Jak przygotować się do I Komunii Św. w czasie epidemii? Wskazówki bpa Kamińskiego

"Trzeba szukać nowych sposobów formacji w przygotowaniu do ważnego wydarzenia, jakim jest I Komunia Św." - napisał biskup warszawsko-praski Romuald Kamiński w diecezjalnym komunikacie dotyczącym przygotowań do I Komunii Świętej w czasie pandemii.

Polub nas na Facebooku!

Bp Kamiński przypomina, że przygotowanie do I Komunii Św. powinno mieć przede wszystkim charakter duchowy, zmierzający do zdobycia osobistego doświadczenia religijnego. “Czas pandemii i związana z nim sytuacja w kraju sprawiają, że o ile nie jest większą trudnością nauka religii online, o tyle już nie łatwo jest wypełnić zadanie duchowego przygotowania do sakramentów” – zwraca uwagę biskup.

 

Nowe sposoby formacji, msze w mniejszych grupach

“Przeżywane okoliczności domagają się od nas – duszpasterzy – szukania nowych sposobów formacji w przygotowaniu do tego ważnego wydarzenia, jakim jest Pierwsza Komunia Św. i poprzedzająca ją spowiedź” – napisał w komunikacie bp Kamiński. Podkreśla, jak ważne jest, aby nie pomijać przede wszystkim duchowego aspektu czyli udziału dzieci w Mszy świętej.

Proponuje, by w czasie przygotowań do I Komunii organizować msze święte w mniejszych grupach, z zachowaniem zasad sanitarnych. “Gdyby zachodziła taka potrzeba duszpasterska, zezwalam kapłanom na odprawienie dodatkowej Mszy św.” – poinformował hierarcha.

POLECAMY: Pierwsza Komunia w Szpitalu Narodowym

 

Zadanie dla rodziców

Przypomniał też, że pierwszymi, którzy mają przygotować dziecko do przyjęcia Komunii Św. są jego rodzice. Podkreślone to zostało już 100 lat temu w dekrecie “Quam singulari”, aprobowanym przez św. Piusa X.

“To zadaniem rodziców jest zadbanie o religijną formację dziecka, które ma przystąpić do Pierwszej Komunii Św. Proszę zatem, aby duszpasterze angażowali rodziców nie tylko w organizację samej uroczystości, lecz także w przygotowania formacyjne dzieci” – napisał bp Kamiński. Zachęcił, by rodzicom dzieci pierwszokomunijnych przekazać materiały formacyjne, które mogliby wykorzystać w domu.

“Ufam, że dzięki wspólnemu zaangażowaniu rodziców, duszpasterzy i katechetów uda się przygotować dzieci do godnego przeżycia ich pierwszego spotkania z Jezusem eucharystycznym” – podsumował biskup warszawsko-praski.

 

Gdzie dziecko powinno przystąpić do Komunii?

Według wskazań Episkopatu Polski, miejscem przygotowania i przystąpienia do I Komunii Św. jest parafia zamieszkania dziecka. Za zgodą proboszcza parafii zamieszkania, do sakramentów może ono przystąpić także w parafii, na terenie której znajduje się szkoła. Jednak po rozpoczęciu przygotowania nie należy już zmieniać miejsca formacji.

Zgodnie z wytycznymi Konferencji Episkopatu Polski z 29 sierpnia 2020 r., przygotowanie bezpośrednie do I Komunii św. polega na udziale w nauczaniu religii (katechezie szkolnej) oraz w parafialnej katechezie sakramentalnej.

ZOBACZ TEŻ: Modlitwa o dobre przygotowanie do Pierwszej Komunii

 

os, KAI/Stacja7

 

Reklama
Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



Reklama
Reklama

“Także ciężko chore dziecko jest osobą i należy mu się ochrona”

"Czeka nas olbrzymia praca nad zmianą mentalności, bo nie wystarczy mówić, że dzięki orzeczeniu Trybunału tyle to a tyle dzieci rocznie zostanie ocalonych" - napisał w spejcalnym oświadczeniu ks. Przemysław Drąg, dyrektor Krajowego Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin.

Polub nas na Facebooku!

Jak wskazuje w swoim oświadczeniu ks. Drąg, “orzeczenie Trybunału uświadamia jasno – także rodzicom – że także ciężko chore dziecko jest osobą i w związku z tym należy mu się ochrona”. Dzieląc się bolesnymi doświadczeniami z pracy duszpasterskiego, przyznał, że niejednokrotnie obserwował, że “w momencie, kiedy pojawiała się informacja, że dziecko może urodzić się chore – mężczyzna opuszczał kobietę”. “Zdarzały się też przypadki, że cała rodzina wywierała na kobietę ogromną presję psychiczną, żeby takie dziecko poddała aborcji” – pisze ks. Drąg.

 

Dziecko jest osobą chronioną prawnie

Jego zdaniem obecne rozstrzygnięcie konstytucyjne wskazuje matkom, że zw względu nie na kwestie religijne, a na wrażliwość i sumienie matki “dziecko, niezależnie od stanu zdrowia, jest od poczęcia osobą chronioną przez konstytucję i państwo polskie”.

“Musimy zrobić wszystko, co możliwe aby pokazać, że te dzieci, niezależnie od tego jak długo będą żyły i jaką wadą są obarczone – są osobami, które cieszą się ochroną prawną i winny doświadczać szacunku. A skoro tak, to musimy zmienić mentalność, bo te dzieci, zwłaszcza w mniejszych, wiejskich ośrodkach ciągle jeszcze są ukrywane, wzbudzając poczucie wstydu” – wskazuje ks. Drąg i podkreśla, że wielką rolę w tej kwestii powinno odegrać państwo, Kościół, organizacje pozarządowe i najbliższa rodzina.

Czeka nas olbrzymia praca nad zmianą mentalności, bo nie wystarczy mówić, że dzięki orzeczeniu Trybunału tyle to a tyle dzieci rocznie zostanie ocalonych. To wielka rola poradnictwa rodzinnego, także poradni rodzinnych prowadzonych przez Kościół. Kwestia przyjęcia dzieci, także chorych, to temat do rozmów z narzeczonymi, podczas spotkań i rekolekcji małżeńskich czy w sytuacjach kryzysowych, kiedy pary trafiają do naszych poradni z problemami związanymi z chorymi dziećmi.

ZOBACZ: Pogotowie rodzinne. Specjalistyczna pomoc z chrześcijańskimi wartościami

 

Potrzebna pomoc i towarzyszenie Kościoła

Ks. Przemysław Drąg zauważa, że “zmiana mentalności musi owocować także zapewnieniem stałej pomocy i towarzyszenia ze strony Kościoła”. Przyznaje też, że i duszpasterstwo rodzin “ciągle jeszcze jest duszpasterstwem czekającym”. Jeśli ktoś przyjdzie, to mu pomożemy. Natomiast sami, niestety, nie jesteśmy proaktywni. Nie wyszukujemy tych małżeństw i rodzin, choć o nich wiemy, bo na przykład podczas spowiedzi wspominają o różnych swoich problemach czy wątpliwościach” – wyjaśnia i proponuje, by duszpasterz pierwszego kontaktu, np. proboszcz parafii, docierał do takich osób i rodzin i pomagał znaleźć im pomoc. Takiej może z kolei udzielić np. diecezjalny duszpasterz rodzin, doradca życia rodzinnego czy jakaś poradnia.

W swoim oświadczeniu ks. Drąg porusza także kwestię hospicjów perinatalnych. “Znam wiele świadectw matek, które miały wątpliwości: rodzić czy poddać się aborcji. To, że ich dziecko żyło chociaż kilka minut i że miały okazję z nim się pożegnać, przytulić to ciałko, nieraz bardzo nieforemne – miało dla nich wielkie znaczenie. Bo to było jednak ich dziecko. Fakt, że zostało urodzone, pomógł przeżyć rodzicom proces żałoby, uniknąć wzajemnego obarczania się winą i pójść do przodu. Także i tu widzę olbrzymie zadanie Kościoła w uwrażliwianiu księży, świeckich i rodzin dzieci – także w odniesieniu do poronień samoistnych” – napisał.

Możemy stworzyć przepiękne systemy finansowe, ale jeśli nie będzie wrażliwości, wsparcia środowiska, męża i najbliższej rodziny, to kobieta dalej będzie czuła się skazana na życie inne niż sobie wyobrażała, nie mogąc z powodu choroby dziecka, realizować swojej kariery.

 

Przede wszystkim wrażliwość

W tym kontekście ks. Drąg za konieczne uważa budowanie systemu wsparcia. “Ważna jest tu rola psychologów, a także poradnictwa rodzinnego, w tym prowadzonego przez Kościół i systematycznie przez nas doskonalonego z zamysłem szerokiego udostępniania wszystkim potrzebującym. Dopiero trzecim filarem wspierającym jest wymiar finansowy. On jest oczywiście ważny, bo bez niego wiele rodzin sobie nie poradzi, ale on może być tylko uzupełnieniem dwóch pierwszych” – wytłumaczył duszpasterz. Zwrócił uwagę, że bez wsparcia psychologicznego i duszpasterskiego “każda rodzina spodziewająca się urodzin ciężko chorego dziecka będzie czuła się gorsza”, a “powinniśmy sprzyjać temu, by rodzina decydująca się przyjąć chore dziecko robiła to nie tyle w poczuciu heroizmu, ile bez poczucia, że są gorsze od innych”.

Na koniec swojego oświadczenia ks. Drąg jeszcze raz podkreślił, by w pierwszej kolejności zadbać o zmianę mentalności i budzenie wrażliwości w najbliższej rodzinie, a w drugiej – o kwestie finansowe. “To jest praca długotrwała, na pewno nie na miesiąc, ani na rok. Jako duszpasterstwo rodzin będziemy starali się budzić tę wrażliwość, tłumacząc rodzicom, że nie powinny bać się ciężko chorego dziecka i dostrzegać w nim owoc miłości rodziców” – napisał.

CZYTAJ TAKŻE: 2 lata temu urodziła się Anielka. “Z każdej, nawet trudnej sytuacji, Bóg wyprowadza dobro”

 

os, KAI/Stacja7

 

Reklama
Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



Reklama
Reklama

Copy link
Powered by Social Snap