video-jav.net

Szczęściarz. Wspomnienia o Jacku Woźniakowskim

„Klasę i arystokratyczną elegancję łączył w sobie z bezpośredniością, serdecznością i otwartością na ludzi, niezłomność zasad z poczuciem humoru, świadomość własnej wartości ze skromnością i dystansem do siebie. Tej wspaniałości nie sposób się było nauczyć, można ją było jedynie podziwiać i starać się nieudolnie naśladować".

Polub nas na Facebooku!

6 grudnia 2012 przyjaciele i bliscy współpracownicy wspominali prof. Jacka Woźniakowskiego, współzałożyciela Wydawnictwa Znak.

Wśród gości znaleźli się między innymi: Barbara Biernacka-Poźniak, prof. Karol Tarnowski (przyrodni brat Zmarłego), prof. Władysław Stróżewski, Stefan Wilkanowicz.

Wszyscy, którym dane było poznać profesora Jacka Woźniakowskiego, wspominali Go jako kogoś niesłychanie ważnego w ich życiu, świetnego szefa, człowieka, któremu wiele zawdzięczają, bo wspierał ich w najtrudniejszych momentach.

Jerzy Illg podkreślił: „Ważne było dla mnie to, że z tak wspaniałym człowiekiem mogłem obcować na co dzień, współpracować i uczyć się od Niego. Oczywiście świadom byłem, że niedostępny jest nam, Jego następcom,  format intelektualny, jaki prezentował, ogromna erudycja, przynależność do elity wielkich Europejczyków, swobodnie czujących się niemal w każdym europejskim języku i kulturze”.

Barbara Biernacka-Poźniak z wielkim sentymentem wspominała początki swojej pracy, gdy Wydawnictwo Znak mieściło się jeszcze przy ul. Wiślnej 12.

Maria Makuch, która została zatrudniona w Wydawnictwie jeszcze jako bardzo młoda dziewczyna, zaznaczyła, że ważne było dla niej wsparcie prof. Woźniakowskiego w czasie trwania stanu Wojennego. Profesor był wtedy dla swoich współpracowników prawdziwym oparciem i dawał im poczucie bezpieczeństwa.

Żeńska część Znaku (Barbara Poźniak, Maria Makuch, Anna Szulczyńska, Danuta Skóra) odważyła się zaznaczyć, że ich szef był niezwykle przystojnym i szarmanckim mężczyzną i takiego Go zapamiętają.

Przyjaciele podkreślali, że był dla nich autorytetem – imponował im wiedzą, biegłą znajomością języków obcych, pracowitością i stylem bycia.

Jak określił to Jerzy Illg, „Klasę i arystokratyczną elegancję łączył w sobie z bezpośredniością, serdecznością i otwartością na ludzi, niezłomność zasad z poczuciem humoru, świadomość własnej wartości ze skromnością i dystansem do siebie – które pozwoliło mu w wieku 80 lat wystąpić w kabarecie Znaku w stroju żebraczym i brawurowo wykonać pieśń dziada proszalnego. Tej wspaniałości nie sposób się było nauczyć, można ją było jedynie podziwiać i starać się nieudolnie naśladować”.

8 grudnia 2012 roku – w najbliższą sobotę – pożegnamy

prof. Jacka Woźniakowskiego

w czasie mszy żałobnej w Warszawie.

W naszych sercach pozostanie na zawsze.

W czasie spotkania Wojciech Bonowicz przeczytał fragment z Pism wybranych Jacka Woźniakowskiego,   w którym Profesor tak pisał o śmierci:

 Kiedy się znajdę w tym punkcie zerowym, chciałbym móc pa­miętać to, co mi powiedziała moja babka, która dożyła lat przeszło stu, kiedy leżała na łożu śmierci i od czasu do czasu dzieliła się spo­kojnie krótkimi refleksjami, doświadczeniem całego, długiego życia. Zdaje się, że ktoś pokazywał jej był fotografie w „Tygodniku” z jakie­goś ingresu – dość, że pamiętam to dokładnie – siedziałem przy stole i coś pisałem – kiedy moja babka, wychowana jeszcze w pozytywi­zmie, w ogóle małomówna, a już nigdy nie rozmawiająca o proble­mach religii, odezwała się nagle cichym głosem: wiesz, te wszystkie infuły, pastorały, to z pewnością ważne, dla ludzi to chyba koniecz­ne… ale właściwie jest tylko jedna rzecz ważna… móc powiedzieć: Jezu cichy i pokornego serca…

Tak mówiła, jakby w ostatnich chwilach życia dzieliła się waż­ną, bardzo ważną wiadomością. Ale bywają przecież takie dna, odar­cie tak całkowite, że i tego nie da się powiedzieć, pomyśleć. Jednak­że nawet wtedy, kiedy nie jesteśmy tego świadomi, tu jest właśnie ostatni, niewzruszalny fundament godności człowieka: Jezus cichy i pokornego serca.

Wywiad z Robertem „Litzą” Friedrichem

Posłuchaj trzech części rozmowy z Robertem Friedrichem „o rzeczach, o których się już na świecie nie mówi”.

Marcin Jończyk
Marcin
Jończyk
zobacz artykuly tego autora >
Dominik Kołodziej
Dominik
Kołodziej
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Część 1

W pierwszej części wywiadu Robert Friedrich odpowiada na pytania czego warto w życiu unikać oraz dlaczego musimy się posmucić zanim zaczniemy się cieszyć.

Część 2

Litza, gitarzysta i wokalista znany z zespołów Acid Drinkers, Arka Noego oraz 2 Tm 2,3 opowiada dlaczego teksty piosenek Luxtorpedy zawierają pytania o sprawy fundamentalne, np. istnienie Boga. Zapytaliśmy go też gdzie szukać siły potrzebnej do powstawania z upadków.

Ja sobie takich pytań nie zadaję. To jest utwór z repertuaru zespołu 52 Dębiec i on bardzo pięknie pokazuje kondycję człowieka, który chce usłyszeć głos Boga, który szuka prawdy. Gdzie Ty jesteś skoro tyle przemocy dookoła, tyle zła? Czemu cisza z chmur? Myślę, że cała płyta jest odpowiedzią na to pytanie. To, co my gramy, to jest taka poezja krzyczana i  ma wzbudzić w człowieku refleksję nad sensem wszystkiego: życia, umierania itd.

Litza opowiedział nam również, dlaczego ludzie głęboko wierzący każdego dnia upadają:

Wielkim nieporozumieniem jest myślenie, że człowiek, który jest blisko Boga, nie upada. Upada, i to 7 razy na dzień, ale wstaje oparty na Chrystusie. Każdy będzie sądzony sprawiedliwie tylko i wyłącznie przez Boga. Dlatego śpiewamy: „Jakim prawem chcesz mnie sądzić, zostaw drzazgę w moim oku, moim ludzkim prawem błądzić, wszelkie sądy zostaw Bogu”.

>> Obejrzyj całość wywiadu w pliku video.

Część 3

Litza opowiedział nam między innymi o miłości do swojej żony:

Nie stosowaliśmy żadnych sztuczek, po prostu zakochaliśmy się. Byłem chyba nawet za głupi, by zauważyć od razu, że moja przyjaciółka zakochała się we mnie… W końcu jeden z moich kolegów poinformował mnie: „Ty, słuchaj, ona ciebie kocha.” Nie wiedziałem co zrobić, bo to rzuciło na nasze relacje zupełnie inne światło. Cieszę się, że otworzyły mi się oczy. Jesteśmy dwadzieścia cztery lata po ślubie, mamy siedmioro dzieci, wnuka… Cieszę się, że spotkałem tę kobietę i że ona mnie kocha…

Zapytaliśmy też Litzę, czy Luxtorpeda jest tym projektem, który zawsze chciał realizować i jak się czuje, kiedy widzi swoje piosenki na szczycie list przebojów?

Jestem w szoku. Trochę jesteśmy onieśmieleni tym wszystkim i z chłopakami rozmawiamy, że te listy przebojów, to wszystko się nam nie należy. Nie o to nam chodziło, ale cieszę się, że to, co tworzymy, trafia do ludzi, że ktoś chciał się w ogóle nad tym pochylić.

Śpiewaliście to, co czujecie….

No tak…. No kurczę, co może śpiewać dziadek? Śpiewa o życiu.

Jeszcze tak źle nie jest.

Jestem dziadkiem! Widziałeś jakiego mam ładnego wnuka? To też jest cud…

Tu miał cztery dni dopiero. Jaka babcia szczęśliwa! Widzisz, jesteśmy babcią i dziadkiem, a chodzimy razem za rękę. Zobacz jaki fajny: trzy tygodnie i jak trzyma główkę. Oczywiście w bluzie Luxtorpedy. Już w prenatalnym okresie słuchał Luxtorpedy, bo jak matka słucha muzyki, to dziecko też słucha, a moja córka lubi nasze piosenki. Wnuk słuchał nie tylko Luxtorpedy, ale tak żartujemy, że on już znał nas od poczęcia.

>>Obejrzyj pełną wersję rozmowy w pliku wideo

Marcin Jończyk

Marcin Jończyk

Ekspert od form multimedialnych, operator i montażysta, zawsze ma ręce pełne roboty. Samouk, któremu umiejętności zazdroszczą zawodowcy z wieloletnim stażem.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Dominik Kołodziej

Dominik Kołodziej

Szczęśliwy mąż i ojciec, specjalista ds. zarządzania stronami internetowymi w portalu Stacja7.pl. Były szef krakowskiego Dominikańskiego Duszpasterstwa Akademickiego "Beczka".

Zobacz inne artykuły tego autora >
Marcin Jończyk
Marcin
Jończyk
zobacz artykuly tego autora >
Dominik Kołodziej
Dominik
Kołodziej
zobacz artykuly tego autora >