Po co nam taki gościu?

Jakiś czas temu zaproponowałem, aby do udziału w pewnej adresowanej do młodych debacie poświęconej tematyce wewnątrzkościelnej zaprosić Szymona Hołownię. „Po co nam taki gościu?” – skrzywił się jeden z organizatorów.

ks. Artur Stopka
ks. Artur
Stopka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

„Ksiądz wie, gdzie on się lansuje? Po tych wszystkich wrogich Kościołowi mediach. Z TVN-em na czele!”.

Debata się odbyła przy nikłym udziale tak zwanej grupy docelowej. A mnie utkwiło w pamięci pytanie, które wtedy usłyszałem. I wraca co jakiś czas, gdy z jakiegoś powodu nazwisko Szymona Hołowni pojawia się na medialnych czołówkach.

Pytanie wcale nie jest głupie ani wydumane. Bo w rzeczywistości jest to pytanie, czy potrzebujemy w Kościele katolickim w Polsce pewnego typu ludzi i czy, jeśli już ich mamy, potrafimy ich zagospodarować i włączyć w misję, którą zlecił nam Jezus.

Czy jako wspólnota wiary potrzebujemy kogoś, kto dwa razy podchodził do życia zakonnego, ale nie wyszedł poza nowicjat? A potem został ratownikiem medycznym oraz udzielał się w fundacji „Pomoc Maltańska”?

Albo po co nam taki gościu, który jest wystarczająco profesjonalnym człowiekiem mediów, aby móc pracować w „Gazecie Wyborczej”, „Newsweeku Polska”, „Ozonie”, „Rzeczpospolitej”? Który z równym powodzeniem może publikować w „Kulturze Popularnej”, „Machinie”, „Przewodniku Katolickim”, „Tygodniku Powszechnym”, „Więzi”, może być stałym felietonistą wspomnianego już „Newsweeka” czy „Wprostu”?

Po co nam taki gościu?

W dodatku gościu jest w stanie prowadzić audycje w regionalnym Radiu Białystok, katolickiej sieci radiowej VOX FM lub w ponadregionalnym, muzyczno-informacyjno-lifestyle’owym Radiu PiN.

Umie też poprowadzić własny program w publicznej telewizji. Potrafi być dyrektorem programowym należącej do jednego z potentatów rynku telewizyjnego Religia.tv i robić tam własne tokszoły.

Stację ogląda niejeden z duchownych katolickich w kraju, ale się do tego publicznie nie przyznają raczej, za to nie brak w części katolickich środowisk sugestii, że to przedsięwzięcie mocno podejrzane i dla Kościoła niezbyt pożyteczne, a nawet groźne. Jakby tego było mało, nadaje się również do tego, aby w prywatnej, komercyjnej TVN współprowadzić cieszący się dużą oglądalnością program „Mam talent”.

Toż to robota dla zwykłych celebrytów!

Czy Kościół katolicki w Polsce potrzebuje umiejących się poruszać w mainstreamie celebrytów?

Jak się uważnie przyjrzeć, można odkryć, że robiąc opisaną wyżej karierę, napisał osiem książek, których tematem jest wiara, chrześcijaństwo, Kościół itp.

Niektóre z nich, jak „Kościół dla średnio zaawansowanych”, „Tabletki z krzyżykiem” czy „Bóg. Życie i twórczość” zostały przez młode i średnie pokolenie czytelników zaliczone do tak zwanych „kultowych”. (Choć ja przy tej trzeciej trochę się wynudziłem. Może dlatego, że akurat nie księża z dwudziestoletnim stażem byli jej adresatami?)

Jest też pytanie, czy Kościołowi katolickiemu w Polsce jest potrzebny gościu, który dwukrotnie dostał prestiżowego Grand Pressa, przy czym raz za wywiad z księdzem (Jerzym Szymikiem).

Dostał też Nagrodę Ostre Pióro, wśród laureatów której znaleźli się na przestrzeni lat m. in. Monika Olejnik, Elżbieta Jaworowicz, Grzegorz Miecugow, Tomasz Wróblewski, Witold Gadomski, Marek Król, Wiktor Legowicz, Janina Paradowska, Krzysztof Skowroński, Jan Pospieszalski.

Ma też katolicką nagrodę Ślad im. bp. Jana Chrapka i Wiktora publiczności. Studenci dali mu MediaTora w kategorii NawigaTor.

Jednym słowem pytanie dotyczy człowieka sukcesu, który odnosi go zasadniczo w środowiskach Kościołowi niezbyt przychylnych, czyli medialnych, mainstreamowych. W dodatku nie ukrywa tam swojego katolicyzmu. Nie dystansuje się od nauczania Kościoła w trudnych kwestiach. Nie omija tych tematów.

W związku z powyższym musi podejmować decyzje, jak wiele paskudnych, prowokacyjnych, antykościelnych okładek świeckiego tzw. tygodnika opinii, w pewnym sensie „firmować” obecnością swojego nazwiska pod zamieszczonym wewnątrz felietonem.

Musi też czytać o sobie, że jest „załganym pseudoliberalnym, pseudodoktrynalnym, dwie piersi ssącym, liberalnym katolikiem, kuriozalnym dwulicowcem, asekurantem i oportunistą, od którego lepszy jest jasno zdeklarowany katolicki ajatollah, bo nie stoi w szpagacie pomiędzy i pośrodku w czasach ostrych podziałów i ostrej walki”.

Musi także, jako stały współpracownik kolejnego tygodnika, z jego łamów dowiadywać się, że powinien wiedzieć, iż ma pisać zgodnie z redakcyjną linią w sprawie in vitro, a jak nie, to drukowany nie będzie i już.

Moim zdaniem opisywany gościu ma jedną fundamentalną wadę. Praktycznie w polskiej rzeczywistości katolicko-kościelnej występuje pojedynczo.

Jest jeden.

Dlatego nie trzeba wiele wysiłku, aby go z mainstreamu relegować i zepchnąć do niszy.

Pozostaje jednak pytanie, czy Kościół katolicki w Polsce, nasza wspólnota wiary, może i powinna pozwolić, aby tego rodzaju gościu siedział w niszy.

Czy możemy sobie pozwolić na to, aby nie mieć w mainstreamie nikogo, kto potrafiłby powiedzieć: „Jestem w tym, co robię profesjonalistą. I jestem katolikiem, który nie udaje, że nim nie jest”?


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
ks. Artur Stopka

ks. Artur Stopka

Ks. Artur Stopka, dziennikarz, który został księdzem i... pozostał dziennikarzem. Od września 1992 do 30 października 2008 był redaktorem "Gościa Niedzielnego", w którym pełnił funkcje kierownika działu religijnego oraz szefa edycji katowickiej. W 2001 stworzył portal Wiara.pl, którego był szefem do roku 2008. Pracował też w Katolickiej Agencji Informacyjnej. Publicysta, współpracujący z różnymi pismami. W latach 2009 - 2011 pełnił funkcję rzecznika archidiecezji katowickiej. Od 2007 wspólnie z Piotrem Czakańskim prowadzi w radiu eM program "Siedem dni w internecie". Ma tam również cotygodniowy felieton oraz poranne autorskie przeglądy prasy.

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Artur Stopka
ks. Artur
Stopka
zobacz artykuly tego autora >

“Niech Peru będzie krainą nadziei”

Do budowania Peru jako krainy nadziei wezwał papież podczas spotkania z przedstawicielami władz tego kraju. Zaapelował o promowanie „ekologii integralnej”, zwalczającej zarówno degradację środowiska naturalnego człowieka jak i degradację moralną. Wezwał szczególnie do walki z plagą korupcji oraz zapewnienia wszystkim obywatelom możliwości czynnego uczestnictwa w życiu swej ojczyzny.

Polub nas na Facebooku!

Ojciec Święty przypomniał, że hasłem jego pielgrzymki do Peru są słowa: „Zjednoczeni dla nadziei”. Zauważył, że sama bogata i zróżnicowana przyroda tego kraju jest powodem do nadziei. Dołącza do tego bogata różnorodność kulturowa. – Peru jest krainą nadziei, która zaprasza i wzywa do jedności cały swój naród. Ponosi on odpowiedzialność za to, by trwać w jedności właśnie między innymi dlatego, by bronić wszystkich tych motywów nadziei – stwierdził Franciszek.

Jednocześnie papież wskazał na zagrożenia, jakimi jest rabunkowa eksploatacja zasobów naturalnych. „W tym kontekście «zjednoczeni w obronie nadziei» oznacza promowanie i rozwój ekologii integralnej” – podkreślił. Ojciec Święty wezwał wysłuchania, uznania i szanowania osób i ludów lokalnych. Zauważył, że degradacja środowiska jest ściśle związana z degradacją moralną. Na przykład nielegalne wydobycie złóż stało się zagrożeniem, które niszczy ludzkie życie. – Cały ten proces degradacji pociąga za sobą i umacnia organizacje nielegalne, które niszczą wielu naszych braci podporządkowując ich handlowi ludźmi – nowej formie niewolnictwa – nielegalnej pracy, przestępczości… i innym formom zła, które są poważnie wymierzone w ich godność, a jednocześnie w godność tego narodu” – stwierdził Franciszek.

Papież zwrócił także uwagę na plagę korupcji i zaapelował o większą przejrzystość między organami publicznymi, sektorem prywatnym a społeczeństwem obywatelskim. – Korupcji można uniknąć i wymaga to zaangażowania wszystkich – zapewnił Ojciec Święty. Rządzących wezwał do zaangażowania, aby zapewnić mieszkańcom przekonanie, „że Peru to przestrzeń nadziei i szans… ale dla wszystkich, a nie tylko dla nielicznych. Chodzi o to, aby każdy Peruwiańczyk, każda Peruwianka mogli poczuć, że ten kraj jest jego, i że może ustanowić relacje braterstwa i równości ze swoim bliźnim oraz pomóc drugiemu, kiedy tego potrzebuje; krajem, w którym można zrealizować swoją własną przyszłość. I tak budować Peru, które miałoby miejsce dla «wszystkich krwi», w którym można by zrealizować «obietnicę peruwiańskiego życia».

Na zakończenie Franciszek zapewnił o zaangażowaniu Kościoła katolickiego w dalszą pracę, żeby Peru pozostało ziemią nadziei.


st (KAI) / Lima

124.
wydanie

Dziennikarze na opłatku u kard. Nycza

– Czy można tak stracić wiarygodność, że nawet gdy dziennikarz głosi prawdę, może być odbierany jak błazen? – poddał pod refleksję ludziom mediów kard. Kazimierz Nycz. W Domu Arcybiskupów Warszawskich 19 stycznia odbyło się spotkanie dziennikarzy, ludzi mediów i liderów opinii

Polub nas na Facebooku!

Gościem specjalnym spotkania świątecznego był prof. Jerzy Bralczyk. Ceniony językoznawca i wiceprzewodniczący Rady Języka Polskiego wygłosił wykład pt. „Język post-prawdy w mediach”.

Kard. Nycz przypomniał ludziom mediów o ich misji i wiarygodności. Posłużył się obrazem, którego używał kard. Joseph Ratzinger do opisania misji Kościoła oraz relacji Kościoła do współczesnego, zlaicyzowanego świata. Błazen, na co dzień występujący w cyrku miał ostrzec mieszkańców miasta przed szybko rozprzestrzeniającym się pożarem. Nikt mu jednak nie uwierzył, gdyż mieszkańcy miasta uznali, że odgrywa swoją rolę w przedstawieniu.

Całość artykułu i zdjęcia na www.archwwa.pl

 

OBEJRZYJ TRANSMISJĘ Z OPŁATKA DLA DZIENNIKARZY I LUDZI MEDIÓW

Dziś ingres bpa Romualda Kamińskiego

Dziś odbywa się ingres bp Romualda Kamińskiego do katedry warszawsko-praskiej. Uroczystości w stołecznej bazylice św. Michała Archanioła i św. Floriana Męczennika rozpoczęły się o godz. 11.00. Bierze w nich udział kilkudziesięciu biskupów na czele z Nuncjuszem Apostolskim w Polsce, przedstawiciele władza państwowych i samorządowych, kilkuset kapłanów, osób konsekrowanych oraz wierni świeccy. Będzie to czwarty z kolei ordynariusz diecezji warszawsko-praskiej powstałej po podziale administracyjnym Kościoła w 1992 roku.

Polub nas na Facebooku!

– Pragnę by ingres był wielkim świętem całej diecezji podczas którego razem staniemy przed Bogiem jako jedna wielka rodzina powierzając Panu poszczególne stany Kościoła oraz czekające nas wyzwania – powiedział bp Romuald Kamiński. Podkreślił, że przychodzi na warszawską Pragę przede wszystkim, by służyć ludziom i wraz z nimi pragnie budować Kościół lokalny.

Msza św. rozpoczęła się uroczystą procesją. W drzwiach bazyliki katedralnej nowego pasterza powitał bp Marek Solarczyk z proboszczem ks. Bogusławem Kowalskim jako przedstawicielem kapituły katedralnej.

Po rozpoczęciu liturgii nuncjusza odczytał bullę papieską ogłaszającą nominację bp Romualda Kamińskiego nowym ordynariuszem diecezji warszawsko-praskiej. Następnie nowemu pasterzowi diecezji przekazany został pastorał – symbol władzy pasterskiej, po czym nastąpiło homagium czyli publiczne wyrażenie czci, szacunku i chrześcijańskiego posłuszeństwa nowemu pasterzowi diecezji.

– Bp Kamiński otrzyma neogotycki pastorał arcybiskupów warszawskich z przełomu XIX i XX wieku. Posługiwali się nim abp Wincenty Chościak-Popiel i kardynał Aleksander Kakowski, a po II wojnie światowej biskupi pomocniczy archidiecezji warszawskiej, wśród których ostatnim był bp Zbigniew Kraszewski – powiedział bp Marek Solarczyk.

Na zakończenie uroczystości nastąpi odśpiewanie antyfony „Pod Twoją Obronę”. Będzie to nawiązanie do zawołania biskupiego nowego ordynariusza diecezji bp. Romualda Kamińskiego.

W uroczystościach bierze udział ponad 40 biskupów w tym między innymi metropolita warszawski Kazimierz Kardynał Nycz, nuncjusz apostolski abp Salvatore Pennacchio, nuncjusz apostolski w Tanzanii abp Marek Solaczyński, prymas Polski abp Wojciech Polak, abp Stanisław Budzik, bp Rimantas Norvilla z diecezji Wołkowskiej, abp Józef Górzyński, abp Tadeusz Wojda SAC, czy abp Grzegorz Ryś, oraz przedstawiciele Kościołów chrześcijańskich.

Uroczystości Mszy św. ingresowej są transmitowane na antenie Radia Warszawa.

Romuald Kamiński urodził się 7 lutego 1955 w Janówce. Ukończył Wyższe Metropolitalne Seminarium Duchowne w Warszawie. Święcenia kapłańskie przyjął 7 czerwca 1981 roku z rąk bp. Jerzego Modzelewskiego. Jest magistrem teologii w zakresie patrologii.

W latach 1981-1983 pracował w Parafii Matki Bożej Królowej Polski w Otwocku, skąd powołano go do posługi Administratora Domu Arcybiskupów Warszawskich i referenta w Sekretariacie Prymasa Polski. Te funkcje, wraz z posługą kapelana Prymasa Polski Kardynała Józefa Glempa pełnił do 1992 roku.

W 1992 roku, po utworzeniu Diecezji Warszawsko-Praskiej został kanclerzem Kurii biskupiej nowopowstałej diecezji. Wchodził w skład kolegium konsultorów i rady kapłańskiej.

8 czerwca 2005 roku papież Benedykt XVI mianował ks. Romualda Kamińskiego biskupem pomocniczym diecezji ełckiej. Konsekrację biskupią przyjął z rąk arcybiskupa Józefa Kowalczyka, biskupa Jerzego Mazura oraz biskupa Kazimierza Romaniuka 23 czerwca 2005 roku w Katedrze Ełckiej. Jako motto posługi biskupiej wybrał słowa Sub Tuum praesidium (Pod Twoją obronę).

14 września 2017roku bp Kamiński został mianowany przez papieża Franciszka biskupem koadiutorem diecezji warszawsko-praskiej. Oficjalne przejęcie urzędu biskupa diecezji warszawsko-praskiego odbyło się 8 grudnia 2017 roku w siedzibie kurii.

W ramach Konferencji Episkopatu Polski bp Romuald Kamiński przewodniczy Zespołowi ds. Kontaktów z Konferencją Episkopatu Litwy. Był delegatem ds. Dialogu Katolików i Muzułmanów.

Obecnie jest również członkiem Komisji ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego, Rady ds. Rodziny, Rady ds. Dialogu Religijnego i Zespołu ds. Kontaktów z Przedstawicielami Kościoła Greckokatolickiego na Ukrainie.


mag / Warszawa

KAI

Jutro Niedziela – III zwykła B

Wszystko przemija. Pozostaje tylko ubogie słowo, które skuteczniejsze jest niż wszystko to, o co niepotrzebnie zabiegamy

ks. Przemysław Śliwiński
ks. Przemysław
Śliwiński
zobacz artykuly tego autora >
ks. Marcin Kowalski
ks. Marcin
Kowalski
zobacz artykuly tego autora >
ks. Piotr Rymuza
ks. Piotr
Rymuza
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Czasem wydaje się, że trzeba wielu słów, skoordynowanych działań, zmyślnych pomysłów, kościelnego PR-u, ustalonej strategii i geniuszu komunikacyjnego, żeby… zdobyć ludzi dla Boga.

W pierwszym czytaniu Jonasz robił po prostu to, co Pan mu nakazał: szedł, wołał i głosił upomnienie. Wystarczyło bardziej uwierzyć Bogu zlecającemu takie właśnie zadanie niż własnym obawom.

Historia ubogiego słowa, które wystarcza, powraca w samym Jezusie. Głosił nawrócenie i wiarę w Ewangelię. Niczym innym nie zdobył serc apostołów.

Czasem wydaje się, że trzeba prawdziwego sprzysiężenia złego losu, żeby zrozumieć, że wszystko inne przemija, pozostaje tylko ubogie słowo, które skuteczniejsze jest niż wszystko to, o co niepotrzebnie zabiegamy.

 

PUNKT WYJŚCIA


III Niedziela Zwykła • Rok B • KOLEKTA: Będziemy prosić Boga, by tak kierował naszym życiem, byśmy mogli przynosić jak najlepsze owoce dobrych uczynków CZYTANIA: Księga Jonasza 3,1-5.10; Psalm 25,4-9; 1 List do Koryntian  7,29-31; Ewangelia wg św. Marka 1,14-20

 

• CHMURA SŁÓW •  

Jutro Niedziela - III zwykła B

Wybierz 02, aby zobaczyć tekst I czytania

Czytanie z Księgi Jonasza

(Jon 3,1-5.10)

Pan przemówił do Jonasza po raz drugi tymi słowami: Wstań, idź do Niniwy, wielkiego miasta, i głoś jej upomnienie, które Ja ci zlecam. Jonasz wstał i poszedł do Niniwy, jak powiedział Pan. Niniwa była miastem bardzo rozległym - na trzy dni drogi. Począł więc Jonasz iść przez miasto jeden dzień drogi i wołał, i głosił: Jeszcze czterdzieści dni, a Niniwa zostanie zburzona. I uwierzyli mieszkańcy Niniwy Bogu, ogłosili post i oblekli się w wory od największego do najmniejszego. Zobaczył Bóg czyny ich, że odwrócili się od swojego złego postępowania. I ulitował się Bóg nad niedolą, którą postanowił na nich sprowadzić, i nie zesłał jej.

Oto Słowo Boże

[01][02]

 

PIERWSZE CZYTANIE

Idź i głoś • Jon 3,1-5.10

KSIĘGA JONASZA • AUTOR: nieznany • CZAS POWSTANIA: ok. VI-IV w. przed Chr.

KATEGORIA: opowiadanie • MIEJSCE AKCJI: Niniwa • CZAS AKCJI: VIII w. przed Chr. • BOHATEROWIE: Jonasz, Bóg, mieszkańcy Niniwy


O KSIĘDZE • Księga Jonasza należy do korpusu ksiąg prorockich Starego Testamentu. Na próżno jednak szukać w niej prorockich wizji i wyroczni. Księga jest raczej opowiadaniem o proroku, który ucieka przed misją głoszenia Słowa Bożego mieszkańcom Niniwy. W 2 Krl 14,25 jest mowa o tym, że za panowania Jeroboama II (783-743) w Królestwie Izraela działał Jonasz, syn Amittaja z Gat ha-Chefer, zapowiadający lepszą przyszłość dla Izraela. Za taką identyfikacją głównego bohatera księgi opo­wiada się tradycja żydowska i chrześcijańska. Sam autor księgi to Żyd, który prawdopodobnie w czasie po wygnaniu (VI w. przed Chr.)  spisuje historię Jonasza. Jonasz, prorok pochodzący z północy, został posłany, aby wzywać do nawrócenia Asyryjczyków, tych samych, którzy najechali i ostatecznie zniszczyli Samarię. Opiera się misji, która ma na celu ocalenie oprawców jego narodu. Ce­lem księgi jest pouczenie o miłosierdziu Boga, które wykracza poza granice Izraela i włącza pogan w plan zbawienia.

KONTEKST • W rozdziale 3 Księgi Jonasza historia proroka zmierza wreszcie do zamierzonego przez Boga finału. Po ucieczce Jonasza przed Panem (Jon 1), połknięciu przez wielką rybę i modlitwie w jej wnętrzu, Pan nakazuje stworzeniu, aby wypluło proroka na ląd (Jon 2). W rozdziale 3 Jonasz głosi Słowo Boże Niniwitom, które, jak się przekonamy, przyniesie niespodziewanie pozytywny efekt. Sam Jonasz jednak nie ucieszy się z Bożego miłosierdzia okazanego Niniwie (Jon 4).

ZANIM USŁYSZYSZ • W dzisiejszym pierwszym czytaniu Jonasz po raz kolejny słyszy wezwanie, by głosić Niniwitom słowo nawrócenia. Tym razem podejmuje swoją misję i przemierzając ulice miasta, ostrzega przed nadchodzącą na Niniwę karą. Mieszkańcy Niniwy okazują się bardziej skorzy do słuchania Słowa Bożego niż sam prorok. Od razu ogłaszają w całym mieście post i wyrażają chęć zmiany dotychczasowego postępowania.

 

JESZCZE O PIERWSZYM CZYTANIU


Jeśli wydaje nam się, że w rozdziale 3 prorok Jonasz ugiął się wreszcie przed Panem, to jesteśmy w wielkim błędzie. Jonasz rzeczywiście udaje się do Niniwy, lecz nie głosi Słowa, które polecił mu Pan. W Jon 1,2 Bóg kazał mu ostrzec Niniwitów, że miara ich występków przed Jego obliczem już się przebrała. Bóg wyraźnie chciał ocalić to wielkie miasto, co można wywnioskować z pełnych wyrzutów słów Jonasza w Jon 4,2 i słów samego Pana w Jon 4,10-11. Jonasz tymczasem głosi zagładę, nie dając nawet alternatywy nawrócenia: Jeszcze czterdzieści dni i Niniwa zostanie zburzona (Jon 3,4). Prorok wykrzywia Słowo Pana i interpretuje je na swój ludzki sposób. Nie chce miłosierdzia dla stolicy potężnego imperium, odpowiadającego za rzezie i deportacje jego rodaków. Słowo Pana jest jednak skuteczniejsze niż zabiegi proroka próbującego je stłumić. Niniwa się nawraca. Jonasz, buntujący się prorok, wypełnił swoją misję. Bożego miłosierdzia nie da się powstrzymać w granicach Izraela.

 

TRANSLATOR


™Jonasz (hebr. Jónah) znaczy „gołąb/gołębica”.  W Rdz 8,8 wypuszczona z arki zwiastuje Noemu koniec potopu. W Pnp 2,14 porównuje się do niej piękną i czystą oblubienicę. W Oz 7,11 Efraim przypomina głupią gołębicę, dającą się złowić w sidła Egiptu. W tym ostatnim obrazie mógłby odnaleźć się biblijny Jonasz. Jest jak “głupi gołąb” – nie wie, dokąd zmierza, uciekając przed Słowem Pana.

 

 

CYTATY


Zalecenie Pana: Wstań, idź do Niniwy!

Wybierz 02, aby zobaczyć tekst psalmu

(Ps 25,4-9)

REFREN: Naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami

Daj mi poznać Twoje drogi, Panie, naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami. Prowadź mnie w prawdzie według Twych pouczeń, Boże i Zbawco, w Tobie mam nadzieję.

Wspomnij na swoje miłosierdzie, Panie, na swoją miłość, która trwa od wieków. Pamiętaj o mnie w swoim miłosierdziu ze względu na dobroć Twą, Panie.

Dobry jest Pan i prawy, dlatego wskazuje drogę grzesznikom. Pomaga pokornym czynić dobrze, uczy pokornych dróg swoich.

[01][02]

 

PSALM

Ty mnie poprowadź • Ps 25,4-9

PSALM 25 • AUTOR: król Dawid/lewita • CZAS POWSTANIA: pierwotna forma ok. X w. przed Chr.; obecna forma po wygnaniu (po 538 r. przed Chr.)


O PSALMIE • Psalm 25 jest formą lamentacji, o czym świadczą pierwsze i ostatnie wersety utworu (ww. 1-3.19-22). Jest jednak zarazem wyrazem zaufania psalmisty do Boga, na co wskazują pozostałe wersety. Psalm ma strukturę alfabetyczną (akrostych), tzn. następujące po sobie wersety zaczynają się od kolejnych liter alfabetu hebrajskiego. Jego autorstwo przypisuje się Dawidowi, królowi Izraela. W formie obecnej pochodzi jednak od autora, żyjącego w czasach powygnaniowych. Dostosowuje on starą formę lamentacji indywidualnej do liturgii świątynnej, zamyka w niej tęsknoty i obawy powygnaniowego Izraela.

ZANIM USŁYSZYSZ • Fragment Psalmu 25, który usłyszymy, to rodzaj modlitwy błagalnej, w której autor prosi o Boże prowadzenie w życiu. Boża opieka pozwala człowiekowi nawet największemu grzesznikowi przejść przez życie tak, by spotkać się z Nim po śmierci. Poddanie się Bożej woli daje nadzieję, że obierane życiowe drogi będą prowadzić do coraz większego dobra.

 

CYTATY


Pan, najlepszy przewodnik: Daj mi poznać Twoje drogi, Panie

Wybierz 02, aby zobaczyć tekst II czytania

Czytanie z I Listu św. Pawła Apostoła do Koryntian

(1 Kor 7,29-31)

Mówię, bracia, czas jest krótki. Trzeba więc, aby ci, którzy mają żony, tak żyli, jakby byli nieżonaci, a ci, którzy płaczą, tak jakby nie płakali, ci zaś, co się radują, tak jakby się nie radowali; ci, którzy nabywają, jak gdyby nie posiadali; ci, którzy używają tego świata, tak jakby z niego nie korzystali. Przemija bowiem postać tego świata.

Oto Słowo Boże

[01][02]

 

DRUGIE CZYTANIE

Przemija postać świata • 1  Kor 7,29-31

1 List do Koryntian • AUTOR: św. Paweł •  CZAS POWSTANIA:   ok. 54 r. • SKĄD: Efez •   DO KOGO: chrześcijanie w Koryncie


O KSIĘDZE • Podczas swojego pobytu w Koryncie, ważnym greckim mieście, Pawłowi udało się założyć wspólnotę chrześcijan. Doszło w niej jednak do sporów, stąd interwencja Pawła Pierwszy List do Koryntian. Jakie to były problemy? • zagrożona jedność: spory i podziały wynikały z różnic majątkowych i społecznych • rozwiązłość seksualna • liderzy: poważnym niebezpieczeństwem było pojawienie się ludzi chełpiących się swoją wiedzą i doskonałością. To oni głosili swobodę obyczajów, zachowywali się nieodpowiedzialnie, poszukiwali spektakularnych duchowych darów, zaniedbując miłość • odrzucenie zmartwychwstania: niektórzy Koryntianie odrzucili tę prawdę, kierując się grecką filozofią.

KONTEKST • Siódmy rozdział 1 Listu do Koryntian to odpowiedź na pytania wspólnoty dotyczące małżeństwa i celibatu dla Królestwa. Paweł wskazuje na wyższość celibatu, który pozwala w pełni oddać się Panu i pracować dla jego Ewangelii (7,1.26.32-35). Równocześnie nie deprecjonuje małżeństwa, które nazywa charyzmatem, drogą, którą każdy musi osobiście rozeznać (7,7) i lekarstwem na zepsutą miłość w Koryncie (7,2). Prócz tego, w siódmym rozdziale Paweł, powołując się na naukę Pana, podkreśla nierozerwalność małżeństwa, ale w przypadku problemów między małżonkami – dopuszcza separację (7,8-11). Tutaj także znajdujemy tzw. “przywilej Pawłowy”: kazus, w którym Paweł pozwala odejść pogańskiej stronie, jeśli ta nie chce żyć z nawróconym małżonkiem (7,12-16).

ZANIM USŁYSZYSZ • W czytanym dziś fragmencie apostoł zachęca, by oderwać się od tego, co proponuje świat i spojrzeć na swoje życie w zupełnie innej perspektywie. Decydując o drodze swego życia, należy patrzeć na swe powołanie przez pryzmat przeznaczenia do wiecznego życia w Królestwie Niebieskim.

 

JESZCZE O DRUGIM CZYTANIU


• Paradoksy Pawła. Paweł poleca, aby ci, którzy są żonaci, żyli tak, jakby żon nie mieli; ci, którzy się cieszą jakby się nie cieszyli, a ci, którzy się smucą, jakby się nie smucili. Co oznaczają te paradoksalne wskazówki? Więcej światła na słowa apostoła rzucają ww. 30b-31. Ci, którzy nabywają, nie powinni się przywiązywać do swych dóbr, a ci, którzy używają tego świata, nie powinni go nadużywać, czy też używać, zapominając o wszystkim poza nim, jakby był on ich jedynym dobrem.

• Przewrót wartości. Innymi słowy, Paweł nie wzywa do absolutnej rezygnacji z małżeństwa i wszystkiego, co należy do tego świata, ale do przewartościowania ich w kluczu przewrotu wartości, jaki dokonał się w krzyżu i zmartwychwstaniu Chrystusa. Ukochani małżonkowie, radości i troski, a tym bardziej rzeczy materialne nie mogą być głównym punktem odniesienia dla wierzącego.

• Nowy Świat. Postać tego świata (schema) a więc wszystko to, co znamy jako jego instytucje społeczne i ekonomiczne, włącznie z małżeństwem przemija. Oczom wierzących ukazuje się już nowa rzeczywistość Królestwa Bożego, w którym nie ma wolnego rynku, pieniądza, trosk doczesnych, a ludzie nie żenią się ani nie wychodzą za mąż. Całe życie doczesne wierzących ma być ukierunkowane na Królestwo, ma przygotować do wejścia do niego już dziś przez codzienność.

 

TRANSLATOR


Czas stał się krótki, dosłownie: Czas łaski (gr. kairos) został zwinięty jak zwój (synestalmenos). Paweł nie jest apokaliptykiem wieszczącym rychły koniec świata. Stwierdza, że kairos, czyli czas łaski, czas, w którym można żyć i pracować dla Królestwa, jest ograniczony. Dla starożytnych, którzy żyli przeciętnie około 25-30 lat, te słowa mają swoją wagę. Także dla nas są przypomnieniem ograniczonego i wciąż skracającego się czasu, który otrzymaliśmy, aby żyć dla Pana.

Ci, co nabywają (agoradzontes), jak gdyby nie posiadali (me katechontes); ci, co używają tego świata (chromenoi), tak jakby z niego nie korzystali (me katachromenoi). Tym, którzy kupują, Paweł radzi, aby nie trzymali się kurczowo swoich dóbr (katecho). Z kolei ci, którzy korzystają z tego świata, mają go nie nadużywać (katachraomai).

Przemija bowiem postać (schema) tego świata. Dosłownie: postać, styl życia, schemat funkcjonowania tego świata przemija, czy też schodzi ze sceny (parago) jak aktor po odegraniu swojej roli.

Wybierz 02, aby zobaczyć tekst Ewangelii

‘]

[01][02]

EWANGELIA

Nie ma na co czekać • Mk 1,14-20

EWANGELISTA: Marek • CZAS POWSTANIA:  ok. 60-70 r.

KATEGORIA: opowiadanie • CZAS AKCJI: ok. 30 r. • MIEJSCE AKCJI: brzegi Jeziora Galilejskiego • BOHATEROWIE: Jezus, pierwsi uczniowie


KSIĘGA • Na temat autora drugiej Ewangelii wiemy stosunkowo dużo. Marek był Żydem wychowanym w Jerozolimie. Dzieje Apostolskie przypisują mu drugie imię – Jan. Uczestniczył w pierwszej wyprawie misyjnej św. Pawła, z której się jednak wycofał. W czasie pobytu w Rzymie poznał św. Piotra; Ewangelia Markowa wydaje się być w dużym stopniu zapisem nauczania apostoła. Tekst jest skierowany do ludności nieżydowskiego pochodzenia (według tradycji do chrześcijan w Rzymie), na co wskazuje chociażby tłumaczenie logiów Jezusa z języka aramejskiego na grecki oraz wyjaśnianie obyczajów żydowskich. Według większości badaczy Ewangelia powstała po śmierci św. Piotra (ok. 64 r.), a przed zburzeniem Świątyni Jerozolimskiej (70 r.). Większość egzegetów widzi w Ewangelii Markowej źródło dla pozostałych ewangelii synoptycznych (Mateusza i Łukasza). Jest to też najkrótsza ze wszystkich ewangelii. W tekście księgi można wyróżnić dwie zasadnicze części: nauczanie Jezusa o Królestwie Bożym, w którym posługuje się przypowieściami i cudami (1,14-8,30) oraz ukazanie Jezusa jako Syna Bożego, który podejmuje mękę, aby wyzwolić człowieka z grzechu i śmierci (8,31-16,8).

KONTEKST • Po fragmencie związanym z życiem i przepowiadaniem Jana Chrzciciela (1, 1-8), perykopie opisującej chrzest Jezusa w Jordanie (1, 9-11) i kuszenie Go na pustyni (1, 12-13), rozpoczyna się większa jednostka – związana z działalnością Jezusa Chrystusa w Galilei. Zanim Jezus rozpocznie działalność nauczycielską i cudotwórczą, powołuje pierwszych uczniów.

ZANIM USŁYSZYSZ • W dzisiejszej Ewangelii Jezus proponuje czterem rybakom znad Jeziora Galilejskiego zmianę pracy. Szymon, Andrzej, Jakub i Jan mają porzucić sieci i pójść za Jezusem. On nauczy ich, jak być rybakami ludzi. Mężczyźni długo się nie zastanawiają i natychmiast ruszają za nowym Mistrzem. Propozycja musiała być naprawdę dobra, skoro zostawili cały swój dobytek.

 

WERSJE


Powołanie Szymona Piotra i jego brata Andrzeja to tzw. pierwsze powołanie w Ewangelii Marka (1,16-20). Marek  będzie jeszcze opisywał powołanie Dwunastu (3,13-19). Podobne do Markowych opisy powołania pierwszych uczniów można znaleźć u Mt 4,18-22 i Łk 5,1-11. Łukasz rozwinie epizod nad Jeziorem Galilejskim, opisując Jezusa, który wsiada do łodzi Piotra naucza stamtąd po czym nakazuje Piotrowi odbić na głębię, gdzie dokonują cudownego połowu przerażony Piotr prosi, aby Jezus od niego odszedł.

Powołanie uczniów znajdujemy także u Jana, choć różni się ono od wersji opisanej przez Mateusza, Marka i Łukasza.

Jan nie wspomina – jak synoptycy – że powołanie miało miejsce nad Morzem Galilejskim. Nie ma żadnej wzmianki o tym, że Jezus powołał braci, gdy rzucali sieć w morze.

Jan pisze, że Andrzej był wcześniej uczniem Jana Chrzciciela i to on przyprowadził Piotra do Jezusa. 

 

CZY WIESZ, ŻE…


Królestwo Boże to ulubiony temat przepowiadania ziemskiego Jezusa. Termin ten pojawia się w Ewangeliach ok. 60 razy. U Mateusza funkcjonuje ono jako “Królestwo Niebieskie”.  Oznacza ono panowanie Boga, które może przyjąć różne formy: panowanie Boga w historii (Łk 1-2), panowanie na końcu czasów i ostateczne zwycięstwo Pana nad grzechem i śmiercią (Łk 21; 1 Kor 15,24-26) panowanie Boga w ludzkim sercu, stąd wezwanie do nawrócenia (Mk 1,15) obecność i bliskość Boga przychodzącego w Jezusie (Mk 1,15; Łk 11,20; 17,20-21).

Być rybakami ludzi. Jezus powołuje swoich pierwszych uczniów, używając dość tajemniczego języka. Mają być rybakami ludzi. Co to znaczy? Powołuje rybaków, więc wydaje się, że przemawia do nich ich językiem, jednak kryje się w tym znacznie głębsza prawda. Połów ryb to obraz apokaliptyczny, którym opisuje się koniec świata. Według Jezusa aniołowie Boży na końcu wyciągną na brzeg Bożą sieć i oddzielą ludzi jak ryby: dobre od złych (Mt 13,47-50). Misja uczniów ma związek z końcem świata. Mają ratować ludzi w czas sądu, ocalić ich przed śmiercią i potępieniem, które w Biblii często symbolizowane są przez groźne, niosące chaos i zniszczenie wody.

 

 

1/5
Historia Jonasza przedstawiona na ikonie prawosławnej, przełom X-XI w, Biblioteka Watykańska, Rzym
2/5
Przedstawienie proroka Jonasza wyrzucanego do morza do morza, Katakumby św Piotra i Marcelina, Rzym, ok IV w
3/5
Przedstawianie proroka Jonasza, Michał Anioł, 1511 r., fresk z Kaplicy Sykstyńskiej, Rzym
4/5
Jonasz wyrzucony przez wieloryba, Gustave Dore, XIX w.
5/5
Jonasz głosi w Niniwie, Gustaw Doré, XIX w.
poprzednie
następne
ks. Przemysław Śliwiński

ks. Przemysław Śliwiński

Kapłan Archidiecezji Warszawskiej. Pochodzi z Lubawy. Ukończył studia specjalistyczne na Wydziale Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Santa Croce w Rzymie. Jesienią 2013 roku, objął stanowisko rzecznika prasowego Archidiecezji Warszawskiej oraz dyrektora Archidiecezjalnego Centrum Informacji. Wykłada edukację medialną w Wyższym Metropolitalnym Seminarium Duchownym w Warszawie. Na Stacji7.pl jest autorem wielu artykułów oraz popularnego cyklu Jutro Niedziela.

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Marcin Kowalski

ks. Marcin Kowalski

Doktor nauk biblijnych, wykładowca KUL oraz WSD w Kielcach. Sekretarz czasopism biblijnych The Biblical Annals oraz Verbum Vitae. Uczestnik programów radiowych i telewizyjnych popularyzujących Biblię: W Namiocie Słowa, Szukając Słowa Bożego, Telewizyjny Uniwersytet Biblijny (Radio Maryja i Telewizja Trwam). Moderator Dzieła Biblijnego Diecezji Kieleckiej.

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Piotr Rymuza

ks. Piotr Rymuza

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Przemysław Śliwiński
ks. Przemysław
Śliwiński
zobacz artykuly tego autora >
ks. Marcin Kowalski
ks. Marcin
Kowalski
zobacz artykuly tego autora >
ks. Piotr Rymuza
ks. Piotr
Rymuza
zobacz artykuly tego autora >

Konkurs na utwór do słów Jana Pawła II

W 2020 roku będziemy świętować jubileusz setnej rocznicy urodzin Karola Wojtyły. Z tej okazji Centrum Myśli Jana Pawła II wychodzi z inicjatywą konkursu kompozytorskiego na utwór chóralny a cappella do wybranych słów Jana Pawła II - zachęca Michał Senk dyrektor Centrum Myśli Jana Pawła II w Warszawie.

Polub nas na Facebooku!

Z okazji setnej rocznicy urodzin Karola Wojtyły, stołeczne Centrum Myśli Jana Pawła II ogłosiło konkurs na utwór chóralny a capella skomponowany do wybranych słów Ojca Świętego. Hasłem pierwszej edycji tego konkursu są słowa: „Jan Paweł II – syn polskiej ziemi”, nawiązujące do 40 rocznicy wyboru Karola Wojtyły na papieża.i zaczerpnięte ze słynnej homilii wygłoszonej przez niego na warszawskim pl. Zwycięstwa 2 czerwca 1979 r.

“Pragniemy w ten sposób przybliżyć nauczanie papieża wśród kompozytorów młodego pokolenia, a następnie poprzez wykonanie utworów, dotrzeć do szerokiego grona słuchaczy. W ten sposób chcemy kontynuować tradycję zapoczątkowaną przez kompozytorów, takich jak Henryk Mikołaj Górecki, Krzysztof Penderecki, Wojciech Kilar czy Włodek Pawlik, którzy w swoich dziełach inspirowali się nauczaniem Jana Pawła II” – wyjaśnia w zaproszeniu do udziału w konkursie dyrektor Centrum Myśli Jana Pawła II Michał Senk.

Konkurs dedykowany jest kompozytorom urodzonym po 16.10.1978 r. Termin nadsyłania konkursowych utworów upływa 10 marca br.

Spośród nadesłanych propozycji pięcioosobowe jury wyłoni najlepsze utwory. Jurorami będą polscy chórmistrzowie i kompozytorzy: Paweł Łukaszewski, Agnieszka Franków-Żelazny, Miłosz Bembinow, Bartosz Michałowski i Szymon Godziemba-Trytek. Wybrane przez nich kompozycje zostaną wydane drukiem przez wydawnictwo Chopin University Press, a prawykonanie nagrodzonych utworów przygotuje Chór Centrum Myśli Jana Pawła II pod kierunkiem Jana Krutula.

Szczegóły dotyczące konkursu i jego regulaminu można znaleźć na stronie: kompozytorzyjp2.pl


abd / Warszawa

KAI

Prymas Józef Glemp: nowe fakty, nieznane dokumenty

W najbliższy wtorek 23 stycznia przypada 5. rocznica śmierci kard. Józefa Glempa, Prymasa Polski. Z tej okazji Papieski Wydział Teologiczny organizuje w Domu Arcybiskupów Warszawskich konferencję pt. „Prymas Józef Glemp: nowe fakty, nieznane dokumenty”. W jego intencji Mszę świętą w archikatedrze warszawskiej o godz. 19.00 będzie sprawował kard. Kazimierz Nycz.

Polub nas na Facebooku!

– Działalność kard. Józefa Glempa jako metropolity warszawskiego, Prymasa Polski, zaangażowanego w duszpasterstwo Polonii była złożona, dlatego zaproszeni prelegenci będą próbowali całościowo spojrzeć na osobę Kardynała Prymasa. Przybliżą także mniej znane fakty z jego posługi np. jego działalność dla Polonii w Wielkiej Brytanii oraz dokumenty odnalezione w Instytucie Pamięci Narodowej – zapowiada ks. Michał Polny z Papieskiego Wydziału Teologicznego Warszawie. Obrady otworzy rektor PWTW ks. prof. Krzysztof Pawlina, swoją refleksją podzieli się także kard. Kazimierz Nycz. Głos zabiorą m.in. prof. Jan Żaryn, dr hab. Paweł Skibiński, dr Milena Kindziuk.

Konferencja rozpocznie się o godz. 16.30 w Domu Arcybiskupów Warszawskich i jest adresowana zarówno do warszawskiego duchowieństwa jak i świeckich. – Prymas był pasterzem nas wszystkich, jego działalność dotyczyła wszystkich – podkreśla ks. Polny. Zwraca też uwagę, iż kard. Glemp rozpoczął posługę w archidiecezji warszawskiej w trudnym czasie i zmierzył się z bardzo trudnymi wyzwaniami. – Dał się zapamiętać jako ten, który bronił niezależności Kościoła, wolności zwykłych ludzi, którzy walczyli także o wolność wyznania– podkreśla ks. Polny z PWTW.

Po konferencji, jej uczestnicy przejdą do archikatedry warszawskiej, gdzie o godz. 19.00 kard. Kazimierz Nycz będzie przewodniczył Mszy św. w intencji Prymasa Józefa Glempa, w 5. rocznicę jego śmierci. Następnie warszawiacy złożą kwiaty na grobie kard. Glempa, spoczywającego w kryptach archikatedry warszawskiej.

Kard. Józef Glemp urodził się w Inowrocławiu 18 grudnia 1929 r., w rodzinie robotniczej. Po zdaniu matury wstąpił do Prymasowskiego Wyższego Seminarium Duchownego w Gnieźnie. Święcenia kapłańskie przyjął w 1956 r.

Jedenaście lat później, w 1967 r. ks. Glemp został osobistym sekretarzem prymasa Stefana Wyszyńskiego. W marcu 1979 r. został biskupem diecezji warmińskiej, sakrę przyjął z rąk prymasa Wyszyńskiego. Po jego śmierci w maju 1981 został arcybiskupem warszawskim i gnieźnieńskim oraz prymasem Polski. W 1983 roku otrzymał godność kardynała.

Jako ostatni z prymasów przez wiele lat łączył funkcję metropolity warszawskiego i gnieźnieńskiego z funkcją przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski. Jako opiekun polskiej emigracji odwiedzał Polonię na całym świecie.

W 2007 r. kard. Glemp przeszedł na emeryturę. Decyzją papieża Benedykta XVI tytuł prymasa zachował do 80. roku życia, tj. do 2009 r. W grudniu tego roku zakończył swoją 28-letnią posługę prymasowską. Zmarł 23 stycznia 2013 r. w Warszawie w wieku 83 lat.


archwwa.pl / abd / Warszawa

KAI

Papież pomógł chilijskiej policjantce

Wczoraj w drodze powrotnej z Mszy św. na terenie Campusu Lobito w mieście Iquique w Chile, Franciszek był świadkiem niegroźnemu wypadku, jaki miała policjantka na koniu pilnująca trasy jego przejazdu. Papież jeko jeden z pierwszych udzielił jej pomocy.

Polub nas na Facebooku!

Wierzchowiec znarowił się i zrzucił kobietę na ziemię. To wydarzenie znalazło się na pierwszym miejscu w światowych mediach w relacjach z ostatniego dnia papieskiej wizyty w Chile.

Widząc to Franciszek kazał kierowcy zawrócić, wysiadł z samochodu i osobiście poszedł sprawdzić, jak czuje się kobieta, czekająca na jezdni na pomoc. Kucnął przy niej, pochylił się i objął serdecznie. Zapytał, czy nic jej się nie stało i podziękował za służbę podczas jego wizyty.


kg / Santiago de Chile

KAI

Ofiary dyktatury Pinocheta proszą papieża o pomoc

W ostatnim dniu wizyty w Chile Franciszek rozmawiał z Hectorem Marin Rosselem, którego brat został zamordowany wkrótce po rozpoczęciu puczu we wrześniu 1973. W chwili zamordowania brata Marin miał 17 lat. Dziś stoi na czele stowarzyszenia rodzin ofiar dyktatury Pinocheta. Według źródeł watykańskich Marin poprosił papieża o pomoc w wyjaśnieniu losu osób zaginionych w latach 1973-1990.

Polub nas na Facebooku!

Marin przekazał papieżowi list, w którym prosi papieża o interwencję u władz rządowych i wojskowych Chile, aby te podjęły współpracę z organizacją rodzin ofiar.

“Franciszek z uwagą wysłuchał prośby i przyjął list” – powiedział Marin przedstawicielowi biura prasowego Watykanu. Przy tej okazji wyraził uznanie dla działań Kościoła katolickiego w Chile na rzecz ochrony praw człowieka. “W papieżu pokładamy nadzieję, że rodziny spotkają się znowu ze swymi zaginionymi bliskimi lub przynajmniej poznają ich los” – stwierdził przewodniczący stowarzyszenia rodzin ofiar dyktatury Pinocheta.

Początkowo zapowiadano, że papież spotka się z dwoma przedstawicielami ofiar Pinocheta. Ostatecznie poinformowano tylko o jednej. Członkowie stowarzyszenia zaginionych w czasach dyktatury mają nadzieję, że papież im pomoże. „Będziemy prosić, żeby powiedział wojskowym, iż trzeba położyć kres potajemnym rozmowom i przemilczaniu tego bolesnego problemu. Chcemy wiedzieć, gdzie są nasi bliscy – bez wyjątków” – mówił w rozmowie z mediami chilijskimi przed spotkaniem jeden z przedstawicieli ofiar.

Według oficjalnych danych, za rządów generała Augusto Pinocheta (1973-90) aresztowano z przyczyn politycznych i poddano torturom 33 tys. osób. Spośród nich 3,2 tys. zmarło na skutek przemocy, a 1192 zaginęło bez śladu.


ts (KAI) / Iquique

ZE ŚWIATA

Włoski misjonarz z olimpijską pochodnią!

– Zadzwonił telefon z Koreańskiego Komitetu Olimpijskiego. Myślałem, że wreszcie ktoś dostrzegł moją umiejętność jazdy na rowerze. Ale przecież na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich nie ma takiej dyscypliny – pomyślał najpierw włoski misjonarz oblat, Vincenzo Bordo OMI.

Polub nas na Facebooku!

Organizatorzy Igrzysk wybrali misjonarza oblata, by dostąpił godności niesienia olimpijskiej pochodni w sztafecie przed rozpoczęciem Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Pjongczangu. Ojciec Bordo myślał najpierw, że to pomyłka, ponieważ nie jest Koreańczykiem. W słuchawce telefonu usłyszał jednak słowa: „To nie pomyłka. Idea Igrzysk to idea braterstwa, dlatego księdza obecność nas ucieszy”.

Ojciec Vincenzo Bordo OMI jest misjonarzem ze Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej i swoją misję wypełnia właśnie wśród Koreańczyków. Wraz z innymi prowadzi Ośrodek Pomocy dla Ubogich. Zaproszenie do niesienia pochodni olimpijskiej było dla oblata zaskoczeniem. Temat imigrantów w Korei kojarzy się głównie z przemocą, kradzieżami, degradacją społeczną, przeciwko której występuje o. Bordo.

Od początku pracy w Korei doświadczył uprzedzeń ze strony innych, nie tylko dlatego, że jest migrantem, ale również dlatego, że do Ośrodka lgną tłumy ludzi biednych, co nie wszystkim się podoba. – Przez około rok błąkałem się pomiędzy posterunkiem policji, prokuratorem i sądem z powodu fałszywych oskarżeń. Oskarżano mnie o wszystko: kradzież pieniędzy a nawet wykorzystywanie seksualne dzieci z Ośrodka. Ale ten, kto mnie oskarżył, jest teraz w więzieniu, a ja jestem tutaj, by nieść olimpijski płomień – mówi ojciec Vincenzo Bordo OMI.

Ośrodek dla Ubogich w Seulu rozrasta się. To 550 posiłków każdego dnia, hostel dla bezdomnych, mały warsztat dla bezrobotnych i cztery rodzinne domy dla bezdomnych dzieci. Aby poradzić sobie ze wszystkimi obowiązkami, w Ośrodku stale zaangażowanych jest 600 wolontariuszy, 5000 dobroczyńców, 40 młodych pracowników społecznych, nauczycieli, doradców i pracowników administracyjnych.

Miejsce to powstało w odpowiedzi na skrajne ubóstwo i biedę mieszkańców Seulu, jednak nikt się nie spodziewał, że zdobędzie tak dużą popularność. Ojciec Bordo znany jest z kreatywności duszpasterskiej. W Roku Miłosierdzia (2016) objeżdżał kraj autobusem, w którego drzwiach znajdowała się Brama Miłosierdzia. To wyróżnienie – zaproszenie do niesienia ognia olimpijskiego, było przejawem docenienia jego pracy.

– Rozumiem bardzo dobrze, że gdy przybywa nieznajomy, początkowo się go boimy, ponieważ jest inny od nas, mówi językiem, którego nie rozumiemy, je jedzenie, które inaczej pachnie a na dodatek modli się do Boga. Ale papież Franciszek mówi: „Ważne jest, aby promować kulturę spotkania i otwartości na drugiego człowieka jako naszego brata. Ważne by szanować historię, jej słabe i mocne strony a także nasze ludzkie ograniczenia” – kończy o. Vincenzo Bordo OMI, który niósł olimpijski ogień.


zk / Seul

KAI

“Najważniejszy jest dialog serca i modlitwy”

– To, że jesteśmy podzieleni, nie jest winą Jezusa Chrystusa,. To jest nasza wina, to są skutki ludzkiego egoizmu – mówi KAI z okazji trwającego Tygodnia Ekumenicznego abp Tadeusz Wojda. Metropolita białostocki podkreśla, że poszukiwanie prawdy w dążeniu do jedności nie oznacza modyfikacji depozytu wiary i kompromisów za wszelką cenę. Wyraża też obawę, że chrześcijanie nigdy nie dojdą ani do całkowitej jedności doktrynalnej ani do strukturalnej.

Polub nas na Facebooku!

Publikujemy treść rozmowy.


Teresa Margańska (KAI): Księże Arcybiskupie, jakie miejsce w życiu Kościoła zajmuje kwestia ekumenizmu?

Abp Tadeusz Wojda: Z pewnością jest to jedna z naczelnych kwestii Kościoła – nie jest sprawą uboczną, przypadkową czy opcjonalną. Dążenie do jedności jest już procesem nieodwracalnym. Chrystus założył jeden i jedyny Kościół. Z biegiem wieków, w 1054 r., na skutek różnic teologicznych, różnych sytuacji społecznych i politycznych Kościół podzielił się najogólniej rzecz biorąc na Zachodni i Wschodni.

W późniejszych wiekach Kościoły te podzieliły się jeszcze na cały szereg innych Kościołów – na Wschodzie są to Kościoły prawosławne: patriarchaty starożytne (Konstantynopola, Aleksandrii, Antiochii i Jerozolimy) i autokefaliczne Kościoły prawosławne ( m.in. moskiewski, grecki, rumuński, ukraiński, itd); są też wschodnie Kościoły katolickie (sylomalabarski, sylomalankarski, chaldejski, melchicki, ormiański, maronicki…), które również są podzielone. Kościoły Zachodnie dzieliły się w wiekach od XVI do XIX w. Mamy więc Kościoły protestanckie, poczynając od Marcina Lutra; jest m.in. Kościół anglikański, kalwinistyczny, baptystyczny, i cały szereg innych.

Bezpośrednio po tych podziałach nie odczuwano potrzeby jedności, natomiast już od XIX w. zaczęto rozumieć potrzebę jej budowania i zaczęto o nią zabiegać. Myślę, że każdy z tych Kościołów rozumie i doświadcza dziś tej potrzeby.

Zgłębiałem kiedyś sytuację i dokumenty I Światowej Konferencji Protestanckich Towarzystw Misyjnych, która miała miejsce w 1910 r. w Edynburgu, gdzie uświadomienie konieczności działalności misyjnej Kościoła w perspektywie światowej miało miejsce równocześnie z powszechnym odkryciem ekumenii. Na jednej z sesji, poświęconej tylko i wyłącznie potrzebie budowania jedności Kościoła, bardzo mocno podkreślano, że brak jedności udaremnia całą pracę ewangelizacyjną: jeśli jako chrześcijanie jesteśmy podzieleni, to nie jesteśmy wiarygodni, gdyż nasze słowa nie znajdują potwierdzenia w naszej postawie.

Po pięćdziesięciu latach od tego kongresu z nową mocą ukazał to Sobór Watykański II, który w dekrecie „Unitatis redintegratio” bardzo mocno podkreślił, że nie ma innej opcji, jak tylko szukanie jedności tych wszystkich Kościołów, które odnajdują się w Jezusie Chrystusie, które przyjmują chrzest, i dlatego identyfikują się jako Kościoły chrześcijańskie.

Co zdaniem Księdza Arcybiskupa jest największą przeszkodą w drodze ku jedności? Czy można by wskazać na jedną konkretną, której pokonanie byłoby znaczącym krokiem w drodze ku pojednaniu?

– Trudno mówić o jednym elemencie, który dzieli Kościoły, a który pokonany mógłby doprowadzić do większej jedności. Tych elementów jest znacznie więcej. Jest to m.in. interpretacja doktryny Jezusa Chrystusa: sama tożsamość Jezusa Chrystusa historycznego i Jezusa Chrystusa paschalnego nie wszędzie jest rozumiana tak samo. Inaczej rozumiane są również sakramenty. Inaczej rozumiane jest źródło Kościoła – w Kościołach protestanckich jest to Słowo, w Kościele katolickim jest to Eucharystia. Inaczej rozumiany jest prymat Piotrowy i kwestia synodalności. Wiele Kościołów chrześcijańskich nie chce przyjąć i zaakceptować faktu, że prymat pozostał przy Kościele katolickim, uważając, że są Kościołami równorzędnymi, na tym samym poziomie godności i wartości.

Kolejną sprawą jest rola Maryi w dziele odkupienia czy interpretacji Pisma św. Jest też cała kwestia problemów moralnych w poszczególnych Kościołach, które dotykają również interpretacji sakramentów – chodzi tu np. o kapłaństwo czy biskupstwo kobiet. Są problemy związane z liberalizmem moralnym.

Dlatego też dialog ekumeniczny prowadzony jest na wielu płaszczyznach…

– Tak, prowadzony jest na wielu poziomach: teologicznym, hierarchicznym, duchowym. Najważniejszy jest jednak dialog życia poszczególnych członków jednego czy drugiego Kościoła. I to właśnie ten dialog jest najważniejszy – dialog serca, dialog modlitwy. Jeśli tego dialogu zabraknie, to wówczas wszystkie inne jego formy staną się czystymi spekulacjami, dyskusjami teologicznymi czy dogmatycznymi, i zawsze będzie trudno znaleźć wspólne rozwiązania. Natomiast dialog serca i modlitwy jest przygotowaniem szerokiej bazy, na której oprzeć się może dialog prawdziwie ekumeniczny, prowadzący do poznania jedynej prawdy.

Czy można powiedzieć, że kluczem do ekumenizmu jest prawda?

– Celem dialogu ekumenicznego jest prawda objawiona, która prowadzi do samego jej źródła, którą jest Jezus Chrystus. Jak mówi autor Listu do Hebrajczyków: „On jest ten sam dziś, jutro i na wieki”. Jedynie Chrystus jest źródłem naszej prawdy. A Sobór Watykański II w przywołanym przeze mnie wcześniej dekrecie „Unitatis redintegratio” mówi: „Niech pamiętają wszyscy wyznawcy Chrystusa, że tym lepiej posuwają naprzód sprawę jedności chrześcijan, a nawet ją realizują, im bardziej nieskazitelne usiłują wieść życie w duchu Ewangelii. Im mocniejszą więzią będą zespoleni z Ojcem, Słowem i Duchem, tym głębiej i łatwiej potrafią pomnażać wzajemne braterstwo”.

Jeśli przyjmujemy Chrystusa jako Drogę, Prawdę i Życie, to podejmowany dialog będzie motywowany pragnieniem poszukiwania i zgłębienia tej prawdy. Z drugiej strony bycie razem, czyli ten dialog, który ma prowadzić do jedności, nie może się dokonać poprzez negowanie tej prawdy. Musimy jej nieustannie szukać, odkrywać, na niej budować.

Trzeba jednak też wyraźnie powiedzieć, że szukanie tej prawdy nie oznacza modyfikowania depozytu naszej wiary. Nie chodzi o zmianę znaczenia naszych dogmatów, usuwania pewnych artykułów z Credo. Chodzi o to, byśmy dyskutowali, rozmawiali ze sobą, szukali jedności, ale nie siłą kompromisów i kosztem wiary; kompromisów, które sprzeciwiały by się prawdzie, która wynika z Boga. Pełnia komunii wynikającej z dialogu ekumenicznego musi się opierać na przyjęciu tej prawdy, która wynika z przyjęcia nauczania Jezusa Chrystusa. To jest konieczne, aby wyjaśnić sobie wszelkie kwestie sporne. Jeśli tej prawdy nie przyjmiemy i nie zaakceptujemy, to dialog nigdy nie osiągnie swojego celu – jedności chrześcijan, zaś sporne kwestie będą nieustannie wypływać, będą powracać w takiej czy innej formie.

Podkreśla Ksiądz Arcybiskup znaczenie duchowego wymiaru ekumenizmu. Czy jednak wystarczy, że będziemy dla siebie życzliwi i otwarci, czy też należy szukać jedności w wierze, a także wspólnoty w pewnych strukturach kościelnych? Czy taka jedność doktrynalna i strukturalna jest w ogóle możliwa?

– Obawiam się, że nigdy nie dojdziemy ani do całkowitej jedności doktrynalnej, ani do całkowitej jedności strukturalnej. Sprawy tak daleko zaszły, że osiągnięcie takiej jedności jest bardzo trudne. Myślę, że dziś największym problemem strukturalnym jest urząd Piotrowy. W „Ut unum sint” papież Jan Paweł II kiedyś podkreślał, że Urząd Piotrowy został przekazany przez Jezusa św. Piotrowi i wszystkim następcom Piotra, którzy są w Rzymie.

Swego czasu biskupi greccy w kontakcie z greckim Kościołem prawosławnym zaproponowali inne rozwiązanie. Upraszczając nieco: zaproponowali, aby usunąć to, co poprzez wieki narosło wokół Urzędu Piotrowego. I to prawdopodobnie by wystarczyło, aby pokonać jedną z głównych przeszkód na drodze do jedności. Rozwiązanie to polegać miało na wprowadzeniu większej synodalności, większej odpowiedzialności poszczególnych patriarchów, a jednocześnie na wzajemnym przebaczeniu sobie krzywd wyrządzonych poprzez dominację Kościoła rzymskiego nad innymi Kościołami, czy to Wschodnimi czy Zachodnimi.

Z tego co wiem, papież Jan Paweł II swego czasu nawet stwierdził, że Urząd Piotrowy pozostanie na zawsze w Kościele, ale spełnianie tej funkcji może być dyskutowane i wprowadzenie tego wymiaru synodalnego mogłoby być brane pod uwagę.

Natomiast jeśli chodzi o sprawy doktrynalne, to tak jak już powiedziałem, trzeba odkryć tę jedyną, podstawową prawdę, która wynika z Wcielenia i z przekazanej nam przez Jezusa Chrystusa nauki. Jeśli jej nie odkryjemy i nie przyjmiemy, nie będziemy też mogli mówić o jedności.

Często podkreśla się, że pod względem doktrynalnym najbliżej nam do Kościoła prawosławnego. Dziś główną przeszkodą na drodze do jedności wydają się być przede wszystkim oskarżenia Patriarchatu Moskiewskiego pod adresem Kościoła katolickiego o prozelityzm w Rosji i unitaryzm w zachodniej Ukrainie. Czy jednak tylko to? Czy można mieć jakąś nadzieję na pojednanie?

– Owszem, w pewnym momencie, kilkanaście lat temu ten problem się pojawił, kiedy Stolica Apostolska postanowiła stworzyć cztery jednostki administracyjne Kościoła łacińskiego na terenie dawnego Związku Radzieckiego. Wówczas pojawiły się bardzo mocne oskarżenia o prozelityzm. Uważam jednak, że nie jest to główna przeszkoda – może to być jedynie motyw do jakiś innych spraw, o których nie wiem. Osobiście widzę tu bardziej problem różnic doktrynalnych, które powodują, że ten dialog jest trudny.

Z Patriarchatem Moskiewskim za czasów Jana Pawła II ten dialog był trudny również z powodów historycznych. Dziś te racje historyczne upadły, stąd też obserwujemy szerzej pojęty dialog. Sądzę że takim punktem zwrotnym w tym dialogu było spotkanie papieża Franciszka z patriarchą moskiewskim i całej Rusi Cyrylem na Kubie, które miało miejsce dwa lata temu. Wiem też, że Papieska Rada ds. Dialogu Ekumenicznego utrzymuje ożywione kontakty z Patriarchatem Moskiewskim i wszelkie dzielące nas kwestie są dyskutowane. Może więc z czasem uda się nawiązać bliższą współpracę. Mam taką nadzieję. Ale na to potrzeba czasu.

Myślę, że świadomość potrzeby jedności między chrześcijanami ciągle wzrasta i dziś już nikt jej nie kwestionuje, zwłaszcza w kontekście współczesnej ekspansji islamu, różnych relatywizmów społecznych, narastającego sekularyzmu czy ateizacji społeczeństw. W naszych czasach wszystkie Kościoły napotykają na ogromną trudność w przepowiadaniu słowa Bożego, w głoszeniu Jezusa Chrystusa. Dlatego zdają sobie sprawę z konieczności poszukiwania tej utraconej niegdyś jedności.

Mija ponad pół roku odkąd przewodzi Ksiądz Arcybiskup Kościołowi białostockiemu. Czy dostrzegł Ksiądz jakieś przejawy otwartości Kościoła prawosławnego i chęć dialogu z jego strony? Jak postrzega Ksiądz sprawę ekumenizmu w archidiecezji białostockiej?

– W naszej archidiecezji relacje z Kościołem prawosławnym czy protestanckim są dosyć dobre. Kościół prawosławny zresztą jest mi bardzo bliski, zwłaszcza przez Grecję, gdzie bywałem wielokrotnie, ale też w innych miejscach zawsze odwiedzałem cerkwie, zachodziłem tam na modlitwę. Uświadamiałem sobie wówczas, że przecież mamy tego samego Jezusa Chrystusa, to samo nauczanie Apostolskie, dziesięć wieków wspólnej historii, wspólne synody, sobory, wielu wspólnych świętych. Tego wielkiego bogactwa nie można zanegować. Dlatego staramy się budować tę jedność.

Bardzo sobie ceniłem obecność abp. Jakuba na moich święceniach biskupich, sam uczestniczyłem w święceniach biskupich bp. Andrzeja, biskupa pomocniczego prawosławnej archidiecezji białostocko-gdańskiej. Wielokrotnie spotykałem się z abp. Jakubem przy różnych okazjach, współdziałają ze sobą nasi kapelani wojskowi, szpitalni; nasi duchowni współpracują ze sobą w szkołach i na wyższych uczelniach. W ten sposób prowadzimy dialog życia i modlitwy, dialog świadectwa i świętości.

W Tygodniu Modlitwy o Jedność Chrześcijan głosimy homilie – ja w cerkwi, a abp Jakub w kościele. W nabożeństwach i spotkaniach uczestniczą też duchowni i wierni Kościoła protestanckiego. Tym samym nawiązujemy do dawnej praktyki, która stosował już św. Wincenty Pallotti w Rzymie w XIX w. W tygodniu modlitw przed Epifanią zapraszał różnych kaznodziejów, nawet z innych Kościołów, do przepowiadania słowa Bożego. Dlatego można mówić o nim jako o prekursorze ekumenizmu.

Podejmowane w Tygodniu Ekumenicznym inicjatywy z pewnością są wyrazem pragnień, które żyją w naszych sercach, są owocem modlitwy i działania Ducha Świętego. To, że jesteśmy podzieleni, nie jest winą Jezusa Chrystusa, to jest nasza wina, to są skutki ludzkiego egoizmu. Dlatego podczas tego Tygodnia będę bardzo mocno podkreślał, że jedynym źródłem jedności jest Jezus Chrystus i prawda o Nim. Będę mówił o tym, że trzeba przełamywać stereotypy i różne uprzedzenia, będę zachęcał do cierpliwości, entuzjazmu i szukania pomocy u Ducha Świętego, bo On jest tą siłą i mocą dla wszystkich chrześcijan.

Żyjemy w czasach Ducha Świętego, dlatego trzeba nam Go nieustannie wzywać. Jeśli Go nie będziemy wzywać i prosić, to nie będzie On działał wbrew naszej woli. Dlatego trzeba Go nieustannie przyzywać i wszystko Jemu powierzać, także to nasze dążenie do jedności.


Rozmawiała Teresa Margańska / Białystok

KAI

Papież przybył do Peru. Mieszkańcy Limy zgotowali mu gorące powitanie

Godzinę wcześniej niż planowano, o godz. 16. 32 (22.32 czasu polskiego) samolot chilijskich linii lotniczych LATAM, A 321 wylądował na płycie międzynarodowego lotniska im. Jorge Cháveza Limie.

Polub nas na Facebooku!

Od chwili wkroczenia w przestrzeń powietrzną Peru maszyna była eskortowana przez myśliwce peruwiańskiego lotnictwa wojskowego.

Po podstawieniu schodów na pokład samolotu wszedł nuncjusz apostolski, abp Nicola Girasoli oraz szef protokołu. O 16.55 Franciszek zszedł na peruwiańską ziemię.

U stóp schodów Ojca Świętego powitał prezydent Peru, Pedro Pablo Kuczyński wraz z małżonką. Dwoje dzieci w strojach narodowych wręczyło Franciszkowi wiązankę kwiatów. Następnie podszedł do papieża arcybiskup Limy kard. Juan Luis Cipriani, przewodniczący episkopatu, abp Salvador José Miguel Piñeiro García-Calderón, a także inni przedstawiciele episkopatu. Papież wraz z prezydentem przeszli przed frontem kompanii honorowej. W trakcie powitania obydwaj mieli okazję do zamienienia kilku serdecznych słów. Odegrano hymny Stolicy Apostolskiej i Peru. Ceremonia nie przewidywała przemówień.

W trakcie przedstawienia obydwu delegacji chór i orkiestra „Sinfonia per Peru” odegrały i odśpiewały „Alleluja” z oratorium „Mesjasz” Jerzego Fryderyka Haendla, podkreślając historyczny charakter papieskiej wizyty.

Po przejściu przez terminal VIP Franciszek o godz. 17.12 (23-12 czasu polskiego) pożegnał się z prezydentem i w samochodzie zamkniętym marki FIAT udał się do nuncjatury apostolskiej.

Na całej, liczącej 13 kilometrów drodze z lotniska do papieskiego przedstawicielstwa zebrały się liczne rzesze Peruwiańczyków, entuzjastycznie witających Franciszka. O godz. 18.50 (23.50 czasu polskiego), już w centrum stolicy Peru, papież przesiadł się do papamobile. Dysponując większą swobodą ruchów niestrudzenie pozdrawiał wiwatujących mieszkańców Limy. Przed nuncjaturą apostolską, gdzie Franciszek dotarł o 18.10 (0.10 czasu polskiego) zgromadziło się wielu młodych, wołających: „Jesteśmy młodzieżą papieża”. Obok przedstawicieli władz miejskich , służb porządkowych byli też młodzi, ubrani w mundury Gwardii Szwajcarskiej.

Ojciec Święty podziękował za serdeczne przyjęcie i zauważył, że jest już późno. Zachęcił do wspólnego odmówienia „Zdrowaś Maryjo” i udzielił zgrmadzonym apostolskiego błogosławieństwa. Do niedzielnego poranka nuncjatura apostolska będzie papieską rezydencją.

KAI

Mieszkańcy Limy zgotowali papieżowi gorące powitanie (na żywo)

Zapraszamy do śledzenia relacji na żywo. Papież zakończył pielgrzymkę w Chile, rozpoczyna w Peru

Polub nas na Facebooku!

00:15

Papież zniknął za drzwiami nuncjatury. Kończymy zatem transmisję z Limy. Musimy odpocząć, i my, i papież. Chociaż…

0:11

Papież przybył do Nuncjatury Apostolskiej w Limie. Niezapowiedziany punkt w programie: papież pozdrowił tłumy wiernych i odmówił z nimi modlitwę “Zdrowaś Maryjo”

23:54

23:49

Papież przesiadł się do papamobile. Długa podróż do nuncjatury trwa. “Szał na ulicach” – donoszą

23:39

Nie tylko o. Spadaro, ale i dziennikarze z Volo Papale podkreślają niezwykle gorące przyjęcie papieża w Peru

23:36

Trwa przejazd kolumny papieskiej do nuncjatury apostolskiej w Limie

23:32

(zauważyliście, że podobne czary z czasem miały miejsce przed chwilą w naszej transmisji?)

23:26

Tymczasem dowiadujemy się, że w jedynej niestety polskiej stacji telewizyjnej, która przeprowadza transmisję, samolot papieski dopiero kołuje. To jeszcze rozumiemy. Ale to już mniej: wieczorem w depeszach jeden z agencji informacyjnych pojawiła się informacja o tym, że samolot odleciał do Peru jakąś godzinę przed faktycznym wylotem ;)

23:22

Każda pielgrzymka papieska ma również swój specyficzny aspekt motoryzacyjny

23:17

23:13

W Limie 17:13. Kolumna papieska wyruszyła w drogę :)

23:06

Rzeczywiście. Chór i orkiestra wykonują słynne “Alleluja”


22:59

Rozpoczęła się ceremonia powitania. Za chwilę hymny

22:53

Papież pojawił się w drzwiach samolotu

22:49

W Peru jest godzina 16:49. Co dziś w planie? Skromnie. Jedynie uroczystość powitania. Natomiast jutro intensywny dzień: spotkanie z przedstawicielami władz, wylot do Puerto Maldonado, tam m. in. spotkanie z ludnością Amazonii, powrót do Limy, a wieczorem prywatne spotkanie z jezuitami w kościele św. Piotra

22:44

To już oficjalne. Papież przybył do Peru. Franciszek rozpoczął swą 22. wizytę apostolską

22:41

22:34

OGLĄDAJ NA ŻYWO powitanie na lotnisku w Limie https://www.romereports.com/en/2018/01/18/live-pope-francis-bids-farewell-to-chile-and-travels-to-peru/

22:33

Samolot z papieżem Franciszkiem na pokładzie wylądował na międzynarodowym lotnisku w Limie

22:29

Z perspektywy nieba :)

22:28

Lądowanie papieskiego samolotu można na mapach śledzić >tu

22:18

Za 15 minut, a więc 50 minut wcześniej niż zakładał oficjalny plan pielgrzymki, samolot z papieżem Franciszkiem na pokładzie wyląduje na lotnisku w Limie

20:55

Samolot z Franciszkiem już w drodze do Peru. Na miejscu spodziewany jest o 23:20 naszego czasu.

20:51

Gotowi do startu! Kierunek – Peru

20:38

#Nie da się ukryć

20:32

Czy my dobrze widzimy? Polskie akcenty w Chile! papież wsiada na pokład samolotu z napisem “LATAM” :)

20:30

Papież żegna się z biskupami chilijskimi

20:21

OGLĄDAJ NA ŻYWO ceremonię pożegnania https://www.romereports.com/en/2018/01/18/live-pope-francis-bids-farewell-to-chile-and-travels-to-peru/

20:20

Na lotnisku papieski Airbus gotowy przyjąć na pokład Franciszka

20:01

Agencje donoszą, że po drodze na lotnisko doszło do niecodziennego wypadku. Gdy pojazd z papieżem mijał policjantkę na koniu, pilnującą porządku zwierzę zbliżyło się za bardzo do samochodu, który zawadził o niego a kobieta spadła na ulicę. Ojciec Święty polecił zatrzymać samochód i pomógł jej wstać wraz z jej kolegami policjantami. Natychmiast też podjechała karetka pogotowia, towarzysząca papieżowi, aby udzielić pomocy poszkodowanej

19:55

Według programu, o 20:45 czasu polskiego powinna się rozpocząć uroczystość pożegnalna na lotnisku w Iquique.

19:38

Między jednym samochodem a drugim… Ojciec Spadaro zawsze “na żywo” :)

19:29

Przeczytaj homilię papieża: Podobnie jak Maryja w Kanie, starajmy się nauczyć być wrażliwymi na naszych placach i w naszych wioskach oraz rozpoznawać tych, którzy mają życie „rozwodnione”… Podobnie jak słudzy weselni przynośmy to, co mamy, bez względu na to, jak mało to się wydaje CAŁOŚĆ>

19:16

Na zakończenie Mszy św. na Campo Lobito w Iquique Franciszek podziękował Kościołowi, władzom, służbom bezpieczeństwa i tysiącom wolontariuszy za zaproszenie i za okazaną mu gościnę w Chile więcej >