Nasze projekty
ks. Piotr Żelazko

Bliski (wschód) i daleki Bogu

Dlaczego skrawek lądu wciśnięty pomiędzy trzy kontynenty, który Pan Bóg tak bardzo ukochał, jest jednocześnie tak pełen cierpienia? Dlaczego do miejsca nazywanego Ziemią Świętą bardziej pasuje nazwa “ziemia wojny”? Skąd zło na Bliskim Wschodzie?

Reklama

fot. Chalky Lives

Jakakolwiek próba opisania tego konfliktu skazana jest z góry na stronniczość.

 

Reklama
Reklama

Można zacząć od biblijnego nakazu zajęcia ziemi (Patrzcie, wydaję wam ten kraj. Idźcie, posiądźcie tę ziemię, którą Pan poprzysiągł dać Abrahamowi, Izaakowi, Jakubowi, a po nich ich potomstwu), wypędzenia mieszkańców (Oddam w ręce wasze mieszkańców tego kraju, a ty ich przepędzisz spośród was) i separacji (Nie będziesz zawierał przymierza z nimi ani z ich bogami. Nie mogą mieszkać w twoim kraju) i razem z rzeszą Ewangelikalnych Chrześcijan wspierać bezwarunkowo Izrael i jego politykę.

 

Można rozpocząć od masowego eksodusu Palestyńskich Arabów w 1948 roku i nazywać Izrael okupantem jak to robi spora część światowych lewicujących mediów.

Reklama
Reklama

Po jednej stronie wagi można położyć na szali lecące na Izrael rakiety: mało skuteczne, przechwytywane przez system Żelazna Kopuła, utrudniające życie części mieszkańców na Południu Izraela. Z drugiej strony, czy tych rakiet nie można uznać za wołanie do świata, który coraz mniej interesuje się sytuacją w Strefie Gazy? Od 2005 roku, kiedy opuścił ją ostatni Izraelski żołnierz, granice, wybrzeże i przestrzeń powietrzna Gazy pozostają zamknięte. Może jedyną próbą zwrócenia na siebie uwagi jest to uparte wystrzeliwanie rakiet, nawet jeśli ceną jest nieuchronna interwencja. Wygląda to trochę jak więzień, który obrzuca przechodniów kamieniami z okna swojej celi: wie, że za chwilę przyjdzie strażnik i trzeba będzie ponieść karę, ale choć na chwilę chce przypomnieć o tym, że jeszcze nie umarł, że ciągle “gnije” w więzieniu.

Można pisać o brutalności Hammasu, któremu ilość cywilnych ofiar dodaje zwolenników na świecie. Mógłbym opisywać na własne oczy widziane demonstracje anty-Palestyńskie w Jerozolimie, których uczestnicy domagali się “więcej krwi”. Mógłbym streścić kilka opowieści znajomego dziennikarza, który po powrocie z Gazy zatrzymał się w Izraelu i opisywał próbę wystrzelenia przez Hammas rakiety sprzed hotelu dla dziennikarzy, zapewne z nadzieją na odpowiedź izraelskiej armii i ewentualne ofiary wśród zachodnich korespondentów.

 

Reklama

Bliski (wschód) i daleki Bogu

Mógłbym pytać dlaczego świat tak nagle się oburza ilością ofiar w Gazie, podczas gdy liczba zabitych w ciągu ostatnich dwóch lat w Syrii wynosi 180 tys., w Iraku są to dziesiątki, a w Sudanie setki tysięcy.

 

Pisząc o tym konflikcie nawet polscy dziennikarze stają zwykle po którejś ze stron. Moi znajomi na FB dzielą się na publikujących filmiki przeciwko Hammasowi i artykuły o bohaterskich żołnierzach IDF i tych którzy wzywają do bojkotu produktów izraelskich i przyłączenia się do pro-Palestyńskiej demonstracji w Paryżu czy Hamburgu. Po jednej stronie zdjęcia ofiar, najczęściej dzieci, gruzy, zniszczenie i krew, po drugiej obrazki ukazujące brutalność Hammasu w Gazie czy radykalnego Islamu w innych częściach Bliskiego Wschodu. Nawet liturgia przestaje być neutralna: znajomy Dominikanin zamieścił zdjęcia księży podczas modlitwy w szalikach z barwami narodowymi jednej ze stron. A przecież można, jak pisze znany pakistańsko-kanadyjski bloger Ali Rizvi, być jednocześnie po obu stronach. Wystarczy popierać świeckość państwa, demakratyzację i two-states-solution, a sprzeciwiać się Hamasowi, rozwojowi osiedli Izraelskich i blokadzie Strefy Gazy.

Nienawiść i przemoc są jak samonakręcająca się spirala – zatacza ona coraz większe kręgi i wciąga coraz więcej osób do swojego tańca, który można przerwać. “Nie chcemy was tutaj” – mówią po hebrajsku i arabsku Izraelczycy i Palestyńczycy – młodzi i starzy, kobiety i mężczyźni powtarzają to jedno zdanie na przemian. Na koniec filmu plansza: Organizacja zrzeszająca osoby, które straciły w konflikcie bliską osobę nie chce nowych członków.

Pytanie: skąd zło na Bliskim Wschodzie może mieć nową odpowiedź: z braku przebaczenia. Członkowie The Parents Circle Forum pokazują, że nienawiść bez pokarmu umrze. Zamiast ją karmić trzeba próbować przebaczyć. Bez próby zbliżenia i pojednania nie będzie trwałego pokoju, a tylko czasowe “zawieszenia broni”, co jakiś czas przerywane przez którąś ze stron z różnych powodów. Wystarczy przeczytać kilka historii (www.theparentscircle.com) napisanych przez ludzi, którzy pomimo ogromnego bólu nie chcą zemsty, ale wzywają do zakończenia konfliktu, by nikt już nie musiał przeżywać tego, co oni.

Bliski (wschód) i daleki Bogu

Kiedy przed kilkoma miesiącami zostałem poproszony o krótką prelekcję dla Arabskich kleryków, podkreśliłem fakt, że uczęszczałem do szkoły średniej w Niemczech. My młodzi Polacy i młodzi Niemcy siedzieliśmy we wspólnych klasach, czasem razem w ławkach, spotykaliśmy się, przyjaźniliśmy – bez poczucia, że zdradzamy pokolenie naszych dziadków, którzy strzelali do siebie nawzajem. Życzyłem Arabskim seminarzystom, żeby takie pojednanie stało się kiedyś ich udziałem: żeby za jakiś czas młodzi Palestyńczycy i Izraelczycy mogli poznawać się wzajemnie, uczyć się siebie i rozminowywać pole nienawiści jakie na razie między nimi się rozciąga.

 

A łzy, ból i cierpienie nie mają flagi i nie są po żadnej stronie. Albo raczej: są po obu .

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite