Islam zagraża Polsce i Europie

Na Bliskim Wschodzie chrześcijanie są mordowani za wiarę, wyrzucani ze swoich domostw i przepędzani. Czy muzułmanie zrobią z chrześcijanami w Europie to samo, co na Bliskim Wschodzie? Takie zagrożenie jest! - ostrzega abp Jean Benjamin Sleiman OCD, łaciński metropolita Bagdadu.

Patrycja Michońska-Dynek
Patrycja
Michońska-Dynek
zobacz artykuly tego autora >

Z Abp Jeanem Benjaminem Sleimanem OCD, łacińskim metropolitą Bagdadu rozmawia Patrycja Michońska

Ilu chrześcijan było w Iraku 10 lat temu, a jak sytuacja wygląda dzisiaj?

W latach 60-tych chrześcijanie stanowili 20 % mieszkańców Iraku. Kiedy przybyłem do tego państwa w 2001 roku – to było już tylko 3 % czyli około półtora miliona ludzi. Jeszcze w zeszłym roku według szacunków zostało nas 400 tysięcy, ale po ostatnich  tragicznych wydarzeniach – masakrach, atakach Państwa Islamskiego na chrześcijańskie wioski – sam już nie wiem, kto będzie miał odwagę zostać. Chrześcijaństwo może całkowicie zniknąć z tego kraju.

Chrześcijanie na pewno masowo uciekają, by chronić swoje życie. Ale czy także są mordowani?

Oczywiście, że tak także się dzieje. Ale exodus trwa i jeszcze przybierze na sile.

Nam, tu w Europie czasem trudno sobie wyobrazić, co mogą przeżywać chrześcijanie na Bliskim Wschodzie.

Może ci młodsi nie mogą sobie wyobrazić, ale spytajcie starsze pokolenia, jak to było w czasie wojny… Przecież wasza historia także była bardzo tragiczna. Wielu Polaków zostało zamordowanych. Musimy pamiętać, że w Auschwitz mordowano nie tylko Żydów, ale i chrześcijan. A wracając do Iraku – mówimy o prawdziwych prześladowaniach: chrześcijanie są zmuszani do wyrzeczenia się wiary i przejścia na islam albo zapłaty ogromnego podatku. Są  także wypędzani z domów, ale nie mogą niczego ze sobą zabrać. Jeśli się nie podporządkują – są zabijani. W wielu regionach Iraku chrześcijanie uciekają pod presją. Wszystko to działania bojowników z Państwa Islamskiego.

Islam zagraża Polsce i Europie

Kim są ci ludzie?

Nie jestem pewien, czy można nazwać ich ludźmi. Zachowują się, jakby przybyli z innej planety – bardzo bezdusznie. Ten rodzaj islamu nie ma nic wspólnego z tradycją, z historią. Jest w pewien sposób wymyślony na nowo. Nie jest już religią, tylko ideologią. A umysły tych żołnierzy, bojowników są zaprogramowane, żeby zachowywać się w sposób nieludzko okrutny. Atakują, zabijają, niszczą. Niszczą wszystko – nie tylko chrześcijańskie kościoły, ale i muzułmańskie meczety. Mężczyźni są mordowani, a kobiety i dzieci – wykorzystywane i sprzedawane potem na targowisku – jak zwierzęta, jak niewolnicy. To prawdziwa tragedia. Nie mogę zrozumieć, dlaczego opinia międzynarodowa nie reaguje bardziej zdecydowanie. Przecież to, co dzieje się w Iraku, może wydarzyć się także tu – w Europie.

Czy ksiądz Arcybiskup sądzi, że ekstremiści mogą przyjechać do Europy i zachowywać się tak samo, jak na Bliskim Wschodzie?

Ależ oni są w Europie…

Ale nie prześladują chrześcijan!

Jeśli Europa będzie w dalszym ciągu miała ogromne problemy demograficzne, to muzułmańskie dzieci zdominują ten kontynent. A kto wie, jak będą wychowywane? Może właśnie w nienawiści do chrześcijan? To jest duży problem emigracji – do Europy przyjeżdżają przecież nie tylko ci, którzy szukają pracy i lepszych warunków życia, ale i zorganizowane grupy. Żebym był dobrze zrozumiany – całkowicie zgadzam się z Ojcem Świętym, że trzeba tych ludzi przyjąć, pomóc im i zintegrować ze społeczeństwem, ale musimy być bardzo roztropni. Nie może być tak, jak na niektórych przedmieściach Paryża, że są one dostępne tylko dla pewnych grup ekstremistów.

Islam zagraża Polsce i Europie

Co według Księdza Arcybiskupa jest dla nas największym niebezpieczeństwem?

Pozostawienie Bliskiego Wschodu w tej sytuacji. Bliski Wschód jest bardzo blisko Europy i to nie tylko geograficznie: Bliski Wschód potrzebuje technologii, a Europa  – ropy. Ten islamski ogień może się rozprzestrzenić także na europejski kontynent. Jeśli Europa nie powstrzyma tej niebezpiecznej sytuacji – może potem za to gorzko zapłacić.

Czy wszechobecna, źle rozumiana tolerancja może nas zgubić?

Myślę, że tolerancja nie jest właściwą drogą. Rozwiązaniem jest integracja, pomoc w zaakceptowaniu zasad kraju, w którym się mieszka: wartości, prawa. Tolerancja pozwala robić to, na co ktoś ma ochotę – zamykamy oczy nawet na zło. Zachodni świat popada w relatywizm i fałszywą tolerancję. Moja wskazówka dla rządzących – jeśli macie imigrantów, musicie im pomóc: nauczyć się języka, znaleźć pracę, szkołę dla dziecka. To jest integracja …

Jednak nie zawsze jest możliwa. Czy Europie grozi inwazja muzułmańska?

Niektórzy fundamentaliści islamscy głośno o tym mówią. Nawet o tym, że w 2030 roku cała Europa będzie muzułmańska.

I naprawdę są w stanie to zrobić?

Sądzę, że tak. Wszystko jest możliwe. Jestem zaniepokojony, bo kocham Europę. Bardzo martwi mnie jej degradacja. Studiowałem w Paryżu w latach 70-tych. Wtedy władza potrafiła wziąć odpowiedzialność za państwo, dziś ma problemy z podejmowaniem decyzji. Ekonomia jest ważniejsza od geopolityki.

Islam zagraża Polsce i Europie

Wszyscy wiemy, że we Francji mieszka wielu muzułmanów. W Polsce jest inaczej – czy tu możemy czuć się bezpieczni?

Cała Europa jest w niebezpieczeństwie, szczególnie teraz, kiedy tworzycie Unię Europejską. Mimo tej wspólnoty nie ma jedności w kwestii polityki zagranicznej. Widzę konieczność większej współpracy w tym zakresie, bo nikt sam się nie obroni. Nie chodzi o stawianie granic – Polska powinna powiedzieć tak: jeśli chcecie mieszkać w naszym kraju, pamiętajcie, że mamy tu swoją kulturę, mamy język, prawo; jeśli chcecie tu mieszkać – musicie je akceptować. 

Czy Ksiądz arcybiskup obawia się powrotu do domu, do Bagdadu?

Czasem się boję… Nie jestem przecież supermanem… Dla mnie obecność w Iraku to ogromne doświadczenie duchowe. Wiara jest dla mnie jak środek znieczulający… Pomaga mi wracać. Strach niszczy, w pewnym sensie, życie w strachu sprawia, że już jesteś martwy. Musimy ten strach przezwyciężać.

Przezwyciężać stając do walki? Z bronią w ręku bronić najbliższych?

Nigdy nie namawiam do wojny. Doświadczenie pokazuje, że broń w każdym domu to ogromne niebezpieczeństwo. Nie zawsze atakuje cię wróg. Masz broń i możesz jej użyć przeciwko swoim przyjaciołom, sąsiadom, mężowi czy żonie. Ale z drugiej strony – kraje powinny się organizować i przygotowywać do konfrontacji, także w kontekście samoobrony. Państwo powinno bronić swoich obywateli.

Czy Ojciec Święty Franciszek orientuje się w sytuacji w Iraku?

Tak, oczywiście, doskonale wie, co się dzieje – dzięki nuncjaturze czy biskupom. Wysłał także do Iraku swoją delegację dyplomatyczną z kardynałem Fernando Filonim na czele. Dyplomacja Watykanu na pewno działa, ale przecież Papież nie ma armii żołnierzy i nie wyśle ich na wojnę. Papież pomaga oczywiście także przez modlitwę.

A co my możemy zrobić, żeby Wam pomóc?

Informacja jest bardzo ważna – uczciwa, prawdziwa informacja o tym, co dzieje się w Iraku. Wasze państwo mogłoby włączyć się także w działania dyplomatyczne. Do tego – pomoc humanitarna: namioty, jedzenie, ubranie, leki – to także jest potrzebne tym, którzy zostali wypędzeni z własnych domów. I oczywiście modlitwa. Każda pomoc jest ważna.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Patrycja Michońska-Dynek

Patrycja Michońska-Dynek

Zobacz inne artykuły tego autora >
Patrycja Michońska-Dynek
Patrycja
Michońska-Dynek
zobacz artykuly tego autora >

Potliwość na wojnie

Nigdy tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak nielicznym

Ks. Krzysztof Cebula
Ks. Krzysztof
Cebula
zobacz artykuly tego autora >

Za naszą wschodnią granicą wojna, a ja z niesmakiem słucham – z telewizyjnego pakietu reklam – faceta, który wypowiada zdanie zawieszone w prostacki sposób na słynnym zdaniu Winstona Churchilla: Nigdy tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak nielicznym. Zdanie to wygłoszone zostało po raz pierwszy w czasie II wojny światowej.  

Czy wypada? Czy można w ten sposób? Czy wolno? Jeśli nawet jakiś niekumaty widz, za pomocą popularnej wikipedii może dowiedzieć się, że słowa te premier Wielkiej Brytanii czasów poprzedniej światowej wojny, wypowiedział mając na myśli uczestników powietrznej bitwy o Anglię, to już powinien pojawić się przed nim jakiś sygnał alarmowy.

Potliwość na wojnie

Jeżeli uszczegółowimy, że ważny udział w odparciu znad Anglii hitlerowskiej Luftwaffe mieli lotnicy polscy, to nad wyraz prymitywne wydaje się zastosowanie – w polskiej telewizji i w ogóle naszej mowie – zdania podsumowującego ich wojenny wysiłek, jako sposobu reklamowania środka przeciw potliwości mężczyzn.

Zbicie w reklamową kupę tych wszystkich szczegółów: mężczyzn – wojny – potu – samolotu – zapachu i smrodu, jest być może celowym zabiegiem jakiegoś genialnego specjalisty od marketingu środków dostępnych w aptece bez recepty. Dla mnie jednak ten typ intelektualnych „zdolności” złowrogo świadczy przeciwko naszej epoce.

Wypada lękać się współczesnych przywódców, którzy mając władzę i pełniąc ważne urzędy, nie nazywają rzeczy po imieniu i zajmują się wyszukiwaniem w narodowych językach kolejnych synonimów, byle tylko uniknąć wypowiadania jednego przerażającego słowa – Wojna. Ale warto też unikać ludzi, którzy w tej tępej epoce zaprzęgają wyraziste sformułowania, zdania mające swój konkretny, historyczny kontekst, do prostackiej funkcji reklamowej i zabawy z potencjalnym klientem.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Ks. Krzysztof Cebula

Ks. Krzysztof Cebula

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ks. Krzysztof Cebula
Ks. Krzysztof
Cebula
zobacz artykuly tego autora >