Sąd Najwyższy we Francji wydał wyrok na Vincenta Lamberta

Francuski Sąd Najwyższy wydał ostateczny wyrok dotyczący Vincenta Lamberta - mężczyzny od 11 lat pozostającego w stanie minimalnej świadomości. Zgodnie z wyrokiem lekarze mają prawo nie karmić dłużej tego pacjenta.

Polub nas na Facebooku!

Informację o wyroku podał brytyjski serwis BBC, powołując się na słowa prawniczki wynajętej przez żonę Vincenta Lamberta, która od kilku lat walczy z rodzicami jej męża o możliwość odłączenia go od aparatury podtrzymującej odżywianie. Vincent nie jest w stanie jeść samodzielnie, ale – jak przekonują jego rodzice – posiada pewną świadomość tego, co się z nim dzieje.

Walkę przegrali najpierw przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka, który pozwolił lekarzom odłączyć odżywianie temu pacjentowi. 20 maja lekarze ze szpitala Sebastopol w mieście Reims rozpoczęli zdejmowanie sond karmiących. Rodzice odwołali się jednak do Sądu Apelacyjnego w Paryżu, który nakazał wstrzymać to działanie do czasu wydania wyroku przez Sąd Kasacyjny. Obecny wyrok jest ostateczny i nie ma możliwości odwołania od niego.

Vincent Lambert przebywa w tym stanie od 11 lat, od czasu wypadku samochodowego, który przeżył w 2008 r. Wcześniej pracował jako pielęgniarz na oddziale psychiatrii. Batalia o jego życie trwa od 2013 r. dzieląc francuskie społeczeństwo. W jego sprawie wielokrotnie zabierał głos Watykan, interweniował również Komitet ONZ ds. praw osób z niepełnosprawnością, który zwrócił się do Francji z apelem o nieprzerywanie podawania leków, odżywiania i nawadniania. O nieodłączanie mężczyzny apelowali również francuscy biskupi. “Prawdziwie zhumanizowane społeczeństwo nie zostawia jednego ze swoich członków, aby umarł z pragnienia i głodu, ale udziela mu odpowiedniej pomocy. Wielkość człowieczeństwa polega na uznaniu niezbywalnej oraz nienaruszalnej godności wszystkich należących do wspólnoty, szczególnie najsłabszych. Społeczeństwo francuskie nie powinno wchodzić na drogę prowadzącą wprost do eutanazji” – napisali w liście otwartym biskupi Reims, na terenie którego znajduje się Vincent.

Po majowym wyroku tysiące ludzi wyszło na ulice Paryża stając w obronie prawa do życia tego człowieka. Prawdopodobnie tak będzie i obecnie.

ad, BBC/Stacja7

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Caritas Polska pomaga w Wenezueli

Caritas Polska w ostatnim czasie zebrała na pomoc Wenezuelczykom ponad ćwierć miliona złotych, które w pierwszej kolejności trafią do najbardziej zagrożonych głodem mieszkańców kraju. – Dzięki ofiarności Polaków pomożemy setkom mieszkańców Wenezueli – podkreśla dyrektor Caritas Polska ks. Marcin Iżycki. – Trzeba nadal wspierać, również modlitwą, cierpiącą Wenezuelę - dodaje.

Polub nas na Facebooku!

Kraj od kilku lat mierzy się z tragicznym w skutkach kryzysem ekonomicznym. Specjaliści porównują poziom zniszczenia tamtejszej gospodarki do sytuacji państw dotkniętych konfliktami zbrojnymi. Od 2013 r. państwo pogrąża się w chaosie; brak środków na import produktów skutkuje hiperinflacją.

Chociaż konwoje z międzynarodową pomocą humanitarną są wstrzymywane na granicach, to misjonarzom i niektórym organizacjom udaje się pracować na miejscu. Caritas Polska nawiązała współpracę z pallotynami prowadzącymi w Wenezueli trzy placówki.

Realizowany przez misjonarzy projekt „Garnek wspólnotowy” został zainicjowany przez Caritas Wenezuela, a jego realizacją zajmują się wspólnoty w różnych częściach kraju. W ramach wsparcia wydawane są ciepłe posiłki oraz paczki żywnościowe dla potrzebujących rodzin. Caritas Polska dofinansowała „Garnek wspólnotowy” w mieście Guarenas. Natomiast w mieście Upata zostały zakupione niezbędne artykuły dla dzieci, w tym ubrania, mydło, pasta do zębów i witaminy.

Caritas Polska wspiera te działania i prosi o wsparcie poprzez wysłanie SMS o treści WENEZUELA na numer 72052 (koszt 2,46 z VAT) lub dokonanie przelewu na konto 77 1160 2202 0000 0000 3436 4384 z tytułem WENEZUELA

Bp Victor Manuel Ochoa z Kolumbii, do której przybywają tysiące wenezuelskich migrantów, uważa, że nikt nie może już zaprzeczyć, że sytuacja jest katastrofalna. – To wielka ludzka tragedia. Wielu Wenezuelczyków przybywa tu , by otrzymać choć trochę ryżu, chleba, mąki czy kukurydzy, bo w domu nie mają już niczego. Powracają choroby, które w innych regionach świata zostały już zwalczone – mówi.

Caritas Polska planuje rozszerzyć działania w Wenezueli, jak również objąć wsparciem potrzebujących uchodźców w krajach sąsiadujących. Podczas koncertu charytatywnego „Polska Pomaga” w Niedzielę Miłosierdzia zorganizowała zbiórkę na rzecz Wenezueli, w której zebrano ponad ćwierć miliona złotych.

W ubiegłym miesiącu 20 tys. boliwarów, czyli średnia krajowa starczała na zakup 2 butelek napojów gazowanych, czasem na półtora kilograma mięsa. Po podwyżkach pensji inflacja wystrzeliła w górę, a co za tym idzie ceny ulegają diametralnym zmianom. Społeczeństwa nie stać na podstawowe produkty, których ceny wzrastają szybciej niż pensje.

Przeciętny mieszkaniec zarabia od 5 do 10 dolarów miesięcznie, ceny produktów są za to podobne jak w Polsce. Dieta opiera się na fasoli, grochu i juce. Warzywa są już równie drogie jak mięso. Rząd sprzedaje żywność po cenie preferencyjnej tylko dla najuboższych (ryż, mąka, olej, czasami cukier i mleko w proszku), inni muszą sobie radzić przez szukanie kontaktów z rolnikami, pracującymi daleko od miast.

Pomimo tragicznego kryzysu żywnościowego najgorsza sytuacja jest obecnie w służbie zdrowia. Brakuje nawet tak podstawowych produktów jak bandaży, nie mówiąc o strzykawkach czy innych lekach. Wenezuelczycy starają się je zakupić za granicą, ale niewielu to się udaje. Apteki funkcjonują, ale nie ma leków podstawowych – antybiotyków, leków na cukrzycę, na nadciśnienie. Brakuje ich nawet w szpitalach. Ludzie są odsyłani do domów. Ci, którzy zostali przyjęci nie mogą liczyć na jakikolwiek posiłek, ich bliscy muszą dostarczyć im je osobiście. Tabletka przeciwbólowa to obecnie luksus, a specjalistyczne środki medyczne są praktycznie niedostępne.

Ciągły niepokój Wenezuelczyków wzbudzają przerwy w dostawie prądu i wody. W Caracas sytuacja jest pod kontrolą, ale zdarza się, że tylko w ciągu dwóch dni w tygodniu jest woda. W każdym domu znajduje się zbiornik na wodę, gdzie magazynuje się zapasy na czas, kiedy wody zabraknie. Prądu jednak nie da się w prosty sposób zaoszczędzić na trudniejsze chwile. Kiedy go brakuje, ustaje całe życie. Najgorzej jest wtedy w szpitalach, gdzie w izbach intensywnej terapii giną ludzi, których życie podtrzymują maszyny. Dramatycznym faktem jest śmierć wielu noworodków.

Problem Wenezueli będzie narastać i rzutować na kolejne pokolenia. Z kraju wyjechały miliony młodych, którzy nie widzieli perspektyw na przeżycie w swoim kraju. Jeśli tylko ktoś ma możliwość wyjechania to się nie zastanawia dwa razy. – Dziś z kraju ucieka kto może, gdy ma możliwość wyjechania, wyjeżdża – mówi o. Zdzisław Łodygo, pallotyn. – Czy to do rodziny w Europie czy do innego państwa Ameryki Południowej. Bez znaczenia jest dokąd, byle wyjechać.

KAI

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Copy link
Powered by Social Snap