Adwent z Prymasem Wyszyńskim. Marzenie

Kardynał Stefan Wyszyński na początku swej kapłańskiej drogi nie miał dobrego zdrowia i przez to nie dawano mu większych perspektyw. On miał jednak wiarę i… marzenie. Wspominał po latach: „Pragnąłem odprawić przynajmniej jedną Mszę świętą”. Odkrywając marzenia kard. Wyszyńskiego, po raz kolejny możemy zachwycić się tym, jak bardzo pomagają nam przeżyć czas Adwentu.

Ks. Marcin Filar
Ks. Marcin
Filar
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Adwent z Prymasem Wyszyńskim. Marzenie
Kardynał Stefan Wyszyński na początku swej kapłańskiej drogi nie miał dobrego zdrowia i przez to nie dawano mu większych perspektyw. On miał jednak wiarę i… marzenie. Wspominał po latach: „Pragnąłem odprawić przynajmniej jedną Mszę świętą”. Odkrywając marzenia kard. Wyszyńskiego, po raz kolejny możemy zachwycić się tym, jak bardzo pomagają nam przeżyć czas Adwentu.

Adwent nam nie wyjdzie, jeśli nie będziemy mieć marzeń. One otwierają duszę na to, co jest większe od otaczającej nas rzeczywistości. Nawet, jeśli samo marzenie nie pokrywa się jeszcze z Bożym planem, to już samo otwarcie na „coś więcej” sprawia, że stajemy się zdolni przyjąć Boga.

 

Chociaż przez rok…

„Proszę księdza, z takim zdrowiem to lepiej od razu iść na cmentarz, a nie do święceń.” Takie słowa usłyszał Stefan Wyszyński od sędziwego zakrystiana katedry we Włocławku, pana Radomskiego, w przeddzień swoich święceń kapłańskich, które przyjął 3 sierpnia 1924 roku.

Kardynał Wyszyński tak wspominał swoją Mszę świętą prymicyjną: „…Zaraz po moich święceniach kapłańskich przywiozła mnie na Jasną Górę moja rodzona siostra, obecna tutaj. Przywiozła człowieka po długiej i ciężkiej chorobie, pozbawionego sił, którego jedynym pragnieniem było odprawić tego dnia Mszę świętą na Jasnej Górze, a potem móc ją odprawiać chociaż przez jeden rok. Innych ambicji życiowych wówczas nie miałem, bo brak było sił i zdrowia, aby można było kreślić jakieś plany i zamiary.”

Pragnienie sprawowania Eucharystii wspominał w ten sposób na Jasnej Górze, podczas Mszy świętej z okazji… 50-lecia swojego kapłaństwa. To bardzo wyraźny przykład tego, jak Pan Bóg odpowiada na nasze marzenia. Gdy myślimy o kardynale Wyszyńskim, którego znamy z historii, jawi nam się jako mężczyzna silny, nieugięty, zdolny do wielkich rzeczy. Jak bardzo ludzki staje się, gdy widzimy go słabego, chorego… i z niewielkimi szansami.

 

Tylko przy Matce

A czy my dajemy sobie szansę na to, żeby mieć… większe szanse? Kardynał Wyszyński pojechał aż do Częstochowy przed znany z domu rodzinnego wizerunek Matki Bożej, aby u Jej stóp sprawować Najświętszą Ofiarę. Swoje marzenie złożył na ołtarzu Chrystusa i pozwolił, aby pod opieką Tej, której zawierzył, chleb stał się Ciałem, wino Krwią, a marzenie – Bożym planem, dużo większym od tego, co był w stanie dla siebie pomyśleć.

Nie ma lepszej przestrzeni do tego, żeby marzyć. Marzenie zawsze w jakiś sposób odnosi się do tego, co absolutne: do prawdy, do piękna, do dobra. W Eucharystii wchodzimy w bezpośredni kontakt z Prawdą, Pięknem i Dobrem – z samym Bogiem. Co więcej, ten kontakt jest dla nas tym bardziej owocny, im bardziej się otworzymy. Dlatego właśnie Maryja jest szczególną przewodniczką w naszym przeżywaniu sakramentów. Jeśli chodzi o otwarcie siebie na łaskę, Ona umiała to zrobić najlepiej. Nie dziwi więc, że kard. Wyszyński to Jej zawierzył swoje kapłaństwo z tak ogromnym zaufaniem.

 

Nie możemy zostać za bardzo przy ziemi, skoro Adwent ma nas prowadzić do Nieba.

Marzenie w dobrym kierunku

Wspominając słowa zakrystiana z katedry, które nie zostawiały wielkiej nadziei młodemu kandydatowi do święceń, kard. Wyszyński skomentował jego słowa:

„Miał w tym dużo racji. Kościołowi Bożemu też musi zwracać się wkład wysiłku włożonego w doprowadzenie do kapłaństwa młodego człowieka, chociaż wiemy, że według zamiarów Bożych jedna Msza Święta odprawiona przez kapłana więcej znaczy, niż wielkie wartości materialne, czy nawet duchowe. A ja pragnąłem odprawić przynajmniej jedną Mszę świętą.”

Każde marzenie otwiera człowieka na coś większego. Kolejnym krokiem w adwentowej podróży jest ćwiczenie umiejętności dobrego kierowania swoich marzeń. Nie możemy zostać za bardzo przy ziemi, skoro Adwent ma nas prowadzić do Nieba. Niech więc oczekiwanie na przyjście Jezusa rozbudzi w nas pragnienie głębszego przeżywania tego przyjścia, do którego mamy dostęp codziennie – Jego realnego przyjścia w Eucharystii.

 


Adwent z Prymasem Wyszyńskim

Zapraszamy na cykl adwentowych rozważań z Prymasem Wyszyńskim. W każdy poniedziałek na rozpoczęcie kolejnego tygodnia Adwentu, zapraszamy do zadań, które w swoim życiu realizował Prymas Tysiąclecia.
W tym Adwencie postaw na Maryję, tak jak w swoim życiu na Maryję postawił kard. Wyszyński!


Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Ks. Marcin Filar

Ks. Marcin Filar

Kapłan Archidiecezji Krakowskiej, pochodzi z Rabki-Zdroju, od lat związany z Ruchem Apostolstwa Młodzieży. Obecnie duszpasterz w Sanktuarium Matki Bożej Myślenickiej oraz katecheta w technikum i szkołach zawodowych. Pomysłodawca i koordynator akcji modlitewnej #panamska10, pracuje w zespole medialnym ŚDM Archidiecezji Krakowskiej.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ks. Marcin Filar
Ks. Marcin
Filar
zobacz artykuly tego autora >

Adwent z Prymasem Wyszyńskim. Zwiastowanie

„Wszystko postawiłem na Maryję”. Doświadczenie Prymasa Wyszyńskiego prowadzi nas do zawierzenia swoich adwentowych zmagań Tej, która na swoje zwiastowanie odpowiedziała w sposób pełny.

Ks. Marcin Filar
Ks. Marcin
Filar
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Adwent z Prymasem Wyszyńskim. Zwiastowanie
„Wszystko postawiłem na Maryję”. Doświadczenie Prymasa Wyszyńskiego prowadzi nas do zawierzenia swoich adwentowych zmagań Tej, która na swoje zwiastowanie odpowiedziała w sposób pełny.

Jeśli ktoś ruszy w Adwent sam – prawdopodobnie zabłądzi. Albo straci motywację, albo utknie przy wytyczaniu kierunku, albo stwierdzi, że może jednak lepiej byłoby zawrócić.

Na szczęście od nikogo Pan Bóg nie wymaga, żeby po ścieżkach wiary wędrował samotnie. Wręcz przeciwnie – Adwent przeżywamy wszyscy razem we wspólnocie Kościoła. Wspólnie nabieramy gotowości do otwarcia na obecność Jezusa w naszym życiu.  Ci, którzy się tego nauczyli, pokazują nam swoich przewodników, którzy swoje życie uczynili drogą do świętości.

Wyruszając w drogę za świętymi najtrudniej zrobić pierwszy krok. Później, im bardziej się z nimi zaprzyjaźniamy, tym bardziej stają się… swojscy. Okazuje się nagle, że nie są pomnikami, ideałami, monolitami – czują, wątpią, popełniają błędy, a ich jedyną wygraną jest to, że ciągle wracają do tego, aby wszystko oprzeć na Bogu. Nie inaczej było w życiu kardynała Stefana Wyszyńskiego.

 

Zwiastowanie

Ruszając w podróż za kardynałem Stefanem Wyszyńskim, gdy mówił o tajemnicy swojego biskupstwa na Jasnej Górze 12 maja 1971, okazuje się, że wskazał na temat bardzo adwentowy… scenę zwiastowania.

„Wydaje mi się, że najbardziej bezpośrednią Mocą w moim życiu jest Maryja. Przez szczególną tajemnicę, której w pełni nie rozumiem, została Ona postawiona na mej nowej drodze… Stało się to pamiętnego dnia, 25 marca 1946 roku, gdy mój Poprzednik, wielkiej pamięci kardynał Prymas August Hlond, sprawował wobec mnie zwiastowanie woli Ojca świętego Piusa XII. Myślałem wtedy podobnie jak Maryja: „Jakoż się to stanie?”.”

W Adwencie każdy z nas może przeżyć zwiastowanie. Przed każdym na początku Adwentu stoi okazja do odkrycia Bożej woli – zrozumienia czegoś więcej z tego, co dzieje się w jego życiu.

W Adwencie każdy z nas może przeżyć zwiastowanie. Może nie będzie to spotkanie z aniołem Gabrielem, jak w przypadku Maryi, czy też objawienie woli Ojca Świętego wobec nas, jak w przypadku księdza Wyszyńskiego. Pewne jest jednak, że przed każdym na początku Adwentu stoi okazja do odkrycia Bożej woli – zrozumienia czegoś więcej z tego, co dzieje się w jego życiu. Bóg może tą wolę objawić na różne sposoby. Może posłużyć się ludźmi w naszym otoczeniu, może przemówić przez Słowo Boże, może do komunikacji z nami wykorzystać ciszę modlitwy lub umartwienia związane z postanowieniami adwentowymi. To jest punkt wyjścia – On chce mówić do każdego.

 

Wątpliwość

Jak ksiądz Stefan Wyszyński zareagował na otrzymaną wiadomość? Patrząc przez pryzmat wyobrażenia o niezłomnym Prymasie Tysiąclecia, moglibyśmy pomyśleć, że nie wahając się ani chwili przyjął to „małe zwiastowanie”. Tymczasem, gdy w retrospekcji stajemy u jego boku, sytuacja wygląda zupełnie inaczej…

Człowiek nigdy nie jest dobrze przygotowany do zadania, które jest mu z nagła zlecane. I ja miałem wiele wątpliwości. Dlatego też ociągałem się z naśladowaniem Matki Chrystusowej, która od razu powiedziała: „Oto ja służebnica Pańska”. Ja się na to tak szybko nie zdobyłem. Myślałem zbyt po ludzku, pamiętałem o własnej nieudolności, a zapomniałem o tym, co Bóg zdolny jest uczynić, posługując się takimi narzędziami, jakie On sam wybiera.

Skuteczny środek jest jeden – nie opierać na sobie, ale na Tym, który może się nami posłużyć. Podjąć postanowienie, wzbudzić w sobie intencję, ale efekty oddać Panu Bogu.

Jak niezwykła jest wielkość człowieka, który umie nie tylko przyznać się do wątpliwości, ale również do tego, że ktoś jest większy od niego. To jest moment, w którym nasz przewodnik odsyła nas do Maryi, jakby mówił: „Od Niej nauczycie się więcej niż ode mnie”. Jego doświadczenie prowadzi nas do zawierzenia swoich adwentowych zmagań Tej, która na swoje zwiastowanie odpowiedziała w sposób pełny.

I w nas mogą na początku Adwentu pojawić się wątpliwości… Czy jest sens coś zmieniać? Czy to postanowienie cokolwiek zmieni? A co, jeśli nie dam rady? Żeby dobrze wystartować, trzeba od razu skutecznie rozprawić się z tymi wątpliwościami, a taki skuteczny środek jest jeden – nie opierać na sobie, ale na Tym, który może się nami posłużyć. Podjąć postanowienie, wzbudzić w sobie intencję, ale efekty oddać Panu Bogu. Wtedy nawet, jeśli coś nie wyjdzie po naszemu, możemy być spokojni, że On sam zadziała.

 

Zgoda

Początek drogi biskupiej Stefana Wyszyńskiego był zwyczajny. Wola Ojca Świętego, wątpliwości powołanego, że nie da rady i wreszcie… zgoda. Podejmując decyzję ksiądz Stefan Wyszyński nie spodziewał się, że ponad 70 lat później cała Polska będzie przygotowywać się do jego beatyfikacji. On po prostu złożył swoją przyszłość w Boże ręce.

Na początku Adwentu przeżyjmy za przykładem kardynała Wyszyńskiego te trzy etapy zwiastowania: gotowość na słuchanie i odczytanie Bożej woli, świadome nazwanie wątpliwości i oddanie ich w Boże ręce, a wreszcie zgodę na to, co On chce zadziałać w moim życiu. Nie odkładajmy adwentowych przygotowań do Bożego Narodzenia na jutro. Choć dla wielu z nas ten czas przyszedł znienacka i niespodziewanie, wcale nie potrwa długo.– Właśnie teraz jest czas na to, żeby zacząć go świadomie przeżywać.

 


Adwent z Prymasem Wyszyńskim

Zapraszamy na cykl adwentowych rozważań z Prymasem Wyszyńskim. W każdy poniedziałek na rozpoczęcie kolejnego tygodnia Adwentu, zapraszamy do zadań, które w swoim życiu realizował Prymas Tysiąclecia.
W tym Adwencie postaw na Maryję, tak jak w swoim życiu na Maryję postawił kard. Wyszyński!


 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Ks. Marcin Filar

Ks. Marcin Filar

Kapłan Archidiecezji Krakowskiej, pochodzi z Rabki-Zdroju, od lat związany z Ruchem Apostolstwa Młodzieży. Obecnie duszpasterz w Sanktuarium Matki Bożej Myślenickiej oraz katecheta w technikum i szkołach zawodowych. Pomysłodawca i koordynator akcji modlitewnej #panamska10, pracuje w zespole medialnym ŚDM Archidiecezji Krakowskiej.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ks. Marcin Filar
Ks. Marcin
Filar
zobacz artykuly tego autora >