Nasze projekty

Wolontariat niejedno ma imię

Ta dzisiejsza młodzież jest okropnie egoistyczna! Gdzieś to słyszeliście, ale wstyd wam było się odezwać? Absolutnie nie zgadzamy się z tym poglądem. Jak i dlaczego młodzież niesie pomoc innym, opowiedziały nam osoby, które wiedzą, co znaczą godziny poświęcone słusznej sprawie. Zastanawiasz się, czy nie zostać wolontariuszem?

Reklama

Wolontariat niejedno ma imię. Można być wsparciem dla pacjentów w hospicjum, pracować z dziećmi, kompletować paczki dla potrzebujących rodzin, czy spełniać marzenia. Nie ma więc osoby, która nie odnalazłaby w tak dużej palecie możliwości czegoś dla siebie. Wśród wielu opcji istnieje także wyjątkowe połączenie pomocy innym z ewangelizacją i organizowaniem masowego spotkania. Oczywiście mowa tu o wolontariacie przy Światowych Dniach Młodzieży. Każdorazowo wolontariusze w diecezjach tworzą liczny i zgrany zespół, bez którego nie dałoby się niczego przedsięwziąć.

Postanowiliśmy dowiedzieć się, dlaczego młodzi ludzie w ogóle decydują się na bycie wolontariuszem w różnych organizacjach i co z tego dla nich wynika. „Zauroczyłam się tą ideą, kiedy zobaczyłam w telewizji reportaż o dziewczynce, która najbardziej na świecie chciała zostać księżniczką” – mówi Ola, wolontariuszka fundacji Mam Marzenie. Zapytaliśmy, co skłoniło ją do podjęcia takiej aktywności. „Zaczęłam mieszkać w Warszawie, miałam więcej czasu i chciałam go jakoś mądrze spożytkować. Po poprzednich doświadczeniach z wolontariatem  wiedziałam już,  że gdy ludzi łączy jakaś wspólna idea, cel, to bez względu na różnice charakterów i poglądów, prędzej czy później musi stworzyć się głębsza relacja. Szukałam ludzi z pasją, którzy naprawdę chcą oddać cząstkę siebie innym. W Fundacji w życie chorych dzieci wprowadzamy promyk radości i nadziei, pokazujemy, że skoro najbardziej abstrakcyjne marzenie może się spełnić, to  najważniejsze – o powrocie do zdrowia, także jest realne. A oprócz tego wiele czerpiemy także dla siebie. Nie ma nic piękniejszego niż szczery uśmiech dziecka i jego słowa: Dziś jest najlepszy dzień w moim życiu ”.

Reklama
Reklama

hand-838975_1920

Każda decyzja generuje konkretne skutki. Kilkuletnia pomoc chorym dzieciom wprowadziła wiele nowego w życie Oli. Tak dzisiaj ocenia zmiany, jakie zauważyła w sobie dzięki wolontariatowi: „Ludzie zaskakują mnie pozytywnie na każdym kroku mojej działalności w fundacji. Chcą pomagać, tylko trzeba dać im taką szansę. I wreszcie zaczęłam to dostrzegać. Wolontariat na oddziale onkologii dziecięcej uczy pokory. Moje problemy zostają na zewnątrz i są niczym w porównaniu z tym, co czeka za drzwiami. Jednak zmieniło się moje podejście do takich miejsc. Bo to nie tylko ból i cierpienie, ale także normalne życie, przyjaźnie, wspólne chwile radości. Te dzieciaki przeżywają czas choroby pełną piersią, najlepiej jak potrafią i właśnie tego się od nich nauczyłam – że bez względu na wszystkie przeciwności, z twarzy nie musi znikać uśmiech.”

Reklama
Reklama

Ula zaangażowała się w wolontariat w ramach studiów. Na pytania o swoje początki w tej sferze i o to, co dało jej bycie wolontariuszem, odpowiedziała następująco: „Na spotkanie wolontariuszy trafiłam przypadkiem. Chciałam iść gdzie indziej, a akurat w tę środę był wolontariat na uczelni. Kiedy zobaczyłam, że jest tylu ludzi, którym chce się pomagać, którzy chcą coś zrobić dla innych, to pomyślałam, że może warto zostać, skoro już tu trafiłam. Zostałam, ruszyła maszyna. Początkowo włączałam się w wolontariat akcyjny, później zostałam koordynatorką sekcji świetlic środowiskowych, znalazłam podopiecznego, nadal włączałam się we wszystkie akcje Akademickiego Punktu Wolontariatu. Dzięki temu odkryłam ile dobra jest w świecie, że czasem naprawdę niewiele potrzeba aby wywołać uśmiech na czyjejś twarzy. Wiem, że świata nie zmienię, ale można zmienić choć na chwilę czyjś mały świat. Oczywiście mam tam też nowych  przyjaciół i wspaniałe  poczucie bycia potrzebnym, czasem 24 godziny na dobę!”

Tego co ważne i piękne, wcale nie trzeba planować. Wystarczy zaryzykować i otworzyć się na to, co może dać nam Bóg. Światowe Dni Młodzieży powstały po to, aby okazja sama zapukała do waszych drzwi. Ich oś stanowi zawsze spotkanie z Bogiem i wspólna modlitwa. Kościół jest wciąż żywy. Może dla niektórych z nas będzie to jedyna szansa, aby zobaczyć Papieża. By spotkać rówieśników nie tylko z innych miast naszego kraju, ale i z innych kontynentów! To niepowtarzalne wydarzenie jest przygotowywane już od chwili ogłoszenia przez papieża Franciszka jego przyszłorocznej lokalizacji. Brzmi zachęcająco, ale nie do końca wiecie, czego się spodziewać?

Reklama

michelangelo-71282_1280

Zapytaliśmy o zdanie kogoś, kto już brał udział w Światowych Dniach Młodzieży w Madrycie. Dominika, bo o niej tu mowa, przyznała się, że nad decyzją o posługiwaniu nie zastanawiała się nawet pięciu sekund. Czym był dla niej ten wolontariat? Jak wspomina te wyjątkowe dni? „Wolontariat to moja osobista droga, dzięki której mogę się realizować jako człowiek. Bo właśnie w pomaganiu innym upatruję sens życia. Nie był to łatwy czas (upał, poddenerwowani pielgrzymi, niemożność pomocy czy po prostu zmęczenie), ale za to warty każdego wysiłku. Wystarczy mocno chcieć, a i dla siebie można uszczknąć cząstkę dobra. Moim osobistym przeżyciem była całonocna Adoracja Najświętszego Sakramentu na lotnisku Quatro Vientos. Zastanawiałam się wtedy, czy przyjmować krzyż animatorski. Podczas burzy mówiłam w myślach „Panie Boże, daj mi jakiś znak. Niech chociaż na chwilę przestanie padać”, bo chyba najbliżej mi do niewiernego Tomasza i… oczywiście na chwilę deszcz ustąpił. Właśnie takie małe cuda codziennie umacniają moją wiarę!”

Dla każdego z nas Pan Bóg przygotował inną, wyjątkową drogę życia i rolę, jaką można podjąć. Bez względu na to, czy wolicie matematykę, czy wiedzę o społeczeństwie, bycie z drugim człowiekiem to przedmiot, z którego wszyscy powinniśmy mieć piątki. Światowe Dni Młodzieży w Krakowie to sprawdzian dla naszego zaangażowania w bycie w Kościele i społeczności. Oczekiwania wobec wolontariatu, które miały w sobie nasze rozmówczynie, na pewno były zupełnie inne niż to, co realnie ich spotkało. Ale jak zgodnie twierdzą – rzeczywistość przeszła ich oczekiwania! Było warto. Jeśli zakiełkował w Tobie pomysł stania się wolontariuszem podczas ŚDM – daj mu kilka chwil na dojrzewanie i zgłoś się do nas. Nie namyślaj się jednak za długo – nie ma innej drogi sprawdzenia Twoich oczekiwań niż pójście za tym wezwaniem.

Magdalena Górska, diecezja radomska

 

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite