Odpust na Twitterze. Krok do przodu, ale nie zmiana logiki

Niektóre media ogłosiły "internetowy przełom w Kościele". Pojawiły się informacje, że Papież odpuszcza grzechy w Sieci. Rewolucja? Jaki będzie kolejny krok?

Ks. Piotr Studnicki
Ks. Piotr
Studnicki
zobacz artykuly tego autora >

Papież Franciszek udzielił odpustów uczestnikom Światowych Dni Młodzieży, które rozpoczną się w przyszłym tygodniu w Rio de Janeiro. Zgodnie z dekretem Penitencjarii Apostolskiej, ogłaszającym papieską decyzje, odpust zupełny będą mogli uzyskać nie tylko młodzi przebywający w Rio, ale także ci, którzy włączą się w liturgię i praktyki pobożne w czasie, w którym się one odbywają, „za pośrednictwem transmisji radiowych, telewizyjnych lub poprzez nowe środki komunikacji społecznej“.

Za sprawą czterech ostatnich słów cytowanego dokumentu, niektóre media ogłosiły internetowy przełom w Kościele: Papież udziela odpustów na Twitterze? Rewolucja! Jaki będzie kolejny krok? Spowiedź online, to zapewne tylko kwestia czasu!

Aby właściwie zrozumieć decyzję Papieża, przypomnijmy, że możliwość uzyskania odpustów przez wiernych, którzy fizycznie nie mogą uczestniczyć w obrzędach, ale śledzą je przez bezpośrednią transmisję medialną, ma w Kościele już dość długą historę. Przecież od dawna można otrzymać odpus śledząc relacje radiowe lub telewizyjne z papieskiego błogosławieństwa Urbi et Orbi. Odpust można było też otrzymać oglądając lub słuchając transmisję z Międzynarodowych Spotkań Rodzin w Meksyku (2008) i Mediolanie (2012).

Ostatnia decyzja papieża Franciszka jest prostą i logiczną konsekwencją tego, co Kościół robi od dawna. Wczoraj odpsut mogli otrzymać radiosłuchacze i telewidzowie, dzisiaj mogą otrzymać go także internauci.

Odpust na Twitterze. Krok do przodu, ale nie zmiana logiki

Papież zrobił krok do przodu, ale nie zmienił logiki. Istota sprawy nie leży bowiem w mediach. One się zmieniają, ale i tak nigdy nie staną sie w sensie ścisłym przekaźnikami łaski.

Media mogą tylko – albo aż! – ułatwić „obecność duchową“, czyli przeżycie spotkania i wydarzenia, które dzieje się gdzieś dalej: w obcym państwie, na innym kontynencie.

Nie dziwi fakt, że Kościół po raz pierwszy zdecydował się na taki krok w przypadku Światowych Dni Młodzieży. Dla większości młodych, to Internet będzie pierwszym źródłem informacji o tym, co wydarzy się w Rio.

Dla większości młodych ważniejsze od relacji radiowych lub telewizyjnych, będą tweety @Pontifex, relacje na YouTube lub papieskie przemówienia lajkowane na portalach społecznościowych.

Franciszek poszerzył spojrzenie, dał nowe możliwości, ale nie zmienił wymagań Kościoła. Aby uzyskać odpust zupełny nie wystarczy czytać i przesyłać dalej papieskie wpisy na Twitterze lub oglądać w sieci relację na żywo z Rio. Jak słusznie zauważa abp Claudio Maria Celli, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Środków Przekazu: odpustu nie otrzymuje się jak kawy z automatu. Internauta, który chce otrzymać „darowanie przed Bogiem kary doczesnej za grzechy, zgładzonej już co do winy“ (Kompendium KKK, 312), musi wcześniej zadbać o szczerą spowiedź, komunię świętą i modlitwę w intencjach Ojca Świętego.

 

 
 

 
Ks. Piotr Studnicki

Ks. Piotr Studnicki

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ks. Piotr Studnicki
Ks. Piotr
Studnicki
zobacz artykuly tego autora >

7 najpiękniejszych cytatów z Lumen fidei

Pierwsza encyklika papieża Franciszka okazała się wakacyjnym bestsellerem we Włoszech, mimo że nie miała udanego debiutu. Tego samego dnia w Watykanie ogłoszono, że Papież zatwierdził cud za wstawiennictwem Jana Pawła II, co usuwało ostatnią przeszkodę ku kanonizacji. Tym samym, ta właśnie wiadomość dominowała w medialnym przekazie. A że na dodatek Franciszek i jego poprzednik Benedykt XVI, też tego samego właśnie dnia, po raz pierwszy wspólnie wzięli udział w publicznej uroczystości w Watykanie to… te newsy przyćmiły „Światło wiary”

Beata
Zajączkowska
zobacz artykuly tego autora >

7 najpiękniejszych cytatów z Lumen fidei

O encyklice generalnie usłyszeliśmy trzy rzeczy: że jest to pierwsza encyklika obecnego pontyfikatu; że została napisana „na cztery ręce” przez Franciszka i Benedykta XVI oraz, że dotyczy wiary.

Bardziej uważny odbiorca dowiedział się, iż w tekście jasno widać który z papieży pisał poszczególne passusy. Jeden z watykanistów wyliczył nawet, że tylko 10 proc. treści dokumentu wyszło spod ręki Franciszka. Wierzyć, nie wierzyć…

Warto samemu zajrzeć do pierwszej w dziejach Kościoła encykliki, w której po drogach wiary prowadzi nas dwóch Papieży, dzieląc się z nami nie tylko wiedzą, ale przede wszystkim swoim doświadczeniem wiary. Dla mnie już w punkcie wyjścia ta lekcja jest bezcenna.

W tekście są odniesienia filozoficzne, historyczne i teologiczne, ale uwaga!

Nie jest to traktat pisany odległym i niezrozumiałym językiem dla „specjalistów od Pana Boga”.

Wręcz przeciwnie od samego początku, to wspólna wędrówka i odkrywanie wiary, która jest „spotkaniem”, „kroczeniem”, „patrzeniem”, „słuchaniem”, „bliskością”, „dzieleniem się”, „świadectwem”… I pewno każdy z nas znajdzie w tym tekście jeszcze inne trafne i szczególnie przemawiające określenia.

Dla mnie ważny jest niezwykle mocno wybrzmiewający w tym dokumencie wymiar relacji dokonujący się w wierze i dzięki niej. Nieprzypadkowo pewno encyklikę kończą słowa: „Kto wierzy, nigdy nie jest sam”.

Franciszek z Benedyktem uczą nas, że wiara to nie ekstremalna wyprawa dla samotników, zdobywających kolejne stopnie samodoskonalenia. To wyprawa zaczynająca się od wyjścia Boga ku mnie, spotkania z Nim, stworzenia wspólnoty i wreszcie wyjścia, także ku tym którzy Jezusa jeszcze nie spotkali.

Stąd nie tylko wspaniała relacyjność wiary (prowadząca do przyjaźni z Bogiem, ale i tych ludzkich, z Nim budowanych), lecz również powalający wręcz dynamizm wiary. Kto wierzy bowiem, nigdy nie jest w tym samym miejscu, wciąż wędruje, idzie w Świetle i Prawdzie.

Jest coś, co w mym życiu opiera się prawdom danego dnia, wszelkim relatywizmom,  dziś modnym, a jutro znikającym wartościom oraz światłom, które zanim zdążą zabłysnąć już tracą swój blask…

Czy uda mi się moje czytanie encykliki usystematyzować w siedmiu najważniejszych dla mnie cytatach i najpiękniejszych zdaniach? Nie jest to łatwe patrząc na bogactwo treści, ale próbuję… Zaznaczam, że jest to subiektywne czytanie:

1. Pilne staje się odzyskanie światła, które jest właściwą cechą wiary, bo kiedy gaśnie jej płomień, wszystkie inne światła tracą w końcu swój blask.

Światło wiary ma bowiem szczególny charakter, ponieważ jest zdolne oświetlić całe życie człowieka. Żeby zaś światło było tak potężne, nie może pochodzić od nas samych, musi pochodzić z bardziej pierwotnego źródła, musi ostatecznie pochodzić od Boga. Wiara rodzi się w spotkaniu z Bogiem żywym, który nas wzywa i ukazuje nam swoją miłość, miłość nas uprzedzającą, na której możemy się oprzeć, by trwać niezłomnie i budować życie. Przemienieni przez tę miłość, otrzymujemy nowe oczy, doświadczamy, że jest w niej zawarta wielka obietnica pełni i kierujemy spojrzenie w przyszłość. Wiara, którą przyjmujemy od Boga jako dar nadprzyrodzony, jawi się jako światło na drodze, wskazujące kierunek naszej wędrówki w czasie. Z jednej strony pochodzi ona z przeszłości, jest światłem pamięci o Założycielu, o życiu Jezusa, gdzie objawiła się Jego w pełni wiarygodna miłość, zdolna zwyciężyć śmierć. Lecz jednocześnie, ze względu na to, że Chrystus zmartwychwstał i przeprowadza nas poza próg śmierci, wiara jest światłem bijącym z przyszłości, które otwiera przed nami wielkie horyzonty i kieruje nas poza nasze odosobnione «ja» ku szerokiej komunii.

7 najpiękniejszych cytatów z Lumen fidei

2. Wiara otwiera nam drogę i towarzyszy nam na przestrzeni dziejów.

Dlatego jeśli chcemy zrozumieć, czym jest wiara, powinniśmy opowiedzieć jej historię, drogę ludzi wierzących, o której w pierwszym rzędzie świadczy Stary Testament. Szczególne miejsce należy się Abrahamowi, naszemu ojcu w wierze. W jego życiu wydarza się rzecz wstrząsająca: Bóg kieruje do niego Słowo, objawia się jako Bóg, który mówi i wzywa po imieniu”.

Wiara wiąże się ze słuchaniem. Abraham nie widzi Boga, ale słyszy Jego głos. W ten sposób wiara otrzymuje osobisty charakter.

Dlatego Bóg nie jest Bogiem jakiegoś miejsca ani nawet Bogiem związanym z jakimś specyficznym świętym czasem, ale jest Bogiem osoby, Bogiem właśnie Abrahama, Izaaka i Jakuba, zdolnym do nawiązania kontaktu z człowiekiem i do ustanowienia z nim przymierza.

Wiara stanowi odpowiedź na Słowo skierowane do osoby, daną pewnemu «Ty», które nas woła po imieniu.

Tym, co ma zrobić Abraham, jest powierzenie się Słowu. Wiara rozumie, że słowo, rzecz pozornie krótkotrwała i ulotna, gdy wypowiedziane jest przez Boga wiernego, staje się rzeczą najbardziej pewną i niewzruszoną ze wszystkich, tym, co sprawia, że możliwa jest nasza dalsza wędrówka w czasie.

Wiara przyjmuje to Słowo jako mocną skałę, na której można budować jak na solidnych fundamentach. Wiara w Boga oświeca najgłębsze pokłady jestestwa Abrahama, pozwala mu rozpoznać źródło dobroci, która jest początkiem wszystkiego, a także stwierdzić, że jego życie nie wywodzi się z nicości lub z przypadku, lecz z wezwania i miłości do osoby.

3. Człowiek, gdy traci zasadnicze ukierunkowanie, które spaja jego życie, gubi się w wielorakości swoich pragnień”.

Wzbraniając się przed oczekiwaniem na czas obietnicy, rozprasza się na tysiące chwil swojej historii. Dlatego bałwochwalstwo jest zawsze politeizmem, poruszaniem się bez celu od jednego pana do drugiego. Bałwochwalstwo nie wskazuje jednej drogi, lecz wiele szlaków, które nie prowadzą do wyraźnego celu, a raczej tworzą labirynt.

Kto nie chce zawierzyć się Bogu, zmuszony jest słuchać głosów wielu bożków, wołających do niego: «Zdaj się na mnie!»

Wiara, ponieważ związana jest z nawróceniem, jest przeciwieństwem bałwochwalstwa; jest odsuwaniem się od bożków, by powrócić do Boga żywego dzięki osobistemu spotkaniu.

Wierzyć to znaczy powierzyć się miłosiernej miłości, która zawsze przyjmuje i przebacza, wspiera i ukierunkowuje egzystencję, okazuje się potężna w swej zdolności prostowania wypaczeń naszej historii.

Wiara polega na gotowości otwarcia się na wciąż nową przemianę dokonywaną przez Boże wezwanie. Oto paradoks: zwracając się nieustannie do Pana, człowiek znajduje stałą drogę, co uwalnia go od  chaotycznych ruchów, do jakich zmuszają go bożki”.

7 najpiękniejszych cytatów z Lumen fidei

4.W wierze Chrystus nie jest tylko Tym, w którego wierzymy, najwyższym objawieniem miłości Bożej, ale także Tym, z którym się jednoczymy, aby móc wierzyć.

Wiara nie tylko patrzy na Jezusa, ale patrzy z punktu widzenia Jezusa, Jego oczami: jest uczestnictwem w Jego sposobie patrzenia. W wielu dziedzinach życia zawierzamy innym osobom, znającym sprawy lepiej od nas. Mamy zaufanie do architekta, który buduje nasz dom, do farmaceuty, który daje nam lekarstwo mające nas uzdrowić, do adwokata broniącego nas w sądzie.

Potrzebujemy również kogoś, kto byłby wiarygodnym ekspertem w sprawach Boga.

Jezus, Jego Syn, jawi się jako Ten, kto poucza o Bogu (por. J 1, 18). Życie Chrystusa, Jego sposób poznania Ojca, życie całkowicie w relacji z Nim, otwiera przed życiem ludzkim nową przestrzeń, i my możemy w nią wejść. Św. Jan wyraził doniosłość osobistej relacji z Jezusem dla naszej wiary, posługując się na różne sposoby czasownikiem wierzyć.

Oprócz «wierzyć, że» prawdą jest to, co mówi Jezus (por. J 14, 10; 20, 31), Jan używa także wyrażeń: «wierzyć» Jezusowi oraz «wierzyć w» Jezusa” «Wierzymy» Jezusowi, gdy przyjmujemy Jego słowo, Jego świadectwo, ponieważ On jest prawdomówny (por. J 6, 30). «Wierzymy w» Jezusa, gdy przyjmujemy Go osobiście w naszym życiu, przyłączając się do Niego w miłości oraz idąc za Nim na naszej drodze”.

7 najpiękniejszych cytatów z Lumen fidei

5. Życie z wiary staje się życiem kościelnym.

Kiedy św. Paweł mówi chrześcijanom w Rzymie o jednym ciele, jakie wszyscy wierzący stanowią w Chrystusie, wzywa ich, by się nie chełpili; każdy powinien natomiast oceniać siebie «według miary, jaką Bóg każdemu w wierze wyznaczył» (Rz 12, 3).

Wierzący uczy się patrzeć na samego siebie, biorąc za punkt wyjścia wyznawaną wiarę. Postać Chrystusa jest zwierciadłem, w którym odkrywa własny obraz.

A ponieważ Chrystus zawiera w sobie wszystkich wierzących, tworzących Jego ciało, chrześcijanin pojmuje siebie w tym ciele, w pierwotnej relacji do Chrystusa i do braci w wierze. Obraz ciała bynajmniej nie sprowadza wierzącego do prostej części anonimowej całości, do zwykłego elementu wielkiego mechanizmu, lecz podkreśla raczej życiową więź Chrystusa z wierzącymi i wszystkich wierzących między sobą.

Wiara z konieczności ma formę kościelną, wyznawana jest z wnętrza ciała Chrystusa jako konkretna komunia wierzących. Właśnie z tej kościelnej przestrzeni otwiera ona poszczególnych chrześcijan na wszystkich ludzi.

Słowo Chrystusa, gdy zostaje wysłuchane, mocą swojego dynamizmu przekształca się w chrześcijaninie w odpowiedź, i staje się z kolei słowem wypowiadanym, wyznaniem wiary. Św. Paweł twierdzi: «Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do sprawiedliwości, a wyznawanie jej ustami – do zbawienia» (Rz 10, 10).

Wiara nie jest sprawą prywatną, indywidualistycznym pojęciem, subiektywną opinią, lecz rodzi się ze słuchania, a jej przeznaczeniem jest wypowiedzieć się, stać się głoszeniem.

«Jakże mieli uwierzyć w Tego, którego nie słyszeli? Jakże mieli usłyszeć, gdy im nikt nie głosił?» (Rz 10, 14). Wiara zatem działa w chrześcijaninie, poczynając od przyjętego daru, od Miłości, która przyciąga do Chrystusa (por. Ga 5, 6) i czyni uczestnikami drogi Kościoła, pielgrzymującego do spełnienia.

Dla przemienionego w ten sposób człowieka otwiera się nowy sposób widzenia, wiara staje się światłem dla jego oczu”.

6. Światło miłości, właściwe wierze, może rozjaśnić pytania o prawdę, zadawane przez nasze czasy.

Dzisiaj prawda sprowadzana jest często do subiektywnej autentyczności człowieka, odnosi się do indywidualnego życia. Wspólna prawda budzi w nas lęk, ponieważ utożsamiamy ją z bezwzględnymi nakazami systemów totalitarnych. Jeśli jednak prawda jest prawdą miłości, jeśli jest prawdą otwierającą się w osobowym spotkaniu z Innym i z innymi, zostaje wyzwolona z zamknięcia jednostki i może stanowić część dobra wspólnego.

Jako prawda miłości nie jest prawdą narzucaną przemocą, nie jest prawdą miażdżącą jednostkę. Rodząc się z miłości, może dotrzeć do serca, do osobowego centrum każdego człowieka.

Wynika stąd jasno, że wiara nie jest bezwzględna, lecz wzrasta we współżyciu w poszanowaniu drugiego człowieka. Wierzący nie jest arogancki; przeciwnie, prawda daje mu pokorę, bo wie on, że to nie my ją posiadamy, ale to ona nas bierze w posiadanie. Nie powodując bynajmniej usztywnienia postaw, pewność wiary nakazuje nam wyruszyć w drogę i umożliwia dawanie świadectwa i dialog ze wszystkimi”.

7 najpiękniejszych cytatów z Lumen fidei

7. Nie ma żadnego ludzkiego doświadczenia, żadnej drogi człowieka do Boga, której to światło nie mogłoby przyjąć, oświecić i oczyścić.

Im bardziej chrześcijanin zagłębia się w krąg otwarty przez Chrystusowe światło, tym bardziej staje się zdolny zrozumieć i towarzyszyć każdemu człowiekowi w drodze do Boga.

Ze względu na to, że wiara jest podobna do drogi, dotyczy ona również życia ludzi, którzy chociaż nie wierzą, pragną wierzyć i nie przestają szukać. W takiej mierze, w jakiej się otwierają szczerym sercem na miłość i wyruszają w drogę z tym światłem, które potrafią dostrzec, już żyją – nie wiedząc o tym – na drodze ku wierze.

Starają się działać tak, jakby Bóg istniał, niekiedy dlatego, że jest On ważny, by znaleźć trwałe odniesienia w życiu wspólnym lub są spragnieni światła pośród mroków, albo również dlatego, że dostrzegając, jak wielkie i piękne jest życie, intuicyjnie wyczuwają, że obecność Boga uczyniłaby je jeszcze większym. Św. Ireneusz z Lyonu opowiada, że Abraham, zanim usłyszał głos Boga, już Go poszukiwał «w żarliwym pragnieniu swego serca» i «przemierzał cały świat, pytając się, gdzie jest Bóg», aż wreszcie «Bóg zlitował się nad tym, który szukał Go sam w milczeniu» .

Kto rusza w drogę, by czynić dobro, już zbliża się do Boga, już jest wspierany Jego pomocą, ponieważ to właśnie siła Bożego światła oświeca nasze oczy, gdy zmierzamy ku pełni miłości”.

Zachęcają do sięgnięcia po tę encyklikę napisaną na cztery ręce ze swym poprzednikiem Franciszek wskazał, że jej lektura może być przydatna nie tylko dla wierzących, ale także dla tych, którzy szukają Boga i sensu życia.

Bo wiara, jak pisze Papież, nie jest ucieczką dla ludzi mało odważnych, lecz poszerzaniem przestrzeni życia. Gdy człowiek myśli, że znajdzie samego siebie oddalając się od Boga, jego egzystencja okazuje się porażką. Wyprawa po wiarę to nie tylko wakacyjna przygoda, ale to wyprawa na całe życie!

Beata Zajączkowska

Zobacz inne artykuły tego autora >
Beata
Zajączkowska
zobacz artykuly tego autora >