video-jav.net

Wniosek o pozostawienie krzyża na Błoniach

O pozostawienie krzyża stojącego na Błoniach po nabożeństwie z papieżem Franciszkiem dla uczczenia miejsca, w którym modliło się trzech papieży, wnoszą w liście otwartym do władz Krakowa inicjatorzy. Proszą też o poparcie kard. Stanisława Dziwisza

Polub nas na Facebooku!

Jak czytamy w liście otwartym, który w niedzielę otrzymała PAP, “Błonia krakowskie to miejsce szczególne”. “W ciągu 37 lat modlili się tu kolejni papieże. Najpierw, poczynając od 1979 roku, kilka razy modliliśmy się tu ze św. Janem Pawłem II. Potem, w 2006 roku, młodzi modlili się z Benedyktem XVI. A obecnie, w tym samym miejscu, odprawiona została Droga Krzyżowa z udziałem ojca świętego Franciszka. Jest więc to miejsce omodlone przez trzech papieży. Nie ma wiele takich miejsc na świecie. Trzeba to podkreślić! Trzeba o tym stale pamiętać!” – napisali w przekazanym PAP liście otwartym inicjatorzy.

 

Jak podkreślają, ich oczekiwanie podzielają uczestnicy ŚDM i mieszkańcy Krakowa, z którymi rozmawiali.

 

“Krzyż jest znakiem, który był zawsze obecny podczas modlitwy sprawowanej w tym szczególny miejscu. Jest więc to znak, który powinien świadczyć wobec współczesnych i przyszłych pokoleń o szczególnym znaczeniu tego miejsca” – wskazują.

 

Dlatego “w czasie, gdy jeszcze na Błoniach stoi krzyż wzniesiony w związku z wizytą Ojca Świętego Franciszka”, zwracają się do kard. Stanisława Dziwisza o poparcie ich obywatelskiego wystąpienia wobec władz Krakowa.

 

Do prezydenta Krakowa i Rady Miasta Krakowa kierują natomiast “wniosek o podjęcie stosownych decyzji administracyjnych, które umożliwią pozostawienie na Błoniach krakowskich krzyża zbudowanego w związku ze Światowymi Dniami Młodzieży”.

 

“Niech pozostanie on na swoim miejscu. Wystarczy tylko opracować i zrealizować projekt zagospodarowania najbliższego otoczenia, aby zaistniał tu znak odpowiednio upamiętniający ten czas łaski przeżywany z trzema papieżami przez mieszkańców Krakowa i młodych z całego świata” – napisali w liście otwartym.

 

“Piszemy ten list z nadzieją, że umieszczony na Błoniach krakowskich Krzyż Chrystusowy już tam pozostanie i będzie przypominał nam oraz następnym pokoleniom o szczególnym wyróżnieniu Krakowa i tego miejsca w naszym mieście” – napisali autorzy wniosku w przekazanym PAP komunikacie.

 

Pod wnioskiem “w imieniu licznej grupy inicjatorów” podpisali publicyści, wydawcy, naukowcy i lekarze, a także artysta fotografik Adam Bujak, szef Polskiego Stowarzyszenia Nauczycieli i Wychowawców prof. Janusz Kawecki (publikuje w “Naszym Dzienniku”, występuje też w TV Trwam i Radiu Maryja).

 

PAP nie udało się w niedzielę skontaktować z adresatami pisma.


(PAP)

hp/ wkt/

 

ŚWIATOWE DNI MŁODZIEŻY

Zawsze chcieć więcej, zostawić po sobie ślad [relacja]

W sobotę Brzegi zamieniły się w światowe centrum chrześcijaństwa. Modlitewne czuwanie z papieżem odbyło się pod znakiem miłosierdzia, świadectwa i autentycznej wspólnoty ponad miliona wiernych. Gdy zaszło słońce, młodzi wyciągnęli świece. Ten obraz zapamiętam do końca życia

Marcin Makowski
Marcin
Makowski
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Przedostatni dzień ŚDM i wizyty papieża Franciszka w Polsce. Niespełna tydzień, a symboli, ważnych słów i obrazów tyle, że można nimi wypełnić miesiące. Campus Misericordiae w Brzegach – nocne czuwanie i oczekiwanie na poranną mszę. To już ostatnie, kulminacyjne momenty festiwalu wiary, którego wraz z całym światem byliśmy świadkami. Wcześniej jednak Kraków opustoszał, niekończące się rzesze wiernych wyruszyły z samego rana przy palącym słońcu na pola pod miastem. W tym aspekcie Światowe Dni Młodzieży faktycznie przybrały wymiar pielgrzymki. Ludzie po drodze podawali wodę, machali, wspierali. Być możne dla Polski było to wydarzenie pokoleniowe. Takiej energii wiary nasz kraj nie widział od czasu wizyt Jana Pawła II, i z pewnością długo nie zobaczy. Totalną porażkę poniosła retoryka defetyzmu i strachu. Miesiące przed obchodami słyszałem, ile rzeczy może się nie udać. Jak wielką klęską logistyczną okażą się Brzegi – tymczasem to, co mogliśmy zobaczyć, przeszło najśmielsze oczekiwania. Setki tysięcy świec zapalonych o zmierzchu, kontemplacja, wyciszenie. Surowe piękno katolicyzmu.

 

4M8A5636

fot. Marcin Jończyk / Stacja7.pl

 

Poruszające to były chwile i co najważniejsze, w Kampusie Miłosierdzia mówiono do młodych językiem i znakami naszych czasów. Pokazywano wyzwania, i zagrożenia, z którymi autentycznie się zmagają. Uzależnienie od przyjemności, technologii, wyobcowanie, popadanie w grzech. Temu wszystkiemu towarzyszyły świadectwa ludzi, którzy odnaleźli swoją drogę do Boga, i mieli odwagę, żeby się nią podzielić. I nie było w nich fałszu – młodzież by go szybko wyczuła. Tak samo, jak intuicyjnie łapie kontakt z Franciszkiem. Dzieje się tak ponieważ papież rozumie, gdzie leży źródło wiecznej młodości chrześcijaństwa, nie obawiając się podać recepty na jego zachowanie. „Przyjaciele, Jezus jest Panem ryzyka, tego wychodzenia zawsze ‚poza’. Jezus nie jest Panem komfortu, bezpieczeństwa i wygody. Aby pójść za Jezusem, trzeba mieć trochę odwagi” – mówił papież. W jego słowach przebrzmiewała formacja duchowa prawdziwego jezuity – „Ad Maiorem Dei Gloriam” – na większą chwałę bożą. Zawsze chcieć więcej. Nie zadowalać się prostymi rozwiązaniami. „Zostawić po sobie na świecie trwały ślad”. Czy nie o to właśnie chodzi? Nie za tym rwie się serce człowieka, gdy na poważnie zada sobie pytanie, jaki jest sens życia?

 

swiece

© Mazur/episkopat.pl

 

Gdy papież wracał już z Brzegów na noc do Krakowa, wybrałem się z rodzicami na spacer po mieście. Było ciche, wyludnione, bez kolorowych plecaków i pelerynek pielgrzymów. Bez flag, tańców i śpiewów. Na rynku turyści – tacy, których można spotkać na co dzień. Rozmontowywano sceny. Można powiedzieć, że robiło się „normalnie”, ale po tym, co stało się codziennością ŚDM, normą była dla mnie ta spontaniczna radość, której już tam nie ma. To naturalne, że tak wygląda życie. Nie można cały czas żyć w uniesieniu, ale właśnie w podobnych kontrastach łatwo sobie uświadomić, jak wielki dar otrzymaliśmy. Jako miasto, ludzie, wierni. Pod koniec wczorajszego dnia, trafiliśmy jeszcze pod okno papieski. Pojawiła się plotka, że Franciszek jednak zmieni program i odwiedzi wierny. Półtorej godziny czekaliśmy, ale niestety się nie pojawił. Trudno mieć do kogokolwiek żal – po tak intensywnym dniu papież zasługuje na odpoczynek. To było jednak piękne, że setki osób, chociaż wiedziały, że najprawdopodobniej nic się nie wydarzy, tak bardzo chciały zobaczyć Piotra naszych czasów. Autentycznie czekały na spotkanie z nim. Marzy mi się, żeby już po wyjeździe papieża, ten głód nie przeminął. Żebyśmy pozostali z niedosytem. Mieli odwagę wychodzić „poza” w codzienności, już bez zgiełku tych fantastycznych dni.

Marcin Makowski

Marcin Makowski

Dziennikarz tygodnika "Do Rzeczy", publicysta Wirtualnej Polski, współpracownik "Dziennika Gazety Prawnej" - wcześniej wydawca w portalu Deon. Pisał do Onetu, Forward, "Rzeczpospolitej", "Tygodnika Powszechnego" i Stacji7. Prowadzi program "Nocna Zmiana" w Radiu Kraków. Laureat nagrody Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich im. Adolfa Bocheńskiego (2016) oraz Stefana Myczkowskiego (2017) nominowany do nagrody im. Kazimierza Dziewanowskiego (2016) oraz Stefana Żeromskiego (2017).

Zobacz inne artykuły tego autora >
Marcin Makowski
Marcin
Makowski
zobacz artykuly tego autora >