Papież inny niż myśleli

Niedawno minęły dwa lata od ostatniego dnia papieskiej posługi Benedykta XVI. W interesie czystej wiedzy zajrzałem do archiwalnych artykułów z pierwszych dni tego niemal 8-letniego pontyfikatu

Tomasz Adamski
Tomasz
Adamski
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Papież inny niż myśleli
Niedawno minęły dwa lata od ostatniego dnia papieskiej posługi Benedykta XVI. W interesie czystej wiedzy zajrzałem do archiwalnych artykułów z pierwszych dni tego niemal 8-letniego pontyfikatu

Jako źródło zupełnie reprezentatywne dla środowisk nieprzychylnych Kościołowi postanowiłem wybrać Gazetę Wyborczą i przeczesać przede wszystkim jej archiwum internetowe. Już pierwszy tekst (pt. O Josephie Ratzingerze, papieżu Benedykcie XVI), przybliżający sylwetkę następcy Papieża Polaka na kilka godzin po wyborze, przyniósł – z dzisiejszej perspektywy – niemałe zaskoczenie.

Autor przypomina dokument Kongregacji Nauki Wiary Dominus Iesus (stworzony przez Ratzingera, zatwierdzony przez Wojtyłę) i relacjonuje oburzenie wspólnot chrześcijańskich. Jako efekt Deklaracji wskazuje (za anonimowymi "krytykami") na zahamowanie dialogu ekumenicznego. Łączy to z powszechnie znaną awersją kard. Ratzingera do modlitewnych spotkań w Asyżu i wysuwa nieostry wniosek o niechęci do międzyreligijnego dialogu świeżo wybranego papieża. Dosłownie kilka zdań później dokłada do tego tezę, że Ratzinger jest przeciwnikiem "swobody teologicznych debat".

Jakież musiało być zdziwienie uważnych Czytelników i samego Autora, gdy w 2011 roku (w 25-lecie pierwszego spotkania) papież Benedykt XVI zorganizował zebranie w Asyżu i… oprócz modlitwy zaoferował każdemu religijnemu przywódcy (oraz niewierzącym intelektualistom!) możliwość prezentacji przemówienia o religii, teologii, roli wiary. Do tego wspólna Modlitwa w Błękitnym meczecie w Turcji razem z oprowadzającym go po muzułmańskiej świątyni muftim Stamb ułu kompletnie przekreślają pochodzące sprzed 10 lat diagnozy o niechęci do dialogu, współpracy i o antyekumeniczności.

Tej ostatniej kłam zadaje dodatkowo przełomowy ekumeniczny dokument Anglicanorum Coetibus powołujący personalne ordynariaty dla anglikanów-konwertytów.

Papież inny niż myśleli

Nie chcę mnożyć zbędnych przykładów. Starczy zaznaczyć, że takich tekstów – zawierających diagnozy błędne, często prezentujących życzeniowe myślenie, wróżenie z fusów i projektujących tego efekt na przyszłość papiestwa – w kwietniu 2005 roku pojawiło się całkiem sporo i to nie tylko w Gazecie Wyborczej. Ale dlaczego o tym wspominać prawie na dekadę od ich napisania?

Otóż, powyższe wnioski nie są bynajmniej podśmiechujkami bez znaczenia! Nie było jeszcze pontyfikatu, który zostałby odgadnięty i zdiagnozowany w pełni już w pierwszych godzinach jego trwania, więc wytykanie błędów po latach przypomina pseudoracjonalistyczne wywody o wiekach średnich współczesnych antyklerykałów.

Jednak historia magistra vitae est – diagnozował Cyceron. Te same błędy, które media wykazywały w ocenie i oczekiwaniach wobec Benedykta XVI powtórzone były niespełna 2 lata temu, gdy na Tron Piotrowy wybrano papieża Franciszka. I trwają do dziś. Dlatego warto zwrócić na nie uwagę.

5 dni po zakończeniu konklawe z 2013 r. internetowa strona Wyborczej umieściła artykuł pt. Nowy papież chce 'Kościoła biednego'. Co na to watykańscy hierarchowie i co to dla nich oznacza? wieszczący bardzo efektowną, a przede wszystkim rychłą rewolucję. Której – co warto zaznaczyć – do dziś nie było.

Papież inny niż myśleli

Papież miał się nie bawić w półśrodki i jak radykalnie odmówił założenia mucetu w kilka chwil po wyborze, tak miał z miejsca ruszyć bryłę Kościoła w określonych kierunkach. Jednym z nich jest ubóstwo. Kardynałowie mieli natychmiast przesiąść się do skrajnie tanich samochodów lub całkiem z nich zrezygnować – tak się nie stało. Kuria Rzymska miała zostać radykalnie odchudzona – tak się nie stało. Polski Episkopat miał przeżywać ciężkie chwile ze względu na swe rzekome rozpasanie i drżeć przed wizytą ad limina apostolorum – tak również się nie stało.

I nie mogę się powstrzymać od lekkiej złośliwości, bo artykuł cieszy się z franciszkowej "popularności bez kultu". A ja dostrzegam tu przykład medium, które paradoksalnie ten kult popularyzuje dziś na wszelkie sposoby.

Odważne zapowiedzi o kształcie pontyfikatu znów rozminęły się z rzeczywistością. Być może dlatego, że szafowali nimi dziennikarze, a nie papież.

W chwili wyboru nie da się obiektywnie przewidzieć kolejnych ruchów papieża. Czyni to Watykan miejscem fascynującym, ale bardzo utrudnia zadanie dziennikarzom, którzy powodowani imperatywem chwili kreślą sylwetkę hierarchy na kolanie, a potem biegną za swoją projekcją. Warto o tym pamiętać podążając z papieżem Franciszkiem, ale także wtedy, gdy go zabraknie.

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7




 

 

Tomasz Adamski

Tomasz Adamski

Zobacz inne artykuły tego autora >

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Tomasz Adamski
Tomasz
Adamski
zobacz artykuly tego autora >

Dobroć Szarytek, czyli tak źle, tak niedobrze

Na początek zagadka: jak zareagowałby górnik, który po powrocie z nocnej zmiany do domu przeczytałby o sobie w gazecie, że jego praca to tylko pozornie wydobycie węgla, ale tak naprawdę to misterny plan, w wyniku którego ma się dokopać do jądra ziemi i czerpać z tego ogromne korzyści dla siebie? Śmiechem, bo to bzdura, czy płaczem, bo oszczerstwo?

Tomasz Adamski
Tomasz
Adamski
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Dobroć Szarytek, czyli tak źle, tak niedobrze
Na początek zagadka: jak zareagowałby górnik, który po powrocie z nocnej zmiany do domu przeczytałby o sobie w gazecie, że jego praca to tylko pozornie wydobycie węgla, ale tak naprawdę to misterny plan, w wyniku którego ma się dokopać do jądra ziemi i czerpać z tego ogromne korzyści dla siebie? Śmiechem, bo to bzdura, czy płaczem, bo oszczerstwo?

Konsternacja. To termin, który najtrafniej opisuje, co mogły poczuć w pierwszej chwili warszawskie zakonnice ze Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego a Paulo, gdy dowiedziały się, co na ich temat wypisuje się w mediach. W skrócie: warszawskie szarytki wystąpiły o warunki zabudowy na terenie swojego (!) ogrodu. Jest to wynik szerokiej działalności charytatywnej, jakiej podjęły się zakonnice i wciąż rosnącego zapotrzebowania na ich pomoc. Jednak jak zdaje się sugerować m.in. Gazeta Wyborcza, która nagłośniła temat, sprawę należy rozpatrywać od zupełnie innej strony: plany szarytek to nie tylko niszczenie stołecznego krajobrazu, ale przede wszystkim dowód na chciwość zakonnic, które nie potrafią uszanować 300-letniego zieleńca.

fot. Memphis CVB

Problem w tym, że – jak wykazują w późniejszym oświadczeniu szarytki – tak redaktorzy z Czerskiej, jak i idący w ślad za nimi publicyści innych mediów, nie zadali sobie trudu, by dotrzeć do prawdy o planowanej inwestycji. Wypada zapytać czy tylko z lenistwa, czy jednak z powodu wyraźnej tendencyjności powstałych na tej bazie artykułów. Zapytać i zamilknąć ze wstydem.

Nie jest moim celem wykazywanie wszystkich kłamstw, bo Czytelnikowi, który nie prześledził kampanii na internetowej stronie Wyborczej i nie czytał sprostowań szarytek, prawdopodobnie od niuansów zawróciłoby się w głowie. Dość powiedzieć, że cytowana w tekście siostra ekonomka nie wypowiedziała żadnego z przypisywanych jej słów, a gdy szarytki wydały oświadczenie, w którym m.in. zachęcały do zapoznania się ze swoim charyzmatem i historią, Wyborcza opublikowała w internecie tekst zatytułowany: Szarytki: handel gruntami jest zgodny z naszym charyzmatem. To tylko kilka detali, które składają się na dość klarowny obraz rzetelności materiału.

Warto zwrócić uwagę na inny aspekt całej sprawy: niekonsekwencję lewicowych środowisk medialnych reprezentowanych przez Wyborczą w ocenie przedsięwzięcia Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia.

Alternatywna historia: do szarytek zgłasza się człowiek z pomysłem i zachęca, aby w zabytkowym ogrodzie postawić budynek z jadłodajnią dla bezdomnych, z możliwością uczestniczenia w terapiach, z pomocą prawną dla najuboższych itp. (czyli przedstawia krytykowany przez media pomysł szarytek), ale siostry się nie zgadzają, bo nie chcą niszczyć ogrodów. Nie jest trudna do wyobrażenia reakcja gazet, w których tekst pt.: Dla sióstr miłosierdzia ogród ważniejszy od człowieka byłby pewnie elementem najłagodniejszym. Innymi słowy: tak źle i tak niedobrze.

fot. 401(K)-2012

Druga kwestia jest już ściśle ekonomiczna. Przy ogromnym zapotrzebowaniu na pomoc szarytek i rozbudowanej działalności, jaką prowadzą, pieniądze są niezbędne. Trudno wykarmić setki osób, jeśli nie ma się środków na zakupienie żywności, a jak informują siostry w swoim oświadczeniu: przyznawane środki z różnych instytucji państwowych są niewystarczające. A przecież i tego typu dotacje są wg redaktorów z Czerskiej niedopuszczalne! Środowisko Gazety Wyborczej i pokrewnych poglądowo mediów jest zatem przeciwnikiem zdobywania pieniędzy przez zakon i szerzej: duchowieństwo za pomocą robienia finansowego użytku z tego, co posiadają, ale z drugiej strony uważa dotowanie ich z publicznych pieniędzy za skandal. Tak źle i tak niedobrze.

I kwestia trzecia – osoba papieża Franciszka jako inspiracja dla szarytek. Medium, które w oczekiwaniu na rychłe zmiany doktrynalne, paradoksalnie wyrasta na największego apologetę trwającego pontyfikatu, chroniąc papieża przed krytyką konserwatywnych katolików, powinno znać wezwanie Ojca Świętego: Jak ja bym chciał Kościoła biednego, Kościoła dla biednych. Tym bardziej, że z lubością tę wypowiedź cytuje. Szkoda, że tylko pierwsza część zapadła mu w pamięć.

W całej tej historii pozostaje sporo niewyprostowanych pytajników. Najważniejszym z nich jest intencja dziennikarzy, którzy uczestniczą w tym festiwalu nierzetelności. Zanim temat ujrzał światło dzienne, nikt nie zapukał do drzwi sióstr i uczciwie nie zapytał, co planują. Szarytkom udało się to wyjaśnić dopiero w charakterze obrony, publikując oświadczenie. Szkoda, że Gazeta, kreująca się na opiniotwórczą, zapomniała, że przed kształtowaniem opinii należy poznać fakty.

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7




 

 

Tomasz Adamski

Tomasz Adamski

Zobacz inne artykuły tego autora >

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Tomasz Adamski
Tomasz
Adamski
zobacz artykuly tego autora >