video-jav.net

Postaci kobiece w „Mistrzu i Małgorzacie”

Karty powieści Michaiła Bułhakowa pełne są niezwykłych postaci. Właściwie każdy z bohaterów okazuje się w jakiś sposób nietuzinkowy. Bo jak inaczej można określić szatana Wolanda, czarnego gadającego kota Behemota, pozostałą świtę profesora czarnej magii, czy przeżywającego artystyczne i miłosne męki Mistrza? Intrygująco wykreowana została także tytułowa Małgorzata – kobieta piękna, inteligentna, odważna i wyjątkowa. Powieściowa Małgorzata jest trzydziestoletnią mieszkanką Moskwy, atrakcyjną brunetką, która w trakcie wydarzeń rozkwita jako osobowość, ukazuje swoją kobiecą siłę i niezłomność w dążeniu do celu.

Dorota
Bajorek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Kobieta z przeszłością

Przed poznaniem Mistrza Małgorzata była zwykłą mężatką, jakich wiele. Jej życie wydawało się pozornie doskonałe. Bogaty mąż, rola idealnej pani domu, pieniądze, możliwość spełniania zachcianek. Jednak to, co komuś innemu mogło się kojarzyć ze spełnieniem marzeń, dla Małgorzaty było jedynie pasmem rozczarowań. Nie miała dzieci, nie kochała męża, więc tak naprawdę nie potrafiła odnaleźć sensu życia. Cierpiała, ponieważ nieszczęśliwa i samotna w związku z nierozumiejącym ją człowiekiem znalazła się na skraju wytrzymałości. Miała dość życia w pustce i wtedy na ulicy spotkała Mistrza. Miłość uderzyła w nią jak grom z jasnego nieba i przemieniła ją całkowicie.

 

Kobieta zmienną jest

Nagle nieszczęśliwa i zniechęcona do życia kobieta staje się wulkanem siły, energii i zaradności. Dochodzi do tego pod wpływem spotkania z właściwym mężczyzną, z którym tworzą parę idealną. Ta miłość daje jej impuls – oboje rozumieją się, chcą być ciągle razem. Małgorzata Nikołajewna to idealna druga połowa dla Mistrza. On jest skupiony, jak to artysta, na własnej twórczości, a ona staje się silniejszą i aktywniejszą stroną związku. Dba o ukochanego, pociesza go, wspiera w pisaniu powieści, a potem walczy o uratowanie rękopisu. Jest muzą i opiekunką. Zwykłe życie i proste czynności sprawiają jej radość. Ponure mieszkanie w suterenie wydaje się być najpiękniejszym miejscem na ziemi, bo kobieta dzieli je z Mistrzem.

 

Gdzie diabeł nie może…

Niestety, „żyli długo i szczęśliwie” to nie ta bajka. Mistrz trafia do szpitala psychiatrycznego, a Małgorzata wpada w rozpacz. Jednak tylko na chwilę, ponieważ wie, że musi działać, by uwolnić swojego ukochanego. Decyduje się w tym celu na rzecz niewiarygodną – zawiera umowę z Wolandem, który obiecuje wyzwolić Mistrza i zwrócić go kobiecie. Jedynie bezgraniczne oddanie mogło sprawić, że Małgorzata odważyła się paktować z szatanem. A sam warunek do spełnienia nie był łatwy. Ukochana Mistrza miała zostać gospodynią balu u szatana. Bal okazał się dla niej prawdziwym cierpieniem, ponieważ witała ogromny tłum gości, którzy przechodzili przez salę. Potępieni przed diabły, pojawiali się po kolei w ziemskiej postaci i oczekiwali od Małgorzaty choć odrobiny życzliwości. Ta wywiązała się z obowiązku. Nazwana przez wszystkich królową, zyskała szacunek i sympatię całej świty Wolanda. W ten sposób uratowała ukochanego.

 

Kobieta wyzwolona

Małgorzata, stając się czarownicą, daje upust swoim prawdziwym pragnieniom i spełnia zachcianki. Wreszcie może zemścić się na dręczycielach Mistrza, więc korzysta z tego skwapliwie, demolując mieszkanie krytyka Łatuńskiego. Radość sprawia jej także szalona, powietrzna, nocna podróż nad Moskwą, podczas której czuje się prawdziwie wolna. Nie każdy ma szansę poczuć w swoim życiu taką prawdziwą wolność. U Bułhakowa inne bohaterki także mogą kojarzyć się z nieograniczoną wolnością. Służąca Natasza poszła śladem swojej pani i poczuła, jak to jest być świadomą swoich wdzięków, pewną siebie kobietą. Przy okazji daje nauczkę Nikołajowi Iwanowiczowi, czyniąc sobie z niego środek transportu – latającego wieprza. Kusicielką i jednocześnie narzędziem zemsty staje się w tekście powieści także Hella – członkini świty Wolanda.

 

Kobieta upadła

Na balu u szatana wśród korowodu przerażających lub zaskakujących postaci pojawia się Frieda. Jej historia opowiedziana przez Korowiewa Małgorzacie była schematem, który znamy. Prosta dziewczyna uwiedziona przez właściciela gospody, w której pracowała, rodzi synka, zanosi go do lasu i tam dusi chustką. Oczywiście zostaje jednoznacznie potępiona przez diabły. Przecież to kobieta upadła i na dodatek dzieciobójczyni. Kiedy więc Frieda błaga o wysłuchanie, zostaje przez wszystkich zlekceważona i uznana za natrętną. Nikt nie zauważa, że to była młodziutka, niewinna dziewczyna, że dokonała zbrodni w szoku, że była zbyt biedna, by utrzymać dziecko. Dopiero Małgorzata zwraca uwagę na rażącą niesprawiedliwość i pyta, dlaczego nikt nie potępił ojca dziecka. Przecież to on powinien zostać ukarany. A potem królowa balu poprosiła Wolanda o uwolnienie Friedy od wiecznego cierpienia.

Kobiety wykreowane przez Michaiła Bułhakowa wymykają się schematom, bo takie były kobiety z jego otoczenia. Są na wskroś nowoczesne, nie chcą być stłamszone przez konwenanse i na pewno nie pasowały do zachowań oczekiwanych od kobiet w latach 30-tych. Bohaterki próbują być niezależne i walczą o swoje tak jak współczesne kobiety, a jednocześnie miłość i poświęcenie staje się sensem ich życia.

 

Dorota Bajorek

Zobacz inne artykuły tego autora >
Dorota
Bajorek
zobacz artykuly tego autora >

Dlaczego Bułhakow palił rękopisy?

Wyobraźmy sobie artystę. W jego umyśle powstają nowe światy, niezwykli bohaterowie przeżywają niesamowite przygody, po wielu godzinach i tygodniach pracy ważne problemy zostają wreszcie odpowiednio naświetlone. Pisarz każdą wolną chwilę poświęca na tworzenie powieści. Ma wobec niej wielkie oczekiwania, chce wyrazić w niej jak najwięcej. Pisze, zmienia, dopieszcza setki stron i nagle pali rękopis? Oszalał, czy może da się to jakoś logicznie wytłumaczyć?

Dorota
Bajorek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Tym pisarzem, którego, wydawałoby się, irracjonalne zachowanie przedstawione zostało powyżej, jest Michaił Bułhakow. Powieść swojego życia, czyli „Mistrza i Małgorzatę” artysta tworzył przez 12 lat – od 1928 roku niemal do swoich ostatnich dni. Zmieniał, poprawiał, dodawał i wyrzucał wątki. Ciągle nie był zadowolony z utworu, więc przed ostateczną wersją istniało 6-8 wcześniejszych zeszytów. Powstało arcydzieło, ale tylko po to, by zakończyć swoją karierę w płomieniach. To jednak nie był przejaw egocentryzmu, przerostu ambicji autora czy jego choroby psychicznej, ale skutek życia w schizofrenicznych czasach totalitaryzmu.

 

Od samego początku, czyli od czasów rewolucji październikowej Bułhakow był sceptycznie nastawiony do nowego systemu.

Chciał nawet wyemigrować. Ostatecznie pozostał w kraju, ale jego życie było odtąd balansowaniem po cienkiej linii między artystyczną potrzebą wyrażania siebie, a ideologicznymi wymaganiami wobec literatów. Jednak kompromis, który pozwalał mu przeżyć, nie był dla pisarza łatwy. Okupił go między innymi depresją i problemami zdrowotnymi. Pisarz przez wiele lat był nękany przez krytyków będących na usługach reżimu, obrażany i oskarżany o pochwałę burżuazji. Był niewygodny i bezlitośnie cenzurowany, a większość jego utworów nie doczekała się wydania czy premiery teatralnej.

Nieżyczliwi mu krytycy mogliby skomentować, że powinien być mimo wszystko bardzo zadowolony, bo przecież nie został aresztowany, rozstrzelany ani zesłany.

Możemy dzisiaj zapytać – to pisarz mógł tak po prostu zostać aresztowany? Otóż jak najbardziej. W czasie wielkiego terroru lat 30-tych XX wieku w ZSRR ofiarami systemu stało się wielu wybitnych artystów. Taki los spotkał między innymi Izaaka Babla, Bruno Jasieńskiego czy Osipa Mandelsztama. Aresztowania, zesłania i śmierć były spowodowane tym, że zostali uznani za nieprawomyślnych czyli nie spełniali oczekiwań ideologii. Nie chwalili Stalina, a na dodatek pozwalali sobie na swobodę twórczą i poruszali zakazane tematy takie jak religia, filozofia, przedstawienie ideologii burżuazyjnej, czyli pisanie o bohaterach z innej klasy społecznej niż proletariat.

Nic dziwnego, że Michaił Bułhakow nieustannie obawiał się aresztowania. 

 

„Mistrz i Małgorzata” zawiera wiele wątków i postaci, które mogłyby przyprawić cenzorów o niewydolność krążenia.

Co prawda pisarz nie mógł mówić wprost, ale i tak powieść opisuje wiele niewygodnych w totalitarnym państwie kwestii. Społeczeństwo jest zastraszane i represjonowane przez dysponujące ogromną władzą NKWD. Każdego dnia w tajemniczych okolicznościach z ulic i swoich domów znikają ludzie jak Stiopa Lichodijew. Rodziny nie wiedzą, co się dzieje z aresztowanymi. Niewygodni ludzie zostają zamknięci w szpitalach psychiatrycznych jak Iwan Bezdomny. Przeżycia autora i jego walka z cenzurą zostały przedstawione na przykładzie losów Mistrza, który ma problemy z wydaniem powieści, jest dręczony przez krytyków i wreszcie załamany trafia do szpitala psychiatrycznego. Mierne beztalencia wierne systemowi robią karierę, a wybitny artysta przymiera głodem i skazany zostaje na literacki niebyt.

Jednak na pewno najważniejszy zarzut dotyczyłby wątku Jezusa i Piłata. ZSRR czasów stalinowskich to kraj ateistyczny, w którym ideologia zastępuje wiarę, Boga – Stalin, a sama religia jest wypierana ze społeczeństwa. Obowiązywała wersja, że Jezus nie istniał nawet jako postać historyczna, nie wspominając już o jego boskości. W tej sytuacji powieść, która przedstawia wątek ostatnich godzin życia Jezusa oraz jego śmierci wystarczyłaby, żeby pisarza aresztować. Nie do przyjęcia dla realizmu socjalistycznego były także wszelkie elementy fantastyczne i mistyczne, które znajdują się w utworze. Tak samo zresztą jak filozoficzne rozważania nad dobrem, złem czy takimi wartościami jak prawda, miłość, poświęcenie i miłosierdzie. To wszystko realnie zagrażało życiu Bułhakowa. 

 

Przerażony zaciskającą się wokół niego pętlą terroru pisarz naprawdę spalił rękopis „Mistrza i Małgorzaty”.

Jednak jak stwierdził Woland: „Rękopisy nie płoną”. Pisarza i jego dzieło uratowała kochająca żona, doprowadzając do wydania w 1967 roku oraz fakt, że wielka literatura przetrwa mimo wszystko. Tym bardziej, że powieść jest wyrazem wielkiej wewnętrznej wolności, którą autor zachował w czasach stalinowskiej ideologicznej niewoli.

Dziś wielu z nas pisze i publikuje w Internecie bez skrępowania wszystko, co chce, choć czasem ma do niewiele do powiedzenia. Wybitnie utalentowany Michaił Bułhakow miał tyle wartościowego do przekazania i nie mógł tego zrobić. Cóż za przewrotność losu.

Dorota Bajorek

Zobacz inne artykuły tego autora >
Dorota
Bajorek
zobacz artykuly tego autora >