Aż 6 mln wirtualnych pielgrzymów nawiedziło w 2020 roku sanktuarium w Padwie

Sanktuarium św. Antoniego w Padwie ma za sobą trudny rok. Podczas gdy zazwyczaj przybywa do niego ponad ćwierć miliona pielgrzymów, z powodu pandemii pojawiło się zaledwie 339 pielgrzymek, w których wzięło udział niespełna 14 tys. osób. Jak jednak podaje agencja ACI, niesamowita liczba wiernych nawiedziła sanktuarium wirtualnie. Za pośrednictwem Facebooka z padewskim sanktuarium połączyło się w 2020 roku 6,3 mln wiernych, z czego 1,2 mln jednego tylko dnia 13 czerwca, w liturgiczne wspomnienie św. Antoniego.

Polub nas na Facebooku!

To bardzo pokrzepiające, że ludzie nie przestali się modlić – zauważa rektor sanktuarium o. Oliviero Svanera. Podkreśla on, że choć kontakt z pielgrzymami był w ubiegłym roku przede wszystkim wirtualny, to jednak ich nabożeństwo do św. Antoniego jest rzeczywiste.

O. Svanera przyznaje, że kustoszom sanktuarium zależało, by dotrzeć do wiernych nowymi drogami. Szczególnie do chorych. Najbardziej wymownym tego wyrazem była lotnicza peregrynacja relikwii św. Antoniego nad Padwą i tymi regionami północnych Włoch, które najdotkliwiej zostały dotknięte pandemią koronawirusa. Była to wspólna inicjatywa padewskiego sanktuarium i włoskiego lotnictwa wojskowego.

 

os, KAI/Stacja7

 

Reklama
Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



Reklama
Reklama

ZE ŚWIATA

Papież odwiedził w Rzymie poetkę, która ocalała z Holocaustu

W sobotę po południu Ojciec Święty odwiedził Edith Bruck, Żydówkę ocalałą z zagłady, w jej domu w Rzymie. Było to niezapowiedziane spotkanie.

Polub nas na Facebooku!

O spotkaniu papieża i p. Bruck poinformowało Biuro Prasowe Watykanu. W ciągu godzinnej rozmowy pani Bruck mówiła o jasnych chwilach, których nie brakowało w doświadczeniu piekła obozów koncentracyjnych. Opowiadała też o lękach i nadziejach związanych z obecnymi czasami. Podkreśliła także, jak ważna jest pamięć i jak istotna jest rola osób starszych w jej pielęgnowaniu i przekazywaniu młodszym pokoleniom.

Jak powiedziała Radiu Watykańskiemu Edith Bruck, spotkanie było dla niej niewyobrażalne.

 

Nie wyobrażałam sobie czegoś takiego. Kiedy zobaczyłam go w drzwiach, zaczęłam płakać. On mnie wtedy przytulił. Oboje byliśmy wewnątrz pełni wzruszenia. Nie dało się powstrzymać emocji. Powiedział do mnie: «jesteśmy braćmi». Przygotowałam piękny fotel z poduszkami, na którym Papież zasiadł i zjadł ciasto z serem ricotta. A potem dałam mu moje poezje, które bardzo mu się spodobały. Wszyscy byliśmy oszołomieni. Naprawdę niewyobrażalne spotkanie.

Został z nami prawie dwie godziny. To było niesamowite uczucie widzieć go w domu. Byłam bardzo poruszona. Rozmawialiśmy o mojej historii. Papież był bardzo zasmucony z powodu tych niewinnych, którzy zostali unicestwieni. Ale te doświadczenia nauczyły mnie, że zawsze jest nadzieja, zawsze pojawia się jakieś maleńkie światełko, nawet w wielkiej ciemności.

Bez nadziei nie możemy żyć. W obozach koncentracyjnych wystarczyło, że Niemiec spojrzał na ciebie ludzkim okiem. Wystarczył tylko drobny gest. Wystarczyło tylko ludzkie spojrzenie. Zdarzało się, że dali mi rękawicę z dziurą, w szafce zostawili trochę dżemu. To było życie w środku. To jest nadzieja.

 

Niespodziewana wizyta Ojca Świętego była dla Edith Bruck pozytywnym szokiem. Papież przypomniał w rozmowie z nią kilka fragmentów jej książek: „Chleb utracony” oraz „Statek Teseo”. Cytował niektóre z fragmentów. W domu podczas spotkania przebywało jeszcze kilka osób, które pisarka drżącym głosem przedstawiła Franciszkowi.

Po wyjściu z domu p. Bruck na Papieża oczekiwał tłum przechodniów.

 

 

Edith Bruck urodziła się jako Edith Steinschreiber we wsi Tiszabercel niedaleko granicy z Ukrainą 3 maja 1931 roku. W 1944 r. wraz z rodzicami, dwoma braćmi i siostrą trafiła do Auschwitz, gdzie zginęła jej matka. Następnie rodzina trafiła do Dachau, gdzie zginął jej ojciec, potem do Christianstadt i wreszcie do Bergen-Belsen, gdzie w 1945 r. pozostałe dzieci zostały wyzwolone przez aliantów. W obozach koncentracyjnych zginął także jeden z braci. Wróciła na Węgry, a następnie wyjechała do Czechosłowacji, gdzie wraz z rodziną mieszkała jeszcze jedna siostra.

W wieku 16 lat wyszła za mąż za Milana Grüna i przeniosła się do Izraela; w następnym roku para rozwiodła się. Następnie poślubiła Dany’ego Rotha, ale także to małżeństwo również zakończyło się rozwodem. Następnie wyszła za mąż za znajomego o nazwisku Bruck, aby odroczyć obowiązkową służbę wojskową; rozwiodła się z nim w wieku 20 lat, ale zachowała jego nazwisko. W 1954 roku Bruck przeniósł się do Rzymu. We Włoszech wyszła za mąż za włoskiego pisarza i reżysera Nelo Risi. W 1959 roku wydała autobiografię Chi ti ama così.

W 1971 roku napisała swoją pierwszą sztukę Sulla Porta. Bruck była założycielką teatru Teatro della Maddalena w Rzymie. Od lat 70. do 90. pracowała dla RAI jako reżyserka i scenarzystka.

Przełożyła na język włoski utwory węgierskich poetów Jòzsefa Attili i Miklósa Radnótiego. Jej własna twórczość została przetłumaczona na inne języki, m.in. węgierski, duński, holenderski, angielski i niemiecki.

CZYTAJ TAKŻE: Papież i pracownicy Kurii Rzymskiej rozpoczynają osobiste rekolekcje wielkopostne

 

os, KAI/Stacja7

 

Reklama
Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



Reklama
Reklama

Copy link
Powered by Social Snap