Nasze projekty
Tomasz Adamski

Kościelne rewolucje

Papież Franciszek znów zaskoczył? Tych, co Kościół znają z mediów, na pewno.

Reklama

Ludzie Kościoła mają sporo wad. Problem w tym, że one pozostają w mediach niezauważone, ponieważ to, co gazety i telewizje podają nam jako defekt prawie zawsze jest cnotą. Podobne pomieszanie z poplątaniem kwitnie w opisywaniu kościelnych norm.

 

Niestety takich już mamy ekspertów od Kościoła. Gdy piszą o pedofilii, nie pomyślą, by zajrzeć do prawa kanonicznego lub odpowiednich instrukcji. Gdy piszą o nadchodzącym wyborze przewodniczącego KEP wymieniają iksnaście nazwisk, które każdy przeciętny katolik przytoczy z pamięci bez szczególnego namysłu, a potem przyznają sobie ordery, że wśród niekończącej się litanii pojawiło się to właściwe. Gdy robią wewnątrzredakcyjny plebiscyt na Księdza Roku (piszę zupełnie serio!) to wygrywa akurat ten, który 8 miesięcy później zostaje suspendowany, a groźba tej kary przez ekspertów opisywana jest jako zagrożenie dyspensą (tu też serio).

Reklama
Reklama

Papież Franciszek znów zaskoczył. Udzielił ślubu żyjącym "na kocią łapę"donosi od rana natemat.pl. Gdzież zaskoczenie, gdzież rewolucja? Udzielanie ślubu parom żyjącym w konkubinacie jest przecież normalną praktyką Kościoła.

 

Mało tego! Kościół nieustannie wzywa do nawrócenia poprzez przyjęcie tego sakramentalnego daru. Tymczasem na tym gruncie to samo środowisko już za kilka miesięcy będzie pisało o odwiedzinach duszpasterskich w tonie relacji z wyłudzania haraczu. Ksiądz przyszedł i namawiał nas do sakramentu, którego nie chcemy przyjąć – taka będzie narracja.

Reklama
Reklama

 

I co ciekawe, parafialny klecha, który ośmieli się podnieść rękę na świętość konkubinatu, wolnych związków i całej reszty systemu praw bez obowiązków stanie się na kilka tygodni symbolem katolandu, państwa w państwie, które trzeba stłamsić, aby być nowoczesnym.

 

Reklama

A tu Głowa Kościoła nie robi zgoła niczego innego i doczekuje się laurki. Wczorajsze wydarzenie po raz kolejny pokazało nowoczesne podejście papieża do kwestii obyczajowych – pieje z zachwytu Redakcja.

 

Jak bardzo jest to głupie wykazuje jeszcze jedna myśl – Co ciekawe, żaden z młodożeńców nie planował, że ślubu udzieli im sam Ojciec Święty (…). Większość narzeczonych miała już zarezerwowane daty ślubu w innych parafiach. Oznacza to mniej więcej tyle, że i bez rewolucyjnego papieża tych dwadzieścia par wstąpiłoby w sakramentalne związki po prawdopodobnie długim rozbracie z czystym serduchem. Ale co wolno wojewodzie…

 

Rewolucje są dla wielkich, a w parafiach przecież sami źli księża…

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite