video-jav.net

Zło to zło!

Ciekawe… gdybyśmy umieli skonstruować taką wagę, że na jednej szali dałoby się położyć całe zło tego świata a na drugiej dobro, to co by przeważyło?

Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Potrzebny byłby też jakiś probierz, wskazujący co jest dobrem a co złem. Zło potrafi znakomicie udawać dobro, jest jego świetną imitacją (jak rozważaliśmy niedawno przy okazji niedzielnych czytań). Poza tym, że zło jest bardzo trudne do zdiagnozowania, robi też – jak mówi Benedykt XVI – o wiele więcej hałasu niż dobro. Bardzo łatwo można się pomylić. Wydaje się nam, że niepełnosprawność, choroba, ból, cierpienie to zło, kara za grzechy nasze lub naszych przodków. Tymczasem czymś innym są doświadczenia, nieszczęścia, które mogą być konieczne dla naszego oczyszczenia a czymś innym  zło, które nas niszczy. Najlepiej świadczą o tym osoby niepełnosprawne, cierpiące, dla których to „nieszczęście” jest darem. Najlepszym prezentem jaki mogli otrzymać.

Zło przychodzi pod różnymi postaciami, zło kusi. Wydaje się, że czasem łatwiej coś zobaczyć z boku, obserwując innych. Dlatego też wybraliśmy siedmiu bohaterów popularnych seriali. Niektórzy są jednoznacznie źli, inni fascynują nas swoją inteligencją, tajemnicą, urokiem. W naszym życiu zło (może nie aż tak przerysowane) przyjmuje podobne oblicza.

Zło, to zło!

Konsekwencją tych podchodów, kuszenia i mamienia nas są krzywdy, które człowiek wyrządza drugiemu. To pozornie dobre pobudki wywołują działania, których wynikiem jest cierpienie drugiego, niewinnego człowieka. Czasem słyszymy, że wprowadzane są do jakiegoś kraju siły pokojowe, żeby zapewnić bezpieczeństwo obywateli. Tymczasem, wiadomo, że nie o bezpieczeństwo obywateli tam chodzi.

Wojny – coraz bliżej nas – wywołujące niewyobrażalne skutki. Przemoc, wykorzystywanie dzieci do pracy, bieda, prześladowania… to przecież my sami doprowadziliśmy do tego wszystkiego. Daliśmy się zwieść złu, nie zdaliśmy egzaminu z kuszenia.

W nowym wydaniu podejmujemy próbę przypomnienia skąd się wzięło zło, wyjaśnienia czym jest a czym nie jest, oraz znalezienia sposobów jak sobie z nim radzić. Jak nie dać się zwieść.

Najlepiej zacząć od siebie.

Aneta Liberacka

Aneta Liberacka

Redaktor naczelny portalu Stacja7.pl, prezes Fundacji Medialnej 7. Z wykształcenia matematyk, doświadczenie zawodowe jako manager zdobywała w takich miejscach jak Comarch, czy HP, prowadząc projekty w Europie, Ameryce Środkowej i krajach arabskich. Mama czwórki dzieci, chętnie zabierająca głos w sprawach: kobiet, dzieci, rodziny, edukacji. Bliska jej sercu jest nauka społeczna Jana Pawła II. Na Stacji 7 od kilku lat prowadzi cykl "Rozmowy z Janem Pawłem II" oraz podejmuje tematy społeczne.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Cierpienie. Prezent od Boga

Najwięcej barier tkwi w nas samych, w naszym braku odwagi, aby chodzić po wodzie

Bawer Aondo-Akaa
Bawer
Aondo-Akaa
zobacz artykuly tego autora >
Dawid Gospodarek
Dawid
Gospodarek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Z Bawerem Aondo-Akaa, niepełnosprawnym doktorantem teologii na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II, rozmawia Dawid Gospodarek

Dla niektórych, zdarza się nawet, że i księży, stwierdzenie iż cierpienie uszlachetnia jest – delikatnie mówiąc – dość kontrowersyjne, niedorzeczne. Co Ty o tym myślisz?

Ks. Józef Tischner, umierając na raka, napisał na kartce (nie mógł już wtedy mówić), że cierpienie nie uszlachetnia. Nie do końca się z tym zgadzam. Sam fakt cierpienia nie uszlachetnia. Przez to, że cierpimy, nie stajemy się lepszymi ludźmi i nie zbliżamy się automatycznie do Boga. Natomiast zawsze do nas należy wybór, jak potraktujemy nasze cierpienie i co z nim zrobimy.

Jeżeli uwierzymy, że poprzez cierpienie włączamy się w cierpienia Chrystusa na krzyżu, że możemy je ofiarować w jakiejś intencji, na przykład czyjegoś nawrócenia, wtedy zbliżamy się do Boga. Przez łaskę Ducha Świętego potrafimy wtedy być cierpliwi, bardziej wytrwali, bardziej kochający i pokorni. Te cechy nas uszlachetniają. Są owocem sposobu, w jaki przyjmujemy cierpienie. Jednak to nie cierpienie samo w sobie nas uszlachetnia.

Nie sądzisz, że to niesprawiedliwe, że wszyscy ponosimy konsekwencje grzechu pierworodnego? Czy miłujący i wszechmocny Bóg nie mógłby nam tego oszczędzić?

Musimy pamiętać o tym, że cierpienie nie jest karą za grzech pierworodny. Jest konsekwencją tego, że pierwsi ludzie odwrócili się od Boga. Wybrali życie, w którym obecny jest grzech i cierpienie. W konsekwencji Bóg z miłości wygnał Adama i Ewę z Raju, żeby w grzechu i cierpieniu nie żyli wiecznie. Gdyby zjedli wtedy owoc z drzewa życia, cierpienie byłoby ich rzeczywistością na wieki. Bóg dał nam wolną wolę, wraz ze wszystkimi jej konsekwencjami. Nasza wolność nie byłaby prawdziwa, gdyby Bóg nie pozwalał nam dokonywać wyboru pomiędzy dobrem a złem. Przytoczę tu słowa G. K. Chestertona: Nikt, nawet sam Bóg, mnie nie powstrzyma, jeśli zapragnę cierpieć niesprawiedliwość. Zabronienie mi tego byłoby największą z niesprawiedliwości. Gdyby Bóg chciał zrobić coś więcej, musiałby nam odebrać wolność.

Cierpienie. Prezent od Boga

Dlaczego dobry Bóg “karci i ćwiczy wszystkich, których kocha” (Ap 3, 19)?

Pozwolę sobie wyjaśnić to na pewnym przykładzie. Rodzice, którzy kochają swoje dzieci, chcą, aby wyrosły one na dobrych i mądrych ludzi. Dlatego w miłości uczą je od najmłodszych lat, co jest dobre, a co złe, co wolno, a czego nie wolno robić. Pokazują im, że wybory niosą za sobą konsekwencje, które mogą być pozytywne lub negatywne. Są mądrzejsi od dzieci, więc zdarza się tak, że karcą je za nierozsądne działania. Stawiają im wymagania, aby mogły być coraz lepszymi ludźmi. Gdyby dzieci były im obojętne, nie interesowaliby się tym, co one robią. Dorastałyby w nieskrępowanej swobodzie, nie ucząc się, jak należy postępować, aby nikogo nie krzywdzić. Tak samo traktuje nas Bóg. Kocha nas i chce, abyśmy stawali się coraz doskonalsi, coraz bardziej podobni do Niego. Nie jest to możliwe bez stawiania nam wymagań i poddawania nas pewnym próbom, które zawsze mają na celu nasz rozwój duchowy i formację.

Czym dla Ciebie jest doświadczenie cierpienia?

Cierpienie nigdy nie jest doświadczeniem łatwym ani prostym. Nie jest także czymś, za czym człowiek podąża i czego pragnie. Ja traktuję cierpienie jako wielką szansę daną mi od Boga. Pozwala mi ono przybliżać się do Chrystusa – wiem, że On najlepiej mnie rozumie. Moja niepełnosprawność pozwala mi podnosić innych na duchu, być świadkiem tego, że Chrystus nigdy nas nie opuszcza i realnie jest obecny w naszej codzienności. Dzięki mojej niepełnosprawności poznałem wielu wspaniałych ludzi, których prawdopodobnie nigdy bym nie spotkał, gdybym był sprawny (w tym także moją żonę). Dzięki Bożej pomocy wiem, że Bóg nie chce nas w niczym ograniczać. To człowiek sam sobie wmawia, że jego cierpienie, choroba, niepełnosprawność nie pozwala mu na radość życia. Tymczasem, najwięcej barier tkwi w nas samych, w naszym braku odwagi, aby chodzić po wodzie. Chrystus każdemu z nas mówi „chodź do mnie”.

Jeśli odważymy się wyjść do Niego – będziemy szczęśliwi. Będziemy szukać szczęścia w tym, co mamy, a nie dążyć do tego, czego mieć nie możemy.

Czy nazwałbyś cierpienie “złem”? Czy można na nie patrzeć jak na dar?

Cierpienie może być darem, zwłaszcza darem osoby cierpiącej dla innych ludzi. Podam tu przykład mojego przyjaciela, który zmagał się z bardzo trudną przeszłością i potrzebował ogromnej siły, żeby się od niej oderwać. Dziękował mi za to, że często dzwoniłem do niego z prośbą o pomoc, ponieważ to pozwalało mu oderwać się od głupich myśli i od pokus. Sam fakt, że ludzie cierpią, jest złem, ponieważ cierpienie jest skutkiem grzechu pierworodnego, nie było go w zamyśle Boga, kiedy stwarzał świat. Bóg chce ludzkiego szczęścia, dlatego zawsze jest przy ludziach, którzy cierpią. Pozwala im przekraczać siebie i swoje ograniczenia. Jeśli w naszym cierpieniu zaufamy Bogu, będziemy umieli odnaleźć w naszym cierpieniu szczęście.

Cierpienie pozwala na taką relację z Bogiem, jakiej osoby, które nie doznały cierpienia, nigdy nie nawiążą. A konsekwencją Bożej bliskości zawsze jest szczęście.


Bawer Aondo-Akaa

Jestem niepełnosprawnym doktorantem teologii na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II, pasjonatem polityki i wypraw krzyżowych, działaczem społecznym i pracownikiem Klubu Jagiellońskiego. Od niespełna roku jestem szczęśliwie żonaty. Moja niepełnosprawność jest na tyle głęboka, że sam nie jestem w stanie nawet zjeść talerza zupy. Mimo tego, Chrystus zawsze stawiał na mojej drodze ludzi (rodzinę, przyjaciół), którzy mnie wspierali. Dzięki nim mogłem ukończyć studia i podjąć pracę. Chrystus nigdy mnie nie opuszcza, wiem, że w każdej sytuacji będzie obok mnie.

Bawer Aondo-Akaa

Bawer Aondo-Akaa

Zobacz inne artykuły tego autora >
Dawid Gospodarek

Dawid Gospodarek

Zobacz inne artykuły tego autora >
Bawer Aondo-Akaa
Bawer
Aondo-Akaa
zobacz artykuly tego autora >
Dawid Gospodarek
Dawid
Gospodarek
zobacz artykuly tego autora >