Nasze projekty
Tomasz Nowak OP

Czekam na świeże i piękne historie

Słyszę wokół dużo wypowiedzi odsłaniających lęki i obawy przed ŚDM2016 i troskę o bezpieczeństwo. Słyszę też tradycyjne polskie narzekania na wszystko…. Ale słyszę też ten wewnętrzny głos, że chodzi o coś więcej. Że jesteśmy zaproszeni na przygodę z Panem Bogiem i spotkanie z drugim człowiekiem.

Reklama

Właśnie sobie uświadomiłem, że to niesamowite – ŚDM znów są w Polsce. Ciekawe czy i tym razem wydarzy się tyle pięknych historii?

Gdy pierwszy raz byłem na Światowych Dniach Młodzieży, nie wiedziałem co to w ogóle jest za „zlot”. Nosiłem wtedy długie włosy i podarte jeansy, grałem na gitarze i szukałem towarzystwa pięknych dziewcząt – zasadniczo na tym polegało moje życie. Było to 25 lat temu. Przyszedłem do Częstochowy, jak co roku, z pielgrzymką i wszystko wydawało mi się takie jak zawsze. Nie rozumiałem tylko, dlaczego prawie na okrągło śpiewają Abba Ojcze…, ale pomyślałem, że może im się po prostu podoba. Mnie też się ta pieśń podobała, więc nie miałem nic przeciwko temu.

Pobożny byłem „tyle o ile” i mam przekonanie, że większość z nas tam obecnych miała podobnie. Tym bardziej zadziwiam się, ile pięknych owoców przyniósł ten czas. Słyszałem wiele świadectw od osób, które właśnie tam odnalazły swoje powołanie do kapłaństwa czy życia zakonnego. Choćby ostatnio rozmawiałem z kilkoma siostrami zakonnymi, które mi mówiły, że tam wszystko się zaczęło. Myślę, że także wiele małżeństw mogłoby powiedzieć podobnie.

Reklama
Reklama

Najbardziej podoba mi się historia pewnego małżeństwa, które poznałem w Poznaniu. On jest Włochem, ona Polką. On przyjeżdżając do Częstochowy nie umiał ani słowa po polsku, ona zupełnie nie znała włoskiego. Spotkali się na ławce w Alejach pod Jasną Górą. Posługując się mową rąk, z pomocą jakiejś koleżanki poznali swoje imiona i wymienili kilka prostych informacji. To wystarczyło by się zakochać. Pisali do siebie listy, miłość dojrzewała, aż wreszcie on zdecydował się przyjechać do Polski, by w Szmotułach wziąć ślub i zabrać swą ukochaną do Włoch. Można by pomyśleć, że to zupełnie szalone, a jednak się udało. Teraz mają dwójkę dorosłych dzieci i ostatnio chrzciłem ich drugiego wnuka. A zaczęło się na ławce na Światowych Dniach Młodzieży.

Myślę ile podobnych historii będzie miało okazję wydarzyć się w tym roku? Wydaje się, że to inne czasy, że jesteśmy w zupełnie innej sytuacji, ale czy na pewno? Nie chcę powiedzieć, że świat stanął w miejscu i nic się nie zmieniło, ale że coraz mocniej wierzę w biblijne zdanie: Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam także na wieki (Hbr 13, 8). Jeśli On sprawił tak wiele pięknych historii 25 lat temu, to czemu miałby nie zrobić tego także w tym roku? Pozostaje tylko pytanie czy tam będziemy?

Owszem, słyszę wokół dużo wypowiedzi odsłaniających lęki i obawy oraz troskę o bezpieczeństwo. Słyszę też tradycyjne polskie narzekania na wszystko. Słyszę… Ale słyszę też ten wewnętrzny głos, że chodzi o coś więcej. Że jesteśmy zaproszeni na przygodę z Panem Bogiem i spotkanie z drugim człowiekiem. I wiem, że ma to siłę realnie wpłynąć i zmienić moje i twoje życie na lepsze. Cóż, kończąc powiem tyle: szkoda by było stracić taką nową porcję świeżych i pięknych historii.

Reklama
Reklama

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite