video-jav.net

Bonae voluntatis

Czy Bóg ma upodobanie tylko w ludziach, którzy mają dobrą wolę?

Ks. Krzysztof Cebula
Ks. Krzysztof
Cebula
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

„Bonae voluntatis” – Ludzie dobrej woli… Co roku w święta Bożego Narodzenia powinniśmy mieć modlitewny problem z tym jednym określeniem św. Hieronima, który tworząc łacińskie tłumaczenie Biblii, tymi dwoma słowami oddał coś, co w redakcji Łukaszowej ewangelii, dosłownie tłumacząc, brzmi: Ludziom, w których sobie upodobał.

Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom, w których sobie upodobał. (Łk 2,14)

To hieronimowe tłumaczenie zapisało się, żeby nie napisać wyryło, bardzo mocno w naszym religijnym rozumowaniu. Popularna kolęda z roku na rok utrwala takie właśnie przekonanie. Coniedzielne śpiewanie Gloria, jeśli tylko jest świadomą modlitwą, też nas w tym utwierdza. Myślę, rozmawiam z ludźmi i napotykam sytuacje, które wskazują, że wielu chrześcijan skorych jest rezerwować Boga do spraw jasnych, dobrych i tych wszystkich będących po właściwej stronie. Trochę jest to taka naciągnięta formuła drugiego przykazania dekalogu, które nie tylko nie pozwala wzywać imienia Bożego do czczych rzeczy, ale według nas dodatkowo „zabezpiecza” Boga, pragnie Go uchronić przed jakimkolwiek kontaktem ze wszystkim co ciemne, brudne i złe.

Bonae voluntatis

Jeśli zdarza się komuś w taki adoracyjny sposób patrzeć na Zbawiciela, to warto, by celebrując kolejny raz w swoim życiu Cichą Noc i Świętą Noc, zadumał się choć na chwilę nad tym przejmującym faktem, że już same narodziny Bożego Syna nie odbierając Nocy, w której się dokonały, ani Ciszy ani Świętości, utrwaliły także jej inne przymiotniki: brudna, biedna, cuchnąca (najprawdopodobniej), zaskakująca akceptacją nie tyle jakiegoś ludzkiego barłogu ile dokładnie zwierzęcego żłobu.

Znając z zapisu ewangelii dzieciństwa te zawstydzające okoliczności, zwykliśmy najczęściej wyciągać z nich pobożne wnioski dotyczące w pierwszej kolejności ludzi, tego wszystkiego, co taki sposób przyjęcia Brzemiennej i jej Syna mówi o kondycji człowieka, jak to o nas świadczy… Warto czas jakiś swojej adoracji Żłóbka (odruchowo zdrabniamy zapis ewangelii – tak, staramy się nawet w myśleniu unikać szorstkiego słowa „żłób” – jak to brzmi „adoracja Żłobu”?) poświęcić dziękczynieniu za prawdziwe okoliczności gestu, który w naszą stronę wykonał Bóg. Naszej wierze bardzo się przyda wyciąganie wniosków, także tych dotyczących Boga: Co nam o Sobie objawia takim sposobem?

Czy Bóg ma upodobanie tylko w ludziach, którzy mają dobrą wolę? Czyż Jego zbawienie nie dokonuje się ze względu na grzech, a więc ludzką możliwość i wolę czynienia zła? Czemu zatem filologiczne i teologiczne umiejętności świętego biblisty z Betlejem mamy wykorzystywać jedynie do budowania dla Jezusa odświętnych jasełek, a dla siebie przekonania, że albo mam dobrą wolę i dany mi jest/będzie pokój Boży, albo nie mam szans na nic prócz udawania.

Bonae voluntatis

Ks. Krzysztof Cebula

Ks. Krzysztof Cebula

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ks. Krzysztof Cebula
Ks. Krzysztof
Cebula
zobacz artykuly tego autora >

Czy Lis ma piersi?

Właśnie ukazał się raport o wolności religijnej na świecie Papieskiego Stowarzyszenia "Pomoc Kościołowi w Potrzebie". Jaką ocenę otrzymała Polska?

Ks. Krzysztof Cebula
Ks. Krzysztof
Cebula
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

W Pakistanie wyznający islam sąsiedzi bronili chrześcijańskich kościołów. W Egipcie muzułmanie uchronili przed atakiem swych współwyznawców jedną ze świątyń katolickich. W Wielkiej Brytanii ortodoksyjni Żydzi pomogli muzułmanom zapewnić bezpieczeństwo ich meczetów. Tegoroczny amerykański raport o wolności religijnej przytacza takie przykłady międzyreligijnej solidarności w obliczu prześladowań.

Są na świecie także kraje, w których wolność religijna jest naruszana, choć na szczęście nie w takich skrajnych okolicznościach. W tej grupie wypada nam zauważyć własną Ojczyznę. Coraz częściej w skuteczne środki oddziaływania społecznego wyposażane są środowiska i osoby dążące do rozniecania nienawiści o podłożu religijnym.

Kościół w Polsce jak do tej pory nie chce, nie uznaje za konieczne, nie potrafi zainwestować według światowych standardów w potężną kancelarię prawną. Nie chce też w oparciu o istniejące prawo – owszem kulawe, dziurawe, post-PRL-owskie, ale jednak prawo – doprowadzić paru pismaków, a nawet całe koncerny prasowe i medialne do przyzwoitości.

Czyż Kościół na polu swej społecznej obecności nie powinien się przyczyniać do podnoszenia standardów także w tym obszarze? Czy nie jest palącą potrzebą czasu zgodne z prawem zadbanie o etos zawodowy tych, którzy swoją działalnością jedynie imitują dziennikarstwo? Czasem wystarczy odebrać im niebezpieczne zabawki, czasem – znowu zgodnie z prawem – przymusić do naprawienia uczynionych szkód. Takich udawanych czy farbowanych partaczy zawodu każde środowisko stara się piętnować. Czynią to także środowiska dziennikarskie w Polsce, na razie niezbyt skutecznie. Czy nie warto ich w tym wspierać?

Właśnie ukazał się raport o wolności religijnej na świecie Papieskiego Stowarzyszenia „Pomoc Kościołowi w Potrzebie". Został przygotowany przez międzynarodowych ekspertów. Objął uwagą i wnioskami okres od października 2012 roku do czerwca 2014 roku. Eksperci monitorowali 196 krajów świata. Niestety w 81 krajach wolność religijna jest ograniczona w wysokim lub bardzo wysokim stopniu.

Autorzy raportu na bardzo konkretnych przykładach wykazują, że w Polsce w ostatnich latach doszło do wzrostu agresji i podniesienia antyklerykalizmu do rangi postawy, która może być akceptowana społecznie. Winą obarczają głównie środki masowego przekazu.

Redagowany przez Tomasza Lisa Newsweek Polska zyskał wątpliwą sławę zwłaszcza dzięki swym gorszącym okładkom, przedstawiającym ulubione cele ataków gazety – piszą autorzy raportu. Oczywiście, nawet jeśli ktoś nie czyta bezpośrednio zawartości tych słownych ścieków, to medialni przedsiębiorcy często dbali, by nie tylko witryny prasowych kiosków, ale także wielkopowierzchniowe reklamy działały, także na maluczkich.

Każdy człowiek posiada piersi. Mężczyzna może z nich zrobić użytek przynajmniej na dwa sposoby: wypiąć je wysoko i z impetem zaatakować lub uznać swoją winę i uderzyć się w nie z przejęciem. Jestem bardzo ciekaw co się stanie. Z pewnością Lis ma piersi, ale czy i jaki zrobi z nich użytek?

Ks. Krzysztof Cebula

Ks. Krzysztof Cebula

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ks. Krzysztof Cebula
Ks. Krzysztof
Cebula
zobacz artykuly tego autora >