video-jav.net

Niewygodna rzeczywistość

Prawda ma to do siebie, że lubi spłatać figla, jeśli ktoś zamiast ją badać i ukazywać w całym jej pięknie, zaczyna kształtować ją po swojemu. Wczoraj reżyserom medialnego świata rzeczywistość wbiła kolejny nóż w plecy

Tomasz Adamski
Tomasz
Adamski
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Bo oto znów o nas mówią! Tylko, że nie w upragnionych superlatywach, ale w kontekście religijnej dyskryminacji. To dlatego entuzjastycznie prozachodnie media wymownie milczą. Każdy dzień rozpoczynają w blokach startowych, aby opisać który z rozpoznawalnych Polaków został na Zachodzie z odpowiednią intensywnością poklepany po plecach, by móc Rodakom przedstawić narrację sukcesu. Dziś jej nie ma.

To na swój brytyjski sposób zabawne, że media tak mocno zajęły się pomijaniem prześladowań chrześcijan na Bliskim Wschodzie, że zapomniały płaszczem milczenia nakryć własne podwórko. Na nim wciąż nie jest równie krwawo, jak w miejscach, do których daleko nam geograficznie. Problem w tym, że coraz bliżej nam do nich mentalnie.

Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie opublikowało raport o prześladowaniu religijnym, a w nim dowodzony przez Tomasza Lisa Newsweek został wraz z pismami pokroju: Nie oraz Faktów i Mitów wymieniony jednym tchem jako przyczyna antyklerykalnego niżu ciążącego nad Polską. O ile ostatnie dwa tytuły nie są tutaj żadną niespodzianką, bo obie redakcje z plucia na Kościół uczyniły sobie wygodny sposób na otrzymywanie wypłat, o tyle co do Newsweeka, pretendującego do miana gazety najbardziej opiniotwórczej, a nie prymitywnie antyklerykalnej, pozostawały wątpliwości. Wydaje się, że zagraniczni eksperci nie mieli ich nawet przez moment.

Niewygodna rzeczywistość

Kiedy przy różnych okazjach udowadniałem (i nie tylko ja; mądrzejsi ode mnie wskazywali na to samo), że bieganie z mikroskopem po parafiach, by dostrzec pierwiastki pedofilii i kradzieży to nic nowego, jak kontynuacja myśli Goebbelsa, wielu pukało się w czoło. Tymczasem Ministerstwo Propagandy i Oświecenia Publicznego istnieje, ma się świetnie i funkcjonuje wg ściśle określonych zasad, a praca dla niego wciąż równa się grubemu portfelowi, orderom i laurkom. Brudzenie sobie rąk przy zakrzywianiu płaszczyzn prawdy w medialnym gabinecie krzywych luster w Polsce niestety nie hańbi.

I nie są to pojękiwania zgorzkniałego starca z tylnej ławki Kościoła, zniecierpliwionej moherowej babci marudzącej na tramwajowym przystanku, oazówy z tłustym warkoczem, czy wąsatego introwertyka z pierwszego roku seminarium. To nie lament martwych stereotypów, które wytworzyliście, by umieszczać je między wierszami kreślonych na kolanie filipik. To nie głosy tych, którymi można bezkarnie wzgardzić, jak to czyniliście przez ostatnie lata. Tym razem to naukowa analiza ekspertów z całego świata, którzy widzą, że nie jest dobrze, a równia jest pochyła.

Gdyby propaganda antykościelna i antyreligijna w ogóle (nie chodzi przecież tylko o katolicyzm, choć z powodów wiadomych celownik skupia się głównie na Kościele) ograniczała się tylko do nierozsądnych słów, można by ją z uśmiechem zignorować, od mocniejszych duchowo spodziewać się modlitwy za nieprzyjaciół i na tym sprawę zakończyć. Problem jest jednak głębszy – wypaczanie rzeczywistości i jawnie wroga narracja insynuująca między wierszami bezkarność i zbrodniczość Kościoła nie budzi zwykłej niechęci lub obojętności, ale agresję. Raport wspomina o próbie zniszczenia obrazu Matki Boskiej Jasnogórskiej czy podarciu Biblii – aktach wyraźnie bluźnierczych i antykatolickich.

Ale efekty pracy propagandystów nie ograniczają się tylko do występowania przeciw symbolom. To uderzanie w ludzi!

W listopadzie w koszalińskim szpitalu ksiądz walczył o życie, ponieważ nie chciał otworzyć napastnikom sejfu na plebanii. Bito go po głowie ostrym narzędziem. Sugeruje się, że była to siekiera. Raport podaje przykład księdza napadniętego w Suwałkach kilkadziesiąt miesięcy temu. Został dotkliwie pobity i okradziony, ale nie z pieniędzy, jakie miał przy sobie. Ukradziono mu modlitewnik. Trudno o bardziej oczywisty przykład napaści religijnej i nie jest to wnioskowanie moje, ale raportu nt. wolności wyznań na świecie amerykańskiego Sekretariatu Stanu. Wyjątkowy policzek dla tych, którzy chcieliby te doniesienia sprowadzić do wiecznego niezadowolenia egzaltowanych katolików i podpisać kolejny apel o deklerykalizację kraju.

Niewygodna rzeczywistość

Ale tutaj niewygodne zdanie Amerykanów i Zachodu przestaje nas obchodzić. Jest ważne tylko wtedy, gdy z nieznanych pod względem rzetelności badań Uniwersytetu w Columbii i Dakocie wynika, że 97% księży to pedofile, a 88% z nich – fetyszyści.

Ta historia nie ma jeszcze puenty. Może ją jednak mieć już niedługo. Od naszej odporności na manipulację zależy, czy jej finał będzie przebiegał wg scenariusza bliskowschodniego, czy zdołamy się w porę opamiętać.

Tomasz Adamski

Tomasz Adamski

Zobacz inne artykuły tego autora >
Tomasz Adamski
Tomasz
Adamski
zobacz artykuly tego autora >

Jak pies z kotem

Pies najpierw nie lubi kota, a dopiero potem szuka argumentów - powiedział ktoś sprytny. Zupełnie przypadkiem udało się mądremu ktosiowi celnie zdiagnozować podejście części mediów do Kościoła. Trudno to zrobić celniej i mam na to świeży przykład

Tomasz Adamski
Tomasz
Adamski
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Od kilku dni furorę w internecie robi niespełna dwuminutowy film zrobiony przy okazji urodzin Radia Maryja – o. Tadeusz Rydzyk poświęca ustawionym w kolejce słuchaczom kilka sekund rozmowy, wymienia uprzejmości, uśmiechy i wręcza upominki. Oprócz tego przyjmuje ofiary w kopertach i nie pozwala się całować w rękę. Z ostatnich dwóch czynności trudno wybrać, która bardziej obłudnie oburza tzw. obiektywne media.

Widziałem to nagranie kilkukrotnie i nie dostrzegłem w nim dosłownie nic oburzającego. Ani razu ojciec Rydzyk nie wyciągnął pierwszy rękę po kopertę – reagował jedynie, gdy ktoś wychodził z inicjatywą. I co ważniejsze – nie pozwalał całować swoich dłoni. Owszem witał się, ściskał dłoń każdej osoby, ale gdy tylko ktoś schylał się, by ją ucałować, wyrywał ją jak oparzony wyraźnie żartując, choć słów nie słychać.

Na marginesie: wybrzuszenia i rozmiary wręczanych kopert wskazują na to, że zakonnik niekoniecznie przyjmował pieniądze. Chyba, że w grubych plikach tajskich banknotów (największy ma 16cm x 16cm).

fot. YouTube

Oficjalna narracja świętego oburzenia jest taka, że redemptorysta gardzi wiernymi i chce tylko ich pieniędzy. To, że nikogo do ofiar nie zmusza (na nagraniu kilka osób nie wręcza kopert i zostali potraktowani identycznie jak reszta), że ludzie spontanicznie wysupłali swoje oszczędności, by się na obchodach pojawić i wspomóc dalszą działalność, że zarzut o przyjmowanie kopert a nieprzyjmowanie pocałunków jest zwyczajnie głupi i podszyty fałszywą troską o samopoczucie i portfele moherowych babć, wreszcie to, że sami Redaktorzy z najwyższą pogardą piszą o słuchaczach toruńskiej rozgłośni nie tylko przy tej, ale każdej innej okazji – to wszystko nie przychodzi im na myśl, tego sobie nie zarzucają.

Najwyższym obrzydzeniem napełnia mnie świadomość, że gdyby dyrektor Radia Maryja zachował się kompletnie inaczej – media chętnie i tutaj dostrzegłyby w jego zachowaniu pogardę dla zwykłego człowieka. Film pojawiłby się w internecie. Co najwyżej nie przyszywano by redemptoryście przed nazwiskiem jakże zabawnego przydomka szybkie ręce. Za kogo on się uważa, że się pozwala po dłoniach całować? – wołano by przy akompaniamencie szumu rozdzieranych szat podobnie, jak – nie przymierzając – napuszano się na Benedykta XVI czy innych papieży np. za liturgiczny przepych.

Innymi słowy: teraz dyrektor toruńskiej rozgłośni gardzi ludźmi poprzez brak wyczucia i chciwość, bo nie pozwala się całować po dłoniach. Gdyby pozwalał – gardziłby ludźmi poprzez wywyższanie się. Jak się nie odwróci – z tyłu ma plecy.

fot.  Piotr Drabik

Żeby nie było, że zmyślam – wystarczy odszukać, jaka była narracja, gdy przy okazji walki o obecność na multipleksie ojciec Rydzyk przybył do Sejmu, by wziąć udział w posiedzeniu komisji kultury i środków przekazu. Wg relacji (niepotwierdzonej nagraniem lub zdjęciami) posłowie jednej z partii rzucali się, by ucałować dłoń zakonnika, na co ten przystał. Jak wtedy nazywano tych posłów, jak nazywano ojca Rydzyka, pozwolę sobie nie przytaczać.

Nigdy nie słuchałem Radia Maryja i nie oglądałem TV Trwam – czas z nimi spędzony mógłbym oszacować na maksymalnie 15 minut mojego życia. 15 minut, które poziomem i treścią nie wyrzuciły mnie z butów. Ale im więcej czytam takich nonsensownych ataków, obrzydliwie obłudnych rechotów, zarzutów o pogardę insynuowanych przez tych, którzy najchętniej z czoła odbiorców toruńskich treści zrobiliby sobie popielniczkę, tym większym jestem fanem działalności redemptorysty.

Drodzy Redaktorzy, Wasza obłuda wpycha ludzi w ramiona tego, czego tak szczerze nienawidzicie. Pomyślcie o tym, nim sytuacja zmusi Was do koniunkturalnej zmiany frontu.

Tomasz Adamski

Tomasz Adamski

Zobacz inne artykuły tego autora >
Tomasz Adamski
Tomasz
Adamski
zobacz artykuly tego autora >