ROZMOWY

Uczelnia, która pomaga poznać Boga

Jako papieska uczelnia nie mamy głównie ambicji badawczych, ale jesteśmy nastawieni duszpastersko, aby naszymi wykładami służyć Kościołowi i człowiekowi - mówi ks. prof. Krzysztof Pawlina, rektor Papieskiego Wydziału Teologicznego w Warszawie.

Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Uczelnia, która pomaga poznać Boga
Jako papieska uczelnia nie mamy głównie ambicji badawczych, ale jesteśmy nastawieni duszpastersko, aby naszymi wykładami służyć Kościołowi i człowiekowi - mówi ks. prof. Krzysztof Pawlina, rektor Papieskiego Wydziału Teologicznego w Warszawie.

Anna Druś: Pytając o uczelnię dzisiaj nie sposób nie zapytać, jak pandemia zmieniła rzeczywistość PWTW? 

Ks. prof. Krzysztof Pawlina: Zmieniła niewiele. Parę lat temu jako jedni z pierwszych w Polsce stworzyliśmy studia e-learningowe metodą tzw. blended learning, czyli kilka wykładów w roku, reszta zajęć metodą online. Patrzono na nas wówczas z powątpiewaniem, nie rozumiejąc jak można studiować teologię online? Tymczasem teraz, gdy przyszedł koronawirus, prawie nie odczuliśmy różnicy, bo już byliśmy przygotowani na tę zdalną formę nauki. To są oczywiście pewne protezy, które w tej chwili zastępują normalne życie. Przecież student nie przychodzi na uczelnię tylko po to, aby uzyskać jakąś wiedzę. Uczelnia to też spotkanie z profesorem, zwłaszcza w przypadku studiowania teologii, kiedy zdobywając wiedzę spotykamy człowieka wierzącego, który mówi o Bogu. Na naszej uczelni studia teologiczne przerywamy w połowie dnia i idziemy wszyscy wspólnie na Mszę świętą, po to aby nie tylko poznać, ale też spotkać. To dla teologii bardzo ważne. Modlitwa połączona z poznaniem czyni człowieka głębszym niż wyłącznie w przypadku formacji intelektualnej, że coś o kimś wiem. Dzięki temu połączeniu człowiek, który wychodzi z dyplomem nosi w sobie doświadczenie uczelni, która dała mu poznać Boga.

Stawiamy sobie dwa cele. Pierwszym jest przygotowanie ludzi i współpracowników księży do posługi w parafiach, a drugim celem jest człowiek, któremu chcemy pomóc zbudować więź z Bogiem oraz – poprzez przygotowanie do małżeństwa – z drugim człowiekiem

 

Wyjaśnijmy może, w czym specjalizuje się PWTW. Ta uczelnia kojarzy się głównie ze studiami prowadzonymi dla kleryków w Warszawie, ale przecież nie tylko przyszli księża się tu uczą, bo jest też bogata oferta dla świeckich?

Papieski Wydział Teologiczny ma trzy formy studiów i stacjonarne, przeznaczone dla kleryków z sześciu afiliowanych seminariów to tylko część oferty. Tak naprawdę na naszej uczelni jest więcej ludzi świeckich, na 1260 studentów klerycy to jedynie 300 osób. Stawiamy sobie dwa cele. Pierwszym jest przygotowanie ludzi i współpracowników księży do posługi w parafiach, a drugim celem jest człowiek, któremu chcemy pomóc zbudować więź z Bogiem oraz – poprzez przygotowanie do małżeństwa – z drugim człowiekiem. Dlatego papieska uczelnia nie ma ambicji badawczych. Jesteśmy nastawieni bardziej duszpastersko, chcemy być uczelnią, która służy Kościołowi i człowiekowi. Dlatego te nasze propozycje, jeśli mówimy o parafii to: katechetyka, dziennikarstwo i teologia – zarówno pięcioletnia, jak i teologia dla zabieganych, której uczestnicy w dwa lata poznają całe magisterium Kościoła. Jeśli mówimy o człowieku, to mamy całą sferę duchowości. W tym roku będziemy mieć kilka obszarów np. lectio divina w teorii i praktyce, duchowość ignacjańska w teorii i w praktyce itd. To będą wykłady otwarte po to, aby każdy wybrał czego jego duszy potrzeba. Nową propozycją jest też Szkoła Biblijna, ponieważ widzimy, że ludzie bardzo interesują się Biblią, czytają ją, ale też za bardzo jej nie rozumieją i często pytają: dlaczego jest tak a nie inaczej? I to zainspirowało nas, aby pomóc ludziom zrozumieć Biblię i nią żyć. 

 

Ale szkolicie też już wyświęconych księży, prawda?

Tak, w zeszłym roku otworzyliśmy pierwszą w Polsce szkołę duszpasterzy młodzieży. Księża z całej Polski przyjeżdżają po to, aby nauczyć się nowego sposobu duszpasterzowania, zdobyć większą wiedzę i poprawić jakość swojej posługi.

 

 

Zapytam o Akademię Dziennikarstwa, prowadzoną na PWTW we współpracy ze Stacją7. To studia wybitnie praktyczne?

Akademia Dziennikarstwa cieszy się dużą popularnością, bo przygotowuje ludzi nie tylko od strony wiedzy teoretycznej, ale też do przepowiadania. Proszę zauważyć, jak tacy przygotowani ludzie byli potrzebni w ostatnim czasie pandemii, gdy np. trzeba było robić transmisje Mszy św. z parafii albo zdziałać coś online. Część potrafiła i świetnie się w tej roli odnalazła, nawet jeśli jakościowo jeszcze można było mieć do tego wątpliwości. Nam w Kościele potrzeba ludzi, którzy będą współczesną amboną. Co nie znaczy, że mają głosić kazania, ale raczej wspomóc tych, którzy są do tego posłani. Ale też więcej. Dziś trzeba opisywać rzeczywistość Kościoła nie tylko od strony złej, krytycznej, od strony struktury, którą widać. Kościół to przecież też to, czego nie widać i wierzący dziennikarz powinien mieć kompetencję, by tę niewidzialną część zobaczyć. Tego zaś trzeba nauczyć. By używając języka współczesnego świata mówić o czymś, co jest głębiej w Kościele, co stanowi o jego istocie. Akademia Dziennikarstwa pozwala właśnie na to, by spojrzeć na dziennikarstwo trochę inaczej, dać narzędzie do opisu rzeczywistości, której normalnie w dziennikarstwie się nie opisuje. Akademia to w większości warsztaty, więc tu się przyjeżdża nie tylko po to, żeby słuchać, ale żeby się nauczyć, a żeby się nauczyć – trzeba coś robić. Takie warsztaty mamy jeszcze na Szkole Duszpasterzy Młodzieży, w Studium Małżeństwa i Rodziny i na Katechetyce.

 

Powiedział ksiądz rektor, że staracie się przede wszystkim odpowiadać na realne potrzeby ludzi czy parafii. A ja spytam, jakie to są potrzeby? Co najbardziej interesuje osoby, które do Was przychodzą na studia? 

Doświadczenie pokazuje, że największe zainteresowanie budzą przede wszystkim duchowość i odpowiedzi na pytania egzystencjalne ludzi. Przychodzą często na wykłady z pytaniem: jak żyć? Dlatego jako uczelnia papieska staramy się im dawać gamę propozycji, które odpowiedzą na te pytania: co mam zrobić ze sobą, jak mam żyć. Popularnością cieszy się też duchowość, ponieważ ludzie chcą się modlić, ale czasami nie wiedzą jak. Tak samo biblistyka. Biblia jest często książką, która stoi na półce w domu, ale po wyjściu z Mszy ludzie nadal nie wiedzą co oznacza przeczytane Słowo Boże. Dlatego co roku, wyczuwając różne potrzeby ludzi, próbujemy stworzyć taki projekt edukacyjny, który na nie odpowie. Będziemy też go mogli łatwo wygasić, jeśli dana potrzeba zniknie a ludzie przestaną na to przychodzić. Nasza uczelnia żyje, ponieważ ciągle pulsują w niej żywe pytania i odpowiedzi.

 

 

Odpowiedzią na takie potrzeby są chyba też otwarte wykłady z cyklu “Duchowość dla Warszawy”… 

Cztery lata temu przyszło mi do głowy, że – skoro jesteśmy uczelnią teologiczną w Warszawie – powinniśmy jakoś tej Warszawie służyć. Warszawa to przecież miasto, w którym koncentruje się życie polityczne, społeczne, biznesowe, ale czasem trudno odnaleźć jego duchowość. Czy stolica ma swoją duchowość? Dlatego czułem powinność zaproponowania czegoś Warszawie z tej dziedziny. Nie byliśmy pewni, czy to nie jest jakiś wymysł teoretyczny, ale okazuje się, że nie. Zresztą próbujemy zaproponować warszawiakom tematy, które dotyczą ich życia. I udało się. Dzisiaj ludzie są za to bardzo wdzięczni, przychodzą i pytają, zwłaszcza teraz, kiedy koronawirus pozamykał nas wszystkich w domu – kiedy będzie następne spotkanie. Uczestnicy tych spotkań mają okazję poznać ludzi, którzy są kompetentni w danej dziedzinie, czy to psychologii, duchowości, czy w czymś innym. Cykl tworzymy we współpracy z Centralną Biblioteką Rolniczą, od której wynajmujemy salę.

 

Które wykłady cieszyły się do tej pory największą popularnością?

Najbardziej popularne są wykłady z pogranicza psychologii i duchowości oraz o relacjach międzyludzkich. To takie pulsujące problemy, o których ludzie chętnie słuchają. Jak żyć, jak się nie kłócić, jak się modlić? Takie pytania stawiane w różnej formie – przyciągają. 

 

Studenci mając bezpośredni kontakt nie boją się przyjść ze swoimi osobistymi problemami do rektoratu po to, aby porozmawiać nie o przedmiocie, nie o indeksie, ale o swoim problemie, który ich dotyka.

Wróćmy do regularnych wykładów i zajęć. Czy studenci, którzy kończą studia znajdują odpowiedzi na pytania, z którymi przychodzą? Co mówią o waszej uczelni?

Oczywiście nie wszystkie opinie docierają do rektora, ale z tego, co wiem, studenci są bardzo wdzięczni za trzy sprawy: za wiarę profesorów, za ich kompetencje oraz za rodzinny klimat na uczelni. To dla mnie ważne i nie ukrywam, że utrzymanie tych trzech priorytetów byłoby najważniejszą rzeczą na przyszłość. Bardzo się cieszę, że profesorowie przenoszą swoje doświadczenie wiary na wykłady i pokazują, jak sami wierzą. Za to studenci są bardzo wdzięczni. Klimat rodzinny zawdzięczamy też pewnie temu, że uczelnia nie jest bardzo duża, da się więc rozpoznawać twarze, porozmawiać. Ja sam często wychodzę podczas przerwy na korytarz, aby się z nimi spotkać. Cieszę się, gdy mogę z nimi porozmawiać, ci ludzie nie są dla mnie obcy. Studenci mając bezpośredni kontakt nie boją się przyjść ze swoimi osobistymi problemami do rektoratu po to, aby porozmawiać nie o przedmiocie, nie o indeksie, ale o swoim problemie, który ich dotyka. Wtedy czuję się nie tylko administratorem uczelni, ale księdzem do ich dyspozycji, który czasem coś poradzi lub pocieszy. 

 

Zapytam więc o świeckich studentów, kim są ci ludzie? To osoby dojrzałe, dawno po studiach czy raczej młodzi?

Papieski Wydział Teologiczny jest nastawiony na studentów, którzy już czymś w życiu się zajmują, mają drugi kierunek. To znaczy albo gdzieś studiują albo pracują i tutaj przychodzą. Wykłady mamy najczęściej w soboty lub środy, jeśli cały dzień, albo po południu, tak aby ludziom nie blokować życia. Uważam, że z teologii ludzie raczej nie wyżyją i muszą pracować lub coś studiować po to, aby mieć chleb powszedni. Teologia czy duchowość to raczej taki oddech na życie wieczne, na przyszłość. Staramy się więc tak ustawić plan, żeby dało się go pogodzić z pracą lub innymi studiami. Dlatego też nasi studenci to ludzie, którzy pracują zawodowo, często inżynierowie, profesorowie niektórych uczelni, którzy teraz pod koniec życia, blisko emerytury decydują się na teologię. Stąd mamy taką rozpiętość wiekową, od normalnego studenta do człowieka, który ma ponad 60 lat.

 

Z czego wynika taka potrzeba u tych starszych studentów?

Też im zadaję to pytanie, i słyszę najczęściej: proszę księdza, nigdy nie było czasu na coś głębszego, tylko praca i praca. Teraz jest czas. I dobrze, najważniejsze, aby głowa pracowała, a serce chciało słuchać. Wzruszające jest, że na Teologię dla zabieganych, którą studiuje się raz w miesiącu, przyjeżdżają ludzie z całej Polski. Kiedyś zobaczyłem, jak w rektoracie dwóch panów wpisywało się na początku roku, zapytałem ich: skąd są, odpowiedzieli, że ze Śląska. Powiedzieli, że należą do takiego i takiego bractwa, dlatego uznali, że powinni pogłębić swoją duchowość i wiedzę o sprawach wiary. Jeden z nich był nawet dyrektorem kopalni. Obaj mieli zawód, po pięćdziesiąt parę lat, ale wiedzieli, że po tych dwuletnich studiach tutaj ich posługa we wspólnocie będzie miała inną jakość.

 

Powiedzmy na koniec o tym, jak będzie wyglądała nauka od października, jakie są nadzieje, obawy?

Ja wbrew wszystkiemu przygotowuję rok, tak jakby wszystko miałoby się normalnie rozpocząć, a jeśli będzie coś trudniejszego, to podejmiemy decyzję we wrześniu. Teraz udostępniamy na stronie internetowej propozycje wszystkich studiów wraz z zachetą i filmami o naszej uczelni czy danym projekcie. Przygotowujemy się tak, jakby miało się nic nie zmienić. Ten semestr kończymy bez wykładów fizycznych, profesorowie kończą egzaminy i chcemy zakończyć ten trudny czas, bo studenci nawet kiedy przychodzą po dyplomy mają w sobie potrzebę spotykania się. To jest ta radość z bycia na uczelni, a nie doceniamy jej, kiedy przychodzimy na nią normalnie. Jak się chodzi na wykłady to narzekamy, że trzeba jechać, ale jak nie można to po jakimś czasie powstaje taki głód spotkania, doświadczenia, ale też innego spojrzenia na świat, kiedy się jest poza domem. I dlatego myślę, że Papieski Wydział Teologiczny nie przestraszy się koronawirusa i pozwoli dalej funkcjonować tak jak było. 

 

Jak się można zapisać, przez Internet?

Także przez internet, można też telefonicznie lub przyjść do sekretariatu, który będzie funkcjonował przez całe wakacje od godz 9 do 15. Dlaczego tak? Chcemy wyjść na przeciw zarówno tym, którzy dobrze funkcjonują w świecie nowych technologii, jak i tych, którzy wolą zapisać się tradycyjnie. Dlatego można przyjść, przyjechać, zadzwonić, umówić się, jesteśmy po to, aby ludziom pomóc, a nie odstraszać wypełnianiem formularzy.

 


Informacje na temat uczelni można znaleźć na stronie internetowej: www.pwtw.pl


 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Anna Druś

Anna Druś

dziennikarka i redaktor sekcji news, w Stacji7 od marca 2018. Wcześniej pracowała w "Pulsie Biznesu", "Newsweeku" i Katolickiej Agencji Informacyjnej. Z wykształcenia teolog i dziennikarz

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

“Łatwiej stworzyć procedury niż zmienić ludzką mentalność”. Rozmowa z Prymasem Polski

Mam nadzieję, że głos pokrzywdzonych w Kościele będzie stawał się coraz bardziej słyszalny - mówi w rozmowie z KAI abp Wojciech Polak. Delegat Episkopatu ds. ochrony dzieci i młodzieży pytany o sytuację w diecezji kaliskiej wyjaśnia, że „w Kościele mamy już jasne prawo, ale okazuje się, że łatwiej jest stworzyć wytyczne czy procedury niż zmienić ludzką mentalność. A ostatecznie od człowieka zależy czy to prawo będzie stosowane”.

Polub nas na Facebooku!

"Łatwiej stworzyć procedury niż zmienić ludzką mentalność". Rozmowa z Prymasem Polski
Mam nadzieję, że głos pokrzywdzonych w Kościele będzie stawał się coraz bardziej słyszalny - mówi w rozmowie z KAI abp Wojciech Polak. Delegat Episkopatu ds. ochrony dzieci i młodzieży pytany o sytuację w diecezji kaliskiej wyjaśnia, że „w Kościele mamy już jasne prawo, ale okazuje się, że łatwiej jest stworzyć wytyczne czy procedury niż zmienić ludzką mentalność. A ostatecznie od człowieka zależy czy to prawo będzie stosowane”.

Jak to możliwe, że autorzy filmu „Zabawa w chowanego” bez trudności znaleźli diecezję, w której dzieją się takie rzeczy? Przecież od 2014 r. obowiązują Wytyczne KEP, każda diecezja ma delegata do tych spraw i program prewencji, abp Scicluna przed rokiem szkolił wszystkich polskich biskupów jak mają postępować. A dodatkowo od 1 czerwca 2019 obowiązuje motu proprio „Vos estis lux mundi”, które przewiduje kary dla biskupów, którzy będą cokolwiek tuszować. Podejście w diecezji kaliskiej jest tu chyba wyjątkiem? Proszę powiedzieć jakie standardy w tych sprawach obowiązują?

Rzeczywiście, w Kościele mamy już jasne prawo, ale okazuje się, że łatwiej jest stworzyć wytyczne czy procedury niż zmienić ludzką mentalność. A ostatecznie od człowieka zależy czy to prawo będzie stosowane.

Sytuacja ukazana w filmie dotyczy okresu sprzed 2017 r. Dobrze się stało, że w lipcu 2017 r. zostało wprowadzone prawo nakazujące pod karą 3 lat więzienia zgłaszanie wszystkich wiarygodnych informacji o przestępstwach seksualnych względem małoletnich do organów ścigania. To zmobilizowało nas wszystkich do zgłaszania spraw do prokuratury. Wiemy chociażby tylko z mediów, że w ciągu ostatniego roku takiego zawiadomienia dokonały m.in. kurie tarnowska, sandomierska, radomska, katowicka, kielecka, gliwicka, świdnicka, płocka oraz Zakon Benedyktynów czy Zgromadzenie Chrystusowców. Dziś takie działanie jest już więc standardem w postępowaniu Kościoła.

W tym wszystkim widać jak trafna była diagnoza papieża Benedykta XVI, który wskazywał, że jedną z przyczyn kryzysu jaki przeżywamy jest fałszywa wizja miłości, która w imię niewłaściwie rozumianego miłosierdzia odrzuca konieczność sprawiedliwości, a w konsekwencji stosowania kary. Pierwszą pomocą, którą winniśmy udzielić pokrzywdzonemu jest odbudowanie w nim poczucia sprawiedliwości, a możemy tego dokonać tylko wtedy, gdy odpowiedzialny za krzywdę zostanie ukarany.

Ksiądz Prymas złożył zawiadomienie do Stolicy Apostolskiej w sprawie biskupa kaliskiego. Jakie będą dalsze działania Kościoła w tej sprawie?

Uczyniłem to kierując się sumieniem, zgodnie z procedurą ustanowioną przez papieża Franciszka. Jak widzimy, reakcja Stolicy Apostolskiej jest bardzo szybka. Arcybiskup Stanisław Gądecki jako metropolita poznański, na terenie której znajduje się Kalisz, został upoważniony do przeprowadzenia dochodzenia wyjaśniającego. Następnie wyniki tego postępowania zostaną przekazane Stolicy Apostolskiej. Ostatecznie wszelkie decyzje dotyczące biskupa kaliskiego są w kompetencji Ojca Świętego.

Ostatnich święceń kapłańskich nie udzielał bp Janiak. Czy to oznacza, że został odsunięty od publicznej działalności?

Procedury opisane w motu proprio papieża Franciszka nie przewidują automatycznego odsunięcia od posługi duszpasterskiej biskupa, na którego zostało złożone doniesienie. Myślę jednak, że ze względu na publiczny charakter sprawy, dobrze się stało, że święceń udzielał inny biskup. Dziś wszelkie ewentualne decyzje dotyczące biskupa kaliskiego należą do Stolicy Apostolskiej.

Przed rokiem po emisji ówczesnego filmu Sekielskich zebrała się 22 maja Rada Stała Konferencji Episkopatu i na jej spotkaniu skoncentrowano się na krokach, jakie należy podjąć celem naprawy zaniedbań i luk w istniejącym systemie mającym zapobiegać wykorzystywaniu seksualnemu małoletnich. Wydany też został list pasterski pt: „Wrażliwość i wierność”. Co dokładnie w tym czasie zostało zrobione, na ile te postulaty zostały już wcielone w życie?

Po pierwsze od września 2019 r. w sekretariacie Episkopatu w Warszawie zaczęło działać Biuro, które jest zapleczem i wsparciem mojej działalności jako Delegata KEP ds. ochrony dzieci i młodzieży. Jego pracami kieruje ks. Piotr Studnicki. We współpracy z innymi podmiotami i środowiskami wypracowujemy projekty i rozwiązania, które po przyjęciu przez KEP są realizowane w diecezjach. Pierwszym takim dziełem jest Fundacja Świętego Józefa, która została powołana przez Episkopat Polski, a której działalność finansują wszystkie diecezje proporcjonalnie do należących do nich biskupów i kapłanów.

Fundacja rozpoczęła swoją działalność na początku tego roku. Wspiera istniejące już struktury pomocy. Finansuje działalność statutową Centrum Ochrony Dziecka oraz obecnie realizowane projekty tj. m.in. system prewencji wykorzystywania seksualnego osób z niepełnosprawnością, kursy e-learningowe w zakresie prewencji dla dorosłych i młodzieżowych liderów grup duszpasterskich. Fundacja współpracuje również z Inicjatywą Zranieni w Kościele finansując pierwszą w Kościele w Polsce grupę terapeutyczną osób pokrzywdzonych wykorzystaniem seksualnym. Poza tym Fundacja wspiera projekty diecezji, które służą podniesieniu kwalifikacji osób pomagających osobom zranionym oraz opłaca indywidualne terapie.

Pytanie o działania prewencyjne: co Kościół robi, aby zapobiegać tego rodzaju przestępstwom?

Budowaniem systemu prewencji od 6 lat zajmuje się Centrum Ochrony Dziecka, którego dyrektorem jest o. Adam Żak, koordynator KEP ds. ochrony dzieci i młodzieży. Swoją działalnością edukacyjną COD obejmuje księży, kleryków, zakonników, zakonnice, katechetów, nauczycieli i wychowawców, animatorów… W samym tylko zeszłym roku przeprowadzili kilkadziesiąt szkoleń, w których uczestniczyło w sumie około tysiąca osób. Od początku swej działalności, przeszkolili już kilka tysięcy osób w Polsce i za granicą m.in. odbyły się szkolenia w Rosji, na Ukrainie i Białorusi.

Z inicjatywy i we współpracy COD od kilku lat na Akademii Ignatianum w Krakowie prowadzone jest trzysemestralne studium podyplomowe z profilaktyki przemocy seksualnej względem dzieci i młodzieży. Od października tego roku planowana jest czwarta edycja.

Dzięki pracownikom COD zostały m.in. przygotowane i przeszkolone w każdej metropolii grupy robocze, które następnie pracowały nad przygotowaniem zasad prewencji dla każdej diecezji. Powstały one już i zostały przyjęte niemal we wszystkich diecezjach. Obecnie trwają prace nad ich analizą i ewaluacją. Wypracowane rekomendacje mają służyć udoskonaleniu systemu prewencji.

Na koniec wielki temat ofiar. Ubiegłoroczny watykański „szczyt” mówił o tym, że ofiary zawsze powinny być na pierwszym miejscu, w samym centrum zainteresowania, i apelował o to do Kościołów lokalnych. Jak pod tym względem jest w Polsce? Co się zmieniło? Co się musi zmienić w sposobie traktowania ofiar, jak pod tym względem należy uzupełnić obowiązujące procedury?

Pracujemy nad ulepszeniem kościelnego systemu zgłoszeń przestępstw seksualnych wobec małoletnich, których sprawcami są duchowni. W Kościele w Polsce ten system jest oparty o księży delegatów, którzy są ustanowieni we wszystkich diecezjach i męskich zgromadzeniach zakonnych, aby przyjmować osoby zgłaszające krzywdę wykorzystania seksualnego.

Choć ten system działa coraz lepiej, to jednak coraz bardziej widzimy w nim deficyt osób świeckich. Niektóre osoby pokrzywdzone mają trudność, by w pierwszym kontakcie opowiedzieć o swojej krzywdzie osobie duchownej. Musimy te lęki zrozumieć i wyjść im na przeciw.

Odpowiedzią na to było powstanie Inicjatywy Zranieni w Kościele, która rozpoczęła swoją działalność w marcu 2019 r. To dzieło świeckich katolików będące wyrazem ich odpowiedzialności za wspólnotę Kościoła. Prowadzą oni telefon wsparcia, za pośrednictwem którego osoby skrzywdzone zostają wysłuchane. Otrzymują anonimowe, bezpłatne, dyskretne i profesjonalne wsparcie, w tym rzetelną informację o tym, gdzie uzyskać pomoc psychologa, prawnika, duszpasterza i w jaki sposób zgłosić przestępstwo do właściwych instytucji państwowych i kościelnych. Przy dzisiejszym prawnym obowiązku zgłaszania tego rodzaju przestępstw organom ścigania, działający telefon wsparcia pozwala wyciągnąć pomocną dłoń i realnie pomóc osobom, zanim dokonają zgłoszenia.

Oprócz tego coraz powszechniejsze staje się pokrywanie kosztów terapii przez diecezje. Choć muszę przyznać, że nie zawsze stajemy na wysokości zadania i odpowiadamy na czas i adekwatnie do potrzeb, to równocześnie wiem, że już kilkadziesiąt osób w Polsce korzysta z takiej formy pomocy.

Bardzo sobie cenię kontakty z pokrzywdzonymi, którzy na różne sposoby kontaktują się ze mną lub z pracownikami mojego biura. Mogę powiedzieć, że pokrzywdzeni pomagają nam współtworzyć system pomocy, mobilizują nas do działania i odsłaniają nam potrzeby osób zranionych. Cenię fakt, że w Radzie Fundacji zasiada osoba skrzywdzona przez duchownego, a tekst nabożeństwa drogi krzyżowej na dzień modlitwy i pokuty za grzech wykorzystania seksualnego przygotowała osoba zraniona w Kościele, a ostatnie spotkanie duszpasterzy osób pokrzywdzonych rozpoczęło się od wysłuchania mężczyzny wykorzystanego seksualnie w dzieciństwie przez księdza. Mam nadzieję, że głos pokrzywdzonych w Kościele będzie stawał się coraz bardziej słyszalny.

Do polskich parafii został wysłany plakat Inicjatywy Zranieni w Kościele, a Ksiądz Prymas w specjalnym liście do proboszczów poprosił o zawieszenie go w gablocie przykościelnej. Dlaczego Ksiądz Prymas wsparł Inicjatywę ZwK?

Inicjatywa Zranieni w Kościele wyrosła – tak jak już powiedziałem – w środowisku katolików świeckich, z troski o tych, którzy zostali skrzywdzeni przemocą seksualną w Kościele i nie są w stanie sami zgłosić się do struktur kościelnych. Inicjatywa nie ma zastąpić ani nie stoi w opozycji do oficjalnego systemu zgłoszeń, a jedynie wspiera go i uzupełnia. Dlatego w specjalnym liście poprosiłem biskupów diecezjalnych o rozesłanie do parafii w Polsce plakatów, aby zostały rozwieszone w gablotach przy kościołach, a także aby poinformowano o tej inicjatywie w ogłoszeniach parafialnych.

Inicjatywa spotkała się z krytyką niektórych środowisk i mediów katolickich. Z czego ona wynika?

Nie dziwi mnie, że temat przestępstw seksualnych w Kościele budzi w naszej wspólnocie wiele oporów i lęków, a nieraz niestety rodzi nieporozumienia. Dla mnie najważniejsze jest to, że kampania nie jest skierowana przeciwko komuś, ale zrobiona z myślą o pokrzywdzonych. Chodzi o to by ci, którzy zostali skrzywdzeni we wspólnocie Kościoła, w niej znaleźli wsparcie. Nie jest to pierwsza tego typu akcja informacyjna.

Jakiś czas temu w Archidiecezji Krakowskiej w gablotach parafialnych umieszczono informacje o ofercie pomocy tj. delegacie, duszpasterzu oraz innych instytucjach zajmujących się ochroną małoletnich i pomocą pokrzywdzonym, jak Centrum Ochrony Dziecka czy Inicjatywa Zranieni w Kościele. Słyszałem, że Archidiecezja Częstochowska planuje podobną akcję skierowaną do parafii.

Jestem przekonany, że warto wspierać i promować wszystkie tego typu kampanie informacyjne zarówno na poziomie diecezjalnym jak i ogólnopolskim. Celem takich kampanii nie jest sugerowanie, że w każdej parafii, w której wisi plakat był lub jest sprawca, ale ułatwienie ewentualnym pokrzywdzonym znalezienia informacji o tym, gdzie mogą uzyskać pomoc świadczoną przez Kościół.

 

Rozmawiał Marcin Przeciszewski z KAI

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Copy link
Powered by Social Snap