video-jav.net

Chrzest heretyka dla katolika

Czy Katolicy są jak poganie? Czy nasz chrzest jest nieważny?

Dawid Gospodarek
Dawid
Gospodarek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

W połowie maja jezuicka Akademia Ignatianum zorganizowała bardzo ciekawą międzynarodową konferencję o relacjach Wschodu i Zachodu na przestrzeni wieków – „Ex oriente lux”. Wśród prelegentów wysłuchać można było biskupów, wybitnych przedstawicieli świata nauki, polityki i sztuki. Szkoda, że nie postarano się o szerszą promocję wydarzenia i żal byłoby, gdyby szybko stłumiły się echa naprawdę ciekawych dyskusji. Pozostało chyba tylko czekać na publikację wystąpień.

Najbardziej zaciekawił mnie wykład dr. Pawła Wróblewskiego, reprezentującego prawosławie. W swoim wystąpieniu wykazywał on wprost, iż katolicki chrzest jest nieważny. Zaniepokoiło mnie trochę, że tak kontrowersyjne tezy nie spotkały się z poważniejszą próbą polemiki ze strony chociażby zasiadającego na audytorium duchowieństwa (w tym abpa Cyrila Vasila SJ, sekretarza Kongregacji ds. Kościołów Wschodnich, rektora Papieskiego Instytutu Wschodniego i konsulatora Papieskiej Rady ds. Jedności Chrześcijan). Zapewne ze względu na dziwnie rozumianą „ekumeniczną grzeczność”.

Dlaczego chrzest katolików jest nieważny?

Przyjrzyjmy się tezom prelegenta oraz zastanówmy, jakie konsekwencje z nich wynikają.

Odwołując się do nauczania św. Pawła o jedności chrztu i wiary (Ef 4, 5) dr Wróblewski twierdzi, że skoro katolicy razem z papieżem od wiary się oderwali, popadając w herezję i schizmę, ich sakramenty są nieważne. W Credo wyznajemy jeden chrzest w jednym Chrystusowym Kościele – jeśli jakaś wspólnota od Kościoła się odłączyła, jej sakramenty są nieważne. A dla prelegenta Kościół Chrystusowy stanowi oczywiście prawosławie, szczególnie to greckie.

Chrzest heretyka dla katolika

Oprócz schizmy i herezji, za nieważnością chrztu (u rzymskich katolików) świadczy zły rytuał. Prawdziwy chrzest, jak nazwa (βάπτισμα) i wczesnochrześcijańska praktyka wskazuje, powinien odbywać się wyłącznie przez trzykrotne całkowite zanurzenie w wodzie. W literaturze wczesnochrześcijańskiej na określenie chrztu użyte jest synonimicznie czasem pojęcie κατάδυσης – zanurzenie, nurkowanie. Z trzykrotnym zanurzeniem związana jest głęboka biblijna symbolika. Za racją tego stanowiska przemawiają pisma wschodnich i zachodnich Ojców Kościoła oraz soborowe kanony. Tak więc chrzest przez polanie wodą jest nieważny.

Szukając analogii mogącej pomóc katolikom zrozumieć to stanowisko można powiedzieć, że trzykrotne zanurzenie w wodzie stanowi tu właściwą materię chrztu, podobnie jak odpowiedni chleb i wino stanowią materię Eucharystii. Konsekracja placka ryżowego i soku z jabłek będzie siłą rzeczy nieważna, podobnie jak chrzest nie spełniający wspomnianego wymogu.

Czy skoro niektóre Kościoły prawosławne chrzest katolików uważają za nieważny, stanowimy dla nich partnera w dialogu ekumenicznym, a może już międzyreligijnym? Jakie są podstawy i perspektywy tego dialogu?

Chrzest heretyka dla katolika

W Kościele katolickim uznającym prymat biskupa Rzymu, od słynnego sporu papieża Stefana z Cyprianem, chrzest udzielony we wspólnotach heretyckich, o ile zachowana jest stosowna forma i materia (nomenklatura późniejsza) a udzielony jest z intencją czynienia tego, co Kościół przez chrzest rozumie, traktowany jest jako ważny. Potwierdził to sobór Trydencki. Powszechną praktyką przy konwersji ze wspólnot powstałych wokół heretyckich ruchów XVI wieku czy nawet wobec osób nawracających się z prawosławia, był chrzest sub conditione. Takiej formy chrztu, a nie chrztu powtórnego (jak twierdził dr Paweł Wróblewski), doświadczył np. 9 X 1845 r. Jan Henryk Newman i jego nawróceni na katolicyzm towarzysze. Możliwe jednak, że zdarzały się przypadki ponownego chrztu – dużo zależało tu po prostu od poglądów i wiedzy proboszczów.

Chrzest heretyka dla katolika

Heretycy bez łaski

Delikatną kwestią jest sprawa łaski związanej z chrztem – klasycznie za św. Augustynem naucza się, iż chrzest ma moc odpuszczenia grzechów dopiero, gdy odłączeni wrócą do wiary Kościoła. Zwraca na to uwagę to papież Urban II: „Wyznajemy, iż Sakramenta schizmatyków i heretyków według tradycji świętych Ojców: Pelagiusza, Grzegorza, Cypriana, Augustyna, Hieronima mają wprawdzie formę Sakramentów (są ważne), ale ponieważ są poza Kościołem, nie mają skutku (nie udzielają łaski) chyba, żeby schizmatycy i heretycy lub ci, którzy od nich przyjęli Sakramenta wrócili, przez włożenie rąk, do jedności katolickiej” (ep. 273).

 

Odkurzyć apologetykę!

Na opisany na początku poważny zarzut nieważności katolickiego chrztu nie potrafiłoby odpowiedzieć wielu magistrów teologii. Z patrologii może niektórzy kojarzyliby kwestię sporu ze św. Cyprianem, ale na argumenty odpowiedzieć byłoby ciężko (co sprawdziłem, dyskutując ze znajomymi księżmi i świeckimi teologami). To ewidentnie pokazuje, że zamiana klasycznej apologetyki na teologię fundamentalną, oprócz ciekawych akcentów w teologicznym postrzeganiu rzeczywistości, przyniosła również szkody w formacji.

Rzetelna odpowiedź na referat dr Wróblewskiego musi poczekać na publikację materiałów pokonferencyjnych, póki co jednak zobaczmy, że chociażby kwestia zanurzenia nie jest oczywista.

Argument z etymologii słowa „βάπτισμα” jest ciekawy, jednak w Biblii nie oznacza ono wyłącznie zanurzenia. Słowniki podają różne znaczenia, oraz odsyłają do stosownych fragmentów w Piśmie (obmycie: Mk 7,4; Łk 1,38). Możliwe również, że i niektóre chrzty opisane w Biblii dokonały się przez polanie, w każdym razie chrzest przez zanurzenie wydaje się nierealny, np. dokonany w więzieniu (Dz 16, 33) lub na tłumie nawróconych (Dz 2, 41; 4, 4; 5, 14). Ciężko wreszcie było odmówić chrztu chorym i umierającym, a ich stan nie zawsze przecież pozwala na pełne zanurzenie w wodzie… Skoro tu polanie może stanowić ważną materię, nielogiczne (poza względami mistagogicznymi, duszpasterskimi) wydawałoby się późniejsze ewentualne (po wyzdrowieniu czy opuszczeniu więzienia) uzupełnianie rytu o zanurzenie.

Praktyka chrztu przez polanie potwierdzona jest w pismach autorów wczesnochrześcijańskich i Ojców Kościoła (np. Didache, Tertulian, Cyprian, Augustyn).

Chrzest heretyka dla katolika

Ekumeniczne perspektywy

Prawosławne Kościoły zaangażowane w ekumenizm, mimo wspomnianych wyżej racji i ciągłej wschodniej tradycji, uznają katolicki chrzest oraz podpisały ze Stolicą Apostolską stosowne deklaracje (np. dość kontrowersyjne porozumienie z Balamand). Cieszyć jednak powinna ekumeniczna uczciwość tych wschodnich wspólnot, które otwarcie mówią np. o nieważności z ich punktu widzenia zniesienia przez Atenagorasa I z Kościoła katolickiego ekskomuniki, czy właśnie o nieważności katolickiego chrztu. Co prawda nie dyskutuje się zbyt miło z chrześcijanami mającymi nas za równych poganom, ale właśnie taka uczciwość może mobilizować do rzetelnego i merytorycznego dialogu teologicznego, którego zapał, jak się zdaje, po okresie krótkiej intensywności mocno wygasł.

Spojrzenie na siebie oczami prawosławnych pozwala też na ciekawą ocenę posoborowych radykalnych zmian w Kościele katolickim, szczególnie w liturgii. Okazuje się, że „ekumeniczność”, mająca być intencją, często była tylko deklarowana lub wynikała z ignorancji.

Dawid Gospodarek

Dawid Gospodarek

Zobacz inne artykuły tego autora >
Dawid Gospodarek
Dawid
Gospodarek
zobacz artykuly tego autora >

Kard. Dziwisz: Serce Jezusa jest dla nas wyzwaniem

Kard. Stanisław Dziwisz dokonał uroczystego poświęcenia Kaplicy Najświętszego Serca Jezusowego w Sanktuarium św. Jana Pawła II

Polub nas na Facebooku!

Fundatorem kaplicy jest Zgromadzenie Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego. „Kontemplujemy Serce Chrystusa, które jest sercem świata. To Serce jest dla nas wyzwaniem, aby upodabniać nasze serca do Serca Zbawiciela” – mówił podczas dzisiejszych uroczystości metropolita krakowski.

Kardynał Stanisław Dziwisz wskazał, że obraz serca przebitego włócznią rzymskiego żołnierza, jaki wyłania się z Ewangelii na uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa, to najbardziej wymowny znak, do jakiego stopnia Bóg utożsamił się z trudnym losem człowieka. „Żołnierze, oprawcy, nie odebrali życia Jezusowi. To On sam je złożył w ofierze, dając najwyższy dowód miłości i posłuszeństwa wobec Ojca. Jego śmierć była zwycięstwem życia i miłości!” – mówił.

Hierarcha podkreślił, że serce człowieka to jego centrum, rdzeń jego osobowości, tego, co w nim najbardziej intymne. „Moglibyśmy krótko powiedzieć, że człowiek jest tym, czym jest jego serce, jaki kształt ma jego serce. W miłości bowiem zawarta jest ostateczna odpowiedź na podstawowe pytanie o cel i sens naszej egzystencji na ziemi” – stwierdził.

Kontynuując metropolita krakowski powiedział, że zranione Serce Boga – Człowieka to otwarta księga miłości Boga do człowieka. „Tej miłości nie podważył i nie podważa ani nasz grzech, ani nasza niewierność, ani nasza obojętność” – ocenił.

Odwołując się do faktu poświęcenia kaplicy kardynał zaznaczył, że tej kaplicy nie mogło zabraknąć w sanktuarium papieża Polaka. „Nosił przy sobie, aż do śmierci, własnoręcznie napisany akt poświęcenia się Sercu Jezusowemu, zakończony słowami: „Wszystko dla Ciebie, Najświętsze Serce Jezusa”. Serce Jana Pawła II biło w rytmie Serca Bożego” – przypomniał.

Purpurat podziękował sercankom za ofiarną i kompetentną służbę św. Janowi Pawłowi II i Kościołowi krakowskiemu oraz posługę pełnioną na całym świecie. Wyraził szczególną wdzięczność za ufundowaną kaplicę, którą nazwał symbolem duchowości założycieli zgromadzenia – św. Józefa Sebastiana Pelczara oraz Matki Klary Szczęsnej.


luk / Kraków