Nasze projekty

Ksiądz pokonał 1600 km dla chorych dzieci. Spotkał się z papieżem

Ksiądz Paweł Nowak pokonał prawie 1600 kilometrów na rowerze z Niemiec do Rzymu, aby zebrać datki na hospicjum dziecięce. Duchowny wręczył papieżowi Leonowi XIV listy od małych pacjentów hospicjum podczas audiencji ogólnej na Placu św. Piotra w Watykanie.

fot. Vatican Media

Ks. Paweł Nowak, katolicki „duszpasterz rowerzystów wyścigowych” z Bremy w Niemczech, wywołał poruszenie kampanią zbierania funduszy na rzecz hospicjum dla dzieci. Od minionego weekendu 39-latek pokonał prawie 1600 kilometrów na rowerze na trasie z północnych Niemiec do Rzymu, aby zebrać datki na hospicjum dziecięce „Löwenherz” („Lwie Serce”) w Syke koło Bremy. W środę duchowny sportowiec wręczył papieżowi Leonowi XIV listy od małych pacjentów hospicjum podczas audiencji ogólnej na Placu św. Piotra w Watykanie.

Spotkanie z papieżem

Przejechałem ostatnie sto kilometrów samochodem, wyznał kapłan, który był wspierany przez rodziny ze swojej parafii w Bremie w pojazdach eskortujących, Decyzję musiał podjąć we wtorek po południu, kiedy spontanicznie otrzymał informację o możliwości osobistego spotkania z papieżem Leonem XIV podczas środowej audiencji ogólnej. Ale tylko pod warunkiem, że sam odbiorę bilet na czas we wtorek. Rowerem nigdy bym sobie z tym nie poradził, wyjaśnił duchowny z Tarnowa, który pracuje w niemieckiej diecezji Hildesheim od 2014 roku.

Ostatecznie nie tylko nie osiągnął w ciągu 72 godzin celu, ale także nie ukończył całej trasy. Ale perspektywa przekazania papieżowi pozdrowień od dzieci z hospicjum przekonała mnie – stwierdził. Jego inicjatywa zdecydowanie się opłaciła: ks. Nowakowi udało się nawet zrobić selfie z papieżem trzymającym kopertę z wielkim czerwonym sercem. „Bezcenne” zwieńczenie 1600 wyczerpujących kilometrów jazdy na rowerze. Na papieskiej audiencji była też jego rodzina: rodzice i brat z Polski.

Reklama

Pogoda była wyzwaniem

Mężczyzna o imieniu Martin zobaczył w telewizji reportaż o inicjatywie i przejechał ze mną 60 kilometrów w deszczu. Podczas objazdu Bolonii jego zespół znalazł miłą wiadomość na zaparkowanym samochodzie od ludzi, którzy go rozpoznali. A nad jeziorem Garda spotkałem rowerzystę z Hildesheim, który przeczytał o naszej trasie w gazecie i towarzyszył mi przez 30 kilometrów. Wszystko to sprawiło, że szybko zapomniał o nieprzyjemnych spotkaniach z dzikami w nocy w Apeninach czy przebitej oponie w pobliżu Garmisch.

Czytanie Liturgii Godzin czy odprawianie mszy św. nie było w tych dniach możliwe. Nie uważam za grzech ciężki tego, że nie odprawiłem mszy św., a nawet nie poszedłem na niedzielną mszę św. –  powiedział ks. Nowak, praktycznie udzielając sobie odpustu. Ponieważ nie podróżowałem dla własnej rozrywki, ale by służyć chorym dzieciom. Do wtorku jego strona na Facebooku otrzymała już ponad 7 000 euro darowizn na rzecz hospicjum dla dzieci, a kampania trwa nadal.

Na Mistrzostwa Świata w Ultrakolarstwie nad jeziorem Attersee

Ks. Nowak ma jeszcze inne plany przed powrotem do północnych Niemiec. Zamierzam ścigać się po raz pierwszy w życiu – i to od razu w mistrzostwach świata – poinformował. W najbliższy poniedziałek w austriackim St. Georgen im Attergau rozpoczynają się bowiem Mistrzostwa Świata w Ultrakolarstwie: ponad 2.200 kilometrów, 30.000 metrów przewyższenia i to w siedem dni. I być może w tym czasie papież odpowie na listy dzieci.

Reklama

ZOBACZ TEŻ: Brat ksiądz wręczył habit swojej siostrze. Wzruszająca uroczystość

KAI, js/Stacja7

Reklama
Reklama

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

WIARA I MODLITWA
Zatrudnij nas