Nasze projekty
Tomasz Adamski

Lotnicze dogmaty

Podróże apostolskie to raj dla dziennikarzy i watykanistów, którzy otrzymują akredytację umożliwiającą im towarzyszenie papieżowi, ponieważ samolot to miejsce, z którego Głowa Kościoła nie może uciec przed nawet najtrudniejszym i najbardziej zawiłym pytaniem

Reklama

Pontyfikat papieża Franciszka z pewnością zostanie zapamiętany jako jeden z bardziej spektakularnych, jeśli chodzi o kontrowersyjność udzielanych przez niego odpowiedzi podczas samolotowych konferencji prasowych. W niewycyzelowanych, spontanicznych wypowiedziach argentyńskiego papieża tkwią bowiem luki, które poszukujący sensacji dziennikarze chętnie wypełniają swoimi interpretacjami, dla których papież pozostawia bardzo dużo swobody. A że intencje mediów nie zawsze są czyste, zdarza się, że stawiają na głowie całą papieską wypowiedź.

To w samolocie padły legendarne już słowa o homoseksualistach poszukujących Boga, których papież nie zamierza osądzać. Zdanie wypowiedziane podczas powrotu z Brazylii nie jest de facto żadną nowością, a jedynie przypomnieniem starej zasady, że wszyscy jesteśmy grzesznikami i że osądza się tylko czyn, nie człowieka. Tymczasem medialna relacja wpierw odwróciła kontekst wypowiedzi, a później wykorzystała ją dla siania wątpliwości w zakresie moralnego nauczania Kościoła. Pisało się wtedy o papieżu, który aprobuje homoseksualizm, co było obrazem wyssanym z palca. Słowa papieża o katolikach, którzy nie muszą być jak króliki otoczone nieskończoną ilością potomstwa potraktowano równie instrumentalnie. Dziś sytuacja nie zmieniła się ani o jotę.

Reklama
Reklama

Korea_Pope_Francis_Arrive_Seoul_Airport_01

Reklama
Reklama

Media donoszą bowiem: „Papież wydał zezwolenie na używanie antykoncepcji. Chodzi o wirus Zika.” Inne dodają: „Papież Franciszek: Antykoncepcja to czasem mniejsze zło”. I wtórują sobie media nie rozumiejąc lub nie chcąc zrozumieć, jakiej dezinformacji się dopuszczają.

Nie ma bowiem żadnego rewolucyjnego zezwolenia. Po pierwsze ze względów formalnych zmiana tak delikatnej materii jaką jest katolicka etyka seksualna, nie może się odbyć za pomocą relacji medialnych, nie może być luźną wypowiedzą w samolocie. Z tego samego zresztą powodu takiej wypowiedzi nie obejmuje dogmat o papieskiej nieomylności. Po drugie, zasada mniejszego zła, na którą powołują się gazety i telewizje, nie ma zastosowania w tym przypadku. Mniejsze zło jest bowiem bardziej skomplikowanym terminem niż się to powszechnie stosuje – to nie wytrych, który pozwala przy użyciu grzechu negocjować ze złem, o czym Franciszek doskonale wie.

Reklama

Dlatego, gdy ktoś – cytowany jako „teolog” – relacjonuje, że papież „(…) przekonywał, że są sytuację, gdy antykoncepcja jawi się jako mniejsze zło”, kłamie, bo nic takiego nie padło z ust papieża.

Co powiedział Franciszek?

Dokładny cytat brzmi następująco: „Paweł VI – Wielki! – w trudnej sytuacji w  Afryce pozwolił zakonnicom używać środków antykoncepcyjnych w wypadku przemocy. (…) unikanie ciąży nie jest złem absolutnym, co w niektórych przypadkach, jak w tym, o którym wspomniałem, mówiąc o Błogosławionym Pawle VI, było oczywiste.”

Wbrew rozsiewanym przez niedoinformowane media przekonaniom, nie ma niczego rewolucyjnego w stwierdzeniu o moralnie dopuszczalnym unikaniu ciąży od czasu opublikowanej w 1968 roku encykliki Humanae Vitae. Ten sam dokument stwierdza jednak kategoryczny sprzeciw wobec antykoncepcji, co – przynajmniej w teorii – zamyka dyskusję.

Ważny jest jednak wątek wspomnianej przez papieża sytuacji z Pawłem VI. Ten szczegół przysporzył sporo bólu głowy nawet najbardziej poważanym watykanistom i urzędnikom Stolicy Apostolskiej. Nie ma bowiem żadnej wypowiedzi ani dokumentu, który uwierzytelniałby taką relację. Sytuacja jest bowiem dużo bardziej skomplikowana.

Jak wyjaśnia John Allen Jr. dla portalu Crux, termin „pozwolił”, użyty przez Franciszka nie nosi w sobie sensu prawnego, takiego, jakim odbiera go przeciętny czytelnik. Papież powołał się na dużo delikatniejszy epizod: gdy Paweł VI był arcybiskupem Mediolanu, w 1961 w czasopiśmie naukowym Studi Cattolici¸ któremu sam patronował jako metropolita, trzech moralistów opublikowało artykuł, w którym stwierdzają, że w ekstremalnej sytuacji zakonnic w Kongo używanie mechanicznej antykoncepcji byłoby dopuszczalne. Jeden z autorów artykułu, Pietro Palazzini, został 12 lat później mianowany kardynałem, co miało rzekomo dowodzić podobieństwa w postrzeganiu moralności przez papieża i nowego kardynała.

Pope_Francis_in_Colombo

Ta teoria jest jednak mało wiarygodna, ponieważ w wypadku tak głębokiego odzwierciedlenia poglądów należałoby się spodziewać, że w opublikowanej 7 lat po pamiętnym artykule encyklice Humanae Vitae pozostałby jakiś ślad po ówczesnej dyskusji. Poza tym wątpliwości w tym zakresie budzi kreacja kardynalska Palazziniego, która odbyła się dopiero w dziesiątym roku pontyfikatu Pawła VI.

Jest to zatem wyjaśnienie bardzo pokrętne, ale jedyne, jakim dysponujemy. Jest jednak wartościowe w tym znaczeniu, że pokazuje, jak delikatnymi drogami podąża myśl papieska i jak wulgarne znamiona nosi trywializowanie wypowiedzi Franciszka, aby tylko zmieściły się w przygotowane uprzednio szpalty.

Odejście od doktryny?

Zika – o którą został zapytany papież na pokładzie samolotu – to wirus opanowujący coraz większe tereny Ameryki Południowej. Jest przenoszony przez owady, wobec czego epidemia rozprzestrzenia się w błyskawicznym tempie. Zarażenie się nim przez kobietę ciężarną skutkuje nieprawidłowościami w życiu płodowym dziecka. Wirus spowodował już narodziny tysięcy niemowląt z małogłowiem – chorobą powodującą niepełny rozwój mózgu. Sytuacja jest tragiczna. Światowa Organizacja Zdrowia nadała już najwyższy priorytet badaniom nad lekarstwem.

Istnieje jednak zasadnicza różnica pomiędzy ekstremalnym przykładem afrykańskiego terroru sprzed pół wieku, a epidemią, która nie jest zależna od złej czy dobrej woli człowieka, ale wystąpiła samoistnie i jest wyzwaniem dla lekarzy. Dlatego papież Franciszek – jeśli wczytać się wnikliwie w jego wypowiedź dostępną już w internecie w dosłownym tłumaczeniu – nawet nie zająknął się na temat dopuszczenia antykoncepcji, a jedynie użył historycznego casusu dla zobrazowania absolutności zła. Co więcej, zrobił to w ramach kontrastu wobec niekwestionowanego zła aborcji, o czym wielu mediom nie wystarczyło odwagi wspomnieć.

Wobec powyższego, wypowiedzi papieskiej w żadnym wypadku nie należy odczytywać w charakterze przyzwolenia na jakąkolwiek formę antykoncepcji, ale jako uznanie połodniowoamerykańskiej epidemii jako „słusznego powodu” dla unikania przekazywania życia (zob. Humanae vitae 16)!

Jest to również wypowiedź wyjątkowa i godna szerokiego komentarza, ale skrajnie odległa od sugestii, jakie pojawiły się w mediach.

Sprawa jest zatem wybitnie delikatna, a rewolucja, o której huczą media nie ma żadnego pokrycia w rzeczywistości. Relacje typu: „Papież Franciszek stwierdził, że kobiety zagrożone wirusem Zika powinny być dopuszczone do używania antykoncepcji, która może zapobiec ciąży. To odejście od wcześniejszej doktryny Kościoła katolickiego” są bowiem spłycaniem i instrumentalizowaniem papieskiej wypowiedzi dla własnych korzyści.

Ale do takich działań zdążyliśmy się przyzwyczaić.

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite