Kolejny kapłan zamordowany w Nigerii. Został stracony maczetą

Ciało ks. Johna Gbakaana zostało znalezione w sobotę, dzień po jego uprowadzeniu przez nieznanych mężczyzn. Agenzia Fides, służba informacyjna Papieskich Towarzystw Misyjnych, poinformowała, że ​​kapłan „został stracony maczetą w tak brutalny sposób, że identyfikacja była prawie niemożliwa”.

Polub nas na Facebooku!

Kapłan diecezji Minna, w środkowym pasie Nigerii, został zaatakowany przez niezidentyfikowanych mężczyzn wieczorem 15 stycznia. Podróżował ze swoim młodszym bratem drogą Lambata-Lapai w stanie Niger po wizycie u ich matki w Makurdi, Stan Benue.

Fides poinformował, że porywacze początkowo zażądali 30 milionów naira (około 70 000 dolarów) za uwolnienie dwóch braci, później zmniejszając tę ​​liczbę do pięciu milionów naira (około 12 000 dolarów). Lokalne media podały, że 16 stycznia znaleziono ciało księdza przywiązane do drzewa oraz jego samochód. Nie wiadomo natomiast co się dzieje z bratem kapłana.

Po zabójstwie Gbakaana przywódcy chrześcijańscy wezwali rząd federalny Nigerii do podjęcia działań w celu zaprzestania ataków na duchowieństwo. Lokalne media zacytowały wielebnego Johna Josepha Hayaba, wiceprzewodniczącego Christian Association of Nigeria w północnej Nigerii. Po prostu błagamy rząd federalny i wszystkie agencje bezpieczeństwa, aby zrobiły wszystko, co w ich mocy, aby zatrzymać to zło – powiedział.

 

Prześladowania w Nigerii 

To już kolejne uprowadzenie kapłana w Nigerii. Pod koniec grudnia wraz z kierowcą porwano biskupa Mosesa Chikwe, pomocnika archidiecezji Owerri. Został zwolniony po pięciu dniach niewoli. Z kolei w listopadzie ks. Matthew Dajo, ksiądz archidiecezji Abudży, został porwany i uwolniony po 10 dniach.

Według najnowszego raportu organizacji Open Doors Nigeria znajduje się w pierwszej dziesiątce krajów, w których chrześcijanie są najbardziej prześladowani.

ZOBACZ: Gorsza sytuacja chrześcijan na świecie. Prześladowanych ponad 300 mln osób

 

kh/CatholicNewsAgency/Stacja7

 

Reklama
Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



Reklama
Reklama

Biskup angielski potępia decyzję o eutanazji Polaka w śpiączce

Biskup angielskiej diecezji Plymouth Mark O'Toole potępił decyzję o eutanazji Polaka, który wskutek śpiączki po przebytym zawale i niedotlenieniu mózgu przebywa w brytyjskim szpitalu w Plymouth. Mężczyzna już po raz czwarty został odłączony od aparatury podającej mu pożywienie i wodę.

Polub nas na Facebooku!

“Towarzyszę modlitwą pacjentowi, jego żonie, rodzinie i wszystkim, którzy są zaangażowani w jego opiekę. Decyzja sądu zezwalająca na zaprzestanie nawadniania i żywienia jest bardzo niepokojąca. Tym bardziej, że jest uważana za leżącą w najlepszym interesie pacjenta. Zapewnienie jedzenia i wody ciężko chorym pacjentom – nawet w przy użyciu sztucznych metod – jest podstawowym poziomem opieki. Musimy walczyć o zapewnienie tej opieki, kiedy tylko jest to możliwe” – napisał bp O’Toole.

Sprawa dotyczy Polaka mieszkającego od kilkunastu lat w Anglii, u którego w listopadzie doszło do zatrzymania pracy serca na co najmniej 45 minut, co spowodowało – według szpitala – poważne i nieodwracalne uszkodzenia mózgu. W związku z tym placówka w Plymouth zwróciła się do sądu o zgodę na odłączenie pacjenta od aparatury podtrzymującej życie. Wyraziły na to zgodę żona i dzieci mężczyzny, jednak przeciwne są temu jego matka i dwie siostry. Pacjent już po raz czwarty został odłączony od aparatury nawadniającej i podającej mu pożywienie. Władze szpitala podjęły tę decyzję po tym, jak Europejski Trybunał Praw Człowieka dwukrotnie odrzucił apelację rodziny pacjenta.

 

“Bardzo niepokojący precedens”

Do wypowiedzi hierarchy dołączone jest oświadczenie Anscombe Bioethics Centre – krajowego katolickiego centrum bioetyki Wielkiej Brytanii i Irlandii, które krytykuje decyzję sądu zezwalającą na eutanazję i analizuje całą sytuację z perspektywy moralnej. W dokumencie czytamy, że “niedawna decyzja sądu dotycząca zaprzestania żywienia i nawadniania stanowi bardzo niepokojący precedens”. Przypomina też, że kiedy 15 grudnia mężczyzna opisywany jako R.S. (ze względu na ochronę danych i dobro rodziny) pozostawał w śpiączce, sąd orzekł, że w najlepszym interesie pacjenta jest zapewnienie mu podtrzymującego życie leczenia, w tym sztucznego sposobu oddychania, nawadniania i odżywiania oraz orzekł, że pacjent ten umrze w ciągu kilku tygodni.

Jak zauważa Anscombe Bioethics Centre “nikt nie może przeżyć ‘kilku tygodni’ nie oddychając, zatem to orzeczenie sądu już antycypowało fakt, że RS być może odzyska zdolność samodzielnego oddychania po zaprzestaniu sztucznego podtrzymywania oddechu”. Zauważa też, że w kolejnej decyzji sądu nie było już mowy o oddychaniu, a jedynie o odżywianiu i nawadnianiu, których otrzymywanie “nie leżało już w najlepszym interesie R.S.”, a także, że przy zapewnieniu odżywiania i nawodnienia pacjent ten mógłby pozostać przy życiu przez “pięć lat lub dłużej”. Dokument ABC przypomina też, że R.S. jest praktykującym katolikiem, który stanowczo sprzeciwiał się m.in. eutanazji i aborcji, a pomimo to sąd uznał, że dalsze nawadnianie i odżywianie go “nie leży w jego najlepszym interesie”, odwołując się do słów pacjenta, który jakoby nie chciał być dla nikogo ciężarem w razie ciężkiej choroby a także do opinii jego żony.

 

“Wola by nie być ciężarem nie jest powodem”

Autor oświadczenia i zarazem dyrektor Anscombe Bioethics Centre David Albert Jones stanowczo zauważa, że wola, by w razie choroby nie być dla kogokolwiek ciężarem – którą wyraża wiele osób – nie może być uznana za wystarczający powód do odłączenia od podstawowej opieki, nawet w przypadku pacjenta w śpiączce czy w stanie “minimalnej świadomości”. Jak dodaje “w sposób szczególny ktoś, kto jest bardzo związany z nauczaniem Kościoła katolickiego, może wyrazić takie przekonanie, a jednocześnie traktować pożywienie i wodę, jakkolwiek dostarczane, jako część podstawowej opieki, a nie leczenia”. Zauważa też, że choć z medycznego punktu widzenia nie istnieje rozdział pomiędzy leczeniem, a podawaniem pożywienia i wody, to jednak dla sądu istotniejsza od stanowiska medycznego okazała się opinia pacjenta.

Jones przypomina też nauczanie Kościoła, wedle którego napojenie spragnionego i nakarmienie osoby głodnej to podstawowe uczynki miłosierdzia, a pacjenci w żadnym wypadku nie powinni być skazywani na śmierć z powodu braku pożywienia i napoju. Rozróżnia przy tym skrajne przypadki, w których nawadnianie i odżywianie pacjenta nie przynosi żadnych efektów, do których zdecydowanie nie zalicza się R.S., w którego przypadku decyzja ta jest nieetyczna. “To nic innego jak śmiertelne zagłodzenie lub odwodnienie człowieka” – pisze. Przywołuje także nauczanie św. Jana Pawła II dotyczące podawania napojów i pożywienia osobom pozbawionym świadomości i sprzeciwił się promowania wizji człowieka, otrzymującego opiekę utrzymującą go przy życiu (w tym także opiekę medyczną) jako “ciężaru dla innych”.

“Wykorzystanie tej niebezpiecznej międzyludzkiej wizji strachu przed byciem ciężarem dla innych jako kryterium pozbawienia kogoś pożywienia i wody, to potwierdzenie czyichś najgorszych obaw. Zastosowanie w tym przypadku rozumowanie jest sprzeczne z fundamentalnymi etycznymi pryncypiami równości i solidarności i stanie się źródłem głębokiego niepokoju dla wielu osób” – konkluduje.

ZOBACZ: Polak w szpitalu w Plymouth po raz kolejny odłączony od pożywienia i wody

 

kh/KAI/Stacja7

 

Reklama
Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



Reklama
Reklama

Copy link
Powered by Social Snap