Papież nie jest ani liberałem, ani konserwatystą. Za to jest…

...radykalny. Jego program chyba najlepiej można określić tym, co wywodzi się od łacińskiego określenia słowa "radices" - „korzenie”. Podkreślił to w swojej nowej książce „Papież Franciszek – rewolucja czułości i miłości” niemiecki kardynał Walter Kasper.

"Franciszek przypomina o potrzebie refleksji nad dobrą Nowiną Ewangelii, nawiązując tym samym do początków chrześcijaństwa. Jedynie w oparciu o Ewangelię wiara może odzyskać swoją świeżość, możemy obudzić na nowo radość życia, radość bycia stworzeniem i Kościołem”, stwierdza wieloletni przewodniczący Papieskiej Rady Jedności Chrześcijan przywołując jako przykład średniowiecznych doktorów Kościoła, m.in. św. Tomasza z Akwinu (ok. 1225-1274), ale także twórcę reformacji Marcina Lutra (1483-1546) .

Nie jest to jednak „krok do tylu” papieża Franciszka – uważa kard. Kasper. Jego zdaniem papieżowi chodzi o to, aby Kościół nadawał nową stabilność we współczesnym świecie, a jego nauczanie było interpretacją światła Ewangelii. „Kiedy dom popada w ruinę, na nic się zda upiększanie go od wewnątrz, bo przede wszystkim trzeba umocnić fundamenty” – podkreślił niemiecki purpurat.

Według kard. Kaspera wynikająca z ducha Ewangelii “rewolucja miłosierdzia” o której mówi Franciszek, stanowi podwójne wyzwanie: „dla konserwatystów, którzy nie chcą już być zaskakiwani przez Boga i unikają reform, ale także i dla postępowych, którzy oczekują tylko konkretnych rozwiązań – tu i teraz”.

"Nie ma nic gorszego niż sfrustrowani inkwizytorzy i rygoryści, ubolewający nad czystym Kościołem przeszłości, jakiego nigdy nie było”, lub “gorliwi utopiści zarozumiale uważający się za postępowych, których ideałem jest Kościół, który bezlitośnie rozlicza się z przeszłością” – stwierdza kard. Kasper.

Podkreśla, że „walczącym stronom w Kościele” papież pragnie przekazać zupełnie inne przesłanie. „Proponuje pokorną drogę ludzi wierzących, których wiara przesuwa kontynenty i przenosi góry” – napisał niemiecki kardynał.  


ts (KAI) / Hamburg

“Ukraina przeżywa obecnie ogromną katastrofę humanitarną”

Na Ukrainie dokonuje się obecnie ogromna katastrofa humanitarna, największa od czasów II wojny światowej w dziejach naszego narodu. Taki pogląd wyraził arcybiskup większy kijowsko-halicki Swiatosław Szewczuk w rozmowie z prefektem Kongregacji Kościołów Wschodnich kard. Leonardo Sandrim w Watykanie.

Zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego (UKGK) przebywa w Rzymie wraz z pozostałymi biskupami z Ukrainy w ramach wizyty ad limina. W czasie spotkania w Kongregacji arcybiskup i inni biskupi greckokatoliccy z tego kraju przedstawili prefektowi i innym pracownikom tego urzędu najważniejsze i najświeższe wydarzenia i sprawy związane z sytuacją w ich ojczyźnie. Rozmawiali też o posłudze swego Kościoła w warunkach toczącej się tam wojny.

W przemówieniu do kardynała-prefekta abp Szewczuk zaznaczył, że „na Ukrainie nie ma wojny domowej”, dodając, że idea takiej wojny „jest częścią propagandy rosyjskiej, która stara się przekonać Zachód, że na wschodzie Ukrainy separatyści walczą z państwem ukraińskim”. Zwierzchnik UKGK wskazał też na wielki problem gigantycznej katastrofy humanitarnej w tym kraju, „największej od czasów II wojny światowej w dziejach naszego narodu”.

Abp Szewczuk wręczył także gospodarzowi spotkania owoce wieloletniej pracy Synodu Biskupów tego Kościoła – zatwierdzone „ad experimentum” (tymczasowo) na 3 lata – kanony prawa partykularnego UKGK. „Jest to również świadectwo jedności naszego Kościoła nie tylko na terenie Ukrainy, ale także na całym świecie” – dodał hierarcha greckokatolicki.


kg (KAI/RISU) / Watykan


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas