Nasze projekty
Tomasz Adamski

Niewygodna rzeczywistość

Prawda ma to do siebie, że lubi spłatać figla, jeśli ktoś zamiast ją badać i ukazywać w całym jej pięknie, zaczyna kształtować ją po swojemu. Wczoraj reżyserom medialnego świata rzeczywistość wbiła kolejny nóż w plecy

Reklama

Bo oto znów o nas mówią! Tylko, że nie w upragnionych superlatywach, ale w kontekście religijnej dyskryminacji. To dlatego entuzjastycznie prozachodnie media wymownie milczą. Każdy dzień rozpoczynają w blokach startowych, aby opisać który z rozpoznawalnych Polaków został na Zachodzie z odpowiednią intensywnością poklepany po plecach, by móc Rodakom przedstawić narrację sukcesu. Dziś jej nie ma.

 

To na swój brytyjski sposób zabawne, że media tak mocno zajęły się pomijaniem prześladowań chrześcijan na Bliskim Wschodzie, że zapomniały płaszczem milczenia nakryć własne podwórko. Na nim wciąż nie jest równie krwawo, jak w miejscach, do których daleko nam geograficznie. Problem w tym, że coraz bliżej nam do nich mentalnie.

Reklama

 

Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie opublikowało raport o prześladowaniu religijnym, a w nim dowodzony przez Tomasza Lisa Newsweek został wraz z pismami pokroju: Nie oraz Faktów i Mitów wymieniony jednym tchem jako przyczyna antyklerykalnego niżu ciążącego nad Polską. O ile ostatnie dwa tytuły nie są tutaj żadną niespodzianką, bo obie redakcje z plucia na Kościół uczyniły sobie wygodny sposób na otrzymywanie wypłat, o tyle co do Newsweeka, pretendującego do miana gazety najbardziej opiniotwórczej, a nie prymitywnie antyklerykalnej, pozostawały wątpliwości. Wydaje się, że zagraniczni eksperci nie mieli ich nawet przez moment.

 

Reklama

 

Niewygodna rzeczywistość

Kiedy przy różnych okazjach udowadniałem (i nie tylko ja; mądrzejsi ode mnie wskazywali na to samo), że bieganie z mikroskopem po parafiach, by dostrzec pierwiastki pedofilii i kradzieży to nic nowego, jak kontynuacja myśli Goebbelsa, wielu pukało się w czoło. Tymczasem Ministerstwo Propagandy i Oświecenia Publicznego istnieje, ma się świetnie i funkcjonuje wg ściśle określonych zasad, a praca dla niego wciąż równa się grubemu portfelowi, orderom i laurkom. Brudzenie sobie rąk przy zakrzywianiu płaszczyzn prawdy w medialnym gabinecie krzywych luster w Polsce niestety nie hańbi.

Reklama

 

I nie są to pojękiwania zgorzkniałego starca z tylnej ławki Kościoła, zniecierpliwionej moherowej babci marudzącej na tramwajowym przystanku, oazówy z tłustym warkoczem, czy wąsatego introwertyka z pierwszego roku seminarium. To nie lament martwych stereotypów, które wytworzyliście, by umieszczać je między wierszami kreślonych na kolanie filipik. To nie głosy tych, którymi można bezkarnie wzgardzić, jak to czyniliście przez ostatnie lata. Tym razem to naukowa analiza ekspertów z całego świata, którzy widzą, że nie jest dobrze, a równia jest pochyła.

 

Gdyby propaganda antykościelna i antyreligijna w ogóle (nie chodzi przecież tylko o katolicyzm, choć z powodów wiadomych celownik skupia się głównie na Kościele) ograniczała się tylko do nierozsądnych słów, można by ją z uśmiechem zignorować, od mocniejszych duchowo spodziewać się modlitwy za nieprzyjaciół i na tym sprawę zakończyć. Problem jest jednak głębszy – wypaczanie rzeczywistości i jawnie wroga narracja insynuująca między wierszami bezkarność i zbrodniczość Kościoła nie budzi zwykłej niechęci lub obojętności, ale agresję. Raport wspomina o próbie zniszczenia obrazu Matki Boskiej Jasnogórskiej czy podarciu Biblii – aktach wyraźnie bluźnierczych i antykatolickich.

 

Ale efekty pracy propagandystów nie ograniczają się tylko do występowania przeciw symbolom. To uderzanie w ludzi!

 

W listopadzie w koszalińskim szpitalu ksiądz walczył o życie, ponieważ nie chciał otworzyć napastnikom sejfu na plebanii. Bito go po głowie ostrym narzędziem. Sugeruje się, że była to siekiera. Raport podaje przykład księdza napadniętego w Suwałkach kilkadziesiąt miesięcy temu. Został dotkliwie pobity i okradziony, ale nie z pieniędzy, jakie miał przy sobie. Ukradziono mu modlitewnik. Trudno o bardziej oczywisty przykład napaści religijnej i nie jest to wnioskowanie moje, ale raportu nt. wolności wyznań na świecie amerykańskiego Sekretariatu Stanu. Wyjątkowy policzek dla tych, którzy chcieliby te doniesienia sprowadzić do wiecznego niezadowolenia egzaltowanych katolików i podpisać kolejny apel o deklerykalizację kraju.

 

Niewygodna rzeczywistość

Ale tutaj niewygodne zdanie Amerykanów i Zachodu przestaje nas obchodzić. Jest ważne tylko wtedy, gdy z nieznanych pod względem rzetelności badań Uniwersytetu w Columbii i Dakocie wynika, że 97% księży to pedofile, a 88% z nich – fetyszyści.

 

Ta historia nie ma jeszcze puenty. Może ją jednak mieć już niedługo. Od naszej odporności na manipulację zależy, czy jej finał będzie przebiegał wg scenariusza bliskowschodniego, czy zdołamy się w porę opamiętać.

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite