Nasze projekty

Kocham to, co robię!

Ks. Rafał Arciszewski – koordynator przygotowań Światowych Dni Młodzieży z ramienia diecezji białostockiej opowiada o reakcji na otrzymaną nominację, problemach z jakimi się spotkał, białostockiej młodzieży i przygotowaniach do najważniejszej imprezy 2016 roku.

Reklama

Minęły dwa lata odkąd ksiądz został mianowany duszpasterzem młodzieży naszej archidiecezji. Jak ksiądz wspomina ten czas nominacji?

Sama nominacja była zaskoczeniem, wielką niewiadomą, z wielu różnych przyczyn. Przede wszystkim z tego, że był pewien lęk jak to robić, ponieważ w diecezji nie było jako takich struktur duszpasterstwa młodzieży. W dodatku niewiele osób jeździło na Światowe Dni Młodzieży, były to pojedyncze osoby, które były w Rio, jeden autokar był w Madrycie. Były to bardziej eventowe wydarzenia, niż trwałe przygotowania.

Reklama

Jakie pierwsze problemy napotkał ksiądz po objęciu tej funkcji?

Stawały przede mną zadania, które trzeba było ogarnąć i przygotować. Mam tutaj na myśli Peregrynację Symboli ŚDM, Dni w Diecezjach, stworzenie wolontariatu. Tak naprawdę na samym początku nie miałem nikogo do pomocy, gdyż, jak wspominałem, nie było żadnych struktur duszpasterstwa młodzieży w naszej diecezji. Z czasem trzeba było zacząć myśleć jak to robić i Pan Bóg zaczął pokazywać główne punkty zaczepienia. Zacząłem rozmawiać z ludźmi których znałem, z młodzieżą i zaczęło się to kręcić. Zrobiliśmy pierwsze spotkania, na których było kilkanaście osób i później w miarę kolejnych spotkań grono zaczęło się powiększać.

Reklama

Jaki był odzew młodzieży?

Ja tutaj zobaczyłbym u siebie dwie drogi. Pierwsza to duszpasterstwo młodzieży, a taką niezwykłą pomocą do rozwinięcia tego była decyzja papieża Franciszka o organizacji Światowych Dni Młodzieży w Krakowie. Był to najlepszy impuls dla mnie i wszystkich w diecezji, aby duszpasterstwo młodzieży tworzyć. Odzew młodych po tym, jak zaczęliśmy myśleć bardzo racjonalnie o ŚDM, okazał się dosyć spory. Chociaż jeszcze wtedy wydawało się, że jest bardzo daleko do ŚDM, to już pierwsze osoby zaczęły się tym tematem interesować. To były wakacje 2013 roku, czyli zaraz po Rio i ten okres od września do kwietnia był czasem kształtowania się we mnie wizji wolontariatu i przygotowań ŚDM. Wtedy zacząłem myśleć, jak to podzielić, aby miało to ręce i nogi.

Reklama

Decyzja papieża Franciszka o organizacji ŚDM w Polsce była radosną chwilą dla wszystkich Polaków. Jak to wielkie wyzwanie wpłynęło na księdza i całą archidiecezję?

Jest to czas niezwykłej łaski i cudów, które Pan Bóg zdziałał i działa nadal w duszpasterstwie młodzieży oraz w przygotowaniach. Ten czas jest szczególny również dla mnie, bo dzień w dzień przybliżam się do swojej misji kapłańskiej. Te dwa lata to czas życia z młodzieżą i tego, że jestem blisko nich już po tylu miesiącach. Po kolejnym roku, kiedy jest już spora grupa młodzieży, którą dobrze znam, dzielimy się ze sobą nie tylko tym co robimy, ale całym swoim życiem. To pokazuje, że wszystko, co robimy w wolontariacie, w przygotowaniach do ŚDM, to wzmacnia nas jako całą grupę, wspólnotę i przede wszystkim mnie. Z tego czasu sam osobiście bardzo dużo korzystam i kocham to, co robię. Czuję, że Pan Bóg obdarzył mnie wieloma łaskami, których na początku nie czułem się godny i wiedziałem, że bez Niego sobie nie poradzę. Były momenty, kiedy z wieloma rzeczami stawałem z rozłożonymi rękoma, bo nie wiedziałem co i w jakim kierunku zrobić, ale w tej chwili wiele rzeczy jest już za mną i widzę, że Pan Bóg uzdalnia do rzeczy, do których powołuje.

Pierwszym sprawdzianem dla wolontariatu były Diecezjalne Dni Młodzieży w 2014 roku. Jak ksiądz wspomina tamten czas?

To były dni młodzieży, które zrobiliśmy w cyklu trzydniowym, w tym okresie przed Niedzielą Palmową, kiedy w piątek mamy drogę krzyżową, w sobotę dzień konferencyjno-formacyjny i w niedzielę dzień koncertowy. Było to pierwsze takie wydarzenie, później powtórzyliśmy je jeszcze w 2015 roku. Ciągle mamy trudności pod względem ilości młodych ludzi uczestniczących w tym wydarzeniu, ale wydaje mi się, że samo nasze przygotowanie jest motywacją dla nas wszystkich, aby w tym uczestniczyć i wspólnie przeżywać. Z dzisiejszej perspektywy wiem, że zawsze mogłoby być lepiej, aczkolwiek jak na tamten czas, strukturę, ilość wolontariuszy, zaangażowanie i doświadczenie jakie mieliśmy, było to bardzo dobre spotkanie. W tym roku bogaci o doświadczenia z poprzedniego roku zorganizowaliśmy te dni w sposób bardziej przemyślany, pewne rzeczy wiedzieliśmy jak zrobić. Z doświadczeniem przychodzi też pewna łatwość organizowania większych wydarzeń.

Wakacje 2015 roku to peregrynacja symboli ŚDM, do tego wydarzenia wszyscy przygotowywaliśmy się ponad rok. Czy dla młodzieży z archidiecezji białostockiej był to wyjątkowy czas?

Wśród wolontariuszy była duża grupa, która od samego początku była zdecydowana, aby w peregrynacji wziąć udział i z Krzyżem i Ikoną Matki Bożej ten wakacyjny czas przeżywać. Wielu z nich zrezygnowało ze swoich planów, przełożyli swoje wyjazdy, turnusy oazowe i to było bardzo fajne. Była również grupa, która nie zrezygnowała ze swoich planów i nie uczestniczyła w peregrynacji, aczkolwiek też włożyła w nią wiele pracy. Skupiłbym się na tych, którzy zostali i ten czas obecności symboli w naszej diecezji był czasem świętym i wyjątkowym dla każdego z nas. Zresztą – wolontariusze bardzo dobrze wspominają ten czas do dzisiaj, wielu z nich dało świadectwo przemiany, wielu z nich zostawiło też swoje zobowiązania przed krzyżem i ikoną na czas przygotowań do ŚDM i myślę, że to są największe owoce ich przeżycia.

Czas peregrynacji był wyjątkowym przeżyciem również dla ludzi starszych…

Tak, uważam, że ludzie starsi zrobili to co mogli zrobić najlepszego w tym czasie i pod kątem ŚDM – otoczyli nas wolontariuszy oraz Krzyż i Ikonę Matki Bożej swoją modlitwą. Bo rzeczywiście ich uczestnictwo w ŚDM jest nierealne ze względu na to, że przyjeżdża na nie głównie młodzież. Oczywiście niesamowite są te wspomnienia, kiedy wracają obrazy osób, które wręcz przytulały się do krzyża, zatapiały się w modlitwie i adoracji. Ja osobiście nigdy wcześniej nie widziałem podczas adoracji w Wielki Piątek, żeby ktoś przyszedł i obejmował krzyż. To było niesamowite.

Do Światowych Dni Młodzieży został już niespełna rok. Jak ksiądz ocenia dotychczasowy etap przygotowań i jak dużo trzeba jeszcze zrobić?

Ktoś z boku może powiedzieć, że jest całkiem nieźle, albo że niektóre rzeczy nie grają, ale tak będzie zawsze. Ja jako odpowiedzialny za całość mogę powiedzieć, że pracy zostało wykonanej bardzo dużo. Jesteśmy przygotowani na wiele, jeżeli chodzi o naszych gości i Dni w Diecezjach, ale musimy włożyć jeszcze sporo wysiłku. Mocno zaangażowane są też władze samorządowe, które myślą o tym wydarzeniu od jakiegoś czasu i pracują nad konkretnymi rzeczami. Udział władz pokazuje, jak ważne wydarzenie czeka naszą diecezję i cały kraj. Wszyscy przygotowują się do jednego: do tej kulminacji która ma nastąpić w lipcu 2016 roku. Najbardziej cieszy liczba wolontariuszy, która w tej chwili przekracza 300 osób, a zapisy prowadzimy jeszcze do połowy listopada.

Ilu gości zadeklarowało przyjazd do archidiecezji białostockiej?

1100 osób. Nie jest to jeszcze liczba, której się spodziewamy, bo jesteśmy przygotowani i liczymy na przyjazd 5000 osób. Jednak cieszy nawet to, bo jest już dla kogo się starać i nawet jak przyjedzie ten tysiąc, dwa czy trzy, to będziemy się cieszyć z tego spotkania.

Z jakich krajów przyjedzie młodzież?

Swoje deklaracje zgłosiły grupa z Argentyny, dosyć liczna z północnych Włoszech, ze Szwajcarii, jedna grupa z Anglii. Są takie małe grupy z Boliwii, Ekwadoru, Brazylii. Zgłosiły się również grupy afrykańskie z Gabonu, Zambii oraz grupa z Rosji i jedna osoba z Wietnamu. W naszej diecezji będziemy również gościć wychowanków domu dziecka z południa Polski.

Województwo podlaskie jest położone blisko państw ze wschodu. Czy jakieś inne grupy, oprócz tej z Rosji, planują przyjazd?

W wakacje był taki moment, kiedy praktycznie codziennie były zapytania, zapisy, teraz jest cisza. Czekamy, aż reszta grup zacznie się organizować i liczymy na kolejne zapisy. Wiem, że diecezje leżące blisko Krakowa mają zapełnione swoje limity miejscowe i liczę na to, że grupy będą szukały też innych diecezji. My będziemy zadowoleni z każdej osoby, a program przygotowujemy jakby miał być komplet. Oczywiście chciałoby się, aby przyjechało pięć tysięcy, ale od początku mamy świadomość, że jesteśmy diecezją leżącą daleko od Krakowa i może być trudniej. Europa zachodnia patrzy również na czynnik ekonomiczny przyjazdu do Polski, dlatego ciągle liczymy na grupy z Europy wschodniej.

Jak młodzież z białostockiego wolontariatu oczekuje na ŚDM?

Przede wszystkim sami przygotowujemy się na ŚDM. To nie jest tak, że przygotowujemy Dni w Diecezjach, a sami do Krakowa się nie wybieramy. Powoli myślimy o naszym wyjeździe, przygotowujemy się duchowo korzystając z programu Serce 2.0 i już niedługo DeoProfil. Na tym bazują nasze przygotowania. Młodzież chce jechać, trochę boją się tych cen pakietów, bo jest to też czynnik którego nie można pominąć, ale młodzież już zapisuje się na wyjazd.

Minęły dwa lata odkąd jest ksiądz koordynatorem przygotowań ŚDM. Jaki był najlepszy i najgorszy moment tego czasu?

Najlepszym była na pewno peregrynacja symboli ŚDM i obecność młodzieży. Wolontariat się rozrasta i widzę, że młodzi ludzie chcą być blisko Pana Boga i konkretne działanie na łamach Kościoła przybliża ich do Boga. Mam nadzieję, że struktury wypracowane w duszpasterstwie młodzieży w całym okresie przygotowań zaowocują tym, że kiedy ŚDM się odbędą, to nie rozproszymy się i dalej to duszpasterstwo będzie działać. Nie ukrywam, że takie dwuletnie zaangażowanie wykształca grupę ludzi, która jest blisko Kościoła, są świeckimi i robią często rzeczy bardzo profesjonalne dla Kościoła. Jeśli chodzi o trudności… na pewno zły stara się mieszać, ale wystarczy jeden sygnał dla wolontariuszy, że potrzeba modlitwy i jak dotąd razem wszystko przezwyciężamy.


Rozmawiał Marcin Łopienski

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite