video-jav.net

Skąd zło?

Dlaczego Bóg pozwala na zło?

Dawid Gospodarek
Dawid
Gospodarek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Grecki filozof Epikur tak zarysował nasz problem: „Czy Bóg chce zapobiegać złu, lecz nie może? Zatem nie jest wszechmocny. Czy może, ale nie chce? Jest więc niemiłosierny. Czy może i chce? Skąd zatem zło? Czy nie może i nie chce? Dlaczego więc nazywać go Bogiem?”

Grecki filozof Epikur tak zarysował nasz problem: „Czy Bóg chce zapobiegać złu, lecz nie może? Zatem nie jest wszechmocny. Czy może, ale nie chce? Jest więc niemiłosierny. Czy może i chce? Skąd zatem zło? Czy nie może i nie chce? Dlaczego więc nazywać go Bogiem?”

Religie i rozmaite nurty filozofii na różne sposoby próbowały odpowiedzieć na pytanie unde malum? (łac. „skąd zło”). Jedni mówili, że za zło odpowiedzialny jest inny niż Bóg byt (np. demiurg), czasem zła doszukiwali się w materii. Inni z kolei winą za zło obarczali ludzi, którzy nieracjonalnie sprzeniewierzali się przeznaczeniu. Myśl tę znaleźć możemy w I Księdze przypisywanej Homerowi Odysei: Że też na karb niebian człowiek wszystko kładzie, co dozna złego, chociaż sam swą głupotą, idąc wbrew przeznaczeniu, sam ugrzęza w to błoto.

Co na to Bhagavad – gita?

Na Wschodzie zła również doszukiwano się w materii, w świecie. W hinduizmie zło jest konieczne dla porządku świata, panuje system karmy. Bhagavad-gita maluje przed czytelnikiem świat, w którym nie ma dobra i zła, wszystko jest relatywne i zależne od horyzontów obserwatora. Śmierci tak naprawdę nie ma, bo najważniejsza jest dusza, a materialne ciało jest bezwartościowe; śmierć nie jest złem, bo jest reinkarnacja, więc rozpacz jest bezsensowna. Nikogo nie można tak naprawdę zabić, a co więcej – Kryszna nakazuje Arjunie walkę i „zabijanie” wrogów (Bhagawad-gita 26-27; 30-37).

W myśli buddyjskiej zdaje się nie być czegoś takiego jak ostateczne zło i dobro. Świat, którego doświadczamy, jest zły i należy go porzucić – Budda uczy, że trzeba „zanurzyć” się w pustce, bo tylko tam nie ma cierpienia.

Ludzie ludziom zgotowali ten los

Współczesny judaizm ma dość pesymistyczne spojrzenie na ludzką naturę (podobnie patrzył na nią Luter). Dla żyda człowiek ma w sobie nie tylko pragnienie dobra, ale i zła, a między tymi pragnieniami toczy się walka. Bóg dopuszcza zło ze względu na wolną wolę daną rozumnym stworzeniom. To nie Bóg jest zły, ale ludzie. To nie Bóg zbudował obozy zagłady, ale „ludzie ludziom zgotowali ten los”. Nie Bóg też przyniósł wyzwolenie, lecz uzbrojeni przeciwnicy Hitlera i właśnie tak należy ze złem walczyć.

Skąd zło?

Świat najlepszy z możliwych

Nowe światło wniosła myśl chrześcijańska. Św. Augustyn pisał po prostu, że zła nie ma. Zło dla niego jest brakiem dobra. Natura, stworzona przez Boga jako dobra, została zepsuta. Augustyn uważał, że zło jest zawsze zakorzenione w jakimś dobru, że je udaje, bo człowiek woli wybrać to, co uważa za dobre.

Bóg stwarzając człowieka wolnym dopuszcza, że ten wybierze zło, bo tylko człowiek wolny potrafi prawdziwie kochać i tylko w wolności można czynić prawdziwe dobro.

Bóg nie chciał świata automatów, który byłby czymś gorszym – jak kilka wieków później stwierdził Leibniz – żyjemy w najlepszym z możliwych światów. 

Św. Tomasz z Akwinu kontynuuje myśl Augustyna, stwierdzając dosadnie, że w Bogu nie ma nawet idei zła (Suma teologiczna I q.15a.3 ad1).

Trzy rodzaje zła

Bardziej systematycznie teodyceą zajął się wspomniany wyżej Gottfried Wilhelm Leibniz (który wprowadził hasło „teodycea”). Bazując na myśli św. Augustyna, rozróżnił zło:

– fizyczne – ból, śmierć,

– metafizyczne – niedoskonałość

– moralne – grzech.

Choćby mnie zabił – ufam

W rozważaniach o doświadczanym złu i cierpieniu często ucieka się do Księgi Hioba. Co ciekawe, Hiob nie uprawiał żadnej teodycei. Spadło na niego dużo niezawinionych nieszczęść, a on błogosławi Boga: Nagi wyszedłem z łona matki i nagi tam wrócę. Dał Pan i zabrał Pan. Niech będzie imię Pańskie błogosławione! (Hi 1, 20). Gdy spadają na niego kolejne nieszczęścia, na lamenty żony nakłaniającej do złorzeczenia Bogu odpowiada: Mówisz jak kobieta szalona. Dobro przyjęliśmy z ręki Boga. Czemu zła przyjąć nie możemy? (Hi 2, 10). On nie rozumie sensu i celu swojego niezawinionego cierpienia, ale potrafi powiedzieć: choćby mnie zabił wszechmocny – ufam (Hi 13,15). Doświadczając zła i cierpienia nie powinniśmy bluźnić Bogu, tylko się nawrócić i Mu błogosławić (Ap 16,9.11.21). Bo Bóg po prostu jest. Bóg jest dobry (Mk 10, 18). Jest nad nami, a Jego myśli i drogi nie są naszymi (Iz 55, 8). Jest Tajemnicą, której teraz w pełni nie poznamy, ale przyjdzie na to czas (1Kor 13, 12).

Zaufaj Chrystusowi!

Dla chrześcijan przenikniętych Ewangelią i wpatrzonych w Chrystusa zła po prostu nie ma.

Boli cię brak dóbr materialnych, ktoś cię okradł, okoliczności nie pozwalają ci się rozwijać intelektualnie czy ekonomicznie? Spadła na ciebie choroba, prześladowanie, grozi ci śmierć, dotyka cię śmierć i cierpienie najbliższych?

Skąd zło?

Zaufaj Chrystusowi i Jego prawu miłości:

Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie (Mt 11, 28-30).

Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. (…) Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro” (Mt 6, 25.34). „Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. (…) Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. (…) Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie” (Mt 5, 4-11).

Św. Klara tak pisze w liście do św. Agnieszki Praskiej: Jeśli będziesz z Nim cierpieć, będziesz z Nim królować (por. Rz 8, 17; 2 Tm 2, 12); jeśli będziesz dzielić z Nim ból, będziesz dzielić radość; jeśli będziesz umierała z Nim na krzyżu męczeńskim (por. 2 Tm 2, 11), będziesz mieszkała z Nim w niebie (por. Ps 110, 3) w chwale świętych, a imię twoje zostanie zapisane w księdze życia i będziesz sławna wśród ludzi (Ap 3, 5).

Jasne, że może to brzmi banalnie, naiwnie, idealistycznie, może dla niektórych nieuczciwie. Ale to jest właśnie kwestia wiary w przesłanie Ewangelii, a prawdziwości jej przesłania dowodzą żywoty rzeszy świętych, może przykłady bliskich, wreszcie sam w swoim życiu tego doświadczam.

Z perspektywy czasu widzę, jak bardzo różni się moje doświadczenie zła i cierpienia w zależności od tego, jak aktualnie wygląda moja relacja z Jezusem. Pamiętam, z jaką łatwością, pogodą ducha i zaufaniem przeszedłem przygodę ze złośliwym nowotworem. I widzę, że gdy z życiem doczesnym nie jest dobrze, gdy pojawia się jakaś rutyna, zaniedbuje się modlitwę i sakramenty, pozwalam sobie na drążenie grzechem przepaści między mną a Zbawcą – najbanalniejsze rzeczy wzrastają do rangi monstrualnych problemów. Uderza dziwna samotność, psują się relacje, pojawiają się lęki, niechęć do walki, bolesne poczucie bezsensu.

Nie wiem, czy któraś z chrześcijańskich odpowiedzi na pytanie unde malum? może satysfakcjonować. Sam chyba żadną mi znaną usatysfakcjonowany nie jestem. Wiem jednak, że chrześcijaństwo jest jedyną przestrzenią, w której zło i cierpienie można dobrze przeżyć, gdzie cierpienie może stać się wartością. Że daje najlepsze recepty na walkę ze złem (Rz 12,21).

Chrześcijaństwo daje pewność, że Ten, który już zwyciężył śmierć i szatana, który winę i zło swoim wcieleniem i krzyżem przemienił w błogosławieństwo, wróci pełen chwały, by przejąć władzę i przywrócić porządek zranionemu światu.


Zalecana literatura:

Jean-Miguel Garrigues OP, „Bóg, w którym nie ma idei zła”

Edyta Stein, „Wiedza krzyża”

Thomas G. Wienandy OFMCap, „Czy Bóg cierpi?”

Dawid Gospodarek – sekretarz redakcji miesięcznika LIST i redaktor „Biblia krok po kroku”

Dawid Gospodarek

Dawid Gospodarek

Zobacz inne artykuły tego autora >
Dawid Gospodarek
Dawid
Gospodarek
zobacz artykuly tego autora >

Nieczystość cudza

To, że mój współpasażer w autobusie się nie umyje to nie jest tak do końca jego prywatna sprawa, bo z jego powodu cierpią zazwyczaj nozdrza moje i kilkunastu innych niewinnych ludzkich stworzeń. Z nieczystością w sensie etycznym jest podobnie.

Mateusz Ochman
Mateusz
Ochman
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Na początku chciałbym coś wyznać: nie jest purytaninem, podziwiam kobiece piękno, czasem się nim zachwycam, a w skrajnych wypadkach nawet kontempluję. Problem natomiast leży gdzie indziej – coraz częściej dochodzę do wniosku, że z niektórymi niewiastami mam odmienne spojrzenie na kwestie piękna.

Z nieczystością jest ten jeden, zasadniczy problem, że nigdy nie jest ona sprawą prywatną. Wręcz przeciwnie: brak wstrzemięźliwości seksualnej przed ślubem odbija się na relacji kobiety i mężczyzny, czyli dotyczy już dwóch, a nie jednej osoby, oglądanie przez męża pornografii ma negatywny wpływ na jego relację emocjonalną żoną i tak dalej, i tak dalej. Przykładów można byłoby mnożyć, ale ja nie o tym chciałem gadać. Ja postaram się bardziej przyziemnie.

Lubię lato. Słoneczko widujemy częściej niż księżyc, lody cytrynowe jemy częściej niż kapustę kiszoną, a ubrań nosimy mniej niż więcej. Dla mnie, jako osoby, która wyznaje zasadę, że lepiej dwa razy się spocić niż raz zmarznąć jest to sytuacja zdecydowanie na plus. Ale jak wiadomo w każdym znaku “+” jest zawsze jakiś “-”. Minusem w tej sytuacji jest dla mnie kobiecy ubiór. Nie chodzi mi już nawet o zły dobór szminki pod kolor butów, ale o modę, która coraz częściej zalewa nasze piękne miasta i wsie, autobusy i tramwaje, parki i deptaki, i o zgrozo kościoły. Mianowicie zapanowała jakaś niezrozumiała dla mnie kobieca moda na odzieżowy minimalizm. Dolnym częściom koszulek bliżej jest do brody niż do pępka, górnym natomiast bliżej do tego pępka niż do szyi, a spódniczki można pomylić z paskami.

Nieczystość cudza

Nie chcę zabrzmieć jak weteran I wojny światowej (nie, żeby w byciu weteranem było coś złego, po prostu jestem młodym facetem…). Nie jestem też adoratorem piękna męskiego (jeśli wiecie co mam na myśli…), ale taki ubiór jest po prostu nieczysty. Wyzywający, przyciągający spojrzenie zdrowego mężczyzny, ale nieczysty. I to, drogie panie, nie jest jedynie wasz problem z nieczystością. Odpowiadacie wtedy również za moją nieczystość. Za te wszystkie rozproszenia, krępujące spojrzenia i gotującą się głowę. A najgorsze jest to, że wcale nie jesteście przez to atrakcyjniejsze: nikt nie zastanawia się wtedy nad walorwami waszego charakteru, pięknem oczu czy tym, gdzie zabrać was na pierwszą randkę. To wszystko nie ma miejsce.

Nie wiem jak to działa, może to jakaś pozostałość po grzechu pierworodnym, ale zdrowy mężczyzna, który – nie oszukujmy się – jest z założenia głównym odbiorcą tego ubioru ma myśli skierowane w bardziej atawistycznym kierunku. I wodzony przez was na pokuszenie musi później biec do spowiedzi.

Ze swojej strony polecam wam sukienki. Są kobiece, zmysłowe i delikatne. A co najważniejsze dają możliwość postawienia sobie pytania o to, jaką książkę ostatnio czytałyście.

Pycha, która niszczy godność



Nasze roszczenia



Nieczystość cudza



Zazdrość (wkrótce)



Chleb to ty szanuj (łakomstwo)


Gniew (wkrótce)



Lenistwo (wkrótce)


Mateusz Ochman

Mateusz Ochman

Specjalista ds. social media. Autor bloga "Bóg, honor & rock`n`roll" oraz programu "Brzytwa Ochmana".

Zobacz inne artykuły tego autora >
Mateusz Ochman
Mateusz
Ochman
zobacz artykuly tego autora >