Z KRAJU

Papież wspiera obrońców życia. “Szacunek dla człowieka od pierwszej chwili życia”

Papież Franciszek zapewnia o swym poparciu dla włoskiego ruchu obrony życia. W tym roku obchodzi on 40-lecie istnienia i w ubiegły weekend zorganizował wirtualny kongres.

Polub nas na Facebooku!

W wystosowanym z tej okazji przesłaniu papież zapewnia o swej bliskości i uznaniu dla inicjatywy Ruchu dla Życia, która skłania do refleksji nad bezcenną wartością życia każdego człowieka, stworzonego na obraz i podobieństwo Boga. Franciszek zachęca też włoskich obrońców życia, aby coraz bardziej szerzyli kulturę solidarności i szacunku dla każdego człowieka, „od pierwszej chwili życia aż po ostatnie tchnienie”.

Na swym dorocznym kongresie włoscy obrońcy życia wyrazili uznanie dla polskiego Trybunału Konstytucyjnego, który orzekł niezgodność aborcji eugenicznej z Konstytucją. Mówiono też o konkretnych metodach pomocy kobietom w ciąży w kontekście pandemii i lockdownu.

 

Wiele form wsparcia dla kobiet

Ruch dla Życia świadczy różne formy pomocy dla kobiet, które spodziewają się dziecka, a znajdują się w trudnej sytuacji czy są skłaniane do aborcji. Zajmują się tym ośrodki pomocy życiu, SOS Życie oraz Program Gemma, który zapewnia wsparcie ekonomiczne dla matek w trudnej sytuacji. W czasie pandemii wszystkie te formy pomocy nie tylko nie zostały zawieszone, ale udało się nam jeszcze bardziej je uaktywnić – powiedziała Radiu Watykańskiemu Marina Casini, przewodnicząca Ruchu dla Życia.

Organizacja kontaktuje się z kobietami za pomocą telefonu i chatu, a w czasie “lockdownu wolontariusze ośrodków pomocy dla życia uzyskali specjalne przepustki, dzięki którym mogli się przemieszczać również tam, gdzie było to zakazane”.

W ten sposób, przy zachowaniu wszystkich środków ostrożności, mogliśmy się dalej spotykać z potrzebującymi matkami i udzielać im pomocy. Niekiedy spotykaliśmy się dosłownie na progu ich domu, by udzielić im wsparcia materialnego, moralnego czy duchowego. A zatem nawet w tej sytuacji nie brakuje sposobów, by okazać bliskość i pomoc potrzebującym – podkreśliła Casini.

ZOBACZ: Krzyż i ikona ŚDM za kilka dni trafią do portugalskiej młodzieży

 

kh/KAI/Stacja7

 

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Z KRAJU

Kongres Kultury Polskiej. „Inspiracja do promowania polskiej kultury”

W czwartek 12 listopada odbyła się druga edycja Kongresu Kultury Polskiej. Wydarzenie zgromadziło artystów, twórców, dziennikarzy, polityków, samorządowców i znawców kultury, którzy przez cały dzień dyskutowali o roli kultury we współczesnym świecie.

Polub nas na Facebooku!

Otwierając Kongres wszystkich uczestników przywitał Andrzej Dubiel, prezes Stowarzyszenia Muza Dei. Podziękował wszystkim, którzy zdecydowali się wziąć udział w Kongresie. Przyznał także, że już w tym momencie trwają przygotowania do kolejnego. Wskazał także, że konieczne jest szerokie spojrzenie na kulturę – przez pryzmat edukacji, wychowania, patriotyzmu, mediów społecznościowych.

 

 

W słowie wstępu Andrzej Dubiel zapowiedział także krótko prelegentów, którzy zgodzili się wystąpić w panelach oraz podziękował osobom i instytucjom, dzięki którym Kongres mógł się odbyć. Chcemy stworzyć Federację Kultury Polskiej, ponieważ mamy wielkie pragnienie promocji polskiej kultury. Kultury definiowanej przez 3 czynniki: prawdę, dobro i piękno – powiedział. Mam nadzieję, że ten Kongres będzie inspiracją do promowania polskiej kultury, której fundamentem jest dziedzictwo chrześcijańskie naszego narodu – dodał.

 

“Kultura jutra”. Kultura fundamentem wspólnoty narodowej

Pierwszym panelem Kongresu była dyskusja na temat Kultury jako fundamentu wspólnoty narodowej. Dużo uwagi poświęcono w czasie debaty kwestii tzw. “Kultury jutra”. Panel ten prowadził dziennikarz Piotr Gociek, a wzięli w nim udział Dominika Chorosińska, aktorka i posłanka na Sejm, prof. Rafał Wiśniewski – Dyrektor Narodowego Centrum Kultury Marek Jurek, były marszałek Sejmu i członek Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej oraz aktor Dariusz Kowalski.

Odpowiadając na pytanie, czym jest “Kultura jutra” Dominika Chorosińska zauważyła, że jest to pojemne hasło i zaproponowała, by spojrzeć na nie w perspektywie 20, 30 czy nawet 50 lat. Badania pokazują, że za kilkadziesiąt lat dominującą będzie kultura miasta i że będą tworzyć ją głównie inicjatywy oddolne. małych grup. To oznacza, że musimy nauczyć się ze sobą współistnieć i współpracować, że kultura jest naszą wspólną odpowiedzialnością – wyjaśniła Chorosińska.

Prof. Rafał Wiśniewski, dyrektor Narodowego Centrum Kultury, przyznał, że temat “Kultury jutra” został mocno zaburzony przez wybuch epidemii, ponieważ zmieniło to dotychczas wypracowane rozwiązania. W rodzinie zaczynamy tworzyć formy, rodzina jest nośnikiem, pasem transmisyjnym wartości i norm, do którego inne instytucje później dodają swoje puzzle. Rodzina jest dla nas wyzwaniem i wsparciem w kwestii kultury, a przede wszystkim otuchą na jutro – powiedział prof. Wiśniewski, odnosząc się do wypowiedzi o małych wspólnotach, o których mówiła Dominika Chorosińska.

 

 

Na fakt, że “żyjemy w czasach globalizacji i socjologowie są zgodni, że z tego procesu z sukcesem wyjdą te narody, które opierają się na swojej kulturze” – zwrócił uwagę Marek Jurek. Tym co zapewnia solidność życiu zbiorowemu, jest poczucie wspólnej kultury, wspólnego celu – dodał i zauważył potrzebę stworzenia polskiego stylu kultury, który można byłoby przekazać innym. Dla nas zobrazowaniem naszego doświadczenia, a zarazem towarem eksportowym mógłby być film partyzancki, pokazujący różne historyczne wydarzenia naszego kraju, ludzkie doświadczenia – wskazał Jurek i zaproponował również zorganizowanie festiwalu piosenki sarmackiej, która mogłaby stać się elementem polskiego stylu narodowego tak, jak muzyka celtycka dla Irlandczyków.

Człowiek realizuje się w relacjach, w rodzinie. To tam uczymy się wrażliwości, uczymy się czytać, rozumieć – potwierdził Dariusz Kowalski. Aktor mocno zaakcentował zadanie przekazania kultury, jakie stoi przed rodziną. To, dzięki czemu przetrwaliśmy, to kultura. Jan Paweł II przypominał, że zaborcy nie byli w stanie tego zniszczyć – powiedział Kowalski.

Polak, będąc odciętym od innych Polaków, ma poczucie “niewidzialnej spójni”, wspólnej świadomości kultury, historii i losów.

Piotr Gociek zapytał gości panelu, jak mając nadzieję na kulturę jutra spojrzeć na rozpad kultur, widoczny dziś nie tylko w Polsce. Z tezą o dekonstrukcji zgodziła się Dominika Chorosińska i jako jej powód wskazała na brak porozumienia i dialogu. To, co widzieliśmy w ostatnich dniach, potwierdza, że jesteśmy rozbici – przyznała i wskazała, że próbą naprawy będzie nie tyle odbijanie argumentów, a kreacja czegoś nowego.

Trzeba szukać możliwości, by mówić o kanonie filozofii, kultury w różnej formie do różnych grup – dodał prof. Wiśniewski. Wskazał też, że dużo uwagi wciąż poświęcamy temu, co jest źle, co trzeba naprawić, że chętnie patrzymy na wiele kwestii fatalistycznie, a warto skupić się na pokazywaniu treści kulturotwórczych na różne sposoby. Nie musimy skupiać się na tym, jak robią to inne kraje, zachwycać się literaturą piękną, bo i my taką mamy, mamy komiksy, mamy widowiska, gry – to wszystko daje możliwości powiedzenia o kulturze różnymi kanałami zauważył.

Czy będziemy żyli w świecie megalopolis? Na to pytanie starał się znaleźć odpowiedź Marek Jurek. Jedna z głównych kwestii, dotycząca ciągłości naszego losu i wolności, to kwestia tego, czy przetrwają narody powiedział i dodał, że na nasz los narodowy nie można patrzeć wyłącznie jako na powtarzalną sekwencję zdarzeń, odtwarzanie i kultywowanie pamięci, ale jest to tradycja narodu. Kultura dzieje się sama, ale jednocześnie ją projektujemy. Dziś trzeba zapytać, co chcemy z nią zrobić – zauważył Jurek. Ostatnie tygodnie pokazały, że Polska znów staje się wojskiem Pana Boga, gdzie będzie się rozgrywać już nie tylko walka o wybór, o to, czy chcemy pozostać narodem chrześcijańskim i czy w ogóle chcemy pozostać narodem. To jest walka czy przetrwamy, ale jest to walka o los cywilizacji, o to, czy ludzie będą umieli ze sobą rozmawiać, czy będą do siebie wrzeszczeć – wyjaśnił.

Na dwie kategorie patrzenia na świat, kategorię serca i kategorię interesu, wskazał Dariusz Kowalski. Kultura jest domeną serca i powinna być pracą w obszarze serca powiedział i zacytował fragment z wiersza C. K. Norwida: “Serce – istotnym jest prawdy ogniskiem: / Gdy rozum zbłądzi w najmniejszej usterce, / Serce i z błędów wraca z zyskiem … / Życia i wiedzy więc treścią cóż?… SERCE!”. Jest jakaś opozycja między sercem i interesem, ale muszą one ze sobą współistnieć. Tam, gdzie jest serce – musimy szukać relacji, nie interesownie, by było to ktoś wygodny dla nas. Kategoria serca to otwartość na drugiego człowieka, poszukiwanie wspólnoty i to jest zadanie, które stoi przed kulturą – podsumował Kowalski.

Kolejną kwestią, którą poruszyli goście, była obecność kultury młodemu pokoleniu. Jak wyznała Dominika Chorosińska, jej zdaniem zadanie przekazania młodzieży miłość do literatury historii należy do rodziców, a nie do szkoły i wskazała, że trzeba uczyć się języka młodych. Myślę, że dla młodego pokolenia jest ważne, byśmy my, dorośli, uczestniczyli w ich życiu, w ich kulturze, ale i pokazywać im kulturę wyższą – zaproponowała i podkreśliła, że bardzo ważne jest zwrócenie uwagi na atrakcyjność przekazu.

Jak zauważył prof. Wiśniewski, w przekazaniu kultury młodym ludziom pomocna jest świadomość, że kultura jest adaptatywna. Trzeba szukać elementów spójnych i wsłuchiwać się, przekładać wielkie treści, które mają charakter wspólnotowy, na język młodych ludzi – powiedział prof. Wiśniewski.

Żeby coś przekazać, trzeba tym żyć – powiedział Marek Jurek, przestrzegając przed złudnym podejściem, że kultura przekazuje się biernie. Przypomniał też, że świadomie musimy przeżywać swoją historię, choć elementem naszej kultury jest myślenie romantyczne. Mamy przestać marzyć, mamy zacząć tworzyć – zachęcił.

Dariusz Kowalski przypomniał, że zadaniem twórców jest nieustanne sięganie do korzeni, do źródeł. Z punktu widzenia twórców powinniśmy, jak pisał Herbert, z uporem “powtarzać wielkie słowa”. Musimy mieć kod wspólny dla wszystkich, który pomoże nam odnaleźć drogę do samego siebie, skomunikować się ze sobą, odnaleźć własny stosunek do przeszłości i budować na jakimś fundamencie przyszłość. Bez kultury przyszłości nie będzie – powiedział na koniec Kowalski.

 

Język kultury wczoraj i dziś

Gośćmi kolejnego panelu Kongresu byli Piotr Bernatowicz – Dyrektor Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski, Janusz Janowski – malarz filozof, teoretyk sztuki i Kacper Sakowicz, szef gabinetu ministra kultury i dziedzictwa narodowego.

Jak przyznał prowadzący panelu, Igor Zalewski, nie sposób w dyskusji o kulturze języka, nie wspomnieć o tym, co w tym zakresie można było zaobserwować w Polsce w ostatnich tygodniach. Do mainstreamu wchodzą wulgarne określenia, których nie wyobrażaliśmy sobie użyć kilka miesięcy temu – rozpoczął dyskusję.

Trudno mówić o języku kultury bez mowy o przemianach języka, jakie się dokonują – wskazał Piotr Bernatowicz. Przyznał, że zatarła się granica między językiem używanym publicznie, a językiem używanym prywatnie, w którym nie brakuje kolokwializmów. Jak podkreślił, nie chodzi o to, by wyeliminować wulgaryzmy. Język potoczny, kolokwialny, został użyty jako pewna strategia rewolucyjna. Wulgaryzmy miały być pewnego rodzaju pociskiem, który miał ogłuszyć społeczeństwo przyzwyczajonego do innego stylu zachowania do tej pory. Moim zdaniem był to przemyślany atak – wyjaśnił Bernatowicz.

Jak doszło do tego, że tak kolokwialny język trafił do mainstreamu, do mediów? Z tym pytaniem zmierzył się Janusz Janowski. Musimy mieć świadomość, że język jest funkcją poznania człowieka, służy do komunikacji a komunikacja buduje wspólnotę. Taki kolokwialny język celowo blokuje możliwość tworzenia wspólnoty, tworzenia czegoś wspólnoty. On został użyty jako narzędzie w wojnie kulturowej – zauważył Janusz Janowski.

 

 

Piotr Bernatowicz wskazał, że powodem, dla którego taki język stał się dopuszczalny, dozwolony, jest fakt, że pozwoliły na to media, które kontrolują język. Poruszył tu kwestię mowy nienawiści i zjawisko wyszukiwania w różnych wypowiedziach aluzji, które mogłyby zostać uznane za dyskryminujące, co jego zdaniem świadczy o dużej wrażliwości językowej. Te same media, które bardzo ścisłą kontrolę nad językiem sprawują, wyszukując słów, których można się czepić – próbują złagodzić brzmienie wulgarnych słów hasztagiem i wskazują, że takie słowa są słuszne, że można je bez oporów stosować tłumaczył Bernatowicz i stwierdził, że “wskazuje to na to, że język został zinstrumentalizowany i upolityczniony”. Gdyby druga strona sporu politycznego zaczęła stosować tego typu słowa, zostałyby one skrytykowane i ocenzurowane. Żyjemy w czasach, gdzie język jest narzędziem politycznym i jest bardzo ściśle kontrolowany – dodał.

Janusz Janowski podkreślił, że dzięki językowi poznajemy człowieka, a to, jak identyfikujemy człowieka, pozwala określić, czym jest kultura, którą człowiek tworzy. Janusz Janowski zwrócił także uwagę, że kiedy w epoce oświecenia pojawiło się przekonanie, że świata nie da się poznać i że to człowiek ustanawia prawo moralne, bo znajduje się on w centrum wszechświata, bez konieczności kontaktu z Bogiem, doprowadziło do sytuacji, w której człowiek nie szukał już prawdy, ale za wszelką cenę próbował realizować swoją wolę.

Wydaje mi się, że to, co się dzieje współcześnie, że pozwala się na taką barbaryzację życia społecznego, jest wynikiem tego, że odwrócono sposób interpretowania człowieka. Arystoteles wegetatywnym, zmysłowym i duchowym. Dziś doszło do całkowitego odwrócenia tej gradacji – zauważył Janowski. To, co rozumowe i wolitywne poprzez działanie na rzecz zmysłów i uczuć właściwie ma zabezpieczyć życie biologiczne. Człowiek jest w tym nurcie głęboko poniżony, bo nawet w świecie zwierząt akt prokreacji służy budowaniu hierarchii i relacji wewnątrzstadnych tak w koncepcji realizacji seksualności nieuporządkowanej człowieka jest jeszcze niższym sposobem funkcjonowania – dodał. Wskazał, że ludzie młodzi zawsze w takich wojnach byli podatni na wpływ nowych ideologii.

O konieczności znalezienia punktu odniesienia, kryterium do oceny zjawisk kulturowych oraz na potrzebę szukania ich przyczyn mówił Kacper Sakowicz. Kryterium oceny zjawisk kulturowych będzie określenie celu kultury, a żeby sformułować cel, musimy wiedzieć czym kultura właściwie jest – wyjaśnił. Rozmaite dziedziny kultury zawierają różne zjawiska kultury, ale nie zawsze są to zjawiska pozytywne. Już starożytni Grecy zauważyli, że kultura to nie tylko wytwory ludzkiego umysłu i ducha, ale także wszystko to, co człowieka doskonali, żeby mógł osiągnąć szczęście wskazał – powiedział Sakowicz i podkreślił, że “zadaniem kultury jest doskonalenie człowieka, by osiągnął szczęście i to kryterium pozwala ocenić, czy dane zjawisko jest kulturą czy też antykulturą”. Jak zauważył, uznanie człowieka za dobrego z natury może powodować, że kultura nie będzie mu potrzebna do rozwoju, do treningu.

Odnosząc się do ostatnich wydarzeń w Polsce Kacper Sakowicz zwrócił uwagę na pewną nowość dotyczącą języka wulgarnego. Rzeczywiście można powiedzieć, że język wulgarny wśród młodzieży funkcjonował już wcześniej. Dziwi jednak tak liczny udział w protestach zwykłej młodzieży, która bez oporów wypisuje wulgaryzmy na swoich sztandarach – stwierdził. Jako powód tego zjawiska Sakowicz wskazał “działanie nowych mediów, a zwłaszcza mediów społecznościowych, które wpływają na całościowe funkcjonowanie człowieka i społeczeństwa”.

Igor Zalewski wymienił 3 elementy, które spowodowały zmianę w korzystaniu z języka. Pierwszy element to kino, które mocno kształtuje świadomość. Filmy są pełne wulgaryzmów, polskie filmy pod tym względem się zamerykanizowały. Publiczność bardzo pozytywnie reagowała na wulgaryzmy, więc twórcy odpowiadali na ich zapotrzebowanie – ocenił Zalewski. Jako kolejny element wskazał nagrania rozmów między osobami na wysokich stanowiskach, “co pokazało Polakom, że skoro znane, sławne osoby mogą sobie pozwolić na wulgaryzmy, to każdy może”. Na wyzwolenie wulgarnego języka wpłynęły także według Zalewskiego media społecznościowe, gdzie celebryci używają wulgaryzmów w swoich wpisach, a ludzie inspirują się nimi jako autorytetami.

Janowski odpowiedział, że choć są to przykłady konkretne, to “warto patrzeć na zjawisko wulgaryzacji języka także ogólnie”. Trzeba mieć świadomość, że chodzi tu o wizję całościową człowieka. Rozwój człowieka to głównie rozwój duchowy, a dziś sztuka nie daje ku temu przestrzeni, bo ogranicza się do przesłania społeczno-politycznego – zauważył artysta i dodał, że żyjemy dziś “w nowej otulinie kulturowej”, która odrzuca rozwój duchowy człowieka. Poprzez rozwój niematerialny, rozwój duchowy, człowiek nabiera świadomości własnej niewystarczalności i wtedy nie da się uniknąć kwestii jego relacji do bytu wyższego, do Boga. A do tego kultura współczesna nie chce za wszelką cenę doprowadzić – powiedział Janowski.

Do tematu kolokwializowania języka powrócił Piotr Bernatowicz. Jeśli chcemy stworzyć receptę tego, jak ewoluuje język, musimy poznać mechanizm tej zmiany. Sposób zmiany języka, łamanie tabu, pokazywanie coraz większej prymitywizacji to wszystko może być wykorzystane politycznie – wskazał. Kultura, sztuka współczesna to cały czas pole eksperymentów, gdzie różne przekroczenia są dokonywane i później trafiają do szerszego obiegu dodał i przyznał, że dziś “Internet stał się polem do działania mowy nienawiści. Z jednej strony mamy język wyzwolony, a z drugiej pieczołowite chwytanie za słówka”.

Jak zauważył Kacper Sakowicz, Internet jest stosunkowo młodym wynalazkiem, który bardzo mocno wpływa na nasze życie, a jest dostępny już nawet dla dzieci, w zupełnej dowolności. Ważna rzecz to mechanizm mediów społecznościowych. Moim zdaniem one upośledzają nasze mózgi w kwestiach poznawczych i wolitywnych. Nie jesteśmy w stanie się skupić na dłuższych tekstach, mniej czytamy – wymieniał Sakowicz. Wskazał, że korzystanie z mediów społecznościowych odcina zdolność zapamiętywania oraz powodują tworzenie się “baniek informacyjnych”, które nie pozwalają na obiektywną ocenę rzeczywistości, ponieważ do użytkownika docierają tylko wiadomości zgodne z jego upodobaniami.

Piotr Bernatowicz odniósł się do tej wypowiedzi i stwierdził, że Internet nie ma tylko funkcji degradującej. Patrzymy na media społecznościowe jako platformę neutralną. A przecież są algorytmy, które decydują o tym, co tam się wyświetla, co nie. To, co my dostajemy, to już jest w jakiś sposób przesiane. Nie możemy patrzeć na to, jak na bezwiedny proces – wyjaśnił.

Nie wszyscy ludzie ulegli degradującej nowomowie – zauważył Janowski. Podkreślił mocno, że człowiek jest wielowymiarowym stworzeniem i warto na każdym polu promować takie działania kultury, które rozwijają go całościowo, także w kwestiach duchowych. Warto szukać dobrych monet, dobrych artystów, ale oni są wypchnięci za nawias. Takie osoby trzeba wyciągać do światła  zachęcił.

 

Kultura jako element budowania kapitału społecznego

Trzecim panelem kongresu była dyskusja na temat “Roli kultury w budowaniu kapitału społecznego”. Panel poprowadziła redaktor naczelna Stacji7.pl Aneta Liberacka. Pytała swoich gości o to, na co powinniśmy zwrócić uwagę budując kapitał społeczny.

Prezydent Otwocka Jarosław Margielski zwrócił uwagę, że ważne jest wspieranie kultury zaufania. Jesteśmy państwem postkomunistycznym, więc musimy szczególny nacisk położyć na kulturę zaufania. W Polsce po transformacji mamy do czynienia z próżnią na poziomie średniego szczebla, mamy problem z tworzeniem wspólnot lokalnych. Istnieje ogromna różnica między podejściem do działalności wspólnotowej mieszkańców chociażby naszego miasta, a podejściem mieszkańców miasta partnerskiego Lennestadt w Niemczech, lub Oarai w Japonii, gdzie działalność jednostki jest na dużo dalszym planie, niż dobro wspólne, tworzenie wspólnot i działanie w grupach – stwierdził.

Bardzo miło się zaskoczyłem, kiedy będąc w Lennestadt podczas uroczystości mieszkańcy po zakończeniu jej od razu pomogli w złożeniu sceny, włączali też się w codzienne życie gminy – dla nich to jest normalne i tutaj rola instytucji kultury jest pod tym względem istotna, żebyśmy tę kulturę zaufania budowali – dodał.

 

 

Aktor Leszek Zduń zaznaczył, że domy kultury są dobrym miejscem do budowania kapitału społecznego. Współpracuję z ośrodkiem kultury w Górze Kalwarii. Zawiązała się tam grupa teatralna. Zostałem poproszony o napisanie tekstu i wyreżyserowanie spektaklu, który dotyczyłby tego mikroregionu geograficznego Urzecze,  to jest miejsce gdzie spotkali się Mazurzy, Flisacy i Olendrzy i rzeczywiście kultura, która tam się wytworzyła była odrębna – powiedział.

Robimy ten spektakl ze starszymi ludźmi i jeśli chodzi o budowę kapitału, to właśnie starsi ludzie są zaangażowani i są oni znakomitym przykładem. Młodzi ludzie mogą nas oglądać i mogą się zachwycić pasją i tym, co widzą i co płynie ze sceny. Więc absolutnie dla każdego jest miejsce na działanie i dobrze, że ośrodki kultury się na to otwierają – dodał.

Piotr Mazurek, pełnomocnik rządu ds. polityki młodzieżowej zauważył, jak ważne jest wspieranie młodych ludzi. Chcemy wspierać młodych naukowców, studentów i doktorantów, którzy odwołują się do wartości związanych z polskim dziedzictwem katolickim i polskim dziedzictwem narodowym. To jest cały czas dziedzictwo naukowo niezgłębione i w dużej mierze zapomniane, bardzo wiele z tego dziedzictwa możemy wyciągać dla współczesności, jeżeli chodzi o zaangażowanie w sprawy publiczne, jeżeli chodzi o kwestie troski o dobro wspólne – zadeklarował.

PRZECZYTAJ: Kongres Kultury Polskiej. Jak budować kulturę jutra?

Instytucje publiczne w sprawie działania polityki młodzieżowej powinny być skoordynowane. Chodzi z jednej strony o działalność w zakresie edukacji, nauki i szkolnictwa wyższego, kultury, ale także spraw związanych z aktywnością obywatelską czy rynkiem pracy – zaznaczył.

Wojciech Kaczmarczyk, dyrektor Narodowego Instytutu Wolności, zauważył też, że do działalności kulturalnej jest potrzebne spotkanie z drugim człowiekiem. Pierwotnie w marzycielskim obrazie media społecznościowe miały być tą przestrzenią, gdzie ludzie będą bliżej siebie, gdzie będą ze sobą współpracować, gdzie będą mogli się łatwiej i szybciej komunikować. Tymczasem media społecznościowe stały się przestrzenią anonimowego hejtu, przestrzenią, w której walczymy ze sobą, a jeżeli już się poznajemy, to w sposób powierzchowny – powiedział.

Ostatnie miesiące pandemii pokazują, że po to, aby budować kulturę dialogu i solidarności, absolutnie niezbędne jest spotkanie człowieka z człowiekiem, gdzie można doświadczyć bliskości, przyjaźni, rozmowy, wymiany myśli także w tej przestrzeni działań kulturalnych – dodał.

 

Kultura dla mediów, czy media dla kultury

Ostatnią dyskusją, która odbyła się w ramach Kongresu Kultury Polskiej był panel poświęcony mediom, który był zatytułowany „Kultura dla mediów, czy media dla kultury”. Dyskusję poprowadziła Magdalena Piejko, dziennikarka, dokumentalista, wicedyrektor Polskiego Radia 24.

Paweł Lisicki, redaktor naczelny tygodnika „Do Rzeczy” zwrócił uwagę, że klasyczny podział na kulturę i inne sfery życia publicznego dzisiaj bardzo się zamazał. Podział na kulturę, politykę, religie i kwestie społeczne w dzisiejszych czasach się zamazał. Praktycznie jest tak, że kultura masowa ma często wymiar polityczny.  Bardzo prosty przykład – serial „House of Cards”, jeden z przebojów serialowych, kulturalnych Netflixa, to jest klasyczny film polityczny, gdzie intryga polityczna, walka o władzę są czymś najważniejszym. W tym sensie bym powiedział, że słowa „kultura” używamy dwuznacznie: mamy z jednej strony tę klasyczną kulturę, czyli to, co mieści się w kategorii koncertów, przedstawień, sztuk teatralnych – sztuka odległa od współczesności – ­powiedział.

 

 

A z drugiej strony, jeśli myślimy o kulturze, to wszystko to, co wiąże się z polityką, obyczajowością, cywilizacją i kulturowością. Wielkie sukcesy seriali telewizyjnych są właśnie klasycznym przykładem zdobywania przez kulturę miejsca, którego wcześniej nie zajmowała, docieranie do masowego odbiorcy, kształtowanie jego smaku, pokazywanie, że ten świat wygląda tak, jak ci ludzie, którzy te filmy wyprodukowali, chcieliby pokazywać – ­­zaznaczył.

Miłosz Lodowski, kierownik kreatywny „MXM Production House” stwierdził, że kultura zawsze tworzyła język komunikacji między ludźmi. Jako twórca odnoszę wrażenie, że od zawsze w historii naszej cywilizacji kultura była elementem, który wytwarzał pewnego rodzaju język komunikacji między wszystkimi. Już w Biblii mamy „Na początku było Słowo” i to jest już element kulturowy i kulturalny. To jest próba stworzenia elementu, w którym my wszyscy funkcjonujemy, takiej wspólnej mowy, która dotyczy wszystkich sfer i jest takim łącznikiem, osoczem i krwią, w której wszyscy się poruszamy – nadmienił.

Analizując sytuację w Polsce, która wystąpiła po 1989 roku, mógłbym ją porównać do sytuacji zachłyśnięcia się przejęciem władzy przez ekipę Solidarności, kiedy oni uznali, że samo dotarcie do władzy, to jest element sprawowania tejże władzy. Zapomnieli, że jest jeszcze coś takiego jak sfera ekonomii i to bardzo srodze się zemściło, bo później nastąpiło przejęcie tej władzy na wiele lat przez środowiska postkomunistyczne i tak samo jest z kulturą. Sfera kultury została tak mocno zlekceważona przez ludzi, którzy myślą o władzy tylko jako o emblemacie, który trzeba sprawować, że zapomnieli, że to, co jednoczy społeczeństwo i to, dzięki czemu  społeczeństwo może się ze sobą komunikować i to dzięki czemu funkcjonuje we wspólnym jeżyku znaków i znaczeń, to jest właśnie element kulturowy. Jeżeli to zostało wypchnięte z tej przestrzeni postrzegania, czy rozumienia i troski, żebyśmy wspólnie posiadali bazę pojęć, która jest interpokoleniowa, to jeśli o to nie zadbaliśmy, to następuje pewnego rodzaju zerwanie ciągłości i mam wrażenie, że to właśnie obserwujemy – dodał.

Krzysztof Nowak, dokumentalista, reżyser i producent skomentował to, w jakiej sytuacji dzisiaj znajduje się kultura. Nietrudno zauważyć, że Polska jest częścią większej całości i pewne procesy globalne dotyczą również nas. Te zmiany, które dzisiaj widzimy u nas, są być może tylko pewną falą zmian, które następują w społeczeństwach w ogóle. Kultura dla mnie jest środowiskiem, które przede wszystkim niesie ze sobą pewne wzorce i pewne wartości – tak rozumiem kulturę – stwierdził.

Kiedyś aksjomatem było to, że kultura to sfera kompetencji i odpowiedzialności, krótko mówiąc to oznacza, że nie każda rzecz, którą sobie ktoś pomyśli, lub którą ktoś by chciał pokazać, jest warta tego, żeby publicznie ją pokazać i zaprezentować. Dzisiaj sfera kultury jest coraz bardziej domeną swobodnej ekspresji, emocji, uczuć, przesądów, destrukcyjnych i depresyjnych. To nie podlega żadnej kontroli, to jest sfera tak zwanej wolności – zaznaczył.

Jan Kowalski, dyrektor biura programu „Niepodległa” zwrócił uwagę na miejsce, jakie zajmują tematy kulturalne w mediach informacyjnych. 8 lat temu w Narodowym Centrum Kultury próbowaliśmy zrobić taką akcję „Kultura na pierwszej stronie raz w miesiącu”, żeby w mediach raz w miesiącu kulturę wyciągać na pierwszą stronę, żeby zajmowała więcej miejsca, niż tylko w ¾ wydania. Przez ten czas wiele się zmieniło w branży medialnej, bo internet zaczął odgrywać bardzo ważną rolę. Pytanie jest takie, czy nie powinniśmy przeanalizować  w którym miejscu na portalach informacyjnych znajduje się kultura. Czy to rzeczywiście jest na dole strony, czy chwilę wcześniej – ­powiedział.

Z drugiej strony, mówiąc współczesnym językiem, wszystko zależy od kontentu, bo pan redaktor powiedział o House of Cards, który dobry kontent i dużo ludzi się tym interesuje i ta kultura zyskuje  duże grono zainteresowania. Jeżeli będziemy targetowali materiały i przesłanie do niszowych grup, to nie będziemy mieli dużego dotarcia i kultura nie będzie znajdowała się na wysokim poziomie informacyjnym i media będą mniej chętnie chciały to przekazywać – stwierdził.

SPRAWDŹ: Zakończył się Kongres Kultury Polskiej 2020

 

os/ag/Stacja7

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Copy link
Powered by Social Snap