JAN PAWEŁ II

8 najważniejszych lekcji od Jana Pawła II

W życiu św. Jana Pawła II pojawiło się przynajmniej osiem wielkich zagadnień, które odnosiły się do sytuacji człowieka, Kościoła i świata - zauważył dziś w homilii wygłoszonej w Wadowicach abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Episkopatu Polski. Wśród tych zagadnień, lekcji, wymienił lekcję o człowieczeństwie, o życiu, o Kościele i o świętości.

Polub nas na Facebooku!

Publikujemy fragmenty homilii abp Stanisława Gądeckiego wygłoszonej 15 czerwca w Wadowcach podczas głównych obchodów 100. rocznicy urodzin Jana Pawła II z udziałem polskiego Episkopatu. 

W setną rocznicę urodzin św. Jana Pawła Wielkiego podejmujemy próbę syntetycznego spojrzenia na całe dzieło życia tego niezwykłego człowieka, który urodził się tutaj, w Wadowicach. Który dobrze sobie zasłużył na tytuł „Wielkiego”, nie tylko jako kapłan archidiecezji krakowskiej, a potem arcybiskup i kardynał, ale przede wszystkim w najcięższych zmaganiach, jakie podejmował jako Papież, biorąc na siebie odpowiedzialność za Kościół powszechny na całym świecie i za każdego człowieka dobrej woli. W tym życiu pojawiło się przynajmniej osiem wielkich zagadnień, które odnosiły się do sytuacji człowieka, Kościoła i świata (prof. Andrzej Szostek MIC).

 

Lekcja 1. CZŁOWIEK

Ojciec Święty Jan Paweł II całe swoje życie poświęcił służbie Bogu i człowiekowi. Całe swoje życie pielgrzymował do Boga poprzez dzieje człowieka.

W swoim całym nauczaniu ukazywał nam podstawową prawdę, że człowiek – jako zwieńczenie dzieła Stwórcy i obraz Boga – jest podstawową drogą Kościoła, nosi w sobie wielką godność i zasługuje na szacunek, niezależnie od tego, gdzie żyje i z jakiej grupy etnicznej się wywodzi. To dlatego każde jego spotkanie z człowiekiem, niezależnie od jego wyznania, kultury, koloru skóry, było tak autentyczne, pełne szacunku i tak przekonujące.

Ta godność człowieka wyjaśnia się jednak dopiero naprawdę w tajemnicy Słowa Wcielonego. To Chrystus objawia w pełni człowieka samemu człowiekowi, ukazując mu jego najwyższe powołanie. W Chrystusie godność człowieka znajduje swój szczyt (KDK, 22). „Człowiek, który chce zrozumieć siebie do końca – nie wedle jakichś tylko doraźnych, częściowych, czasem powierzchownych, a nawet pozornych kryteriów i miar swojej własnej istoty – musi ze swoim niepokojem, niepewnością, a także słabością i grzesznością, ze swoim życiem i śmiercią, przybliżyć się do Chrystusa. Musi niejako w Niego wejść z sobą samym, musi sobie przyswoić, zasymilować całą rzeczywistość Wcielenia i Odkupienia, aby siebie odnaleźć. Jeśli dokona się w człowieku ów dogłębny proces, wówczas owocuje on nie tylko uwielbieniem Boga, ale także głębokim zdumieniem nad sobą samym. Jakąż wartość musi mieć w oczach Stwórcy człowiek, skoro zasłużył na takiego i tak potężnego Odkupiciela, skoro Bóg Syna swego Jednorodzonego dał, ażeby on, człowiek, nie zginął, ale miał życie wieczne. Właśnie owo głębokie zdumienie wobec wartości i godności człowieka nazywa się Ewangelią, czyli Dobrą Nowiną” (Jan Paweł II, Redemptor hominis, 10)

 

Lekcja 2. ŻYCIE

Pierwszym zadaniem, jakie stawiał sobie Papież była troska o poszanowanie życia każdego człowieka. Życie bowiem nie jest jednym z wielu dóbr, obok innych. Życie to fundament, na którym można dopiero rozwijać wszelkie inne zdolności i talenty. Tymczasem dzisiaj – paradoksalnie –dominuje „etyka jakości życia”, której celem nie jest samo życie, tylko maximum jego używania, która prowadzi do „cywilizacji śmierci”. Szczególnie widocznym i bolesnym tego efektem jest niemal powszechna akceptacja zabijania nienarodzonych a ostatnio także eutanazji. Nie dziwi więc, że bodaj najbardziej dramatyczna w swym tonie encyklika Evangelium vitae, używa quasi-dogmatycznej formuły dla potępienia wszelkich form bezpośredniego zabójstwa niewinnych istot ludzkich, w szczególności aborcji i eutanazji. Powszechne ojcostwo Papieża wyraziło się najpierw jego troską o poszanowanie życia każdego człowieka, o świętość każdej ludzkiej osoby.

 

Lekcja 3. RODZINA

Troska o życie każdego człowieka pociągała za sobą troskę o rodzinę, w której człowiek rodzi się i dojrzewa w miłości i do miłości. Miłości trzeba najpierw doznać, by móc ją świadczyć innym, samemu w niej odnajdując radość i pełnię człowieczeństwa. Żadne pouczenia o znaczeniu miłości, żadne katechezy przypominające, że Bóg jest Miłością, nie znajdą właściwego rezonansu w ludzkim sercu, jeśli zabraknie przeżycia bezinteresownej miłości ze strony najbliższych. Dlatego też Papież tyle uwagi poświęcał specyfice miłości małżeńskiej i rodzicielskiej. W wywołującym wiele protestów odrzuceniu antykoncepcji nie chodziło Mu o metody regulacji poczęć, lecz o obronę istoty małżeńskiej płodnej miłości, zakorzenionej w stwórczej miłości Boga Ojca. Ukazaniu tej wizji miłości poświęcił Papież szczególnie wiele uwagi w adhortacji Familiaris consortio i w obszernym cyklu katechez zatytułowanym Mężczyzną i niewiastą stworzył ich.

Rodzina była dla Papieża modelem, do którego odwoływał się wtedy, gdy podkreślał znaczenie narodu, a także całej wspólnoty międzynarodowej. Tylko w takiej społeczności, narodowej i międzynarodowej, w której – jak w dobrej rodzinie – postrzegamy siebie jako braci, może wzrastać prawdziwa kultura.

 

Lekcja 4. SPOŁECZEŃSTWO

Wołanie o budowanie rodziny, w której swoje miejsce może znaleźć każdy mieszkaniec Ziemi, stanowiło z kolei klucz do rozwinięcia jego nauczania społecznego.

Tutaj Papież z Polski przyczynił się do nowego powiewu wolności w Europie i pośród wielu narodach świata. „Naród jest prawdziwie wolny, gdy może kształtować się jako wspólnota określona przez jedność kultury, języka, historii. Państwo jest istotnie suwerenne, jeśli rządzi społeczeństwem i zarazem służy dobru wspólnemu społeczeństwa, i jeśli pozwala narodowi realizować właściwą mu podmiotowość, właściwą mu tożsamość” (Jasna Góra – 11.06.1983).

Poza tym dopominał się on o to, aby każdy człowiek miał szansę godziwego życia i włączenia się w twórczy sposób w pomnażanie dobrobytu pozwalającego mu dojrzewać do pełni człowieczeństwa. Do rangi skandalu wołającego o pomstę do nieba urasta w mniemaniu Papieża przybierająca coraz większe rozmiary niesprawiedliwość społeczna. Chodziło mu o to, by solidarnie włączyć wszystkich w trud mądrego czerpania z bogatych dóbr ziemskiego globu, który Stwórca powierzył całej ludzkości i do korzystania z których każdy ma prawo.

Ojciec święty nie odrzucał w całości mechanizmów ekonomicznych, które przyjęte są w tak zwanych społeczeństwach kapitalistycznych, ale zamiast o kapitalizmie wolał mówić o przedsiębiorczości, ponieważ ona zwraca uwagę na podmiotowe, twórcze uczestnictwo poszczególnych ludzi i narodów w pomnażaniu ogólnoświatowego dobrobytu. Nie krytykował też struktur demokratycznego państwa, które podmiotowość człowieka zdają się lepiej gwarantować, niż inne formy życia społecznego, ale podkreślał znaczenie właściwych założeń aksjologicznych, czyli właściwego systemu wartości, bez których tryby demokracji łatwo mogą się obrócić przeciwko człowiekowi, zwłaszcza najbardziej bezbronnemu i najbiedniejszemu.

Z wezwaniem o sprawiedliwy podział dóbr łączy się też coraz bardziej naglący postulat poszanowania środowiska naturalnego. Niepohamowana, rabunkowa gospodarka rychło może bowiem doprowadzić do pozbawienia całego rodzaju ludzkiego możliwości życia na Ziemi. Konieczna rewizja konsumpcyjnego stylu życia wymaga więc ascezy, umiejętności rezygnacji z dóbr niekoniecznych, których pomnażanie nie służy osobowemu rozwojowi tych, którzy ich nadużywają, a zagraża egzystencji przyszłych pokoleń.

 

Lekcja 5. KOŚCIÓŁ

W trosce o zachowanie i umocnienie jedności Kościoła Papież organizował częste synody biskupów, których owocem były odpowiednie adhortacje, doprowadził do opracowania nowego Katechizmu Kościoła Katolickiego (wzmocnionego niejako obszernym cyklem katechez środowych komentujących katolickie Credo), przygotował nowy Kodeks Prawa Kanonicznego.

Szczególnym znakiem tej jedności były jego podróże apostolskie. Wierni na wszystkich kontynentach mogli usłyszeć adresowaną do nich naukę Kościoła, głoszoną przez tego, któremu zlecono „umacnianie braci w wierze”.

Ileż to razy Papież mówił o konieczności oddychania dwoma płucami: Wschodu i Zachodu! Św. Papież daleki był oczywiście od irenicznej próby powierzchownego pojednania, ignorującego różnice w wyznawanej wierze. Świadom był też tego, że dialog ekumeniczny jest trudny, ale przekonywał nas, że wysiłek pełnego miłości zrozumienia prawosławnych i protestantów – prowadzony w duchu szukania i poszanowania prawdy, wraz z gotowością pokornego i odważnego wyznania własnych win – jest wolą Chrystusa i stanowi istotny wymóg katolickiej wiary.

Dialog ten obejmować musi również niechrześcijan, w pierwszym rzędzie wyznawców judaizmu, naszych „starszych braci w wierze”. W odniesieniu do nich rachunek sumienia i wyznanie własnych win stało się szczególnie naglące tym bardziej, że wielu katolików do dziś nie wyzbyło się głęboko niekatolickiego myślenia.

Dialog z religiami niechrześcijańskimi stanowił dla Ojca Świętego element misyjnego wezwania, którego Kościół nie może zaniechać, skoro jest powołany do głoszenia Ewangelii całemu światu. Papież dał temu wyraz zapraszając przedstawicieli głównych religii świata na modlitwy w Asyżu. Misje nie mogą się rozminąć ze światem wewnętrznym tych, którzy wprawdzie jeszcze Chrystusa i Jego Ewangelii nie znają, ale którzy – na swój sposób – bywają wrażliwi na świat wartości i głęboko religijni.

 

Lekcja 6. MISJE

Na początku trzeciego tysiąclecia chrześcijaństwa – pisał Papież w encyklice Redemptoris missio – potrzeba misji jest niezwykle pilna, ponieważ „liczba tych ludzi, którzy nie znają Chrystusa i nie należą do Kościoła, stale wzrasta, a od zakończenia Soboru niemal się podwoiła. Dla tej ogromnej liczby ludzi, umiłowanych przez Ojca, który dla nich zesłał swego Syna, oczywista jest nagląca potrzeba misji” (n. 3). Wezwanie Zbawiciela, by głosić Dobrą Nowinę staje się dzisiaj jeszcze bardziej naglące.

Misja ewangelizacyjna Kościoła – uczył Papież – polega w swojej istocie „na głoszeniu miłości, miłosierdzia i przebaczenia Bożego, objawionych ludziom w życiu, śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa, naszego Pana. Jest to głoszenie radosnej nowiny o tym, że Bóg nas kocha i pragnie zjednoczyć wszystkich w swej miłosiernej miłości, przebaczając i wzywając do przebaczenia innym nawet najcięższych przewinień (2 Kor 5, 19).

Od typowej pracy misyjnej Ojciec Święty odróżniał „nową ewangelizację”, potrzebną w tych krajach, które – kiedyś chrześcijańskie – dziś coraz bardziej zapominają o Bogu. W nowej ewangelizacji szczególną rolę odgrywa świadectwo własnego życia, tylko ono bowiem może na powrót przywrócić atrakcyjność Dobrej Nowiny, którą neopoganie często odrzucają jako rzekomo już znaną.

 

Lekcja 7. MIŁOSIERDZIE

Przez szereg innych inicjatyw Jana Pawła II przebijało pragnienie przybliżenia ludziom Boga bogatego w miłosierdzie. W tym sensie wszystkie trzy „encykliki trynitarne” (Redemptor hominis, Dives in misericordia oraz Dominum et Vivificantem) należy traktować jako fundamentalne. Ostatecznie – poprzez wychodzenie naprzeciw różnym zagrożeniom, rozterkom i wyzwaniom człowieka – chciał nas przekonać Ojciec niebieski, jak bardzo „do końca” umiłował nas Chrystus

Ten dialog z miłosiernym Bogiem człowiek prowadzi nie w pojedynkę, ale w łączności z całym Kościołem. Miał on prowadzić nas do odrodzenia życia religijnego nie tylko całego Kościoła, ale także poszczególnych grup wiernych. Najbardziej rozpoznawalne były Papieskie inicjatywy związane z religijną mobilizacją młodzieży. Rzeczywiście, trudno nie zdumiewać się sukcesem, jakim okazało się organizowanie Światowych Dni Młodych. Nie były to zwykłe spotkania młodych z Papieżem, ale były to zawsze okazje do przybliżenia młodym Chrystusa, który odsłania przed nimi oblicze miłosiernej miłości Ojca.

 

Lekcja 8. ŚWIĘTOŚĆ

Trzeba też wspomnieć o tym, bez czego jego nauczanie nie miałoby tak wielkiej mocy i nie poruszałoby tak dogłębnie ludzkich serc. Za wszystkimi bowiem słowami i czynami Papieża stała jego osobista świętość. Ojciec święty „uczył, jak żyć – i żył, jak nauczał”. Nie tylko mówił o modlitwie, ale naprawdę się modlił. Nie tylko nawoływał, aby kochać każdego człowieka, ale sam wszystkich kochał – i było to widać po każdym jego słowie i geście. Nie powtarzał mechanicznie słów Chrystusa o przebaczeniu, ale przebaczył temu, który targnął się na jego życie.

Vaclav Havel – doświadczywszy promieniowania papieskiej świętości – tak o niej powiedział: „Widziałem się z Nim po raz pierwszy w kwietniu 1990 roku, gdy przyjechał tutaj z pielgrzymką. Nagle uświadomiłem sobie, że spowiadam się przed nim, choć nie mam zwyczaju chodzić do spowiedzi, bo nie jestem praktykującym katolikiem, ale odczułem taką potrzebę, ponieważ z osoby apieża emanuje ogromne pragnienie zrozumienia drugiego człowieka”.

 

Ojciec Święty tak wiele uczynił dla świata, w którym żyjemy. Dni żałoby pokazały, że świat to docenił. W intencji chorego Papieża modlili się nie tylko katolicy, ale też protestanci, prawosławni, żydzi, muzułmanie, ludzie dobrej woli. Także niewierzący okazywali swoją z nim solidarność i życzliwość. Chyba nikt nie ma dziś wątpliwości, że św. Jan Paweł II był wielkim darem Boga dla Polski, Europy, Świata i Kościoła. Jego brak pozwala nam to dzisiaj jeszcze głębiej odkryć jego promieniowanie. Ewangelijne ziarno wrzucone przez niego na glebę ludzkich serc potrzebuje jeszcze dużo czasu, aby znaleźć należne mu miejsce w ludzkich sercach; aby wydać dojrzalszy plon.

Na koniec zachęcam każdego i każdą z was, abyśmy nie traktowali niczego jako osiągnięte raz na zawsze, tak jakby, np. wiara i geniusz świętego Papieża Jana Pawła II wystarczyły, ażeby iść dalej pewnie i uchronić się od przyszłych niebezpieczeństw. Każde kolejne pokolenie jest wezwane do przyswojenia sobie – w sposób autentyczny i oryginalny – tradycji i wartości, jakie zostały mu ofiarowane przez tego Papieża, aby otrzymany od niego dar zaowocował na nowo w nowych czasach i w nowych okolicznościach. Poprzez codzienne pójście za Chrystusem każdy z nas musi sobie przyswoić skarby prawdy i łaski, jakie zostały nam przekazywane przez dziedzictwo przeszłości.

Tak, potrzeba, abyśmy – od prób dowartościowania się jego wielkością – przeszli w Duchu Świętym na szlaki jakie nam przetarł św. Papież, abyśmy przede wszystkim „nigdy nie wzgardzili Miłością Chrystusa, która jest największa, która wyraziła się przez Krzyż, a bez której życie ludzkie nie ma ani korzenia, ani sensu”. Amen.

Abp Stanisław Gądecki

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Wiara. Jan Paweł II dla średnio zaawansowanych

Mocna wiara, z której rodzi się nadzieja, uwalnia człowieka od lęku i daje mu siłę duchową do przetrwania wszystkich burz życiowych.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Apostołowie wsiedli do łodzi, aby wyprzedzić Chrystusa na drugi brzeg. I oto, wiosłując w obranym kierunku, ujrzeli Jego samego kroczącego po jeziorze. Chrystus szedł po wodzie, tak jakby to była ubita ziemia. Apostołowie przerazili się mniemając, że to zjawa. Na okrzyk trwogi Jezus przemówił do nich: «Odwagi! Ja jestem, nie lękajcie się!» (por. Mt 14, 27). I wtedy odezwał się Piotr: «Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie!» A On rzekł: «Przyjdź!» (Mt 14, 28-29). I Piotr wyszedł z łodzi i zaczął kroczyć po wodzie. Dochodził już do Chrystusa, gdy — wobec silnego uderzenia wiatru — uląkł się. Kiedy zaczął tonąć, krzyknął: «Panie, ratuj mnie!» (Mt 14, 30). Wówczas Jezus wyciągnął rękę, uchwycił go, ocalił przed utonięciem i rzekł: «Czemu zwątpiłeś, małej wiary?» (Mt 14, 31).

To ewangeliczne wydarzenie jest pełne głębokiej treści. Dotyczy najważniejszego problemu życia ludzkiego — wiary w Jezusa Chrystusa. Piotr z pewnością miał wiarę, którą wyznał później tak wspaniale pod Cezareą Filipową, ale w tym momencie nie była ona jeszcze ugruntowana. Gdy zawiał silny wiatr, Piotr zaczął tonąć, ponieważ zwątpił. To nie wicher zanurzył Piotra w głębinach jeziora, lecz niedostatek wiary. Jego wierze zabrakło istotnego elementu — całkowitego oparcia się na Chrystusie, całkowitego zaufania Chrystusowi w chwili wielkiej próby, zabrakło całkowitego pokładania w Nim nadziei. Wiara i nadzieja razem z miłością stanowią fundament życia chrześcijańskiego, którego kamieniem węgielnym jest Jezus Chrystus.

Wiara w Chrystusa i nadzieja, której On jest mistrzem i nauczycielem, pozwalają człowiekowi odnieść zwycięstwo nad samym sobą, nad tym wszystkim, co w nim jest słabe i grzeszne, a zarazem ta wiara i nadzieja prowadzą do zwycięstwa nad złem i skutkami grzechu w świecie nas otaczającym. Chrystus wyzwolił Piotra z lęku, który owładnął jego duszą na wzburzonym morzu. Chrystus i nam pozwala przetrwać najtrudniejsze chwile w życiu, jeżeli z wiarą i nadzieją zwracamy się do Niego o pomoc. «Odwagi! Ja jestem, nie bójcie się!» (Mt 14, 27). Mocna wiara, z której rodzi się nadzieja, cnota tak bardzo dziś potrzebna, uwalnia człowieka od lęku i daje mu siłę duchową do przetrwania wszystkich burz życiowych. Nie lękajcie się Chrystusa! Zaufajcie Mu do końca! On jedyny «ma słowa życia wiecznego» (por. J 6, 68). Chrystus nie zawodzi!


Homilia podczas spotkania z młodzieżą na placu Adama Mickiewicza, 1997

 

ZADANIE

Powiedz na głos słowo “wierzę”. W co wierzysz? Komu wierzysz? Jaka jest Twoja wiara w Chrystusa?

Podziel się swoim świadectwem i udostępnij poniższą grafikę na swoim Facebooku lub Instagramie. Możesz ją też przesłać do znajomych innymi kanałami.

 

 

ZOBACZ POZOSTAŁE CZĘŚCI CYKLU “JAN PAWEŁ II DLA ŚREDNIO ZAAWANSOWANYCH”

 

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >
Copy link
Powered by Social Snap