Nasze projekty
fot. Elizeu Dias/unsplash.com

„Ach ta dzisiejsza młodzież”. Zderzenie pokoleniowe, czy cywilizacyjne?

Kto dzisiaj imponuje młodym? Jakimi wartościami kierują się młodzi ludzie? Na kim się wzorują? Kto jest dla nich autorytetem? Przeciw czemu się buntują? Pytań dotyczących współczesnej młodzieży jest mnóstwo, a odpowiedzi są niejednoznaczne, tak jak niejednoznaczne i często nieodkryte jest młode pokolenie.

Reklama

Ostatnie lata przyniosły diametralną zmianę rzeczywistości, w której żyjemy – świat znacznie przyśpieszył, nowoczesne technologie i media społecznościowe z jeszcze większą mocą zaabsorbowały naszą uwagę, a istniejąca od zawsze luka międzypokoleniowa, powiększyła się do niespotkanych rozmiarów. We współczesnym świecie (w Polsce również) dokonuje się przemiana, która zmienia mentalność całych grup społecznych. Tradycyjne wartości znajdują się w defensywie, ludzie (szczególnie młodzi) odchodzą nie tylko od Kościoła, ale także coraz częściej deklarują brak zainteresowania poszukiwaniem Boga w swoim życiu. W życiu publicznym dostrzegamy postępującą brutalizację zachowań, a język, którym się posługujemy coraz mocniej nacechowany jest wulgarnością i brakiem treści. Świat staje się coraz bardziej chory, a skoro żyjemy w chorym świecie, to jak mamy spodziewać się tego, że jego owoce (do których należą m.in. młodzi ludzie) będą zdrowe? Dokonując oceny młodych ludzi, chciałbym żeby ta myśl, znajdowała się z tyłu naszej głowy.

Bunt

Mówiąc o młodych przede wszystkim musimy pamiętać o tym, że bunt, na który tak często narzekamy, wpisany jest w młodość. Kontestacja zastanego porządku jest czymś naturalnym dla młodego człowieka, a idealizm oraz realna chęć zmieniania rzeczywistości to jedne z wielu pięknych cech, które wyróżniają tzw. wiosnę życia. Zadaniem osób dorosłych jest umiejętne przeprowadzenie młodych przez trudy okresu dojrzewania – podtrzymanie, a nawet rozpalenie iskry idealizmu przy jednoczesnej dbałości o niewywołanie ogniska, które zaszkodziłoby całemu społeczeństwu. Niestety, młodzi niejednokrotnie stają się narzędziem do realizacji celów osób dorosłych. Ich ufność oraz wrażliwość często wykorzystywana jest cynicznie przez korporacje czy polityków.

Kryzys młodych bierze się z kryzysu tych, którzy swoim życiem powinni dawać przykład i wzór etycznego postępowania. Młodzi potrzebują konfrontacji z autorytetem. Potrzebują dążyć do wysoko postawionych celów. W sytuacji, w której dorośli – mniej lub bardziej świadomie – rezygnują z wymagania od siebie, de facto rezygnują z szansy stania się prawdziwym przewodnikiem i wzorem dla młodszych. Coraz bardziej modny model relacji polegający na „kumplostwie” dorosłych z dziećmi nie może zdać egzaminu, ponieważ nikt tak dobrze, jak młodzi nie wyczuwa braku autentyczności. Dorosły próbujący przypodobać się młodszym, zawsze będzie budzić więcej politowania niż szacunku.

Reklama
Reklama

Społeczna tragedia

Upadek autorytetów prowadzi do sytuacji, w której młodzież stara się je jakoś zastąpić. Wiemy, że życie nie znosi próżni – tak jest także w tej materii. Rosnąca popularność wszelkiej maści youtuberów oraz influencerów wynika właśnie z tego faktu –  młody człowiek potrzebuje wzoru, kogoś, kto pokaże mu świat. Internetowe „autorytety” z dużą łatwością wypełniają taką lukę. Dzieląc się publicznie swoim codziennym życiem, swoimi zainteresowaniami, osiągnięciami, pokazując to wszystko w kolorowy i przyjemny dla oka sposób, podbijają serca młodych, spragnionych uwagi i jednocześnie autentyczności. Nie sposób nie docenić interakcji, którą nawiązują z grupą fanów, która w pewnym momencie staje się także nieformalną społecznością. Problem polega na tym, że treści publikowane przez wspomnianych influencerów pozbawione są głębszego sensu, wyzute są z wyższych wartości. Jest to czysta rozrywka, która sama w sobie oczywiście nie jest niczym złym, ale w sytuacji, gdy dany autor zaczyna (mniej lub bardziej świadomie) kreować się na autorytet i wzór do naśladowania, musi być świadomy odpowiedzialności, którą na siebie bierze. W tego typu filmach przekaz jest prosty – życie przede wszystkim ma opierać się na dobrej zabawie, a pieniądze są najważniejszym czynnikiem, który ma pomóc wcielić tę myśl w życie. Jeśli tylko takie wnioski wyciągną młodzi z twórczości osób, które (chcąc nie chcąc) stają się ich wzorami, to konsekwencje będą nieciekawe. Wyrośnie (jeśli już nie wyrosło) pokolenie, które życie, jak i drugiego człowieka, będzie traktować bardzo utylitarnie. Brak zgody na fakt, że nasza egzystencja przeplatana jest pięknymi, ale także trudnymi i bolesnymi doświadczeniami, będzie prowadził do indywidualnej, ale i społecznej tragedii.

Odpowiedzialność za czyny i słowa

Wspomniana odpowiedzialność jest słowem, które coraz częściej próbuje się wyrugować z debaty publicznej. Współcześnie z dużą łatwością mówi się o uprawnieniach, przywilejach, etc., a zapomina się o odpowiedzialności za nasze czyny i słowa. Mocno i boleśnie widać to w kontekście rezygnacji dorosłych z brania odpowiedzialności za drugiego człowieka – szczególnie tego młodego.  Francuska filozof Chantel Delsol w książce „Kamienie węgielne. Na czym nam zależy?” (wyd. Znak) pisała, że „odpowiedzialność za dziecko pochłania dorosłego, wyczerpuje go i umniejsza, ale jednocześnie bycie ojcem lub matką poszerza i powiększa człowieka o ogromny i pełen życia fragment świata” (s.111). Współtworzący życie publiczne, a szczególnie ci, którzy swoją twórczość kierują do najmłodszych, powinni być szczególnie świadomi ciężaru, który na nich spoczywa. Wydaje mi się, że momentami nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, z jak plastycznym materiałem mamy do czynienia i jak wiele dobrego (ale również złego) możemy wyrządzić tym, którzy nas i nasze wybory obserwują.

Skąd bierze się niewiara?

Mówiąc o młodych, warto również pochylić się nad tematem ich obecności w Kościele. Postępująca w Polsce laicyzacja, w sposób szczególnie wyraźny widoczna jest właśnie wśród najmłodszych pokoleń. Według badań Pew Research Center już kilka lat temu, Polska była w gronie państw, w których odchodzenie młodych ludzi od Kościoła przebiegało najszybciej („W wielu krajach młodsi ludzie są mniej religijni niż starsi”). Powodów takiego stanu rzeczy jest kilka i jest to temat na oddzielną, dokładną analizę, ale warto w tym miejscu zwrócić uwagę na aspekt, który przewija się w tym tekście kilkakrotnie. Niewiara młodych ma swoje korzenie w niewierze dorosłych. Brak autentycznej relacji z Chrystusem, połączony niejednokrotnie z powierzchowną religijnością, z religijnością „na pokaz” są tym, co bardzo skutecznie odrzuca młodych od Kościoła. Nie bez przyczyny mówi się o „wierze Ojców”. Najlepsi katecheci czy księża niewiele zdziałają, jeśli w domach rodzinnych nie będzie odpowiedniego środowiska do mądrego wzrastania w wierze. Ojciec Wojciech Surówka OP w rozmowie ze Stacją7 („Duszpasterz Lednicy: Młodzież ma niesamowitego «czuja» w wyczuwaniu autentyczności i fałszu”, Stacja7.pl (26 maja 2021 r.)  mówił m.in. o tym, że zawsze było tak, że młodzież sprawdzała czy wartości, o których mówimy, i w które wierzymy, są dla nas autentyczne. Ewentualne poddawanie tych wartości w wątpliwość, nie jest równoznaczne z ich automatycznym odrzuceniem. Jest to raczej powiedzenie nam, dorosłym – „sprawdzam”. Jeśli tutaj oblejemy ten egzamin, to nie możemy mieć pretensji o takie, a nie inne zachowanie tych, którzy nam się przypatrują.

Reklama
Reklama

Narzekając na młodzież należy pamiętać o tym, że żyjemy w świecie naczyń połączonych – nie da się w pełni uczciwie ocenić zachowania młodzieży, bez analitycznego i krytycznego spojrzenia na świat osób dorosłych.

Reklama
Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę