video-jav.net

Diakonat kobiet. Czy będzie rewolucja?

Kiedy w marcu tego roku Catherine Aubin na łamach L'osservatore Romano rozpoczęła burzliwą dyskusję na temat głoszenia homilii przez kobiety, nikt nie podejrzewał, że dwa miesiące później podobną burzę wywołają słowa papieża Franciszka. Od wczoraj media huczą o rewolucji w Kościele. Czy słusznie?

Tomasz Adamski
Tomasz
Adamski
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Na zebraniu 870 przełożonych zakonów żeńskich, na którym obecny był papież Franciszek, padło pytanie postulujące powstanie komisji badającej sprawę diakonatu kobiet. Według relacji obserwujących spotkanie publicystów, papież miał powiedzieć, że zgadza się z takim postawieniem sprawy i postara się zlecić Kongregacji Nauki Wiary stworzenie gremium eksperckiego. Na tej podstawie wiele mediów – również w Polsce – wróży rychłą zmianę w dotychczasowej praktyce ustanawiania diakonów, a nawet wprowadza w błąd sugerując, że papież zbada kwestię kapłańskich (!) święceń kobiet.

 

Pomijając fakt, że mamy do czynienia ze spontaniczną – co mocno podkreślił rzecznik Federico Lombardi – papieską deklaracją, która może w swojej realizacji napotkać wiele przeszkód (aktualnie nie jest bowiem zadaniem priorytetowym dla Kościoła), należy zwrócić uwagę przede wszystkim na kontekst tego fragmentu. W rzeczywistości papieżowi zaproponowano powołanie komisji, która miałaby zbadać rolę diakonis we wczesnym Kościele, by na podstawie wyników jej badań rozstrzygnąć ostatecznie kwestię dopuszczalności kobiet do posługi diakonatu. Deklaracja podjęcia próby stworzenia takiego ciała nie jest jeszcze równoznaczna z niemal już ogłoszoną przez media rewolucją w Kościele.

 

Są podstawy, aby być sceptycznym wobec takich prognoz. Przede wszystkim dlatego, że temat nie jest świeży i na przestrzeni wieków był już wielokrotnie wałkowany. Zawarty w Kodeksie Prawa Kanonicznego (1024) przepis wymagający, aby kandydat do święceń diakonatu był ochrzczonym mężczyzną nie wziął się znikąd.

 

Stanowczy głos w tej sprawie zabrał papież Jan Paweł II w liście apostolskim “Ordinatio Sacerdotalis”. Stwierdzenie “(…) oświadczam, że Kościół nie ma żadnej władzy udzielania święceń kapłańskich kobietom oraz że orzeczenie to powinno być przez wszystkich wiernych Kościoła uznane za ostateczne” przysporzyło sporo kłopotów teologom, bo według wielu z nich, takie sformułowanie wyczerpuje znamiona nieomylnego nauczania papieża, które jako takie nie może być podważane. Dla uczciwości trzeba jednak zaznaczyć, że w tym fragmencie nie ma mowy o diakonacie, a jedynie o kapłaństwie, choć przy uznawanej przez Kościół trójstopniowości sakramentu świeceń, nie powinno to wiele zmieniać.

 

Potrzebny raban zakonników

 

Ważnym, ale bardzo mało znanym dokumentem jest broszura pt. “Diakonat. Rozwój i perspektywy” będąca podsumowaniem trwającej dekadę pracy kilkudziesięciu teologów zgromadzonych w Międzynarodowej Komisji Teologicznej oraz w podlegającej jej podkomisjach. Co ważne, jednym z członków podpisujących się pod raportem końcowym oddanym do podpisu ówczesnemu prefektowi Kongregacji Nauki Wiary Josephowi Ratzingerowi jest… obecny prefekt Gerhard Ludwig Muller. Jest to o tyle istotne, że jeżeli zapowiadana komisja powstanie, pieczę nad nią będzie trzymał właśnie kard. Muller.

 

Wspomniany dokument jasno mówi o tym, że jednorodność sakramentu święceń jest bardzo mocno zakorzeniona w Tradycji oraz powtórzona przez Sobór Watykański II i posoborowe magisterium. Ponadto dokument stwierdza, że rola diakonis we wczesnym Kościele nie może być porównywana do współczesnego rozumienia posługi diakonatu, nie istnieje bowiem analogia między tymi dwiema posługami. A zatem – choć Komisja nie oznajmia tego wprost – nie pozostawia wątpliwości, że wobec wspomnianej trójstopniowości święceń kobiety nie mogą pełnić posługi diakonatu.

 

Właśnie dlatego uważam, że jeśli komisja zostanie powołana i jej celem będzie zbadanie zagadnienia, a nie do udowodnienie czegoś, co już zostało postanowione, praca jej będzie musiała powtórzyć wyniki dotychczasowych badań. Trudno bowiem uwierzyć, że postulowana przez zakonnice komisja byłaby w stanie rzetelnie dojść do wniosków przeciwnych temu, co ustaliła MKT jako wynik dziesięciu lat ciężkiej pracy. Tym bardziej, że tego typu ciało eksperckie musiałoby przezwyciężyć wiele problemów (np. ze statusem i uprawnieniami), z którymi do dziś zmaga się sztandarowy projekt trwającego pontyfikatu – Komisja ds. Ochrony Nieletnich.

 

Oczywiście w tym wszystkim odnaleźć można szerszą perspektywę mocno profeministycznej działalności papieża Franciszka, choć za ten epitet Głowa Kościoła mogłaby się obrazić. Jak stwierdził na spotkaniu z przełożonymi zakonów żeńskich: “To nie jest kwestia feminizmu, ale prawdy”. Nie ulega wątpliwości, że papież obdarowuje zakonnice szczególną atencją raz po raz podkreślając rozdźwięk pomiędzy znaczeniem kobiet dla Kościoła, a ich rolą w procesie decyzyjnym. Jeśli dodamy do tego utrzymane w podobnej tonacji wypowiedzi jego najbliższych współpracowników – takich jak Sekretarz Stanu Piero Parolin, który twierdzi, że nie widziałby problemów, gdyby kiedyś jego funkcję piastowała kobieta – można spodziewać się, że trwający pontyfikat przygotowuje sporo zmian w tym zakresie.

 

Mimo to trudno sobie wyobrazić, aby jedną z nich miała być rewolucja w zakresie ustanawiania diakonów.

 

Poza fundamentem skonstruowanym na wymienionych wyżej dokumentach, optymizm swój opieram jeszcze na dwóch wypowiedziach z wczorajszego spotkania, których media nie podjęły, a które dopełniają obrazu intencji Franciszka. Pierwszą z nich jest przemilczane niemal dosłowne potwierdzenie diagnozy dokumentu Międzynarodowej Komisji Teologicznej – papież stwierdził, że w jego rozumieniu kobieta opisana w Biblii jako diakonisa (Rz 16,1) nie pełniła funkcji takich, jakie współcześnie czekają na diakonów. Drugą z nich jest ostre ostrzeżenie przed klerykalizmem. Franciszek jest znany ze stanowczego potępiania “książąt w sutannach”, jednak bodaj po raz pierwszy podobne słowa skierował do zakonnic, oceniając pragnienia władzy lub kościelnego dostojeństwa jako “grzeszne nastawienie”.

 

Wspomniany we wstępie krótki artykuł redaktor Aubin motywował postulat wpuszczenia kobiet na ambony w następujący sposób: “(…) to właśnie On, Chrystus czyni z wszystkich mężczyzn i wszystkich kobiet, których spotkał na swej drodze, świadków, posłańców i apostołów”. W rozmowie, która właśnie toczy się podczas komentowania papieskiej deklaracji podobna argumentacja pojawi się wielokrotnie. I dobrze, bo to pokazuje, że Chrystus nie wymaga święceń, aby uczynić z nas dobrych “świadków, posłańców i apostołów”.

 

I że do tego żadna rewolucja – inna niż codzienne nawrócenie – nie jest konieczna.

 

wklejka_aniolowie_ver1

Tomasz Adamski

Tomasz Adamski

Zobacz inne artykuły tego autora >
Tomasz Adamski
Tomasz
Adamski
zobacz artykuly tego autora >

Kościół już się wypowiedział. Nie liczmy na nic nowego

Prawdą jest, że Komunia święta jest lekarstwem. Gładzi grzechy lekkie, stanowi też antidotum, chroniąc przed grzechem w przyszłości. Jednak pytanie „lekarstwo czy nagroda za bezgrzeszne życie?” wydaje mi się diabolicznie fałszywe, zaciemniające istotę sprawy i prowokujące błędne wnioski rozumu pociąganego przez zwiedzione emocje, w dodatku wykrzywiając obraz autentycznej nauki Kościoła

Dawid Gospodarek
Dawid
Gospodarek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Ankieta papieża Franciszka i planowany synod o rodzinie sprowokowały dyskusję nad nauczaniem Kościoła o nierozerwalności małżeństwa i możliwości dopuszczania do Komunii wiernych żyjących w nowych związkach po cywilnym rozwodzie.

 

Dyskusja

Temat podzielił hierarchów. Kard. Kasper wygłosił referat, w którym zaproponował pod pewnymi wymogami dopuszczenie osób żyjących w nowych związkach do pełnego udziału w Eucharystii. Został on mocno skrytykowany przez innych purpuratów, którzy wskazywali na poważne błędy metodologiczne w jego wystąpieniu.

Kard. Walter Brandmüller, wieloletni przewodniczący Papieskiego Komitetu Nauk Historycznych, wskazał, że kard. Kasper opierał się na publikacjach zafałszowujących historię i praktykę Kościoła. Inni wskazywali na teologiczne dyletanctwo jego rozważań. Kard. Kasper, który niegdyś swoimi rozważaniami w podręczniku do chrystologii zrodził u niektórych powątpiewanie w fakt realnego zmartwychwstania Chrystusa, swoim autorytetem przekonuje jednak wielu. Wspomnieć tu można wielu katolickich publicystów, np. z Tygodnia Powszechnego, który opublikował wystąpienie kard. Kaspera. Nie pojawiły się tam jednak w kontrze głosy krytykujące progresistowskie postulaty. Osoby związane z pismem stwierdziły, że nie jest to potrzebne, gdyż tradycyjne nauczanie Kościoła jest powszechnie znane. Innego zdania jest jednak kard. Lorenzo Baldisseri, który po analizie odpowiedzi na „ankietę Franciszka” wskazuje na bardzo słabą znajomość nauczania Kościoła w kwestii małżeństwa, co jest przyczyną wielu problemów i kryzysów rodzin. Na ten sam problem nieznajomości katolickiej nauki o małżeństwie, również wśród duchownych, wskazuje ks. prof. Piotr Mazurkiewicz.

 

Sama dyskusja na ten temat jest dobra i potrzebna, może być twórcza i owocna. Tylko tak jesteśmy w stanie wypracować nowe sposoby dotarcia z przesłaniem Ewangelii do osób w poranionych relacjach, tylko tak możemy wypracować lepsze sposoby na ich zakotwiczenie w wierze i Kościele, zaoferować konkretną formację, etc. Cieszy, że dostrzegana jest rodzina i jej problemy, że chce się te kwestie traktować poważnie.

Nie przyniesie dobrych owoców manipulowanie w doktrynie, uciekanie się do fałszowania historii czy medialny hałas mający na celu przeforsowanie pomysłów z katolicką doktryną sprzecznych.

Dobrych owoców jednak nie przyniesie manipulowanie w doktrynie, uciekanie się do fałszowania historii czy medialny hałas mający na celu przeforsowanie pomysłów z katolicką doktryną sprzecznych. Nie można jednak ulegać szatańskim pokusom, by, nawet z najlepszymi intencjami, pod przykrywką pragnienia ulżenia komuś w jego dramacie, z katolicką doktryną równać w dół, a raczej wypierać się tego, co uświęciło rzesze wiernych, również rozwodników.

Kościół, jaki znam, budzi we mnie zaufanie między innymi dlatego, że mimo zmieniającego się świata potrafi wiernie trwać przy prawdzie Ewangelii, a nie przeczy sobie przy podmuchach różnych prądów, niczym Towarzystwo Strażnica. Kościołowi został obiecany i dany Duch Święty, który poucza o prawdzie. A ta nie znosi sprzeczności.

 

vatican-454979_1920

 

Franciszek i nierozerwalność

Papież Franciszek w liście do południowoafrykańskich biskupów przypomniał nauczanie Kościoła: „Świętość i nierozerwalność chrześcijańskiego małżeństwa, które często ulega rozbiciu pod wpływem ogromnej presji ze strony zeświecczonego świata, musi być wspierana jasnym nauczaniem, a także świadectwem samych małżeństw. (…) Ufam, że nie osłabnie w was gotowość do nauczania prawdy w porę i nie w porę ”.

Zwolennicy dopuszczenia do Komunii osób rozwiedzionych i trwających w nowych związkach doskonale zdają sobie sprawę z tego, że nie mogą uderzyć w nierozerwalność małżeństwa. Ma ona zbyt poważne umocowanie w Biblii, Tradycji i mocnych orzeczeniach doktrynalnych.

 

Małżeństwo przerwać może jedynie śmierć. Młodzi ślubują sobie miłość, wierność i uczciwość małżeńską w każdej sytuacji życia.

Małżeństwo przerwać może jedynie śmierć. Młodzi ślubują sobie miłość, wierność i uczciwość małżeńską w każdej sytuacji życia. Jeśli wydarzą się jakieś dramatyczne okoliczności, w których małżonkowie będą musieli nawet z naszego punktu widzenia nieodwracalnie (nie można ograniczać łaski Bożej!) rozstać się, dalej pozostają związani węzłem małżeńskim. I każdy akt seksualny z inną osobą jest grzechem nie tylko dlatego, że ma miejsce poza sakramentalnym małżeństwem, ale jest również łamaniem składanej w obliczu Boga i Kościoła przysięgi.

 

Komunia – lekarstwo czy nagroda?

Prawdą jest, że Komunia święta jest lekarstwem. Gładzi grzechy lekkie, stanowi też antidotum, chroniąc przed grzechem w przyszłości. Jednak pytanie „lekarstwo czy nagroda za bezgrzeszne życie?” wydaje mi się diabolicznie fałszywe, zaciemniające istotę sprawy i prowokujące błędne wnioski rozumu pociąganego przez zwiedzione emocje, w dodatku wykrzywiając obraz autentycznej nauki Kościoła w tej kwestii.

 

Jak uczy sobór trydencki, a za nim powtarza wydany po Vaticanum II Katechizm Kościoła Katolickiego, nie można przystępować do Komunii świętej, mając na sumieniu grzech ciężki.

W lekcjonarzu do Mszału Pawła VI niestety nie znalazły się obecne w tradycyjnym rycie rzymskim słowa z listu św. Pawła do Koryntian, w których Apostoł przestrzega chrześcijan: „Kto spożywa chleb lub pije Kielich Pański niegodnie, winny będzie Ciała i Krwi Pańskiej. Niech przeto człowiek baczy na siebie samego, spożywając ten chleb i pijąc z tego kielicha. Kto bowiem spożywa i pije, nie zważając na Ciało Pańskie, wyrok sobie spożywa i pije” (1 Kor 11, 27-29).

 

Eucharystia jest sakramentem żywych i ich ma wzmacniać w pielgrzymce. Grzech ciężki czyni umarłym duchowo, a trupowi nie jest potrzebny żaden pokarm lecz wskrzeszenie.

Eucharystia jest sakramentem żywych i ich ma wzmacniać w pielgrzymce. Grzech ciężki czyni umarłym duchowo, a trupowi nie jest potrzebny żaden pokarm lecz wskrzeszenie. Osoby, które popadły w grzech ciężki, powinny się nawrócić i wyspowiadać (zło możliwie naprawiając i wyrzekając się go). Jeśli więc ktoś (z dowolnych powodów) nie był w stanie sprostać ślubnym zobowiązaniom, potem wszedł w związek niesakramentalny z inną osobą i nie może go zerwać (np. ze względu na dzieci lub dobro drugiej osoby), powinien zrezygnować z aktów seksualnych, o ile ważne jest dla niego życie sakramentalne i chce z sakramentów czerpać siłę do życia w prawdziwej, czystej miłości.

Nie dopuszczanie do Komunii osób, które trwają w ciężkim grzechu, jest kwestią doktryny i nie można jej naruszać.

 

Italy - Religion - Pope Francis - 14th General assembly of the Synod of Bishops

 

Kościół już się wypowiedział – nie liczmy na nic nowego

W adhortacji posynodalnej Sacramentum Caritatis papież po obradach z biskupami z całego świata wyjaśnił, dlaczego osoby rozwiedzione i będące w nowych związkach nie mogą przystępować do Komunii, oraz co Kościół im proponuje, by odnaleźli w Arce Zbawienia miejsce dla siebie:

 

„Eucharystia i nierozerwalność małżeństwa

Skoro Eucharystia wyraża nieodwracalność miłości Boga w Chrystusie do swego Kościoła, to jest zrozumiałe, dlaczego ta miłość zawiera, w odniesieniu do sakramentu Małżeństwa, tę nierozerwalność, której każda prawdziwa miłość nie może nie pragnąć gorąco. Więcej niż uzasadniona jest zatem uwaga duszpasterska, jaką Synod poświęcił bolesnym sytuacjom, w których niemało wiernych się znalazło, gdy po zawarciu sakramentu Małżeństwa rozwiedli się i zawarli nowy związek. Chodzi o delikatny i złożony problem, o prawdziwą plagę w dzisiejszych społecznych stosunkach, która coraz bardziej niszczy również i katolickie kręgi. Pasterze, z miłości dla prawdy, są zobowiązani dobrze rozeznawać różne sytuacje, aby w stosowny sposób wspierać duchowo wiernych, których to dotyczy. Synod Biskupów potwierdził praktykę Kościoła, opartą na Piśmie Świętym (por. Mk 10, 2-12), niedopuszczania do sakramentów osób rozwiedzionych, które zawarły nowe związki, ponieważ swoim stanem i sytuacją życiową obiektywnie zaprzeczają tej jedności w miłości pomiędzy Chrystusem i Kościołem, która wyraża się i realizuje w Eucharystii. Niemniej jednak osoby rozwiedzione, które zawarły ponowne związki, nadal — pomimo ich sytuacji — przynależą do Kościoła, który ze szczególną troską im towarzyszy w ich pragnieniu kultywowania, na tyle, na ile to jest możliwe, chrześcijańskiego stylu życia poprzez uczestnictwo we Mszy św., choć bez przyjmowania Komunii św., słuchanie słowa Bożego, adorację eucharystyczną, modlitwę, uczestnictwo w życiu wspólnotowym, szczerą rozmowę z kapłanem czy ojcem duchownym, oddawanie się czynnej miłości, dziełom pokuty oraz zaangażowaniu w wychowanie dzieci.

Tam, gdzie rodzą się uprawnione wątpliwości, co do ważności małżeństwa sakramentalnie zawartego, należy podjąć takie kroki, które są konieczne dla zweryfikowania ich zasadności. (…) Przypominam, że „poważnym obowiązkiem jest staranie się o to, aby działania instytucyjne Kościoła w trybunałach stawały się coraz bliższe wiernym”. Jednak trzeba unikać traktowania troski duszpasterskiej, jakby była ona przeciwstawna wymogom prawa. Należy nade wszystko wychodzić z założenia, iż fundamentalnym punktem spotkania prawa i duszpasterstwa jest miłość prawdy: ta zaś nigdy nie jest abstrakcyjna, ale „konkretyzuje się w ludzkiej i chrześcijańskiej drodze każdego wiernego”. W końcu, w przypadku, gdy nieważność węzła małżeńskiego nie jest stwierdzona i gdy występują obiektywne okoliczności, które sprawiają, iż życie wspólne jest nieodwracalne, Kościół zachęca tych wiernych, aby zobowiązali się przeżywać swój związek według wymogów prawa Bożego, jako przyjaciele, jak brat i siostra; w ten sposób będą oni mogli ponownie przystępować do stołu eucharystycznego, uwzględniając wymogi przewidziane przez sprawdzoną kościelną praktykę. Taka droga, aby była możliwa i owocna, winna spotkać się ze wsparciem duszpasterzy oraz odpowiednich inicjatyw kościelnych, unikając w każdym przypadku błogosławienia tychże związków, aby nie powodowało to wśród wiernych zamieszania odnośnie do wartości małżeństwa.

Zważywszy na złożoność kulturalnego kontekstu, w którym Kościół żyje w wielu krajach, Synod polecił też dołożyć maksymalnej troski duszpasterskiej w przygotowanie nowożeńców i w uprzednie zweryfikowanie ich przekonań odnośnie do niepodważalnych zobowiązań wpływających na ważność sakramentu Małżeństwa. Poważne rozeznanie tego zagadnienia może pomóc uniknąć sytuacji, w których poruszenia uczuciowe i płytkie racje skłaniają dwoje młodych do podjęcia odpowiedzialności, której nie potrafią potem uszanować. Zbyt wielkie jest dobro, którego Kościół i całe społeczeństwo oczekują od małżeństwa i od rodziny na nim opartej, aby nie zaangażować się dogłębnie w to specyficzne zadanie duszpasterskie. Małżeństwo i rodzina są instytucjami, które powinny być wspierane i bronione przed każdą możliwą dwuznacznością w pojmowaniu prawdy o nich, ponieważ wszelka szkoda im wyrządzona jest w rzeczywistości raną zadaną ludzkiemu współżyciu jako takiemu.

 

franciszek_Milosierdzie_500pcxPolecamy książkę "Miłosierdzie to imię Boga" - wywiad z papieżem Franciszkiem!

Papież Franciszek w prostych i bezpośrednich słowach zwraca się do każdego człowieka, budując z nim osobisty, braterski dialog. Na każdej stronie książki wyczuwalne jest jego pragnienie dotarcia do osób, które szukają sensu życia, uleczenia ran. Do niespokojnych i cierpiących, do tych, którzy proszą o przyjęcie, do biednych i wykluczonych, do więźniów i prostytutek, lecz również do zdezorientowanych i dalekich od wiary.

W rozmowie z watykanistą Andreą Torniellim Franciszek wyjaśnia – poprzez wspomnienia młodości i poruszające historie ze swojego doświadczenia duszpasterskiego – powody ogłoszenia Nadzwyczajnego Roku Świętego Miłosierdzia, którego tak pragnął.

Kup teraz!

 

Dawid Gospodarek

Dawid Gospodarek

Zobacz inne artykuły tego autora >
Dawid Gospodarek
Dawid
Gospodarek
zobacz artykuly tego autora >