video-jav.net

Franciszek znów chwycił za telefon

„Witaj, dobry wieczór, jak się pani miewa? - usłyszała wczoraj w słuchawce chorująca na raka Nunzia Mattera z wyspy Ischia niedaleko Neapolu. Telefonującym był papież Franciszek.

Ania Drus
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Zaskoczona kobieta odpowiedziała w pierwszej chwili, że „nienajlepiej, ponieważ choruję na raka”, jednak papież – zwany już przez włoskich dziennikarzy „papieżem encykliki gestów” – doskonale wiedział o jej stanie zdrowia oraz o dziełach, z których Nunzia już słynie w całej gminie.

Zanim powstrzymała ją choroba Nunzia Mattera przez wiele lat prowadziła wiele dzieł dla najuboższych mieszkańców swojej wyspy. Założyła stowarzyszenie o nazwie „Łańcuch pokarmowy” dzięki któremu z pomocą współpracowników najbiedniejsze rodziny dostawały comiesięczne wsparcie finansowe najpotrzebniejszych wydatków. „Łańcuch” liczy już 60 centrów pomocy i wspomaga ponad 200 rodzin zamieszkujących wyspę.

W rozmowie z papieżem, której przysłuchiwał się syn kobiety Nunzia powiedziała, że ubiegłej nocy przyśniło jej się to, że „papież do niej przychodzi i przytula jak córkę, pomimo że mam 60 lat”.
– Przyszedłem do ciebie telefonicznie – odpowiedział Franciszek.

Rozmowa trwała ledwie minutę i 30 sekund a zakończyła się prośbą papieża o modlitwę i zapewnieniu chorej, że i on się za nią modli. – A Ty Ojcze Św. dorzuć do swoich modlitw również moją Casamicciolę! – zakończyła Nunzia Mattera, nawiązując do trzęsienia ziemi które nawiedziło wyspę latem ubiegłego roku.
Zdjęcie zrobione podczas rozmowy kobiety z papieżem umieścił na Facebooku syn chorej. Wydarzenie zrelacjonował portal Vatican Insider.
O zasługach Nunzii Mattery dla gminy i chorobie papież usłyszał od biskupa tej diecezji Pietro Lagnese.

ad/Stacja7

Ania Drus

Anna Druś

dziennikarka i redaktor sekcji news, w Stacji7 od marca 2018. Wcześniej pracowała w "Pulsie Biznesu", "Newsweeku" i Katolickiej Agencji Informacyjnej. Z wykształcenia teolog i dziennikarz

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ania Drus
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Zmarł kard. Karl Lehmann

W niedzielę rano w swym domu w Moguncji zmarł kard. Karl Lehmann - poinformowała kuria biskupia w Moguncji. Od września cierpiał na skutek przebytego udaru i wylewu krwi do mózgu. Miał 82 lata.

Polub nas na Facebooku!

Przez niemal 33 lata – od początku października 1983 r. do przejścia na emeryturę w wieku 80 lat w maju 2016 r., kard. Lehmann był biskupem Moguncji, a przez ponad 20 lat (1987-2008) przewodniczącym Konferencji Biskupów Niemieckich.

Teolog i pasterz

Karl Lehmann urodził się 16 maja 1936 r. w Sigmaringen (archidiecezja Fryburg Bryzgowijski). Filozofię i teologię studiował we Fryburgu i w Rzymie. Święcenia kapłańskie przyjął 10 października 1963 r. w Rzymie z rąk ówczesnego przewodniczącego episkopatu Niemiec, kard. Juliusa Döpfnera, z którym łączyła go przyjaźń. Do dziś nosi pierścień biskupi kard. Döpfnera.

W 1964 r. pojechał do Monachium, a potem do Münster jako asystent naukowy uczestniczącego w obradach Soboru Watykańskiego II wybitnego teologa niemieckiego o. Karla Rahnera SI. W tym też czasie ks. Lehmann zetknął się z innymi wybitnymi teologami, jak o. Peter Henrici SI, Bernhard Welte, ks. Hans Urs von Balthasar, o. Henri de Lubac SI i o. Yves Congar OP. Uzyskał doktoraty z filozofii i teologii. W 1968 r. został profesorem dogmatyki w Moguncji, a w latach 1971-83 był wykładowcą dogmatyki i teologii ekumenicznej we Fryburgu.

Jego dorobek naukowy tylko z tych 15 lat liczy 425 pozycji. Podejmuje on problematykę dialogu między wiarą, teologią i Kościołem a współczesną nauką i kulturą, wskazuje też na nowe formy obecności i odpowiedzialnego udziału chrześcijan w życiu publicznym, w społeczeństwie, gospodarce i w polityce. Ogółem w dorobku naukowym kard. Lehmann ma ponad 1,5 tys. publikacji, w tym kilkanaście obszernych monografii książkowych.

W 1983 r. został 102. biskupem Moguncji jako 87 następca „apostoła Niemców”, św. Bonifacego. W lutym 2001 r. papież Jan Paweł II powołał bp. Lehmanna w skład Kolegium Kardynalskiego.

Przyjaciel Polski

Kard. Lehmann był wielkim przyjacielem Polski, wielokrotnie dawał temu wyraz, przy różnych okazjach odwiedzał nasz kraj. W liście do Episkopatu Polski z okazji przystąpienia naszego kraju do Unii Europejskiej w 2004 r. pisał, że rozszerzenie UE stanowi „zwieńczenie procesu odzyskiwania wolności i wspólnoty w Europie”. Proces ten nie byłby możliwy bez osobistego zaangażowania papieża Jana Pawła II, a także bez „odważnego świadectwa wielu polskich biskupów oraz wiernych”. Wyraził przekonanie, że „dzięki głosowi Kościoła w Polsce znacznie umocni się poczucie wielkich związków historycznych i powaga naszej misji chrześcijańskiej”. – Europa potrzebuje Polski! – twierdzi kardynał.

Kard. Lehmann starał się zawsze dążyć do porozumienia i jedności. Jego zawołanie biskupie „State in fide” (Trwajcie w wierze) jest poniekąd odpowiedzią na wyzwania współczesnego świata. Pytany o wartość, którą stawia najwyżej, odpowiada: „poszukiwanie Boga we wszystkich sprawach”. A cechy, które zdecydowanie odrzuca, to „arogancja połączona z niechęcią do nauki, brak tolerancji i służalczość”.

Choroba i śmierć

W związku z osiągnięciem wieku emerytalnego w 2011 roku kard. Lehmann zwrócił się do Benedykta XVI z prośbą o zwolnienie go z obowiązków biskupa Moguncji. Papież wówczas do tej prośby się nie przychylił i prosił kard. Lehmanna, by w dalszym ciągu kierował diecezją. 16 maja 2016 r. po prawie 33 latach kierowania diecezją papież Franciszek przyjął jego rezygnację.

Choć z powodu choroby nie mógł uczestniczyć w zorganizowanej w 2015 r. konferencji w Watykanie w 50. rocznicę wymiany listów biskupów polskich i niemieckich, przesłał swój referat, w którym podkreślał, że „słowa z listu biskupów polskich i z odpowiedzi biskupów niemieckich wydają się nam cudem po krzywdach, jakie Polacy wycierpieli z powodu nazizmu. Mimo to znaleźli w sercu gotowość do wybaczenia. Pojednanie jest darem i odpowiedzią płynącą z wiary”.

Od września ub. roku ten wybitny teolog i wieloletni przewodniczący Konferencji Biskupów Niemieckich cierpiał na skutek przebytego udaru i wylewu krwi do mózgu.

Kard. Karl Lehman przekroczył 80 wiek życia, dlatego jego śmierć nie wpływa na liczebność kolegium kardynałów elektorów, mających prawo wyboru papieża.

KAI/pp