Świętuj z nami swoją wiarę. BRAMY WIARY 2013

Co to znaczy wierzyć? Jak wierzyć? Dlaczego wiara uszczęśliwia? – na te i na wiele innych pytań będą się starali odpowiedzieć organizatorzy ,,Bram Wiary”. Od 25 do 28 kwietnia wszyscy mieszkańcy Krakowa – i nie tylko, będą mieli możliwość hucznego świętowania swojej wiary.

Świętuj z nami swoją wiarę. BRAMY WIARY 2013

Podążając za przesłaniem Benedykta XVI, który wzywa nas, aby stać się wiarygodnymi świadkami Chrystusa, przez 4 dni uczestnicy przedsięwzięcia będą mogli skupić się na swojej relacji z Bogiem oraz zrozumieć jej istotę.

Jeżeli uczestniczysz w coniedzielnej Eucharystii ale tak naprawdę gdzieś umyka Ci sens jej wzniosłości, jeżeli nie ,,czujesz” cudu który dokonuje się na ołtarzu i nie potrafisz odnaleźć się w zawiłościach życia wiarą, jeżeli masz wrażenie, że Twoja relacja z Panem Bogiem nie jest pełna i żywa – to wydarzenie kierowane jest właśnie do Ciebie.

Przez cztery kwietniowe dni , cały Kraków, będzie na nowo odkrywał tajemnicę wiary. Między innymi dzięki talentowi Anny Crisanti, która obdarzona ,,Bożą Iskrą”, od lat tworzy ikony. Swoją wiedzą i umiejętnościami podzieliła się z krakowskimi studentami, zaangażowanymi w duszpasterstwo akademickie ,,Beczka”. Podczas warsztatów, razem z nimi pisała ikony i razem z nimi, 25 kwietnia, w Auli ASP w Krakowie, zaprezentuje owoce ich wspólnej pracy. Jednak co najważniejsze, opowie o tym, jak ważną rolę w jej życiu odgrywa wiara oraz jak wielkie znaczenie ma religia w akcie tworzenia.

Świętuj z nami swoją wiarę. BRAMY WIARY 2013

Ale to nie wszystko co przygotowali dla nas organizatorzy święta wiary. Każdego dnia będą oni wskazywać uczestnikom jak iść przez życie z Bogiem, poruszając przy tym różne perspektywy spoglądania na świat. I tak jednego dnia rozpatrzony zostanie aspekt sztuki, kolejnego nauki, później liturgii ale również życia codziennego. Istotną częścią owego ,,naprowadzania” będą spotkania z osobami znanymi z mediów oraz przedstawicielami różnych środowisk i zawodów. Opowiedzą oni jak w ich przypadku wygląda życie wiarą, jak radzą sobie z dylematami oraz jak wiara kształtuje ich codzienne decyzje. Podzielą się swoim doświadczeniem pomogą zrozumieć jak prawdziwie żyć w dzisiejszym świecie, kierując się przy tym bożymi drogowskazami.

W programie obok spotkań z autorytetami w dziedzinie nauki i kultury, wymienionych jest wiele innych, ciekawych propozycji, m.in. projekcja filmu, nocne zwiedzanie bazyliki św. Trójcy w Krakowie, koncert zespołu New Life’m oraz gra miejska. Dzięki różnorodności prezentowanych wydarzeń, każdy łaknący zrozumienia i ożywienia swojej wiary, niezależnie od wieku, płci czy narodowości, będzie mógł znaleźć coś dla siebie.

Zobacz plakat wydarzenia w dużej rozdzielczości

Warto więc nie zwlekać i już dziś zapoznać się ze szczegółowym programem wydarzenia, który zamieszczony jest na stronie www.bramywiary.com.pl

Nie czekaj zatem, zaproś rodzinę oraz znajomych i pod koniec kwietnia razem odmieńcie oblicze Krakowa, świętując z radością swoją wiarę!

Wesprzyj nas

Wulgaryzmy w Biblii

Zawsze kiedy pojawia się hasło „wolność” myślę o filmie Braveheart, w którym Mel Gibson na torturach krzyczy ostatkiem sił to swoje: „FREEEEEDOM”.

Dorota Paciorek
Dorota
Paciorek
zobacz artykuly tego autora >

Co ciekawe, kiedy mowa o wolności słowa, w mojej głowie znów pojawia się kadr z Braveheartu.

Tym razem scena, w której główni bohaterowie ściągają kilty, by pokazać zaskoczonym Angolom gołe d…  – pośladki.

Nie znoszę eufemizmów.

W życiu codziennym jestem w stanie jeszcze zrozumieć: małe dzieci i te sprawy. Ale w Biblii?

Przecież naprawdę małe dzieci nie czytają jeszcze Pisma Świętego, a jeżeli już zaczynają sięgać po takową lekturę, zazwyczaj w swoim życiu zdążyli już usłyszeć i nawet osłuchać się z dużo większym zakresem wulgaryzmów niż te, które zostały ocenzurowane przez tłumaczy Biblii Tysiąclecia.

Gdyby Jezus nie chciał na przekór faryzeuszom pojechać czasami po bandzie, z pewnością nie wyzywałby ich od grobów pobielanych, nie straszył potępieniem w piekle i nie rozwalał dochodowych stoisk z dewocjonaliami.

A na pewno unikałby dwuznacznych sytuacji i co za tym następuje: nie uzdrawiał – dotykając nieczystych, nie wypędzał złych duchów – mimo szabatu, i nie zasiadał do stołu – z grzesznikami (nota bene, jeżeli nie z grzesznikami, to z kim mógłby jadać Jezus? Chyba tylko z Mamą…)

Wulgaryzmy w Biblii

Ewangelia pełna jest szokujących zwrotów akcji i trików, które dziś w skomercjalizowanym przez reklamy świecie, moglibyśmy nazwać całkiem dobrym marketingiem, o ile świadomie zawężylibyśmy nasz target wyłącznie do wybranych jednostek.

Nie ilość, a jakość. Wówczas możemy rzeczywiście radykalnie opowiadać się po stronie Prawdy, bez obaw, że narazimy się wojującym antyklerykałom, albo – po drugiej stronie areny – wzbudzimy niesmak tych ochrzczonych, którzy swoją przynależność religijną chcieliby zachować dla siebie, najlepiej ukryć ten skarb pod ziemią, ewentualnie dla poczucia przyzwoitości, ograniczyć do tradycyjnych wizyt w świątyni, byle tylko się nie wychylać.

Ale czy można głosić Ewangelię …nie narażając się? Bezpiecznie? Z ukrycia? Wciąż twierdząc, że nie mamy grzechu i że my sami jako pierwsi nie potrzebujemy nawrócenia?

Bo jeżeli nasze życie nie wyraża śmierci i zmartwychwstania Chrystusa, a radość z przynależności do Mistrza nie rozsadza światopoglądu tak, że ciężko „nie głosić tego cośmy widzieli i czego dotykały nasze ręce”, próżna jest nasza wiara.

Wulgaryzmy w Biblii

Mocniej: święty Jan będzie krzyczał w Apokalipsie, że skoro ani zimni, ani gorący nie jesteśmy, tylko letni, średni, nieokreśleni, nijacy, to Pan zamierza – tu tłumacz używa w Tysiąclatce metafory – „wyrzucić nas ze Swoich ust”.

W oryginale słyszymy jednak słówko: „ἐμέω” – wypluć, wyrzygać (Ap 3,16). Bóg wymiotuje tymi, których nie rozpala żar Jego ofiary, którzy są obojętni na Jego nieustanne uwodzenie.

Wulgaryzmy w Biblii

Jeżeli do wolności wyswobodził nas Chrystus – Słowo wiekuiste Ojca, więc tym bardziej – do wolności Słowa, abyśmy mogli świadczyć, uznając wszelkie przeciwne ewangelizacji cenzury i autocenzury, stopnie kariery i bogactwa, substytuty wolności i wewnętrzne zniewolenia – za zwykłe śmieci.

Robiąc sobie taki duchowy bilans zysków i strat, Święty Paweł określa wręcz wszystko, co odłącza go od Chrystusa, dosadnym: „σκύβαλα” – łajno, odchody, ale najczęściej w tłumaczeniu jako gówno (Flp 3,8).

Fakt, ten grecki wulgaryzm pojawia się w Biblii tylko raz, ale jakoś ciężko wyobrazić sobie, że prześladowany za wiarę apostoł, który ma gdzieś poprawność polityczną, który w każdej chwili może zostać skazany na biczowanie, wygnanie czy śmierć, być może u schyłku napiętnowanego cierpieniem życia, pisze z perspektywy więziennych lochów: „kupa”. I to do raczej dość męskiego grona słuchaczy, jaki w większości stanowił kościół w Filippi, kolonii żołnierzy i weteranów wojennych.

Nie żebym jakoś specjalnie stawała w obronie wojskowego żargonu, ale jak mawiał ksiądz Tishner, w życiu są tylko trzy prawdy: świento prawda, tys prawda i gówno prawda.

Wolność chrześcijanina wyraża się nawróceniem. Nie poprawną polszczyzną.

Wesprzyj nas
Dorota Paciorek

Dorota Paciorek

Wymienianie ksiąg Starego Testamentu idzie jej zdecydowanie słabiej niż recytacja odcieni Pantone. Ale ma hopla na punkcie Jezusa z Nazaretu i uważa, że chrześcijaństwo to najradośniejsza religia na świecie (choć złośliwi wliczają ten entuzjazm w profity neofity). Od niedawna zajmuje się designem chrześcijańskim i wciąż wierzy, że sztuka użytkowa w Kościele nie musi ograniczać się do plastikowych Maryjek z odkręcaną główką na wodę święconą. Lubi malować ikony i robić memy na Facebook’u. Nie lubi gdy muchy zjadają jej pigment z ikon i gdy nieznajomi użytkownicy kradną obrazki z fejsa zamiast je udostępniać.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Dorota Paciorek
Dorota
Paciorek
zobacz artykuly tego autora >