Maria Wilczek: Kobieta powinna mieć swój prywatny program BABA

O roli kobiet w Kościele, ich zadaniach i współczesnych wyzwaniach oraz o tym, że każda kobieta powinna mieć swój prywatny program BABA, rozmawiamy z Marią Wilczek, honorową prezes Polskiego Związku Kobiet Katolickich, przewodniczącą Krajowej Rady ds. Duszpasterstwa Kobiet, redaktor naczelną miesięcznika "List do Pani".

Alicja Samolewicz-Jeglicka
Alicja
Samolewicz-Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Alicja Samolewicz-Jeglicka: Czy na przestrzeni lat rola kobiety w Kościele się zmienia? Czy może zmieniają się tylko czasy i sposoby działania kobiet? 

Maria Wilczek: Zasadnicza rola kobiety, zarówno w Kościele, jak i w świecie na przestrzeni lat – nie zmienia się. Wynika to z misji danej jej przez Boga. Każda z nas, kobiet, została obdarowana w sposób niebywały. Bóg który jest Miłością, z miłości stwarzający świat, włączył kobietę w sposób szczególny w swój plan stwórczy, powierzając jej szczególną misję – misję macierzyńską. Staje się ona istotą jej powołania, nadając sens życiu. Rola kobiety przez wieki nie zmienia się, zmienia się jedynie spojrzenie części społeczeństwa na tę rolę, docenianie lub nie docenianie jej znaczenia, czasy, w których jest podejmowana.

Zmienia się też podejście wielu kobiet do podjęcia związanych z nią, nie zawsze łatwych obowiązków. Tymczasem kobieta, która podejmuje zadanie dane jej przez Boga, staje się niezwykłą twórczynią. Ta twórczość obejmuje nie tylko poczęcie człowieka, ale i objęcie opieką jego rozwoju. Od kobiety w znacznej mierze zależy, jakim dziełem będzie wychowany przez nią człowiek i czy będzie szczęśliwy. Od niej zależy również rozkwitanie w klimacie miłości tej najmniejszej komórki jaką jest rodzina, tworzenie pięknego domu, w którym Bóg będzie na pierwszym miejscu, oddziaływanie dobrem na wszystkich ludzi jej środowiska, także środowiska w pracy.

 

Teraz warunki, w których kobieta podejmuje swe macierzyńskie zadania są inne niż chociażby w czasach naszych babć…

Tak, sytuacja w życiu naszych babek czy prababek była inna. Wykonywaniu przez nie szeroko rozumianych obowiązków macierzyńskich sprzyjała trwałość domów i powszechny model chrześcijańskiego wychowania. Były to czynniki uznane przez ogół. To czasy, kiedy się akceptowało odmienność ról kobiet i mężczyzn, szanowało rolę macierzyństwa. Opinia publiczna sprzyjała rodzinie. Niepodważalny autorytet Kościoła również był wielką siłą rodzin. Ludzie liczyli się z zasadami chrześcijańskiej moralności. Młode dziewczęta były wychowywane przez szkoły, ale również znacznie solidniej w domu -„u kolan matki”, jak wspominała matka Darowska. Dziś, w innych, nieporównywalnie trudniejszych warunkach, przychodzi kobietom wypełniać swoją rolę.

 

Jakie więc zadania stoją dziś przed kobietami?

Zadania są nadal te same. Kobieta jest obdarowana miłością, i tą miłością ma promieniować, nią obdarzać, bez względu na to czy żyje w rodzinie, czy jest osobą samotną. Są różne formy tego obdarowania. W naturę kobiecą jest wpisana szczególna wrażliwość, empatia, chęć spieszenia z pomocą. Te walory są niezwykłym bogactwem, które kobieta wykorzystać może ku pożytkowi tak wielu ludzi. 

Jest zaproszona do twórczości, która obejmuje szereg przestrzeni. Również tą, która dotyczy jej samej – ma wszak nieustannie kształtować też samą siebie; wiedzieć co musi w sobie zmieniać, co pogłębiać, co wzmacniać. Słowem – powinna być zawsze w drodze ku Temu, który zaprosił ją do współpracy.

Pomyślałam kiedyś, że każda z nas kobiet powinna mieć swój prywatny program BABA, którego nazwę tworzą pierwsze litery czterech słów: Bronić, Atakować, Budować, Afirmować. Każda powinna wiedzieć jakich wartości bronić; jakie zjawiska atakować – uderzające w dom, rodzinę, społeczeństwo; co budować; jaką postawę afirmować. Wiedzieć, ale tę wiedzę przekuwać w czyn. Jednym słowem zawsze ma być kobietą – serca, pracy, odpowiedzialności, silnej woli, odwagi. A gdzie ma szukać mocy, podejmując swe zadania? W pogłębianiu relacji z Bogiem przez modlitwę, Eucharystię, wpatrzenie w Maryję, która swym życiem wskazuje nam drogę.

 

Czyli kobieta zawsze w drodze…

Tak, nieustannie w drodze z „bagażem podręcznym”, w którym oby zawsze znajdowały się: poczucie wdzięczności – Panu Bogu i ludziom, uśmiech, z którym łatwiej nieść nadzieję, zawsze ciekawość świata i ludzi i wrażliwość na piękno odnajdywane w stworzonym przez Boga świecie, ale i na to ukryte w ludzkim słowie i czynie. Ta wrażliwość wyzwoli chęć pomnażania go w przestrzeni własnego domu, dbałości o piękno języka, o kulturę, którą żyć będzie rodzina.

 

Maria Wilczek | fot. BP KEP

 

Czy potencjał kobiet jest dobrze wykorzystywany w Kościele?

Sądzę, że będzie coraz lepiej wykorzystywany. Doceniana jest niewątpliwie moc modlitwy kobiet, coraz częściej także ich doświadczenie, wykształcenie, inwencja, chęć pomocy. Cieszę się, że powstała Krajowa Rada ds. Duszpasterstwa Kobiet przy delegacie Konferencji Episkopatu Polski. Jest nim obecnie ks. bp Wiesław Szlachetka. Pewne istotne problemy związane właśnie z rolą kobiet w Kościele, z ich formacją religijną będzie można omawiać wspólnie na spotkaniach KRDK w gronie diecezjalnych duszpasterzy kobiet i pań pracujących naukowo i społecznie. To bardzo ważne, by cenne informacje i inspirujące pomysły były potem szeroko upowszechniane, by trafiały do domów kobiet w Polsce. Warto wspomnieć, że w ostatnim czasie powstało wiele wspólnot grupujących młode, głęboko wierzące, pełne twórczej inwencji panie – wspólnot, takich np. jak „Dzielne niewiasty”, „Urzekająca”, „Kobieta jest Boska”, „Fundacja Twórcza Kobieta”. To zjawisko jest przez Kościół pozytywnie postrzegane i co za tym idzie – kontakt między Kościołem a kobietami będzie się niewątpliwie dynamiczniej rozwijał. I kolejna dobra wieść – wydawany od 28 lat przez Polski Związek Kobiet Katolickich miesięcznik „List do Pani”, został objęty patronatem KRDK. Jeszcze w ten sposób otwarta została więc przed kobietami przestrzeń pogłębiania ich formacji, ale i wymiany myśli i wzmacniania siebie nawzajem.

 

Jaką rolę pełnią wspólnoty tworzone przez kobiety?

To wszelkie inicjatywy i działania służące formacji kobiet, ale i nagłaśnianiu ich roli w świecie i Kościele. Są także wypełnianiem wskazań Prymasa Stefana Wyszyńskiego i św. Jana Pawła II. To oni podkreślali w licznych pismach i wypowiedziach nieocenioną, a niedocenianą rolę kobiet. Już w latach 50. Prymas mówił o równości kobiet, o ich szczególnej godności. 8 marca 1981 roku apelował o gorącą wdzięczność dla naszych Rodzicielek, które z pełnym poświęceniem nieustannie napełniają „Kielich Życia Narodu”. Pamiętamy słowa św. Jana Pawła II – o „pełnym uznaniu i docenianiu szczególnej godności kobiety” i konieczności udzielenia jej wszechstronnej pomocy, by mogła wypełniać swe posłannictwo. Pamiętamy Jego słowa z encykliki „Evangelium Vitae”, wskazanie Nowego Feminizmu, jako jednej z dróg wyjścia z obecnego kryzysu rodziny, odnalezienia przez kobietę gubionej czasem tożsamości, świadomości swego posłannictwa, co w szerszej perspektywie sprzyjać będzie budowaniu pokoju na świecie.

 

Te słowa Prymasa Wyszyńskiego i papieża Jana Pawła II są wciąż aktualne?

Pewne dzieła, pewne słowa nie tracą swojej wartości. Wypowiedziane niegdyś przez Jana Pawła II oraz prymasa Wyszyńskiego są nadal aktualne. Kobiety nie muszą być więc wsłuchane w głośne, a szkodliwe wywody pań feministek. Mają swoją drogę, drogę nowego feminizmu, który podkreśla wartość kobiety, pokazuje jej geniusz, znaczenie nieustannego pogłębiania duchowych więzi z Dawcą Życia, otwarcia się na ludzi. Żyjmy więc umocnione słowami świętego Jana Pawła II.

 

Jakie życzenia złożyłaby Pani kobietom – czytelniczkom Stacji7?

By zawsze pamiętały, że są ukochanymi córkami Boga, że zostały przez Niego obdarowane wieloma bogactwami, które będą im wsparciem, niezależnie od tego jak toczyć się będzie ich życie. 

By nigdy nie traciły poczucia wdzięczności dla Boga i ludzi, by były twórcze, bo od tego zależy nie tylko przyszłość ich rodzin, ale ludzi, którzy są wokół. A co za tym idzie – świata i Kościoła.

By cieszyły się tym, że mogą kształcić swoje serca. By umacniały głęboką więź rodzinną, także szczególnie głęboką z mężem, otwierały szeroko drzwi domu dla przyjaciół, i by niosły innym – radość i nadzieję i nigdy nie traciły poczucia humoru!

 

Alicja Samolewicz-Jeglicka

Alicja Samolewicz-Jeglicka

Dziennikarz ZWWZ – z Zawodu, Wyboru, Wykształcenia i Zamiłowania. Udowadnia, że jest możliwe wstawać o świcie z uśmiechem co dnia i łączyć pracę z pasją. Przez ponad 10 lat w Radiu Plus w Gdańsku. Obecnie w Radiu Gdańsk. Wieloletni korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej. Prowadzi warsztaty dla młodzieży i studentów z zakresu dziennikarstwa radiowego. Publikuje w prasie i internecie.

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Alicja Samolewicz-Jeglicka
Alicja
Samolewicz-Jeglicka
zobacz artykuly tego autora >

“Oczyszczenie musi się zmierzyć z bólem ofiar” Kard. Dziwisz o walce Jana Pawła II z pedofilią w Kościele

Jan Paweł II był pierwszym ze współczesnych papieży, który musiał się mierzyć ze skandalem wykorzystywania seksualnego małoletnich przez duchownych - mówi w długiej rozmowie z KAI kard. Stanisław Dziwisz.

Polub nas na Facebooku!

Wieloletni sekretarz papieża omawia kolejne kroki Jana Pawła II mające na celu zwalczanie przestępstw wykorzystywania seksualnego w Kościele oraz ochronę małoletnich. Zdecydowanie odrzuca oskarżenia jakie kierowane są wobec Wojtyły, wyjaśniając, że „w żadnym wypadku nie można powiedzieć, że Jan Paweł II jakiekolwiek przypadki banalizował lub pomniejszał przestępstwo duchownych bądź krzywdę ofiar”.

 

Marcin Przeciszewski, KAI: Od pewnego czasu niektóre media stawiają zarzut św. Janowi Pawłowi II, że rzekomo banalizował przypadki wykorzystywania seksualnego małoletnich przez duchownych. A tymczasem – jak wiemy – Jan Paweł II był pierwszym papieżem, który wypowiedział wręcz wojnę tym przestępstwom w Kościele. Czym można wytłumaczyć ten paradoks?

Kard. Stanisław Dziwisz: To prawda, że Jan Paweł II był pierwszym ze współczesnych papieży, który musiał się mierzyć ze skandalem wykorzystywania seksualnego małoletnich przez duchownych. Ale w żadnym wypadku nie można powiedzieć, że jakiekolwiek przypadki banalizował lub pomniejszał przestępstwo i krzywdę. Fakt, że był pierwszym papieżem, który zaczął się mierzyć z tą mroczną rzeczywistością oznacza przede wszystkim, że On musiał się tego zjawiska po prostu uczyć. I uczył się wraz z Kurią Rzymską od Kościołów lokalnych. W miarę jak się uczył stawało się jasne, że w rozumieniu wagi problemu wyprzedził lokalne episkopaty i dał Kościołowi podstawowe instrumenty prawne ukierunkowujące odpowiedź całego Kościoła na kryzys.

W rozumieniu wagi problemu Jan Paweł II wyprzedził lokalne episkopaty i dał Kościołowi podstawowe instrumenty prawne

 

Przejdźmy do konkretnych kroków, jakie podjął św. Jan Paweł II. W 1993 r. skierował list do biskupów Stanów Zjednoczonych, w którym jednoznacznie wskazał na zgorszenie, jakim jest krzywdzenie najmłodszych. Proszę przybliżyć ten czas, w jaki sposób te wieści docierały do Jana Pawła II i jak on to przeżywał?

Wspomina Pan list z czerwca 1993 r. W nim Papież sam wskazuje na źródło informacji o skandalicznych czynach księży w USA. Powołuje się na rozmowy podczas wizyty biskupów amerykańskich ad limina, która miała miejsce kilka miesięcy wcześniej. Jak bardzo te wiadomości musiały boleć Jana Pawła II pokazują słowa z Ewangelii św. Mateusza (18, 7), jakimi poprzedza ten list: „Biada światu z powodu zgorszeń!” Słowo „biada” z powodu zgorszenia i krzywdy wyrządzonej najmłodszym nadaje ton temu listowi. Papież był pod wrażeniem rozmów z biskupami amerykańskimi, chociaż rozmowy z nimi nie były dla niego jedynym źródłem informacji. Wielu biskupów było przejętych cierpieniem ofiar. Równocześnie wiedział, że samo współczucie ani potępienie przestępstw nie wystarczą, że potrzebne są instrumenty prawne, aby biskupi mogli stawić czoło przestępstwom. Dlatego przypomniał, że została powołana komisja ekspertów w celu przestudiowania jak skuteczniej stosować normy prawa kanonicznego w sytuacji prawnej USA. Ponadto w liście do biskupów z USA jest obecne szczególne zmartwienie Jana Pawła II związane z „sensacjonalizmem” [pogonią za sensacją – przyp. red.], z jakim opinia publiczna była informowana o skandalicznych faktach. I nie chodziło Mu w pierwszym rzędzie o dobro instytucji, tylko o to, że „sensacjonalizm” z jakim podchodzi się do zła moralnego powoduje skutki przeciwne, bo upowszechnia skrzywiony obraz życia ludzkiego. Nietrudno w tej przestrodze odnaleźć ślad jego doświadczeń z życia pod dyktaturą, której nieobce było wykorzystywanie zła do tego, by manipulować sumieniami ludzi.

 

W kolejnym roku św. Jan Paweł II wydał indult dla Stanów Zjednoczonych, nakazujący podjęcie przez tamtejszych biskupów konkretnych kroków. Jakich?

Indult z 1994 r. miał na celu nie tyle nakazać biskupom amerykańskim jakieś szczególne działania, ile raczej zsynchronizować stosowanie norm ogólnych prawa kanonicznego z prawodawstwem USA i przez to uczynić bardziej skuteczną współpracę z organami państwa. Wydanie indultu było owocem pracy wspomnianej komisji ekspertów. Indult udzielony biskupom Stanów Zjednoczonych w 1994 r. podnosił wiek ochrony osób małoletnich z 16 do 18 lat i wydłużał okres przedawnienia przestępstw wykorzystania seksualnego małoletnich do 10 lat od ukończenia 18. roku życia przez osobę skrzywdzoną tym przestępstwem. Jeśli indult coś nakazywał, to nie było to coś nowego, lecz przede wszystkim, by biskupi zgodnie z prawem kanonicznym przeprowadzali procesy i stosowali przewidziane przez prawo kary aż do wydalenia ze stanu duchownego włącznie.

Zaniedbania w tym względzie były znane Janowi Pawłowi II. Te zmiany wychodziły naprzeciw oczekiwaniom biskupów i opinii publicznej, i uwzględniały fakt, że wiele przestępstw seksualnych na szkodę małoletnich było zgłaszanych już po ukończeniu 18. roku życia przez ofiary.

 

Czy już wówczas w sprawy te angażował się kard. Joseph Ratzinger wraz z Kongregacją Nauki Wiary? Na czym polegała współpraca Jana Pawła II i kard. Ratzingera na tym polu, jaka była rola tego drugiego?

Czy i w jakim stopniu w pracach wspomnianej komisji uczestniczyli eksperci Kongregacji Nauki Wiary, nie wiem. Natomiast kard. Joseph Ratzinger jako prefekt tej kongregacji należał do grona ścisłych współpracowników Jana Pawła II od czasu jego powołania w 1981 r.

 

Kolejny kryzys na tle wykorzystywania seksualnego małoletnich przez duchownych rozpoczyna się w Irlandii w połowie lat 90-tych. Jak Jan Paweł II reagował na kryzys w tym kraju?

Lata 90. w Irlandii, to przede wszystkim czas ujawniania w mediach pojedynczych, ciężkich przypadków wykorzystywania seksualnego małoletnich przez duchownych. Biskupi zareagowali powołując w 1994 r. Komitet Doradczy, by odpowiedź diecezji i zakonów na pojawiające się oskarżenia była spójna. W tym celu Komitet rozpoczął prace nad wspólnymi wytycznymi dla Kościoła w Irlandii, które zostały wydane na początku 1996 r. jako „Dokument ramowy”. Równolegle Jan Paweł II udzielił biskupom Irlandii w 1996 r. analogicznego indultu jak dwa lata wcześniej episkopatowi USA. Miał on na celu wprowadzenie większej ochrony dzieci i młodzieży przed przestępstwem wykorzystywania.

Jednak najintensywniejsze zaangażowanie papieża w kryzys irlandzki nie przypadło na pontyfikat Jana Pawła II, tylko Jego następcy – Benedykta XVI, który przeprowadził szereg wizytacji w diecezjach irlandzkich i bardzo intensywnie zajmował się sprawami Kościoła w tym kraju. To w latach pontyfikatu Benedykta w Irlandii zostały opublikowane główne oficjalne raporty dotyczące wykorzystywania seksualnego małoletnich przez duchownych, które uświadomiły skalę tego zjawiska i okryły wstydem nie tylko Kościół w Irlandii.

Dla Papieża przyczyną kryzysu był kryzys wiary i że odpowiedzi na te przestępstwa należy szukać w nawróceniu serc do Boga.

Powróćmy do Jana Pawła II. Wydaje się, że reakcja lokalnych Kościołów w USA bądź w Irlandii na przypadki pedofilii wśród duchownych nie była jednak wystarczająca i nie satysfakcjonowała Stolicy Apostolskiej ani samego Papieża?

Papież widział zmagania episkopatów, ale widział też, że z trudem przychodzi im budowanie wspólnej, skutecznej odpowiedzi na kryzys. Skuteczność podejmowanych wysiłków osłabiał brak jedności wśród biskupów. Widząc to Jan Paweł II przewidywał, że przestępstwa wykorzystywania seksualnego małoletnich nie są tylko problemem Kościoła w USA czy Irlandii, albo – szerzej – w świecie anglosaskim, lecz globalnym. Dlatego uznał, że zmiany regulacji kanonicznych w formie indultów dla Kościołów w poszczególnych krajach są niewystarczające. Coraz bardziej był przekonany, że odpowiedź musi być globalna z decydującym udziałem Stolicy Apostolskiej. I w tym kierunku pracował. Dlatego w 2001 r. wydaje przełomowy list apostolski motu proprio „Sacramentorum sanctitatis tutela” (O ochronie świętości sakramentów).

 

Na czym polegała nowość tego dokumentu?

– Wewnątrzkościelnie był to przełom, bez którego trudno sobie wyobrazić późniejszy rozwój działań w zakresie ochrony małoletnich, jaki nastąpił za pontyfikatu Benedykta XVI oraz jaki ma miejsce teraz za pontyfikatu papieża Franciszka.

Podstawowe znaczenie „Sacramentorum sanctitatis tutela” polegało na wprowadzeniu obowiązku zgłaszania do Stolicy Apostolskiej wszystkich oskarżeń wykorzystywania seksualnego dzieci i młodzieży przez duchownych, uprawdopodobnionych przez dochodzenie wstępne. W ten sposób została wprowadzona skuteczna kontrola przez Kongregację Nauki Wiary stosowania istniejących przepisów karnych prawa kanonicznego przez przełożonych kościelnych. A przecież niestosowanie tych norm było jednym z bezpośrednich powodów kryzysu.

 

Dlaczego niezbędne było takie właśnie działanie?

Takie działanie było konieczne, bo Jan Paweł II miał świadomość, że jeśli tak dobrze zorganizowane episkopaty jak amerykański, albo o takim zakorzenieniu w historii swojego narodu jak episkopat irlandzki, nie radzą sobie z kryzysem, to Stolica Apostolska musi wyposażyć Kościół w narzędzia, które wykorzenią zgorszenia szkodzące misji powierzonej mu przez Jezusa. List apostolski „Sacramentorum sanctitatis tutela” z końca kwietnia 2001 r. wraz z normami „De gravioribus delictis” (O najcięższych przestępstwach w Kościele), ogłoszonymi 18 maja 2001, wydany został dla ochrony największych świętości powierzonych Kościołowi przez Zbawiciela, do których Jan Paweł II zaliczył sakramenty oraz dzieci i młodzież.

Jan Paweł II zwracał uwagę, że przestępstwa seksualne na szkodę dzieci i młodzieży są przestępstwami o podobnej wadze, jak przestępstwa przeciw świętości sakramentów

 

Jan Paweł II zrównał przestępstwa wykorzystywania seksualnego małoletnich z najcięższymi przestępstwami, jakich można się dopuścić w stosunku do sakramentów: Eucharystii i spowiedzi. Dlaczego, jaka była tego motywacja?

Wybór Kongregacji Nauki Wiary na trybunał apostolski osądzający ostatecznie przestępstwa wykorzystania seksualnego na szkodę osób małoletnich popełnione przez duchownych nie był przypadkowy. Nie był też podyktowany intensywną współpracą Jana Pawła II z kard. Ratzingerem, ówczesnym prefektem Kongregacji. Jego motywacja była inna. Chodziło o skierowanie jasnego przesłania do biskupów i wyższych przełożonych zakonnych oraz do całego duchowieństwa, że przestępstwa seksualne na szkodę dzieci i młodzieży są przestępstwami o podobnej wadze, jak przestępstwa przeciw świętości sakramentów.

Papież Franciszek w przemówieniu w dniu inauguracji pontyfikatu 19 marca 2013 r. wyraził tę intencję pozytywnie. Mówiąc o misji Kościoła powiedział, że z woli Jezusa należy do niej ochrona Bożych darów a szczególnie dzieci, ludzi starych oraz ubogich. To są – oprócz sakramentów – owe świętości powierzone Kościołowi.

I dlatego normy o najcięższych przestępstwach w Kościele wydane przez Jana Pawła II, krzywdę wyrządzoną dzieciom w sferze seksualnej stawiają w jednym szeregu z grzechami i przestępstwami takimi jak profanacja Eucharystii, czy wykorzystanie do gorszących celów sakramentu pokuty przez spowiedników. Jest to jasny sygnał “diagnostyczny”, że dla Papieża przyczyną kryzysu był kryzys wiary i że odpowiedzi na te przestępstwa należy szukać w nawróceniu serc do Boga.

Jednocześnie Papież nakłada na wszystkich biskupów, którzy wykryli takie przypadki, obowiązek informowania o tym Kongregacji Nauki Wiary oraz ustanawia Kongregację instytucją kontrolną wobec wszystkich postępowań przed kościelnymi trybunałami, jakie toczą się w poszczególnych diecezjach.

Warto dodać, że dokument ten nie został opublikowany pod bezpośrednią presją mediów, ale jeszcze przed ogromną falą ujawnień, jaką uruchomiła niecały rok później począwszy od lutego 2002 r., długa seria publikacji w „Boston Globe” znana powszechnie pod nazwą „Spotlight”. Był to owoc licznych konsultacji, które nie pozostawiały wątpliwości odnośnie do globalnego charakteru kryzysu.

 

 W początkach obecnego wieku – jak zaznacza Ksiądz Kardynał – wybucha w Stanach Zjednoczonych olbrzymi skandal. Nigdy Kościół nie przeżywał podobnego kryzysu na taką skalę. Jakie są działania św. Jana Pawła II wobec episkopatu USA? Jaki przynoszą one skutek?

Gdy w Stanach Zjednoczonych pod wpływem publikacji „Boston Globe” rozpoczęła się największa fala ujawnień i zgłoszeń, w kwietniu 2002 r. papież wezwał do Watykanu wszystkich kardynałów amerykańskich. Przemówienie, jakie do nich wygłosił zawierało kilka istotnych wniosków z dotychczasowej historii kryzysu.

Zawierało ono uznanie, że kryzys ma dwa elementy składowe. Pierwszym z nich jest wielkie zło uczynione dzieciom i młodzieży przez niektórych kapłanów i zakonników. Dlatego negacja lub wyparcie faktów nie są sposobem na mierzenie się z krytyką. Drugim są zaniedbania przełożonych kościelnych w odpowiedzi na to zło. Nieadekwatne działania przełożonych kościelnych sprawiły, że wielu ludzi czuło się zranionych tym, jak działali biskupi i przełożeni zakonni.

Ta diagnoza do dziś dnia wyznacza kierunek koniecznych działań. Po drugie, w przemówieniu do biskupów amerykańskich Jan Paweł II połączył zasadę przejrzystości z zasadą popularnie określaną jako “zero tolerancji”. Powiedział, że “ludzie muszą wiedzieć, że w kapłaństwie i w życiu zakonnym nie ma miejsca dla kogoś, kto mógłby krzywdzić młodych”. Przejrzystość i oczyszczenie bez względu na urzędy i osoby, to konieczne cechy odpowiedzi Kościoła na skandale.

Po trzecie podkreślił, że oczyszczenie, które ma doprowadzić “do kapłaństwa bardziej świętego, do episkopatu bardziej świętego, do Kościoła bardziej świętego” musi się zmierzyć z bólem ofiar.

I po czwarte, Papież przypomniał, że oczyszczenie ma związek i jest warunkiem skuteczności misji Kościoła w świecie. Kościół nie oczyszcza się, by błyszczeć swoim światłem, tylko blaskiem Ewangelii, która usuwając mroki grzechu w Kościele uzdalnia go do tego, by służyć społeczeństwom pomocą w rozumieniu i przeciwstawianiu się kryzysom istniejącym w ich wnętrzu.

Wyciągnięcie wniosków z diagnozy kryzysu i z zasad, którymi musi się kierować odpowiedź Kościoła – sformułowanych przez Jana Pawła II, okazało się bardzo mozolne. Właściwie do dziś trwa w Kościele recepcja tej diagnozy i tych zasad.

 

Na ile blisko Jan Paweł II współpracował na tym polu z kard. Ratzingerem? Jak wyglądała ich współpraca przy rozwiązywaniu tego problemu?

Od kwietnia 2001 r. Kongregacja Nauki Wiary, którą kierował kard. Ratzinger stała się w pewnym sensie centralą Stolicy Apostolskiej, do której spływały zgłoszenia o prawdopodobnych przestępstwach seksualnych duchownych na szkodę małoletnich z całego Kościoła. Siłą rzeczy ta kongregacja była dla Jana Pawła II podstawowym źródłem informacji o rozwoju kryzysu a jej prefekt jednym z jego głównych doradców.

 

Jan Paweł II oskarżany jest o brak reakcji na doniesienia o postępowaniu o. Marciala Maciela Degollado, założyciela Legionistów Chrystusa. Jak było naprawdę?

To są insynuacje! Jan Paweł II w swoich decyzjach kierował się wiedzą, jaką dzielili się z nim regularnie szefowie dykasterii odpowiedzialnych za poszczególne sektory. Założyciela Legionistów Papież poznał od pozytywnej strony jako bardzo sprawnego współorganizatora pierwszej swojej podróży zagranicznej. Była to podróż do Meksyku, ojczyzny Maciela Degollado. Wtedy jeszcze w tym kraju było zakazane pojawianie się w sutannie w miejscu publicznym, a władza wywodziła się z krwawej tradycji antykatolickiej. Ta podróż okazała się niebywałym sukcesem, w którym niemały udział miał właśnie Maciel Degollado.

Podobnie zresztą następne 3 podróże do Meksyku. Dopiero pod koniec lat 90. założyciel Legionistów zaczął być oskarżany publicznie w mediach o poważne przestępstwa, które trudno było sobie wyobrazić. Maciel Degollado był osobą o wielu twarzach.

Nie jest prawdą, że Jan Paweł II blokował dochodzenie. To właśnie on pod koniec 2004 r. autoryzował rozpoczęcie dochodzenia, które kard. Ratzinger zlecił ks. Charlesowi Sciclunie, ówczesnemu promotorowi sprawiedliwości w Kongregacji Nauki Wiary a aktualnemu arcybiskupowi Malty. Śmierć Jana Pawła II zastała mons. Sciclunę za Atlantykiem i kard. Ratzinger zezwolił na kontynuowanie dochodzenia w czasie poprzedzającym conclave. Dzięki temu kard. Ratzinger już jako papież Benedykt XVI mógł szybko ogłosić swoje decyzje i zadecydować o dalszych krokach wobec Legionistów Chrystusa.

 

Za pontyfikatu Jana Pawła II wybuchła także sprawa kard. Hansa Hermanna Groëra w Austrii, który nigdy nie został ukarany przez Kościół za swe nadużycia seksualne, za które w 1998 r. przeprosił jego następca kard. Christoph Schönborn. Kard. Groër po prostu przeszedł na emeryturę i to prawie rok po osiągnięciu wieku emerytalnego!

Kard. Groër też przeprosił w 1998 r., tylko że jego przeprosiny i w ogóle jego postawa wobec oskarżeń nie były przekonywujące, podczas gdy wewnętrzne rozpoznanie biskupów w Austrii w zasadzie potwierdzało ich prawdziwość.

Miesiąc po publikacji w marcu 1995 r. przez tygodnik “Profil” oskarżenia kardynała Groëra o to, że 20 lat wcześniej wykorzystywał seksualnie swoich wychowanków, Papież stworzył warunki do jego odejścia, mianując bp. Christopha Schönborna arcybiskupem koadiutorem z prawem następstwa w archidiecezji wiedeńskiej. Kardynał Groër skrył się za murem milczenia i ustąpił z urzędu dopiero we wrześniu 1995 r. a trzy lata później na prośbę Jana Pawła II opuścił Austrię. Skandale, o które był oskarżony były źródłem bólu dla Jana Pawła II, który był człowiekiem całkowicie przejrzystym i ufnym wobec ludzi.

Generalnie powiedziałbym, że wnioski ze skandali wokół kard. Groëra i Maciela Degollado oraz z ujawnień „Boston Globe” dotyczących archidiecezji bostońskiej z 2002 r., które zmusiły kard. Bernarda Law do rezygnacji – przypadających na ostatnie lata pontyfikatu Jana Pawła II – pomogły jego następcom Benedyktowi XVI i Franciszkowi jeszcze bardziej ulepszyć narzędzia konieczne do oczyszczenia Kościoła.

 

Rozmawiał: Marcin Przeciszewski – KAI/ad

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Copy link
Powered by Social Snap