Franciszek: To będzie dobry rok, jeśli zatroszczymy się o innych, tak, jak to czyni Matka Boża

W tym roku, mając nadzieję na odrodzenie i nowe lekarstwa, nie zaniedbujmy troski. Ponieważ oprócz szczepionki dla organizmu potrzebujemy także szczepionki dla serca: jest to troskliwość – wskazał Franciszek w homilii odczytanej przez kard. Pietro Parolina.

Polub nas na Facebooku!

W zastępstwie papieża Franciszka, który wczoraj doznał ataku rwy kulszowej, Eucharystii w bazylice watykańskiej w uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki, rozpoczynającej nowy rok kalendarzowy, przewodniczył sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej kard. Pietro Parolin.

W swej homilii Ojciec Święty nawiązał do trzech słów: błogosławić, rodzić i znajdować.

Omawiając pierwsze z ich Ojciec Święty wskazał, że „ważne jest, aby także dzisiaj kapłani niestrudzenie błogosławili lud Boży; i również, aby wszyscy wierni nieśli błogosławieństwo, aby błogosławili”. Matka Boża uczy bowiem, że błogosławieństwo otrzymujemy po to, aby je dawać innym. Jesteśmy powołani do błogosławienia, do dobrego mówienia w imię Boga. „Świat jest poważnie zanieczyszczony mówieniem zła i złym myśleniem o innych, o społeczeństwie, o sobie samym. Ale przeklinanie, wypowiadanie zła deprawuje, powoduje spustoszenie we wszystkim, podczas gdy błogosławieństwo odradza, daje siłę, by rozpoczynać na nowo. Prośmy Matkę Bożą, o łaskę, byśmy z radością nieśli innym błogosławieństwo Boga, tak jak Ona czyni względem nas” – zaapelował papież.

Analizując drugi czasownik – rodzić – Franciszek podkreślił znaczenie wychowywania serca do troski, do miłowania osób i rzeczy. „W tym roku, mając nadzieję na odrodzenie i nowe lekarstwa, nie zaniedbujmy troski. Ponieważ oprócz szczepionki dla organizmu potrzebujemy także szczepionki dla serca: jest to troskliwość. To będzie dobry rok, jeśli zatroszczymy się o innych, tak, jak to czyni Matka Boża względem nas” – stwierdził Ojciec Święty.

Rozważając trzeci czasownik – znajdować – papież podkreślił znacznie łaski w życiu chrześcijańskim. Zachęcił, by znajdować Pana Boga każdego dnia, by Go aktywnie poszukiwać. Wskazał, że jesteśmy wezwani, aby znaleźć dla kogoś czas. „Czas jest bogactwem, które mamy wszyscy, ale o które jesteśmy zazdrośni, ponieważ chcemy go używać tylko dla nas. Trzeba prosić o łaskę, aby znaleźć czas dla Boga i dla bliźniego: dla samotnych, dla cierpiących, dla tych, którzy potrzebują wysłuchania i troski. Jeśli znajdziemy czas, aby dać go w darze, będziemy zaskoczeni i szczęśliwi, jak pasterze. Niech Matka Boża, która wniosła Boga w czas, pomoże nam dawać nasz czas. Święta Boża Rodzicielko, Tobie poświęcamy nowy rok. Ty, która umiesz zachowywać w sercu, zatroszcz się o nas. Pobłogosław nasz czas i naucz nas znajdować czas dla Boga i dla innych” – modlił się Franciszek na zakończenie swej homilii, odczytanej przez kard. Parolina.

 

Publikujemy polskie tłumaczenie papieskiej homilii.

W czytaniach dzisiejszej liturgii wyróżniają się trzy czasowniki, które znajdują swe spełnienie w Matce Bożej: błogosławić, rodzić i znajdować.

Błogosławić. W Księdze Liczb Pan wymaga, aby kapłani błogosławili jego lud: „Tak oto macie błogosławić Izraelitom. Powiecie im: «Niech cię Pan błogosławi»” (6,23-24). Nie jest to pobożna zachęta, lecz ścisły wymóg. Ważne jest, aby także dzisiaj kapłani niestrudzenie błogosławili lud Boży; i również, aby wszyscy wierni nieśli błogosławieństwo, aby błogosławili. Pan wie, że potrzebujemy błogosławieństwa: pierwszą rzeczą, jaką uczynił po stworzeniu, było dobre powiedzenie o wszystkim i bardzo dobre powiedzenie o nas. Ale teraz, wraz z Synem Bożym, otrzymujemy nie tylko słowa błogosławieństwa, ale i samo błogosławieństwo: Jezus jest błogosławieństwem Ojca. W Nim, jak mówi święty Paweł, Ojciec, błogosławi nas „wszelkim błogosławieństwem” (Ef 1, 3). Za każdym razem, gdy otwieramy nasze serce na Jezusa, wkracza w nasze życie błogosławieństwo Boga.

Dziś oddajemy cześć Synowi Bożemu, błogosławionemu z natury, który do nas przychodzi przez swoją Matkę, błogosławioną przez łaskę. Zatem Maryja przynosi nam błogosławieństwo Boga. Gdziekolwiek jest ona, przychodzi Jezus. Dlatego trzeba nam ją przyjąć, tak jak to uczyniła św. Elżbieta, która wpuściła ją do swego domu i natychmiast rozpoznała błogosławieństwo, mówiąc: „Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona!” (Łk 1, 42). Są to słowa, które powtarzamy w modlitwie „Zdrowaś Maryjo”. Czyniąc miejsce dla Maryi, zostajemy pobłogosławieni, ale uczymy się także błogosławić. Matka Boża uczy bowiem, że błogosławieństwo otrzymujemy po to, aby je dawać innym. Ona, błogosławiona, stała się błogosławieństwem dla wszystkich, których spotkała: dla Elżbiety, dla panny młodej w Kanie Galilejskiej, dla apostołów w Wieczerniku… Również my jesteśmy powołani do błogosławienia, do dobrego mówienia w imię Boga. Świat jest poważnie zanieczyszczony mówieniem zła i złym myśleniem o innych, o społeczeństwie, o sobie samym. Ale przeklinanie, wypowiadanie zła deprawuje, powoduje spustoszenie we wszystkim, podczas gdy błogosławieństwo odradza, daje siłę, by rozpoczynać na nowo. Prośmy Matkę Bożą, o łaskę, byśmy z radością nieśli innym błogosławieństwo Boga, tak jak Ona czyni względem nas.

Drugim czasownikiem jest rodzić. Św. Paweł podkreśla, że Syn Boży został „zrodzony z niewiasty” (Ga 4, 4). W kilku słowach mówi nam wspaniałą rzecz: że Pan narodził się tak, jak my. Nie pojawił się jako dorosły, lecz jako dziecko; nie przyszedł na świat sam, lecz z niewiasty, po dziewięciu miesiącach w łonie swojej Matki, z której pozwolił utworzyć sobie człowieczeństwo. Serce Pana zaczęło bić w Maryi; Bóg życia od niej zaczerpnął tlen. Od tej pory Maryja jednoczy nas z Bogiem, ponieważ w niej Bóg związał się z naszym ciałem i nigdy go nie opuścił. Maryja, jak lubił mawiać święty Franciszek „sprawiła, iż Pan Majestatu stał się naszym bratem” (ŚWIĘTY BONAWENTURA, Życiorys większy, 9,3). Jest Ona nie tylko pomostem między nami a Bogiem, ale czymś więcej: jest drogą, którą Bóg przemierzył, aby do nas dotrzeć i drogą, którą musimy przebyć, aby do Niego dotrzeć. Przez Maryję spotykamy Boga tak, jak On tego chce: w czułości, w intymności, w ciele. Tak, ponieważ Jezus nie jest abstrakcyjną ideą, jest konkretny, wcielony, zrodził się z niewiasty i cierpliwie dorastał. Kobiety znają tę cierpliwą konkretność: my, mężczyźni, często jesteśmy abstrakcyjni i chcemy czegoś natychmiast; kobiety są konkretne i wiedzą, jak cierpliwie tkać wątki życia. Ileż kobiet, ile matek w ten sposób rodzi i odradza życie, dając światu przyszłość!

Nie jesteśmy na świecie, by umierać, lecz aby rodzić życie. Święta Boża Rodzicielka uczy nas, że pierwszym krokiem, aby tchnąć życie w to, co nas otacza, jest umiłowanie tego w nas samych. Ona, jak mówi dziś Ewangelia, „zachowywała wszystkie sprawy w swoim sercu” (por. Łk 2, 19). Z serca rodzi się dobro: jakże ważne jest utrzymywanie serca w czystości, strzeżenie życia wewnętrznego, modlitwy! Jakże jest ważne wychowywanie serca do troski, do miłowania osób i rzeczy. Wszystko zaczyna się tutaj, od zatroszczenia się o innych, o świat, o stworzenie. Nie ma sensu poznawanie wielu osób i spraw, jeśli o nie się nie zatroszczymy. W tym roku, mając nadzieję na odrodzenie i nowe lekarstwa, nie zaniedbujmy troski. Ponieważ oprócz szczepionki dla organizmu potrzebujemy także szczepionki dla serca: jest to troskliwość. To będzie dobry rok, jeśli zatroszczymy się o innych, tak, jak to czyni Matka Boża względem nas.

Trzecim czasownikiem jest znajdować. Ewangelia mówi, że pasterze „znaleźli Maryję, Józefa oraz … Niemowlę” (w. 16). Nie znaleźli cudownych i spektakularnych znaków, ale prostą rodzinę. Tam jednak naprawdę znaleźli Boga, który jest wielkością w małości, męstwem w czułości. Ale jak pasterzom udało się znaleźć ten niepozorny znak? Wezwał ich anioł. Również my nie znaleźlibyśmy Boga, gdybyśmy nie zostali powołani przez łaskę. Nie mogliśmy sobie wyobrazić takiego Boga, który zrodził się z niewiasty i z czułością rewolucjonizuje historię, ale dzięki łasce Go znaleźliśmy. I odkryliśmy, że Jego przebaczenie sprawia odrodzenie, że Jego pocieszenie rozpala nadzieję, że Jego obecność daje niepohamowaną radość. Znaleźliśmy Go, ale nie możemy Go stracić z oczu. Pana bowiem nie znajduje się raz na zawsze. Trzeba Go znajdować każdego dnia. Dlatego Ewangelia opisuje pasterzy zawsze poszukujących, stale w ruchu: „pospiesznie udali się… znaleźli… opowiedzieli … wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga” (ww. 16-17, 20). Nie byli bierni, bowiem aby przyjąć łaskę trzeba być stale aktywnym.

A do znalezienia czego jesteśmy powołani na początku roku? Wspaniale byłoby znaleźć dla kogoś czas. Czas jest bogactwem, które mamy wszyscy, ale o które jesteśmy zazdrośni, ponieważ chcemy go używać tylko dla nas. Trzeba prosić o łaskę, aby znaleźć czas dla Boga i dla bliźniego: dla samotnych, dla cierpiących, dla tych, którzy potrzebują wysłuchania i troski. Jeśli znajdziemy czas, aby dać go w darze, będziemy zaskoczeni i szczęśliwi, jak pasterze. Niech Matka Boża, która wniosła Boga w czas, pomoże nam dawać nasz czas. Święta Boża Rodzicielko, Tobie poświęcamy nowy rok. Ty, który umiesz zachowywać w sercu, zatroszcz się o nas. Pobłogosław nasz czas i naucz nas znajdować czas dla Boga i dla innych. Z radością i ufnością wysławiamy Ciebie: Święta Boża Rodzicielko! Święta Boża Rodzicielko! Święta Boża Rodzicielko!

 

KAI, zś/Stacja7

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Watykańskie nieszpory na zakończenie roku 2020

Sensem „dramatu, jakim jest pandemia, podobnie jak innych plag, które uderzają w ludzkość”, jest „wzbudzanie w nas współczucia i prowokowania postaw i gestów bliskości, troski, solidarności’. Te słowa papieża Franciszka wybrzmiały podczas nieszporów w bazylice św. Piotra w Watykanie, będących dziękczynieniem za mijający rok 2020. W zastępstwie papieża, chorego na rwę kulszową, przewodniczył im dziekan Kolegium Kardynalskiego kard. Giovanni Battista Re.

Polub nas na Facebooku!

W odczytanym przez niego kazaniu papież Franciszek wskazał, że „wymuszone, niemal rażące może się zdawać dziękowanie Bogu pod koniec roku takiego jak ten, naznaczonego pandemią”. – Myślimy o rodzinach, które straciły jednego lub więcej członków, o tych, którzy byli chorzy, o tych, którzy znosili samotność, o tych, którzy utracili pracę… – zaznaczył papież.

Zadał pytanie, „jakie jest znaczenie dramatu takiego, jak ten?”. – Z odpowiedzią na to pytanie nie wolno nam się spieszyć. Nawet Bóg nie odpowiada na nasze najbardziej udręczone „dlaczego” uciekając się do „powodów nadrzędnych”. Odpowiedź Boga przemierza drogą wcielenia (…). Bóg, który poświęciłby człowieka dla wielkiego planu, nawet gdyby był on najlepszy z możliwych, z pewnością nie jest Bogiem, którego objawił nam Jezus Chrystus. Bóg jest Ojcem, „odwiecznym Ojcem”, a jeśli Jego Syn stał się człowiekiem, to z powodu ogromnego współczucia serca Ojca. Bóg jest pasterzem, a który pasterz pozwoliłby, żeby zagubiła się chociaż jedna owca, myśląc, że tymczasem zostało mu wiele innych? Nie, ten cyniczny i bezlitosny bóg nie istnieje. To nie jest Bóg, którego „chwalimy” i „wysławiamy jako Pana” – zapewnił papież.

Jego zdaniem, sensem „dramatu, jakim jest pandemia, podobnie jak innych plag, które uderzają w ludzkość”, jest „wzbudzanie w nas współczucia i prowokowania postaw i gestów bliskości, troski, solidarności’.

 

ZOBACZ TEŻ: Przejmująca modlitwa i wezwanie do braterstwa. Rok papieża Franciszka

 

Franciszek podziękował Bogu „za dobre rzeczy, jakie miały miejsce w okresie pandemii, który niestety jeszcze się nie zakończył”. – Jest wiele osób, które bez zgiełku starały się sprawić, żeby ciężar tego doświadczenia był bardziej znośny. Swoim codziennym zaangażowaniem, ożywianym miłością bliźniego, wypełniali słowa hymnu Te Deum: „Po wszystkie dni błogosławimy Ciebie. I wysławiamy imię Twe na wieki”. Ponieważ błogosławieństwem i uwielbieniem, które najbardziej podoba się Bogu, jest miłość braterska – stwierdził papież.

Wskazał, że „pracownicy służby zdrowia – lekarze, pielęgniarki, wolontariusze – są na pierwszej linii frontu i z tego powodu są zawsze obecni w naszych modlitwach i zasługują na naszą wdzięczność; podobnie jak wielu księży, zakonnic i zakonników”. – Ale dziś wieczorem chciałbym, aby nasze podziękowania ogarnęły tych wszystkich, którzy każdego dnia starają się jak najlepiej zajmować się swoimi rodzinami i służyć dobru wspólnemu. Mam tu na myśli w szczególności dyrektorów szkół i nauczycieli, którzy odgrywają zasadniczą rolę w życiu społeczeństwa i którzy stoją w obliczu bardzo złożonej sytuacji. Myślę również z wdzięcznością o samorządowcach, którzy potrafią jak najlepiej wykorzystać wszystkie dobra obecne w mieście i na jego obszarze, wolnych od korzyści prywatnych, a także korzyści swojej partii, którzy prawdziwie szukają dobra wszystkich, począwszy od osób znajdujących się w najgorszym położeniu – zaznaczył Franciszek.

Podkreślił, że „to wszystko nie może mieć miejsca bez łaski, bez miłosierdzia Bożego”. – Jak to możliwe, że tak wielu ludzi, bez żadnej innej nagrody, jak tylko czynienia dobra, znajduje siłę, by troszczyć się o innych? Co ich pobudza do wyrzeczenia się czegoś z siebie, własnej wygody, swojego czasu, swojego majątku, aby dać to innym? W głębi duszy, nawet jeśli sami o tym nie myślą, kieruje nimi moc Boga, która jest potężniejsza od naszego egoizmu – wskazał papież.

 

ZOBACZ TEŻ: Franciszek ma atak rwy kulszowej. Nie będzie przewodniczyć sylwestrowej modlitwie

 

ah, KAI/Stacja7

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Copy link
Powered by Social Snap