"Spowiedź jest po to, by Chrystusowi nasze grzechy oddać, by powierzyć mu siebie ze swoim grzechem" - mówił abp Adrian Galbas w homilii podczas Mszy św. sprawowanej w Środę Popielcową w Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie.

Świątynia Opatrzności Bożej to pierwszy z Wielkopostnych Kościołów Stacyjnych w Archidiecezji Warszawskiej. Abp Galbas przypomniał w homilii, że przyjmując popiół na głowy wyrażamy gotowość do pokuty za nasze grzechy i do nawrócenia.
Zwrócił uwagę na wezwanie do nawrócenia wybrzmiewające w czytaniach. Podkreślił, że najbardziej praktycznym i konkretnym wymiarem nawrócenia jest sakrament pokuty i pojednania, którym jest każda spowiedź. Chciałbym was, Bracia i Siostry, bardzo zachęcić do porządnej wielkopostnej spowiedzi już teraz, na początku Wielkiego Postu, a nie dopiero za czterdzieści dni kiedy przed konfesjonałami będą długie kolejki – powiedział abp Galbas.
Przypomniał, że spowiedź nie jest po to, by poinformować Boga o naszych grzechach. On je zna. Spowiedź jest po to, by Chrystusowi nasze grzechy oddać, by powierzyć mu siebie ze swoim grzechem i uczynić to przez pośrednictwo Kościoła – wyjaśnił.
Dalsza część artykułu poniżej.
Przeczytaj również
Abp Galbas zaapelował do księży: „Jeśli ludzie nie będą o tym słyszeli z ambony…”
Abp Galbas przypomniał też, że w sakramencie pokuty mamy obowiązek oddać Panu Bogu, przez pośrednictwo Kościoła wszystkie grzechy ciężkie, to znaczy takie, które spełniają trzy warunki: dotyczą rzeczy poważnej, zostały popełnione w całkowitej wolności i z pełną świadomością, czego się dopuszczam.
Aby spowiednik dobrze mógł ocenić czy dany grzech jest ciężki, czy nie, Kościół od czasu Soboru Trydenckiego wymaga także, aby podczas spowiedzi podać okoliczności popełnienia grzechu, a także informacje o sobie. Jeśli spowiadam się u kogoś kto mnie nie zna, mam obowiązek powiedzieć, że jestem biskupem, podobnie, że ktoś jest małżonkiem, księdzem, czy osobą żyjącą w pojedynkę. Są bowiem takie okoliczności, które mogą zwiększyć, albo zmniejszyć ciężar popełnionego grzechu – powiedział kaznodzieja.
Podkreślił też, że nie możemy sami decydować, co jest grzechem a co nim nie jest. Coś nie przestaje być grzechem z uwagi na to, że większość ludzi go popełnia albo, że „wszyscy tak żyją” – tłumaczył.
„Grzechem tego wieku jest utrata poczucia grzechu” pisał już papież Pius XII, a św. Jan Paweł II nazywał to zaciemnieniem i wypaczeniem sumienia, jego martwotą i znieczuleniem – przypomniał kaznodzieja.
Bardzo proszę moich księży, by szczególnie w Wielkim Poście więcej czasu spędzali w konfesjonale, oczekując na wiernych, a także by w kazaniach częściej przypominali tę moralną naukę Kościoła, jak również naukę o grzechu, nawróceniu, skrusze i pojednaniu. Jeśli ludzie nie będą o tym słyszeli z ambony, jak będą mieli się nawracać, jak będą mieli korzystać z sakramentu pokuty?! – powiedział.
Zaprosił też wiernych do rozpoczynającej się wielkopostnej pielgrzymki po kościołach stacyjnych.
ZOBACZ>>> Pani Bożena przeszła cały szlak kościołów stacyjnych. Teraz zachęca innych
KAI, pa/Stacja7










