video-jav.net

Ubranie, w którym zginął bł. ks. Jerzy Popiełuszko

Dobiega końca konserwacja szczególnych pamiątek po bł. ks. Jerzym Popiełuszce: sutanny ks. Jerzego, koszuli, spodni oraz butów, w których zginął. Wkrótce ekspozycja Muzeum Księdza Jerzego Popiełuszki w Warszawie zostanie też wzbogacona o archiwalne nagrania.

Paweł
Kęska
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

14 lat temu twórcy Muzeum księdza Jerzego Popiełuszki umieścili w pancernej, masywnej gablocie obiekty, które z całą pewnością były świadkami tragedii jaka przed 34 laty spotkała młodego kapłana Archidiecezji Warszawskiej. Kapelan Solidarności, który w latach opresji komunistycznej odprawiał, Msze za Ojczyznę, gromadzące co miesiąc dziesiątki tysięcy ludzi, w październiku 1984 roku został brutalnie zamordowany przez SB a okoliczności tej śmierci do dziś budzą wiele wątpliwości. Jego zmasakrowane ciało obciążone workami z kamieniami zostało wrzucone do Wisły na tamie we Włocławku.

< Sutanna Męczennika. FOT. Muzeum Ks. Jerzego Popiełuszki

Koszula, spodnie ze skórzanym paskiem i buty, wyglądają jak by kilka dni temu wyjęto je z rzecznego mułu. Są zabłocone, brudne, zniszczone. Żeby otworzyć pancerną, muzealną gablotę, spełniającą najwyższe standardy bezpieczeństwa, potrzeba było godzinnej pracy trzech osób. Sutanna, którą miał na sobie w momencie śmierci ksiądz Jerzy, przechowywyana poza ekspozycją, piach i muł miała tylko w kieszeniach, jest jednak podarta i poszarpana. Ktoś musiał ją oczyścić z zabrudzeń, jakie ma na sobie reszta ubrań – mówi konserwator dzieł sztuki, współpracująca wcześniej z Muzeum Auschwitz i Muzeum Powstania Warszawskiego. Przedmioty te kryją w sobie całą opowieść – dodaje specjalistka prowadząca prace konserwatorskie przy bezcennych relikwiach. Metka na koszuli jest amerykańska. Spodnie są niezwykle precyzyjnie uszyte na miarę, w taki sposób, w jaki dziś rzadko się to robi. Sutanna nosi na przykład ślad jakiegoś długo wpiętego metalowego przedmiotu, na przykład znaczka. Znaczek ten jednak musiał być wpięty w połać wewnętrzną stroju – więc był widoczny tylko dla samego księdza. Buty są bardzo dobrej jakości, jednak ich podeszwy są mocno schodzone i zużyte.

Przedmioty opuściły już pracownię mikrobiologiczną, w której badano ich stan zachowania. Na szczęście stan ten nie jest poważny. Zawilgocenie i drobnoustroje nie wywołały wielkich szkód w tkaninach. Aktualnie obiekty te są w pracowni konserwatorskiej. Prace prowadzone są tak, aby zabezpieczyć przedmioty przed destrukcyjnym wpływem czasu, żeby usunąć deformacje powstałe wskutek długotrwałego przechowywania na ekspozycji i żeby nie naruszyć w żaden sposób śladów, jakie w sobie noszą.

↑ Koszula ks. Jerzego. Fot. Muzeum Ks. Jerzego Popiełuszki

Muzeum Księdza Jerzego Popiełuszki, w którego zbiorach znajdują się te eksponaty, jest wielką opowieścią o najwyższej cenie o tym jaką posiada ludzka godność i wolność oraz Ewangelia. Opowieść ta poprowadzona jest przez powojenną historię Polski. Ornat Prymasa Wyszyńskiego, reprodukcje postulatów Solidarności czy kartki na produkty żywnościowe nadają kontekst podróży przez kolejne dziesięciolecia tej opowieści. Do inscenizacji domu księdza Jerzego wchodzi się przez oryginalne drzwi z domu, w którym się urodził. Na wystawie można zobaczyć jego przedmioty osobiste oraz watykańską księgę beatyfikacyjną. Przestrzeń ta, która posiada siłę oryginalnych eksponatów, już od grudnia będzie również wypełniona dźwiękiem. Będzie można tam usłyszeć głos Kardynała Wyszyńskiego, Jana Pawła II, księdza Jerzego Popiełuszki… ale też pani Marianny Popiełuszko, mamy księdza a także formułę beatyfikacyjną wypowiedzianą na placu Piłsudskiego w Warszawie.

Zarówno konserwacja 7 obiektów ze zbiorów Muzeum Księdza Jerzego Popiełuszki jak i instalacja dźwiękowa w Muzeum, dofinansowane są ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury.

Paweł Kęska

Zobacz inne artykuły tego autora >
Paweł
Kęska
zobacz artykuly tego autora >

Modlitwy w 85. rocznicę Wielkiego Głodu na Ukrainie

W intencji około 10 mln ofiar „Hołodomoru” - Wielkiego Głodu na Ukrainie w 85. rocznicę tej tragedii modlono się podczas ekumenicznego nabożeństwa w Warszawie. W liturgii Słowa, której przewodniczył kard. Kazimierz Nycz uczestniczyli przedstawiciele Kościołów, politycy i korpus dyplomatyczny.

Polub nas na Facebooku!

Podczas modlitewnego spotkania duchowny wraz chórem Kościoła greckokatolickiego odśpiewał panichidę – modlitwę za zmarłych. W nabożeństwie uczestniczył ambasador Ukrainy Andrij Deszczycia.

W homilii kard. Nycz omawiał odczytany fragment z 25 rozdziału Ewangelii św. Mateusza mówiącej o tym, że Chrystus będzie sądził człowieka z uczynków miłości wobec bliźniego. Wskazywał, że trzeba pamiętać o słowach  Jezusa z przypowieści o sądzie ostatecznym. „Zwłaszcza wtedy, gdy nam się wydaje, że, we współczesnych biedach głodu, nędzy, uchodźców, wiemy lepiej niż papież i niż Ewangelia” – podkreślił metropolita warszawski.

Przywołał też postaci Brata Alberta i matki Teresy z Kalkuty –słynnych dziś chrześcijan, którzy poszli za słowami Ewangelii czyniąc dzieła miłosierdzia wobec głodnych, spragnionych, przybyszów, nagich czy chorych.

Kard. Nycz przypomniał, że w latach przeprowadzanego z premedytacja przez Stalina głodzenia narodu ukraińskiego, zabrakło tych, którzy przyszliby ludziom z pomocą i ocalić ich od śmierci. „Nie nam jest sądzić dlaczego. Może znaczna część świata i Europy nie wiedziała, bo zło się działo w zaciszu systemu, który zanim zrobił to, co zrobił, zamknął granice”.

Ambasador Ukrainy w Polsce Andrij Deszczycia przypomniał na zakończenie nabożeństwa, że Wielki Głód na Ukrainie był jedną z najbardziej brutalnych zbrodni w historii świata. „Dopóki my i świat pamiętamy, będziemy mieli okazję i siłę by walczyć o to, aby zło zostało potępione a takie zbrodnie nigdy się nie mogły się powtórzyć” – powiedział ukraiński dyplomata.

Ukraina odnotowała trzy Wielkie Głody: w latach 1921-1923, 1932-1933 i 1946-1947, z czego najbardziej dotkliwy był okres 1932 – 1933. Nie były one jednak związane z nieurodzajem, ale z konfiskatą przez władze wszelkich zapasów zboża i żywności.

Restrykcje były bardzo surowe. Za zerwanie pięciu kłosów z pola kołchozu groziła śmierć lub 10 lat łagru. Ludzie masowo umierali, a w wyludniających się wioskach brakowało osób do ich pochówku. Dochodziło też do różnych wynaturzeń, włącznie z kanibalizmem. Władze zabroniły chłopom wyjazdu ze swoich miejscowości bez paszportu wewnętrznego.

Szacuje się, że w tym czasie zmarło z głodu ok. 7 milionów osób, a łącznie w wyniku tego typu działań rządów stalinowskich – 10 milionów.

W maju 2003 Rada Najwyższa Ukraina uznała „Wielko Głód” za akt ludobójstwa, a trzy lata później – za ludobójstwo narodu ukraińskiego.

W ślad za tymi postanowieniami podobne uchwały podjęły w latach 2003-17 rządy lub parlamenty 15 innych państw, m.in. Polska.

Za zbrodnię przeciw ludzkości uznały Wielki Głód zgromadzenie ogólne ONZ (XI 2003), Parlament Europejski (23 X 2008) i Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy (28 IV 2010).

20 września 2017 prezydent Ukrainy Petro Poroszenko zaapelował na 72. sesji zgromadzenia ogólnego ONZ w Nowym Jorku o powszechne, ogólnoświatowe uznanie „Hołodomoru” za ludobójstwo dokonane na narodzie ukraińskim.

KAI/awo