Nasze projekty

„Miłość owocuje tylko w dawaniu siebie”. Anioł Pański z Leonem XIV

Aby miłość mogła przynosić owoc, potrzebuje trzech rzeczy: oderwania, straty i przyjmowania – powiedział Papież Leon XIV podczas modlitwy Anioł Pański.

Fot. Vatican Media

Rozważając niedzielną Ewangelię, Ojciec Święty wyjaśnił, że pójście za Chrystusem oznacza całkowite zaangażowanie w relację miłości z Nim.

Chrystus w centrum relacji

Nawiązując do słów z Ewangelii: „Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien”, Papież podkreślił, że pierwszym krokiem na drodze miłości jest postawienie Chrystusa na pierwszym miejscu. Wskazał, że nawet najbliższe relacje, rodzinne czy małżeńskie, osiągają swoją pełnię wtedy, gdy są zakorzenione w miłości Boga. Przywołał przykład małżonków, którzy opuszczają dom rodzinny, aby budować własną wspólnotę życia, oraz dzieci, uczących się samodzielności i podejmowania własnych decyzji.

Miłość, która rodzi się ze straty

Leon XIV zwrócił również uwagę, że prawdziwa miłość zawsze wiąże się z pewną stratą. W świecie, jak podkreślił Papież „w którym strata wydaje się słabością i ulega się obsesji na punkcie posiadania”, może to być trudne do zrozumienia. Tymczasem, jak zaznaczył, „miłość owocuje tylko w dawaniu siebie”: w poświęceniu czasu dla drugiego człowieka, rezygnacji z własnej wygody czy gotowości do wysłuchania bliźniego. Przypomniał, że Jezus oddał samego siebie na krzyżu – „ofiarował się i utracił samego siebie” – i właśnie dzięki temu obdarzył świat pełnią życia.

Reklama

Dar przyjmowania

Ojciec Święty mówił także o znaczeniu przyjmowania drugiego człowieka w codziennym życiu. Zauważył, że „miłość w istocie wyraża się w konkretnych wyborach i działaniach, w zaangażowaniu, składającym się z drobnych codziennych gestów, jak podanie szklanki wody spragnionemu”. Przypomniał, że Jezus posłał swoich uczniów bez zabezpieczeń materialnych, aby mogli doświadczać gościnności spotykanych ludzi, zaznaczając, że „miłość do Pana zawsze wyraża się przez przyjmowanie braci”.

Maryja wzorem miłości

Na zakończenie Papież zachęcił wiernych, aby prosili Maryję o pomoc w stawaniu się pokornymi i radosnymi świadkami miłości Chrystusa. Wskazał, że Matka Boża potrafiła kochać swojego Syna, również wtedy, gdy musiała Go utracić, stając się wzorem dojrzałej i ofiarnej miłości.

Oto pełna treść rozważania papieża Leona XIV podczas modlitwy Anioł Pański 28 czerwca 2026r.

Bracia i Siostry, dobrej niedzieli!

Reklama

W odczytywanej dziś Ewangelii (Mt 10, 37-42) słyszymy kilka zachęt Jezusa, które uczą nas, jak iść za Nim i być świadkami Jego królestwa. Nie chodzi o jakieś akty zewnętrzne, ale o to, by zaangażować się całym sobą w relację miłości z Nim. Aby zaś miłość mogła przynosić owoc, potrzebuje przynajmniej trzech rzeczy: oderwania, utraty i przyjmowania.

Przede wszystkim – oderwania. Jezus mówi: „Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien, I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien” (w. 37). Kiedy Pan zaczyna posyłać swoich apostołów na misję, chce, aby byli wolni od jakichkolwiek więzi. A dla wszystkich jest prawdą to, że również najdroższe uczucia zyskują swoją pełnię dzięki miłości, którą obdarza nas Chrystus. Pomyślmy na przykład o życiu małżeńskim – można je przeżywać w pełni tylko jeżeli „opuści się” dom rodziców (por. Mt 19, 5), żeby się zaangażować w relację małżeńską. Pomyślmy także o wzrastaniu dzieci – pomaga się im realizować siebie i być szczęśliwymi, jeżeli uczy się je „stanąć na własnych nogach” i dokonywać własnych wyborów. Św. Augustyn mówi: „Bolesna jest rozłąka z tym, co kochasz. Ale także rolnik traci na pewien czas to, co sieje” (Sermo 330, 2). Tylko „tracąc” to ziarno, rzucone w ziemię, będzie mógł zobaczyć, jak kwitnie.

W tym sensie miłość jest również stratą. Trudno jest nam to zrozumieć, zwłaszcza w świecie, w którym strata wydaje się słabością i ulega się obsesji na punkcie posiadania. Jednak miłość owocuje tylko w dawaniu siebie – kiedy jesteśmy skłonni utracić nieco z naszego ja, żeby zrobić miejsce drugiemu, stracić trochę czasu, żeby wysłuchać przyjaciela, zrezygnować z odrobiny komfortu, żeby dzielić z kimś trudną sytuację. Ktoś, kto zachowuje życie tylko dla siebie – mówi Ewangelia – w rzeczywistości je traci (por. w. 39), gdyż nie otwiera się ono na radość miłości i staje się jałowe. Dlatego Jezus zachęca nas do przyjęcia krzyża – On się ofiarował, utracił samego siebie i właśnie przez to mogliśmy otrzymać Jego życie w obfitości. I ten sposób, jeżeli żyjemy logiką daru, my także będziemy zdolni rodzić nowe życie w naszych relacjach.

Reklama

Wreszcie – przyjmowanie. Miłość w istocie wyraża się w konkretnych wyborach i działaniach, w zaangażowaniu, składającym się z drobnych codziennych gestów, jak podanie szklanki wody spragnionemu (por. w. 42). Posyłając swoich uczniów przed sobą, Jezus prosi ich, aby szli bez zapasów, to znaczy, żeby byli ludźmi potrzebującymi, bowiem w ten sposób będą mogli wzbudzać gościnność u tych, których spotkają. A przyjmując tego, kto przychodzi w imię Jezusa, przyjmuje się Jego i Ojca niebieskiego, który Go posłał. Miłość do Pana zawsze wyraża się przez przyjmowanie braci.

Moi drodzy, prośmy Maryję Pannę, która kochała swojego Syna, umiejąc Go także utracić – niech nam pomaga Ona być pokornymi i radosnymi świadkami miłości Chrystusa.

Vatican Media/Stacja7

Reklama

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

WIARA I MODLITWA
Zatrudnij nas