Kard. Dziwisz: Jan Paweł II był przekonany o świętości swoich rodziców

Dziś w Wadowicach uroczyście rozpocznie się proces beatyfikacyjny Emilii i Karola Wojtyłów - rodziców św. Jana Pawła II. - Można było wyczuć, że Jan Paweł II jest wewnętrznie przekonany, iż jego rodzice wiedli życie ludzi świętych – mówi w rozmowie z KAI kard. Stanisław Dziwisz, będący przez kilkadziesiąt lat osobistym sekretarzem i najbliższym współpracownikiem Karola Wojtyły.

Polub nas na Facebooku!

Kard. Dziwisz: Jan Paweł II był przekonany o świętości swoich rodziców
Dziś w Wadowicach uroczyście rozpocznie się proces beatyfikacyjny Emilii i Karola Wojtyłów - rodziców św. Jana Pawła II. - Można było wyczuć, że Jan Paweł II jest wewnętrznie przekonany, iż jego rodzice wiedli życie ludzi świętych – mówi w rozmowie z KAI kard. Stanisław Dziwisz, będący przez kilkadziesiąt lat osobistym sekretarzem i najbliższym współpracownikiem Karola Wojtyły.

Marcin Przeciszewski, KAI: 7 maja rozpocznie się proces beatyfikacyjny Emilii i Karola Wojtyłów, rodziców Jana Pawła II. Czy inauguracja tego procesu jest realizacją woli samego Jana Pawła II? Czy Jan Paweł II za życia o tym mówił?

Kard. Stanisław Dziwisz: To fakt, że Jan Paweł II mówił o swych rodzicach z głębokim szacunkiem, pietyzmem, tak jak się mówi o świętych. Ale nigdy nie zdarzyło mi się rozmawiać z Papieżem na ten temat wprost. Nigdy nie ujmował tego w takich terminach.

Można było jednak wyczuć, że Jan Paweł II jest wewnętrznie przekonany, iż jego rodzice, a także brat Edmund, wiedli życie ludzi świętych. Z pewnością natomiast, Janowi Pawłowi II nie wypadało inicjować procesu beatyfikacyjnego swoich najbliższych. Jednak jego świadectwo stanie się w jakimś stopniu decydujące w tym procesie, a ostatecznie ich świętość potwierdzi sam Bóg, jeśli pozwoli, by za ich przyczyną dokonał się cud, który niezbędny jest do beatyfikacji.

 

W jaki sposób Jan Paweł II wspominał swoich rodziców?

– Wspominał ich w rozmowach, przez cały pontyfikat. Najwięcej mówił o swym ojcu, którego uważał za przyjaciela i powiernika, za “niezwykłego człowieka” – jak sam to określał. Widywał go w nocy klęczącego i modlącego się przy zapalonej lampie. To mocne świadectwo, zwłaszcza, że Karol Wojtyła senior był wojskowym. Żołnierz, silny mężczyzna, który wstaje w nocy, by się modlić. Papież dobrze pamiętał, kiedy w 1941 roku wrócił do domu z pracy i zastał ojca już nieżyjącego. Trudno mu było pogodzić się z faktem, że nie towarzyszył swemu ojcu w chwili odejścia. Pamiętam, Jan Paweł II przywoływał tę scenę wiele razy. O matce mówił mniej, gdyż mniej ją pamiętał. Emilia Wojtyłowa umarła, gdy miał zaledwie dziewięć lat. Podkreślał jednak zawsze, że jest jej wdzięczny za dar życia. Za to, że dzięki niej żyje. Za miłość, którą go otaczała. Mogłem obserwować na co dzień, jak wielki wpływ wywarli na Papieża jego rodzice. Jak ukształtowali jego duchowość. Św. Jan Paweł II codziennie odmawiał modlitwę do Ducha Świętego, której nauczył go w dzieciństwie ojciec. Niezwykle silna więź łączyła Papieża z bratem Edmundem, który umarł jako lekarz, zaraziwszy się szkarlatyną od chorej, którą się opiekował. Jego śmierć przeżył bardzo.

 

 

Widzimy, że rodzina Wojtyłów była wyjątkowa. Jak to można scharakteryzować?

– Wojtyłowie stanowili wyjątkową rodzinę, chociaż trzeba podkreślić, że była to jednocześnie rodzina bardzo zwyczajna, której troski upływały wśród prozaicznych czynności dnia codziennego. Emilia i Karol, jako małżonkowie, stanowili dla siebie wsparcie, ale też byli do końca oddani swym dzieciom. Dbali o ich wykształcenie i o wiarę. Wszystkie sprawy, cierpienia, trudy życia powierzali Panu Bogu. To On był ostatecznie w tej rodzinie najważniejszy. Takiej właśnie postawy nauczył się w domu rodzinnym św. Jan Paweł II. 

 

Ksiądz Kardynał towarzyszył Ojcu Świętemu podczas wizyt na grobie rodziców na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie. Jak te wizyty wyglądały?

– Pamiętam, kiedy Ojciec Święty Jan Paweł II w czasie pielgrzymki do Ojczyzny po raz ostatni nawiedził grób swoich Rodziców i swego brata Edmunda na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie. Było to 18 sierpnia 2002 roku. Gdy papieski samochód zatrzymał się tuż przy grobowcu, Ojciec Święty, wtedy już schorowany, powoli podniósł się z fotela samochodu. Zbliżył się do otwartego okna, lekko się wychylił, i zaczął się wpatrywać w grób. Zdjął z głowy piuskę. Widziałem, że się modlił. Wiedząc, że trudno mu będzie wysiąść z papamobile, zapaliłem zapałkę i podałem ją Papieżowi, a on zapalił znicz, który trzymał w ręku. Ktoś ze współpracowników w imieniu Ojca Świętego postawił ten zapalony znicz na grobie. Ta jego ostania wizyta na Cmentarzu Rakowickim była wyjątkowo poruszająca, mimo że św. Jan Paweł II zawsze, kiedy w czasie pielgrzymek do Ojczyzny był w Krakowie, nawiedzał ten grób i modlił się za swych Rodziców i Brata.

 

Rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego państwa Wojtyłów będzie można śledzić na żywo w poniższej transmisji. Start dziś, godz. 10:30

 

Rozmawiał Marcin Przeciszewski/KAI/ad

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Ciebie Boga wysławiamy. Za Jana Pawła II

W tym roku będzie inaczej. Nie możemy się spotkać na wspólnej modlitwie. Możemy jednak o 21:37 wystawić w oknie świecę i zaśpiewać wspólnie Te Deum. A potem powspominajmy.

Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Ciebie Boga wysławiamy. Za Jana Pawła II
W tym roku będzie inaczej. Nie możemy się spotkać na wspólnej modlitwie. Możemy jednak o 21:37 wystawić w oknie świecę i zaśpiewać wspólnie Te Deum. A potem powspominajmy.

Każdy z nas jest w stanie przypomnieć sobie bardzo dokładnie ten dzień. 2 kwietnia 2005 r. 

Zapewne, jeśli tylko przez chwilę pomyślimy, zastanowimy się, jesteśmy w stanie odtworzyć każdą godzinę z tego dnia. Dzieje się tak dlatego, że dla nas Polaków był to jeden z najważniejszych i najbardziej poruszających dni w naszym życiu.

Odszedł nasz Ojciec, nasz Wielki Polak, nasza Duma, nasz Autorytet, Mistrz, po prostu Nasz – Jan Paweł II. Ludzie, którzy mieli szczęście żyć w pokoleniu Jana Pawła II, nigdy nie zapomną tego tembru głosu, nigdy nie zapomną tej przepięknej polskiej, rzadko już spotykanej dykcji, nie zapomną tego ukochanego uśmiechu, który niezmiennie kiedy oglądamy zdjęcia wywołuje uśmiech na naszych twarzach. Wraca nam uśmiech i jednocześnie wzruszenie, za każdym razem kiedy tylko przypomnimy sobie tę dobrą, pełną spokoju twarz, która towarzyszyła nam w różnych momentach naszego życia przez 27 lat.

 

FOT. Archiwum Ojców Cystersów

 

Tamtego dnia wracałam z dziećmi z Panamy. W samolocie linii Alitalia, było bardzo mało osób, rozmawiałam z Panią stewardesą o niezwykłych światowych rekolekcjach, które właśnie się dzieją, ponieważ odchodzi nasz Ojciec. Rozmawiałyśmy o tym, jak bardzo naród Włoski podobnie jak Polacy kocha Ojca Świętego i jak ciężki czas wszyscy przeżywamy. W pewnym momencie tak po prostu, w samolocie zaczęliśmy się modlić, każdy w swoim języku. Dziś już nawet nie wiem kto zaczął i jak to się stało. 

Mieliśmy nadzieję, że jak dolecimy nie zastanie nas ta najgorsza wiadomość. Po wylądowaniu okazało się, że Papież żyje a cały świat czuwa i modli się. 

Przyszedł wieczór. Cały dzień upłynął w bardzo podniosłej atmosferze. Dzieci były jakieś wyjątkowo spokojne i ciche, wszędzie czuło się atmosferę czegoś ważnego, wielkiego, jakby nie z tego świata. Wielka cisza. Po godzinie 21 na ekranie programu pierwszego Telewizji Polskiej pojawił się ks. Andrzej Majewski i powiedział, że właśnie dotarła z Watykanu informacja o śmierci Jana Pawła II. Dowiedzieliśmy się, że nasz Jan Paweł II “powrócił do domu Ojca”. Niewypowiedziany żal, smutek i pustka. Ciężko było być w domu. Uderzała nas ta ogromna samotność i nie pozwalała zostać w domu… Nikt nie wiedział co zrobić… Ja też nie wiedziałam. Mąż był za granicą… W jednej minucie wpadłam na pomysł, że pojadę z dziećmi do kościoła. Mieszkaliśmy pod Krakowem, blisko Niegowici, małej wioski – pierwszej parafii Papieża. Dzieci jeszcze nie spały. Pojechaliśmy więc tam z myślą, że jeśli nawet kościół będzie już zamknięty, to chociaż przed drzwiami klękniemy.

Gdy dojeżdżaliśmy, było już widać setki światełek. Nie dało się wjechać do wioski. Okazało się, że wokół kościoła w tej małej Niegowici zebrały się już tłumy. Wszyscy tak jak ja, nie mogli być w domu. Każdy chciał iść do kościoła, podziękować za Jego życie, za ten pontyfikat, za wszystko co On swoim życiem w nas odmienił.

Smutek przeplatał się z niepokojem. Do szpiku kości przenikały nas wszystkie możliwe emocje. Żal, smutek, potężna strata, koniec epoki, co dalej, czy potrafimy żyć bez Niego, jak będzie wyglądał ten “nowy świat”… Wszystkie te myśli kłębiły się w głowie.

 

 

Co myśleć, jak to przeżyć, jak się pogodzić z tym żalem? Odpowiedź dotarła do mnie jakiś czas później. Okazało się, że kiedy lekarz stwierdził zgon Papieża, wszyscy obecni przy łóżku Papieża zamarli w żalu, wszystkim “stanęły serca” w bólu, nikt nie mógł wydobyć z siebie słowa. Wtedy Kardynał Dziwisz podszedł do łóżka Papieża i zaintonował mocnym głosem z samego środka swojego serca i płuc “Te Deum”. Każdy z obecnych zdziwił się jak to Te Deum? W takiej chwili? Natychmiast jednak przyszła myśl, wszyscy tam zrozumieli: tak! To jest ta właściwa pieśń. Ciebie Boga wysławiamy za Ojca Świętego. Dokładnie tę pieśń należało wtedy zaśpiewać. To ogromne szczęście i wdzięczność, że dobry Bóg dał nam Papieża Jana Pawła II. 

Dlatego właśnie tę pieśń śpiewam co roku 2 kwietnia o godzinie 21:37.

W tym dniu, każdego roku, gromadzimy się w miejscach związanych z Janem Pawłem II lub po prostu w kościele, albo naszej wspólnocie, w rodzinie, by wspominać Kochanego Papieża i modlić się wspólnie. Jednak w tym roku będzie inaczej. Nie możemy się spotkać na wspólnej modlitwie. Nie możemy być ani pod Oknem Papieskim przy Franciszkańskiej 3 w Krakowie, ani w żadnym innym miejscu. Musimy zostać w domu… 

Możemy jednak o 21:37 wystawić w oknie świecę, jak prosił Kardynał Dziwisz, i zaśpiewać wspólnie Te Deum – jak wtedy Kardynał. Za Papieża. Za to że Bóg pozwolił nam żyć w czasach Jana Pawła II. Pozwolił nam być pokoleniem JPII.

A potem powspominajmy. Każdy z nas pamięta ten dzień. Każdy może sobie przypomnieć wszystkie zdarzenia z tego dnia i je opisać.

Napiszesz? Jakie są Twoje wspomnienia?

 


Zapraszamy do transmisji Mszy świętej o godz. 21.00 z Pałacu Arcybiskupów Krakowskich. Mszę św. odprawi abp Marek Jędraszewski, jednocząc się z wszystkimi, którzy tradycyjnie 2 kwietnia przybywali pod „okno papieskie” przy Franciszkańskiej 3. Po Eucharystii arcybiskup odmówi Akt zawierzenia świata Bożemu miłosierdziu, którego 17 sierpnia 2002 r. krakowskich Łagiewnikach dokonał Ojciec Święty.

 


Czytaj także: Rozmowy z Janem Pawłem II


 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Aneta Liberacka

Aneta Liberacka

Redaktor naczelny portalu Stacja7.pl, prezes Fundacji Medialnej 7. Z wykształcenia matematyk, doświadczenie zawodowe jako manager zdobywała w takich miejscach jak Comarch, czy HP, prowadząc projekty w Europie, Ameryce Środkowej i krajach arabskich. Mama czwórki dzieci, chętnie zabierająca głos w sprawach: kobiet, dzieci, rodziny, edukacji. Bliska jej sercu jest nauka społeczna Jana Pawła II. Na Stacji 7 od kilku lat prowadzi cykl "Rozmowy z Janem Pawłem II" oraz podejmuje tematy społeczne.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap