Z WATYKANU

Franciszek: Bóg nie jest obojętny, nie zachowuje „bezpiecznego odstępu”

Franciszek przed modlitwą Anioł Pański w Watykanie zachęcił do odważnego wychodzenia z naszej izolacji, by zwrócić się do Jezusa i życia miłością, która każe nam przezwyciężyć uprzedzenia i lęk przed mieszaniem się w życie drugiego człowieka.

Polub nas na Facebooku!

Franciszek podkreślił, że także dzisiaj wiele osób cierpi na różne choroby, z którymi związane są uprzedzenia społeczne, a w niektórych przypadkach dochodzi nawet do dyskryminacji na tle religijnym.

Papież wyszedł od czytanego dzisiaj fragmentu Ewangelii (Mk 1, 40-45) przedstawiającego uzdrowienie trędowatego. Przypomniał, że trędowaci byli uważani za nieczystych i byli wykluczeni z wszelkich relacji międzyludzkich, społecznych i religijnych. Jezus natomiast pozwolił, by ten człowiek podszedł, ulitował się nad nim, a nawet wyciągnął rękę i dotknął go. Bóg stał się bliski naszemu życiu, współczuje losowi zranionej ludzkości i przychodzi, by zburzyć wszelką barierę, która uniemożliwia nam przeżywanie relacji z Nim, z innymi ludźmi i z samymi sobą – podkreślił Franciszek.

 

 

Ojciec Święty zauważył, że mamy w tym wydarzeniu dwa „wykroczenia”: trędowatego, który podchodzi do Jezusa i Jezusa, który poruszony litością dotyka go, aby go uzdrowić. Trędowaty w Jezusie znajduje Boga, który podziela jego cierpienie. Postawa Jezusa pobudza do wyjścia ze swych ograniczeń i powierzenia Jemu swojej bolesnej historii – stwierdził papież

Natomiast Jezus przekracza zakaz dotykania trędowatych. Poprzez ten gest Jezus pokazuje, że Bóg nie jest obojętny, że nie zachowuje „bezpiecznego odstępu”; wręcz przeciwnie, zbliża się ze współczuciem i dotyka naszego życia, aby je uzdrowić – wskazał Franciszek.

Ojciec Święty podkreślił, że także dzisiaj wiele osób cierpi na różne choroby, z którymi związane są uprzedzenia społeczne. Dodał, że w niektórych przypadkach dochodzi nawet do dyskryminacji na tle religijnym. Wobec tego wszystkiego Jezus oznajmia nam, że Bóg nie jest ideą czy abstrakcyjną doktryną, ale Tym, który „zanieczyszcza” się naszym zranionym człowieczeństwem i nie boi się zetknięcia z naszymi ranami – stwierdził papież.

Franciszek zachęcił do modlitwy, abyśmy tak jak trędowaty, mieli odwagę „wyjścia z naszej izolacji i zamiast pozostać tam, aby użalać się nad sobą lub płakać z powodu naszych niepowodzeń, idźmy do Jezusa takimi, jakimi jesteśmy. A ponadto wykroczeniem Jezusa: miłością, która każe nam wyjść poza konwenanse, która każe nam przezwyciężyć uprzedzenia i strach przed mieszaniem się w życie drugiego człowieka”.

Następnie odmówił modlitwę „Anioł Pański” i udzielił apostolskiego błogosławieństwa.

SPRAWDŹ: Franciszek: Zdrowe odżywianie powinno być prawem człowieka

 

ag/KAI/Stacja7

Reklama
Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



Reklama
Reklama

Watykan: Nigdy nie starano się o beatyfikację van Straatena

Nigdy nie został wszczęty proces beatyfikacyjny oskarżanego o przemoc na tle seksualnym o. Werenfrieda van Straatena ani się o to nie starano - wyjaśniła w piątek, 12 lutego w Rzymie centrala jego zakonu, a także wysoki rangą pracownik watykańskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych.

Polub nas na Facebooku!

Holenderski norbertanin, Werenfried Van Straaten (1913-2003), założyciel Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie zasłynął jako człowiek, który niezwykle skutecznie potrafił organizować zbiórki pieniędzy dla Kościołów prześladowanych w krajach komunistycznych.

Kilka dni temu dodatek do tygodnika „Die Zeit” – „Christ & Welt” – oznajmił, że w roku 1973 zakonnik molestował seksualnie 20-letnią wówczas kobietę, za co po latach zapłacono jej odszkodowanie w wysokości 20.000 i 16.000 euro.

Prokurator generalny premonstratensów (odpowiedzialny za relacje swego zakonu ze Stolicą Apostolską), o. Bernard Ardura, stwierdził, że nigdy nie podjęto inicjatywy beatyfikacji popularnego zakonnika. O. Ardura nie skomentował zarzutów stawianych van Straatenowi. Watykańska Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych zaznaczyła, że nigdy nie wszczęła takiej procedury, ani też nie zwrócono się do niej w tej sprawie.

Zazwyczaj proces beatyfikacyjny może się rozpocząć nie wcześniej niż pięć lat po śmierci, a więc w przypadku van Straatena byłby to rok 2008. Według relacji gazety, zarzuty wobec niego były znane w Watykanie i w „Pomocy Kościołowi w Potrzebie” od dziesięciu lat.

SPRAWDŹ: Poważne zarzuty wobec założyciela Pomocy Kościołowi w Potrzebie. Chodzi o molestowanie

 

ag/KAI/Stacja7

Reklama
Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



Reklama
Reklama

Copy link
Powered by Social Snap