video-jav.net

Z Kościołem do wolności

Nie byłoby wolnej Polski bez pomocy Kościoła, Watykanu i Jana Pawła II. 25-ta rocznica pierwszych, częściowo wolnych wyborów w 1989 roku, obchodzona jest z wielkim rozmachem.

Sławomir
Dynek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Wizyta prezydenta USA Baracka Obamy, prezydentów i premierów z kilkudziesięciu innych krajów jest tego najlepszym dowodem. Jednak chyba pierwszy raz postawiono tak mocny akcent na udział Kościoła w odzyskaniu niepodległości i uroczystościach z tym związanych.

W Polsce przebywa jeden z najważniejszych dostojników Stolicy Świętej, najbliższy współpracownik Papieża Franciszka, “druga osoba Watykanu” – jak niektórzy go określają: sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej kardynał Pietro Parolin. Obecność włoskiego purpurata w Polsce można określić “wizytą na szczycie”.  To, co mówi kard. Parolin, to głos Watykanu. I mówi to w obecności najważniejszych osób w naszym kraju. “Jan Paweł II mógłby zostać nazwany patronem waszej wolności – powiedział w homilii podczas Święta Dziękczynienia do kilku tysięcy pielgrzymów zgromadzonych w warszawskim Wilanowie, przy powstającej Świątyni Opatrzności Bożej. “W tym miejscu dziękujemy także za Prymasa Tysiąclecia Kardynała Stefana Wyszyńskiego, który z wielką odwagą stawił czoła trudnym czasom reżimu komunistycznego, dając przykład wzorcowej miłości do Chrystusa i Kościoła. Bez niego nie byłoby papieża-Polaka” – dodał kardynał. Świadkiem tych słów był uczestniczący we Mszy Świętej prezydent Bronisław Komorowski, który podczas sadzenia Dębu Wolności powiedział: “Dziękuję za wszystkie wielkie zasługi dla wolności Polski, które poniósł Kościół przez tak trudny okres, za udział w organizowaniu polskiej wolności, który w dalszym ciągu jest niesłychanie ważny, aktualny i za który trzeba być wdzięcznym”. Prezydent podkreślił także rolę dwóch wielkich Polaków w odzyskaniu niepodległości – Prymasa Tysiąclecia, kardynała Wyszyńskiego i Jana Pawła II.

Cała wizyta kardynała Parolina naznaczona jest symbolami walki Kościoła o niepodległość Polski i odzyskaniem wolności. Jednym z jej elementów była modlitwa przy grobie kapelana Solidarności, zamordowanego przez SB, ks. Jerzego Popiełuszki. Kolejnym punktem była uroczysta sesja w 25. rocznicę powrotu, zerwanych przez komunistów, stosunków dyplomatycznych między Polską a Watykanem. Abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, wyraził nadzieję, że relacje między Polską a Watykanem nadal będą służyły m.in. wolności i godności człowieka. Była premier oraz była ambasador Polski przy Watykanie Hanna Suchocka dodała, że “zawarcie Konkordatu wpisywało się w nurt ówczesnej polityki zagranicznej, której elementem było zawieranie umów z poszczególnymi państwami, a nie via Moskwa, jak dotychczas“. A wszystko to było możliwe dzięki politycznemu przełomowi w Polsce i całej Europie środkowowschodniej – uzupełnił kardynał Pietro Parolin.

Sławomir Dynek

Zobacz inne artykuły tego autora >
Sławomir
Dynek
zobacz artykuly tego autora >

Deklaracja wiary. Dwa razy nie rozumiem

W gorącym temacie podpisywania przez lekarzy "Deklaracji Wiary" dr Wandy Półtawskiej (oraz składania petycji przeciwko tym, którzy ową "Deklarację wiary" przeczytali), mam do powiedzenia jedno: dwa razy nie rozumiem.

Szymon Hołownia
Szymon
Hołownia
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Po pierwsze nie rozumiem sensu owej “Deklaracji Wiary”. Która (stwierdzam po przeczytaniu) nie jest w zasadzie deklaracją wiary, a światopoglądu, moralności, który z wiary wynika. W polskim prawie jest już jednak przecież “klauzula sumienia”, która pozwala lekarzowi nie wykonywać świadczeń na które się moralnie nie zgadza i jest na takie ewentualności przygotowana procedura. Jej częścią jest wskazanie pacjentowi miejsca, gdzie owo świadczenie uzyska.

To naprawdę dramatyczna sytuacja, gdy lekarz który odmawia zgodnej z polskim prawem aborcji musi wskazać innego lekarza, który oporów przed zabiciem dziecka nie ma (albo wyłączyć się z postępowania i np. prosić szefa, żeby przejął sprawę i takiego wskazał). Ale takie jest niestety prawo, obowiązujące w naszym kraju, zamieszkałym przez wierzących i niewierzących. W którym – warto sobie uświadomić – z moich i twoich pieniędzy z podatków dokonuje się owych kilkuset legalnych aborcji rocznie. Klauzula sumienia pozwala lekarzowi wyłączyć się z odpowiedzialności za dokonanie zabójstwa. Dobrze, że może to zrobić. Jak wierzę – zrobił wszystko, żeby odwieść pacjentkę od tego zamiaru. Od tej pory może tylko gorąco modlić się za tego, kto w tej sytuacji ponosi pełną odpowiedzialność: za pacjentkę, za jej bliskich, za kolejnego lekarza.

Deklaracja wiary. Dwa razy nie rozumiem

Lekarz – katolik już teraz z pewnością nie robi in vitro, aborcji (eutanazja jest w Polsce nielegalna). Po co więc ta pompatyczna, słowna tautologia, skoro najgłębszą (a przede wszystkim konkretną) deklaracją wiary jest zastosowanie przez lekarza – katolika “klauzuli sumienia”, wiedząc że narazi się na kłopoty: docinki, obelgi, a może nawet szykany?

Poza wszystkim nie mogę też oprzeć się wrażeniu, że najlepszą deklaracją wiary jest po prostu pełne poświęcenia i oddania pacjentom wykonywanie swojej pracy. Że znacznie większe działanie ewangelizacyjne miałoby promowanie ludzkich zachowań lekarzy wobec pacjentów. Niechby zamiast “Deklaracji Wiary” podpisywali najpierw “Deklarację Miłości” (może być też “Dekaracja Służby”). Być może są lekarze, którzy czują codzienny napór pacjentów chcących dokonać aborcji, in vitro, względnie zmienić płeć, w moim codziennym doświadczeniu problemem jest raczej to, że oni (niezależnie od wyznania), z nielicznymi wyjątkami, traktują mnie jak chodzące punkty do kontraktów w NFZ-ecie. Lekarz – katolik, dostrzegający moje człowieczeństwo, co wyrazi się nie w tym, że nie zaleci mi prezerwatyw, ale w tym że z troską dopyta o mój stan po dyżurze, nie będzie w biegu między jednym etatem a drugim, ale poświęci mi pół godziny w przychodni! To moje prywatne marzenie.

Moje drugie “nie rozumiem” kieruję zaś pod adresem tych, co teraz z takim lamentem i zawodzeniem poniżają lekarzy, którzy ową “Deklarację” podpisali. Gdy lekarze z klinik in vitro strojąc się w szaty chłodnych specjalistów wygłaszają karcącym tonem swoje ideologiczne manifesty – wszystko jest w porządku i wszyscy zachwyceni są słusznością ich poglądów. Halo, halo, pozwalamy jednym, głos winni mieć i drudzy. Lekarz to nie maszyna do udzielania świadczeń, to człowiek ze swoim systemem wartości i wolę żeby go miał i umiał uzasadnić (a ja wtedy wybiorę, czy mi pasuje czy nie), niż na siłę udawał ideologiczną bezpłciowość. Założę się też, że gdyby obecni antydeklaracyjni apostołowie wylądowali w Indiach i poszli do regularnego doktora, który przy okazji byłby wyznawcą ajurvedy, byliby zachwyceni, że takie nowe, uduchowione, holistyczne podejście do człowieka, którego próżno szukać w Europie. Śmieszy mnie też ich nieświadomość, wszak już teraz leczą się u ludzi, którzy składali przysięgę Hipokratesa, której tezy “Deklaracja Wiary” w części powtarza.

Deklaracja wiary. Dwa razy nie rozumiem

Przezabawni są ci wszyscy moi znajomi, którzy na Facebooku organizują teraz akcje wypisywania się od lekarzy, którzy – jak podejrzewają – mogliby im teraz leczyć grypę “po katolicku”, a oni chcą po świecku. Bo niby w jakich przypadkach wejdą w realny, zagrażający ich zdrowiu konflikt z katolickim sumieniem lekarza, czego się boją? In vitro nie robi się pacjentom nieprzytomnym, antykoncepcji nie przepisuje się osobom bez kontaktu na ostrym dyżurze, podobnie ze zmianą płci. Nie mówimy o sytuacjach, w których karetka wiezie cię do szpitala, a tam lekarz bez twojego udziału robi ci coś niezgodnego z twoim światopoglądem. Wyrostka naprawdę nie usuwa się po katolicku lub po świecku, podobnie nie składa kości i nie leczy raka. Jedyną kwestią o której naprawdę można by tu dyskutować jest eutanazja. Ale mam wrażenie, że nie o nią się przy okazji tego całego zamieszania spieramy.

Słowem: w mojej prywatnej ocenie “Deklaracja Wiary” to kolejny przejaw “ewangelizacji konfrontacyjnej”, podejścia które zakłada, że toczy się wojna, więc trzeba zwierać szeregi, zbroić się, zbijać w grupę, szyć i wywieszać flagi. To ewangelizacja, w której chodzi nie o ewangelizowanego, a o ewangelizatora. O to, by poczuł się raźniej, by nie był sam, by się policzył z innymi, by sam jasno określił swoje stanowisko. Nie wyobrażam sobie, żeby ową “Deklaracją” udało się uratować choć jedno ludzkie życie, albo choć jedną duszę nawrócić. To nasza wewnątrzna, katolicka przygoda, dająca przy okazji na tacy wrogom religii gratisowe pół tony amunicji, żeby znów mogli sobie w nas postrzelać.

Spór, który owa “Deklaracja” wywołała raz jeszcze dobitnie pokazał z jak dziecinnym odreagowaniem, z jak banalnym intelektualnie i poznawczo antyklerykalizmem i “antyeklezjalizmem” mamy dziś w Polsce do czynienia. Po raz kolejny, ci którzy deklarują, że dadzą się pokroić za to by Polacy mogli dokonywać wolnych wyborów pokazują, że zrobią to wyłącznie w sytuacji gdy chodzi o wybory zgodne z ich własnymi.

Każdy oświecony humanista skoro jest gotów umrzeć za prawo pacjenta do zrobienia in vitro, powinien być gotów iść na szafot również za lekarza, któremu sumienie zabrania owego in vitro robić.

Jeśli nie jest – nie jest żadnym oświeconym humanistą, a po prostu ideologiem tylko z drugiej strony, względnie osobą też wierzącą, tylko w co innego niż ja.

Więc zamiast odreagowywać sobie na Kościele jakieś osobiste czy społeczne traumy, powinien zwyczajnie szanować katolickich lekarzy korzystających z “klauzuli sumienia”. Którzy owszem, nie zrobią mu in vitro, ale też np. nie podadzą bez jego zgody śmiertelnej dawki morfiny, gdy umożliwi to polskie prawo, a zażyczy sobie tego zjeżdżająca już na pogrzeb rodzina (znam taki przypadek z Belgii). Nie obetnie ręki w sytuacji gdy w Polsce zacznie może za sto lat obowiązywać szariat, a przede wszystkim da mu poczucie, że widzi w nim coś więcej niż zbiór komórek, widzi godność i piękno człowieczeństwa. Będąc częstym klientem polskiej służby zdrowia zakładam, że nie tylko ja gorąco za tym ostatnim tęsknię.


Polecamy również inne artykuły dotyczące deklaracji wiary:


Nie rozumiem czego Pan nie rozumie – dr Helena Pyz


Deklaracja wiary – podpisałamdr Daria Mikuła-Wesołowska


Deklaracja wiary a… Kopernikks. Krzysztof Wieczorek


Treść deklaracji wiary i listu otwartego prof. Wandy Półtawskiej


Szymon Hołownia

Szymon Hołownia

Zobacz inne artykuły tego autora >
Szymon Hołownia
Szymon
Hołownia
zobacz artykuly tego autora >