Zakon Maltański wybrał nowego namiestnika

70-cio letni fra’ Marco Luzzago został wybrany zdecydowaną większością głosów na Namiestnika Wielkiego Mistrza Suwerennego Zakonu Maltańskiego. Pełna Rada Państwa, organ wyborczy, zebrała się 7 i 8 listopada w Willi Magistralnej w Rzymie, jednej z dwóch instytucjonalnych siedzib Zakonu Maltańskiego.

Polub nas na Facebooku!

Wszystkie etapy wyborów zostały przeprowadzone w pełnej zgodności z działaniami anty-Covid 19.

W Pełnej Radzie Państwa wzięło udział 44 osoby spośród 56 uprawnionych do głosowania. Przybyli oni do Rzymu z Argentyny, Peru, Stanów Zjednoczonych, Libanu, Francji, Szwecji, Austrii, Niemiec, Niderlandów, Hiszpanii, Polski, Węgier, Czech, Szwajcarii, Malty i Włoch.

 

 

Nowo wybrany zwierzchnik Suwerennego Zakonu Maltańskiego złoży przysięgę przed członkami Rady Suwerennej i specjalnym delegatem papieża, kardynałem-nominatem Silvano Marią Tomasim.

Fra’ Marco Luzzago zastąpi Fra’ Giacomo Dalla Torre del Tempio di Sanguinetto, księcia i 80. wielkiego mistrza, który zmarł 29 kwietnia 2020 roku.

Papież Franciszek został poinformowany o wyborze listownie. Następnie poinformowano cały Zakon Wielkich Przeorów, sub-Przeoratów i Związków Narodowych Zakonu Maltańskiego na całym świecie, a także 110 państw, z którymi Suwerenny Zakon Maltański utrzymuje stosunki dyplomatyczne.

 

 

Namiestnik Wielkiego Mistrza – który pozostanie na stanowisku przez rok – zwracając się do członków Pełnej Rady Państwa powiedział: Duch Święty łaskawie zwrócił na mnie swoje spojrzenie. Dziękuję każdemu z was za zaufanie do mnie i za okazanie przez waszą dzisiejszą obecność tutaj wielkiej miłości i wielkiego poświęcenia dla naszego Zakonu. Ze swej strony mogę jedynie zapewnić was o moim maksymalnym zaangażowaniu w stawianie czoła wyzwaniom, które nas czekają w najbliższych miesiącach. Przede wszystkim, reforma Karty Konstytucyjnej i Kodeksu była kontynuowana z takim zapałem przez naszego zmarłego Fra’ Giacomo, którego w tym momencie wspominam z wielkim wzruszeniem.

 

Lekarz z wykształcenia

Fra’ Marco urodził się w 1950 roku w Brescii.  Ukończył liceum naukowe w Instytucie Franciszkanów w Brescii, a następnie przez kilka lat studiował medycynę na uniwersytetach w Padwie i Parmie. Następnie został poproszony o zarządzanie rodzinnym majątkiem. Doprowadziło to do podjęcia działalności gospodarczej w sektorze konsumenckim i wielkopowierzchniowej dystrybucji detalicznej, w którą to dziedzinę był zaangażowany przez wiele lat.

Fra’ Marco wstąpił do Suwerennego Zakonu Maltańskiego w 1975 r. w Wielkim Przeoracie Lombardii i Wenecji, a w 2003 r. złożył uroczyste śluby zakonne. Zaczął brać udział w międzynarodowych pielgrzymkach Zakonu Maltańskiego do Lourdes oraz w pielgrzymkach krajowych do Asyżu i Loreto. Od 2010 roku poświęcił swoje życie całkowicie Zakonowi Maltańskiemu, przenosząc się na północ, aby zadbać o jedno z jego dzieł.

Od 2011 roku jest Komandorem Sprawiedliwości w Wielkim Przeoracie Rzymskim, gdzie pełni funkcję Delegata Prowincji Północnych i kierownika biblioteki. Od 2017 r. jest radcą Związku Włoskiego Zakonu Maltańskiego. Fra’ Marco Luzzago jest spokrewniony z papieżem Pawłem VI.

 

Namiestnik Wielkiego Mistrza

Zgodnie z Konstytucją Zakonu Maltańskiego, Namiestnik Wielkiego Mistrza pozostaje na stanowisku przez rok z takimi samymi uprawnieniami jak Wielki Mistrz. Namiestnik Wielkiego Mistrza musi ponownie zebrać Pełną Radę Państwa przed końcem swojego mandatu.

Namiestnik Wielkiego Mistrza musi w pełni poświęcić się rozwojowi dzieł Zakonu i być przykładem dla wszystkich członków w zakresie praktyk religijnych. Ma on najwyższy autorytet. Wraz z Radą Suwerenną wydaje przepisy prawne nieprzewidziane w Karcie Konstytucyjnej, ogłasza akty prawne rządu i ratyfikuje umowy międzynarodowe.

Namiestnik Wielkiego Mistrza rezyduje w siedzibie Zakonu Maltańskiego, Pałacu Magistralnym w Rzymie.

SPRAWDŹ: Nowy delegat Watykanu przy Zakonie Maltańskim. Zastąpił kard. Becciu

 

ag/KAI/Stacja7

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

ZE ŚWIATA

USA: Katolicy podzieleni w wyborach prezydenckich. Prawie połowa za Bidenem

Sześćdziesiąt lat po wyborze Johna F. Kennedy'ego, pierwszego katolickiego prezydenta Stanów Zjednoczonych, Joe Biden jest politykiem, który deklaruje się jako katolik. Jak się zauważa w tamtym czasie Kościół katolicki w większości był za JFK, tym razem wierni byli i są podzieleni. Według powyborczych sondaży 51 proc. katolickich głosów przypadło Donaldowi Trumpowi, a 49 procent Bidenowi.

Polub nas na Facebooku!

W noc swojego triumfu Joe Biden nawiązywał do Biblii. Stańmy się narodem, którym wiemy, że być możemy. Narodem zjednoczonym, wzmocnionym, uleczonym. Zjednoczonymi Stanami Ameryki! Bóg kocha was wszystkich, niech Bóg błogosławi Amerykę i chroni naszych żołnierzy! – mówił przed Chase Center w Wilmington demokrata, który został przez media ogłoszony w sobotę zwycięzcą wyborów prezydenckich. W swoim wystąpieniu 77-latek wielokrotnie powracał do tematu pojednania i życiowej mądrości.

Jego dziadek prosił go, aby pozostał wierny swojej wierze. Z kolei babcia mówiła mu, aby szerzył wiarę. Tak czy inaczej te przesłania i postawa pokrywają się z obrazem praktykującego katolika, który dzień wyborów, 3 listopada, rozpoczął od uczestnictwa we Mszy św. Zawsze nosi przy sobie różaniec, co zupełnie nie pasuje do karykatury, jaką zrobili z niego jego przeciwnicy.

 

Stanowisko Bidena wobec aborcji

Konserwatywni katolicy nie kryli swego oburzenia wobec stanowiska Bidena w sprawie aborcji, którą osobiście odrzuca, ale nie chce, aby była ona karana przez prawo. Skrajna mniejszość posunęła się nawet do zakwestionowania katolickich przekonań mającego irlandzkie korzenie kandydata.

Kościół katolicki w Stanach Zjednoczonych jest tak samo podzielony, jak polityka kraju – powiedział dyrektor Centrum Religii i Kultury na jezuickim Uniwersytecie Fordham, David Gibson. Biskupom radzi się, aby nie kwestionowali miłości Bidena do jego Kościoła. Zachowuje się przecież jak zdecydowana większość praktykujących katolików w tym kraju – zaznaczył.

Zwrócił uwagę, że rzeczywiście, istnieje rosnąca przepaść między nauczaniem Kościoła a przekonaniami katolików w USA w kontrowersyjnych kwestiach społecznych, takich jak aborcja, czy “małżeństwa” osób tej samej płci. Biden znajduje się po stronie większości swoich sióstr i braci w wierze – podkreślił.

Demokracja wymaga od nas wszystkich, byśmy postępowali jako ludzie prawi i samodyscyplinujący się. Wymaga, byśmy szanowali swobodę wyrażania opinii i byśmy traktowali się wzajemnie z miłością i uprzejmością, nawet jeśli możemy się głęboko nie zgadzać w naszych debatach na temat prawa i ładu publicznego – napisali w gratulacjach amerykańscy biskupi uznając, że Joseph R. Biden, Jr., otrzymał wystarczająco dużo głosów, aby zostać wybranym na 46. prezydenta Stanów Zjednoczonych. Przypomnieli, że Biden dołącza do zmarłego prezydenta Johna F. Kennedy’ego jako drugi prezydent Stanów Zjednoczonych, który wyznaje wiarę katolicką.

 

Gratulacje dla Kamali Harris

Hierarchowie pogratulowali również senator Kamali D. Harris z Kalifornii, która jako pierwsza kobieta została wybrana na wiceprezydenta. 56-letnia pani senator z Kalifornii jest także pierwszą czarnoskórą osobą na tym urzędzie. Jest żoną Żyda, córką badaczki nowotworów i profesora ekonomii z Jamajki pochodzącą z rodziny wieloetnicznej i wieloreligijnej. Dla wielu pani prokurator okręgowa jest ucieleśnieniem “amerykańskiego snu”. Ona także jest ostro zaatakowana przez katolickich konserwatystów za swoje poglądy.

Wybór Bidena stwarza możliwość nowego początku – uważa emerytowany profesor nauk politycznych Stephen Schneck z Katolickiego Uniwersytetu Ameryki w Waszyngtonie, który był zaangażowany w kampanię wyborczą na rzecz demokratów. Jego zdaniem podział, jaki Donald Trump wniósł do społeczeństwa, znajduje odzwierciedlenie w Kościele. Według powyborczych sondaży 51 proc. katolickich głosów przypadło Trumpowi, a 49 procent Bidenowi.

 

„Biden wiarygodnym partnerem”

Schneck wyraził przekonanie, że poza aborcją nie będzie zbyt wielu punktów konfliktu między biskupami Kościoła a Bidenem. Staje się wiarygodnym partnerem dla biskupów w kwestiach sprawiedliwości społecznej, ochrony stworzenia i pokoju. To wszystko są również priorytety papieża Franciszka – powiedział.

Krytyka Bidena ze strony prawicowych, konserwatywnych kręgów amerykańskich katolików nadal pozostaje w mocy. Raymond Arroyo z katolickiej sieci medialnej CNA/EWTN stwierdził, że Amerykanie „mogą nigdy nie dowiedzieć się o zakresie oszustw wyborczych w tych wyborach”. Z kolei „CatholicVote”, grupa opwiadająca się za Trumpem zajmuje podobne stanowisko, tworząc „chmurę braku legitymizacji” nad Bidenem.

Są to z pewnością głosy bardzo skrajne, ale sceptycyzm wobec Bidena w podzielonym elektoracie katolickim pozostaje. Nie ma takiego dekretu ani encykliki, które zmieniłyby te poglądy – zaznaczył szef Faith in Public Life Action, John Gehring. Ale teraz głos płynący z Białego Domu z pewnością się zmieni – dodał.

Dyrektor i redaktor naczelny związanej z episkopatem agencji Catholic News Service, Greg Erlandson podkreśla, że Kościół katolicki w Stanach Zjednoczonych jest podzielony dokładnie tak samo jak całe społeczeństwo. Wygląda na to, że będziemy mieli podzielony Kongres, nieufny elektorat, urażonych przegranych i sfrustrowanych zwycięzców – zauważa. W tym kontekście zwraca uwagę, że cały naród będzie musiał współpracować, a Kościół może być w tym naprawdę pomocny, ponieważ to, co łączy katolików, to fakt, że ich jedność opiera się na czymś poza nimi samymi – a mianowicie na osobie Jezusa Chrystusa.

Klękamy w tych samych ławkach. Dzielimy się tą samą Eucharystią. Modlimy się tymi samymi modlitwami. Nasza jedność opiera się na czymś, na Kimś, o wiele większym niż jesteśmy. A lekcje, których uczy Kościół – pokora, modlitwa, spotkanie, służba – są lekcjami, które przyczyniają się do naszej jedności. W tej chwili nie możemy naprawić wszystkiego, co jest rozbite w tym kraju. Ale my, katolicy, możemy wskazać drogę naprzód. Zaczyna się ona od pokory, od przyznania, że nie jesteśmy nieomylni. Że nie jesteśmy małymi bożkami. Że możemy nie wiedzieć wszystkiego. To uznanie naszej własnej upadłej natury. To prowadzi nas do modlitwy. I uczymy się trudnej lekcji modlitwy za innych, za tych, których nie lubimy, za przywódców, z którymi się nie zgadzamy, za członków rodziny, którzy ich wspierają. Prawdziwa modlitwa za nich jest trudna. Wiem. Dla mnie jest to trudne – wyznaje amerykański publicysta katolicki.

Erlandson zachęca do wyjścia na spotkanie z drugim człowiekiem, niezależnie od istniejących uprzedzeń ideologicznych. Musimy rozmawiać jak bliźni. Musimy znaleźć istniejące wspólne wartości, nawet jeśli są wyrażone w bardzo różny sposób – wskazuje. Podkreśla też konieczność służby i to na najniższym poziomie, począwszy od wspólnot, parafii. Zauważa, że w obliczu pandemii kornawirusa ujawnia się wiele potrzeb, jest wiele osób cierpiących, bezdomnych, głodnych, chorych. Nawiązując do obchodzonego w USA w czwarty czwartek listopada Święta Dziękczynienia katolicki publicysta zachęca do dostrzeżenia tego, co łączy katolicką wspólnotę wierzących.

SPRAWDŹ: W Korei Płd. powstała Katolicka Akademia Sztuk Pięknych

 

ag/KAI/Stacja7

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Copy link
Powered by Social Snap