, doświadczenie zawodowe jako manager zdobywała w takich korporacjach jak Comarch czy HP, prowadząc projekty w Europie, Ameryce Środkowej i krajach arabskich. Mama czwórki dzieci, chętnie zabierająca głos w sprawach rodzinnych. Pochodzi z Koziebród - miejscowości, w której znajduje się przepiękne sanktuarium Maryjne.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Show comments
Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Po prostu wyspowiadaj

Nie da się ukryć, że Triduum Paschalne to ofiara za nasze grzechy. Nie da się ukryć, że w każdym z tych trzech dni przewija się grzech i słabość ludzka

o. Piotr
Socha
zobacz artykuly tego autora >

W zakręconych nieraz pięć razy kolejkach do konfesjonałów, które widzimy przy okazji zbliżających się Świąt stoją różne osoby. To prawda, że czasem spowiedzi te są powierzchowne, płytkie, trochę na „odwałkę”. Czasem jest to akcja pod tytułem „pukaczka” bo nie miną 2 lub 3 minuty, a tu już rozlega się pukanie, za chwilę w następnym konfesjonale to samo itd. i już po wszystkim, już po spowiedzi – następny proszę.

 

W ferworze takich doświadczeń w kręgach kapłańskich pojawiają się rozliczne uwagi na temat sakramentu pokuty i pojednania w kościele w czasie poprzedzającym zwłaszcza Święta Wielkanocne.

 

Jedni uważają, że wraz z rozpoczęciem wieczornej Mszy Świętej Wieczerzy Pańskiej nie należy już zasiadać do konfesjonału, gdyż rozpoczynają się Święta Paschalne. Spowiedź już dawno powinna być za nami. Inni przesuwają tę granicę nieco dalej może do Wigilii Paschalnej, a jeszcze innych nie spotkamy w konfesjonale dopiero w Niedzielę Zmartwychwstania. Trudno oceniać te postawy i opinie wielu czasem bardzo doświadczonych kapłanów. I nie o to chodzi czy mają rację, czy też nie.

 

 

Światło na tę coroczną sytuację rzuca trochę głębsze przyjrzenie się Ofierze Jezusa Chrystusa. Nie da się ukryć, że Jego Triduum Paschalne to ofiara za nasze grzechy. Nie da się ukryć, że w każdym z tych trzech dni przewija się grzech i słabość ludzka. Na jednej płaszczyźnie spotykają się miłość Jezusa z Piotrowym „nie znam tego człowieka”, Judaszowym „pocałunkiem wydajesz Syna Człowieczego” lub okrzykami „na krzyż z Nim”. A zatem Jezusa nie dziwi w tym czasie grzech człowieka. Nie brzydzi się człowiekiem idąc do Getsemani, siedząc w więzieniu, idąc na krzyż. Mało tego w tym Świętym czasie otaczają Go sami złoczyńcy, zdrajcy i faryzeusze.

 

Jeśli zatem ja, jako kapłan będę szukał w kolejce do spowiedzi ludzi świętych lub ganił ich za to, że w ogóle się do tej kolejki ustawiają to chyba mijam się z Jezusowym: „Dziś ze mną będziesz w raju”.

 

A zatem po prostu wyspowiadaj. Nie zapominaj, że jesteś tylko szafarzem. „Dawajcie, a będzie Wam dane”. Po prostu wyspowiadaj, nawet, jeśli z głośników brzmi już ”Wesoły nam dzień dziś nastał”, a ktoś ciągnie cię za rękaw prosząc: „wyspowiada mnie ksiądz?” – zrób to, a potem zaśpiewaj jeszcze głośniej trzecią zwrotkę tej pieśni: „Piekielne moce zwojował, nieprzyjaciela podeptał, nad nędznymi się zmiłował”. Nie wolno nam nawet na chwilę zamknąć zdrojów miłosierdzia Boga.

 


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas

o. Piotr Socha

Redaktor Naczelny miesięcznika "Rycerz Niepokalanej"

Zobacz inne artykuły tego autora >
Show comments
o. Piotr
Socha
zobacz artykuly tego autora >