Papież spotkał się z prezydentem Obamą

Prawie 50 minut trwała prywatna rozmowa papieża Franciszka z prezydentem Stanów Zjednoczonych Barackiem Obamą, który 27 marca odwiedził Watykan. Spotkanie, w którym uczestniczyło ponadto dwoje tłumaczy - ksiądz ze strony Ojca Świętego i kobieta z ramienia szefa Białego Domu - odbyło się w Bibliotece Papieskiej.

Pod koniec rozmowy do Biblioteki zaproszono licznych członków oficjalnej delegacji prezydenckiej, po czym obaj mężowie stanu wymienili dary. Gość z Waszyngtonu wręczył Ojcu Świętemu m.in. błękitną szkatułkę z nasionami oślin rosnących w ogrodach Białego Domu.

Gdy o godz. 11.19 otwarto drzwi, liczni fotografowie i ekipy telewizyjne wykonali zdjęcia obu rozmówców, gdy przez dłuższy czas wymieniali uściski dłoni na pożegnanie, uśmiechnięci i z bardzo uprzejmymi gestami. Ostateczne pożegnanie nastąpiło o 11.26.

Według włoskiej agencji katolickiej "ilsismografo" spotkanie trwało niezwykle długo, nawet jeśli się uwzględni udział w nim tłumaczy, co zawsze nieco wydłuża wymianę poglądów.


kg (KAI/ilsismografo) / Watykan

Papież wspiera starania o pokój w RCA

Papież wspiera starania duchownych różnych religii o pokój w Republice Środkowoafrykańskiej. 26 marca Franciszek rozmawiał z katolickim arcybiskupem, protestanckim pastorem i muzułmańskim imamem, którzy od wielu miesięcy niestrudzenie prowadzą kampanię na rzecz uwrażliwiania świata na dramat Republiki Środkowoafrykańskiej. Stworzyli oni Platformę Religii na ręcz Pokoju w tym kraju, ogarniętym wojną domową.

– Bądźcie zjednoczeni u boku swego narodu, działajcie na rzecz zakończenia podziałów – powiedział papież podczas środowej audiencji ogólnej na placu św. Piotra, w czasie której ich pozdrowił. Zapewnił, że o sytuacji w ich ojczyźnie będzie rozmawiał z prezydentem USA Barackiem Obamą.

Abp Dieudonné Nzapalainga, pastor Nicolas Grékoyamé-Gbangou i imam Oumar Kobiné odbywają podróż do różnych krajów świata, prosząc o pomoc dla swego kraju, pogrążonego w chaosie po zamachu stanu, w którym obalono prezydenta, gen. Françoisa Bozizé, a do władzy doszli bojownicy islamistycznego ugrupowania Seleka. Zwalczające ich ugrupowania Anti-balaka twierdzą, że bronią chrześcijan przed okrucieństwami ze strony Seleki.

Trzej duchowni od początku jednoznacznie wskazują na polityczne i ekonomiczne przyczyny konfliktu, wspólnie podkreślając, że nie jest to wojna religijna. „Jesteśmy głosem tych, którzy głosu nie mają” – mówi abp Dieudonné Nzapalainga. Wskazuje, że wszystkie ich starania idą ostatnio w kierunku zwiększenia międzynarodowego kontyngentu pokojowego w tym afrykańskim kraju oraz zintensyfikowania pomocy humanitarnej. „To, co do tej pory zrobiono, jest niewystarczające i mało skuteczne” – zaznacza hierarcha.

„Ten głos jest wołaniem o bezpieczeństwo, bo bez tego nie ma powrotu do szkoły, nie można otworzyć na nowo szpitali, nie da się podjąć produkcji rolnej ani działalności administracyjnej – powiedział Radiu Watykańskiemu abp Nzapalainga. – Na dziś wszystko pozostaje sparaliżowane. Nie ma bezpieczeństwa i widzimy tego skutki: wszystko utknęło w punkcie zerowym, w chaosie. A zatem konieczny jest powrót bezpieczeństwa, bo tego ani Seleka, ani Anti-balaka nie są w stanie zapewnić narodowi. Dlatego właśnie wystąpiliśmy z apelem, aby wspólnota międzynarodowa zaangażowała się w ochronę środkowoafrykańskiego ludu. Nasz kraj należy do tego porozumienia narodów i jest nie do przyjęcia bierne przyglądanie się, jak ludzie umierają niczym zwierzęta. Nie można tego tak zostawiać, nie ruszając nawet palcem! To czas działania, aby w przyszłości historia nie potępiła nas, pytając: «Coście zrobili ze swoimi braćmi?»”.

Przywódcy kościelni katoliccy i protestanccy od miesięcy wzywają do spokoju. Mimo obecności afrykańskich sił pokojowych MISCA i żołnierzy francuskich z operacji Sangaris, stołeczne Bangi każdego ranka liczy ofiary w ludziach po obu stronach konfliktu.

Tymczasem trwa oddolna akcja pomocy dla tego doświadczanego krwawą wojną kraju. Dzięki funduszom zebranym w czasie akcji „Wyślij pączka do Afryki”, zorganizowanej przez polskich kapucynów, mieszkańcy kolejnych spalonych wiosek otrzymują m.in. drzwi i okna do swych zniszczonych domów. Do potrzebujących dotarł też już konwój wiozący 2,5 tony pomocy, zorganizowany przez Fundację „Redemptoris Missio”. W tych dniach prawie wszystkich polskich misjonarzy pracujących w Republice Środkowoafrykańskiej odwiedziła też delegacja polskiego ministerstwa spraw zagranicznych.


pb (KAI/adiac-congo.com/RV) / Watykan, Bangi