Mateusz Banaszkiewicz: Wszystko co robimy, musimy opierać na najważniejszych wartościach

O poszukiwaniu pomysłu na siebie, o wartości i znaczeniu rodziny w życiu każdego człowieka, opowiada Mateusz Banaszkiewicz, artysta kabaretowy, członek Kabaretu Młodych Panów, ambasador projektu “Znajdź pomysł na siebie”, pasjonat książek i biegania.

Polub nas na Facebooku!

Mateusz Banaszkiewicz: Wszystko co robimy, musimy opierać na najważniejszych wartościach
O poszukiwaniu pomysłu na siebie, o wartości i znaczeniu rodziny w życiu każdego człowieka, opowiada Mateusz Banaszkiewicz, artysta kabaretowy, członek Kabaretu Młodych Panów, ambasador projektu “Znajdź pomysł na siebie”, pasjonat książek i biegania.

Jak znaleźć pomysł na siebie?

Pomysł na samego siebie to przede wszystkim życie w zgodzie ze sobą i z otoczeniem. Życie w harmonii i miłości do każdego człowieka. Wszystko wychodzi i udaje się, kiedy odpowiednio wartościujemy życie.

W jaki sposób realizujesz tę harmonię w swoim życiu?

Przede wszystkim jestem mężem i ojcem. To na płaszczyźnie rodzinnej realizuję swoje powołanie. Poza tym wykonuję zawód aktora i na co dzień występuję w Kabarecie Młodych Panów, gdzie również realizuję się zawodowo. 

Czy miałeś kiedykolwiek marzenie, które kiedyś wydawało Ci się nierealne, a spełniło się w Twoim życiu?

Miałem takie marzenie, które wydawało się nierealne. Chciałem występować na scenie przed widownią. Chciałem tworzyć i współtworzyć świat, który pozwala ludziom odpocząć od często trudnej codzienności, a jednocześnie daje możliwość znalezienia się i doświadczenia różnych rejonów własnej osobowości. Chciałem, aby praca, którą będę kiedyś wykonywał sprawiała mi szczerą frajdę, satysfakcję i zapewni mi i mojej rodzinie utrzymanie. To wielkie szczęście móc robić w życiu to, co się naprawdę lubi.

 

 

Co lub kto motywuje Cię, byś codziennie realizował swoje pasje i dążył do wyznaczonego celu?

Ludzie, którzy przychodzą na spektakle i tym samym dają wyraz temu, iż to co robię ma sens. Rodzina, która wspiera mnie każdego dnia i na każdym kroku sprawia, że czuję się potrzebny, mam obowiązki, ale i możliwość realizowania swoich pasji.

Co zrobić, by młodzi ludzie uwierzyli w swoje możliwości i zainwestowali w rozwój i pogłębianie swoich pasji i talentów?

Przede wszystkim muszą zobaczyć, że wszystko jest możliwe. Każdy dzień daje każdemu z nas nowe możliwości. Pasja w połączeniu z intensywnym samorozwojem, pracą i rozsądnym rozłożeniem akcentów na to, co dla nas ważne, daje świetne efekty. Nie wolno się zniechęcać i poddawać, a przede wszystkim trzeba odnaleźć w sobie odkrywcę, pobudzić swoją wyobraźnię i spojrzeć za horyzont.

Jak uchronić młodych ludzi od niebezpieczeństw, które oferuje świat pod przykrywką szczęścia i spełnienia?

Jeżeli będziemy opierać wszystko to, co robimy i do czego dążymy na najważniejszych wartościach w życiu człowieka, takich jak: miłość, przyjaźń, rodzina, wierność i zaufanie, to w połączeniu z nauką i wiedzą nie wpadniemy w pułapkę zastawioną na nas przez świat, który oferuje nam wszystko już i natychmiast. Będziemy mogli odróżnić, co jest prawdziwym szczęściem i spełnieniem od tego, co tylko je udaje.

znajdzpomyslnasiebie.org

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Szymon Reich z „Top Model”: Dążę do świętości

Szymon Reich wziął udział w 7. sezonie programu "Top Model". Już wtedy otwarcie mówił o swojej wierze. Dziś opowiada jak połączyć wiarę z show-biznesem, kim jest dla niego Bóg i co urzeka go we wspólnocie Taizé. Zdradza również, o czym będzie jego najnowsza piosenka i w jaki sposób zaangażuje się w Europejskie Spotkanie Młodych Taizé we Wrocławiu.

Maria Górczyńska
Maria
Górczyńska
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Szymon Reich z „Top Model”: Dążę do świętości
Szymon Reich wziął udział w 7. sezonie programu "Top Model". Już wtedy otwarcie mówił o swojej wierze. Dziś opowiada jak połączyć wiarę z show-biznesem, kim jest dla niego Bóg i co urzeka go we wspólnocie Taizé. Zdradza również, o czym będzie jego najnowsza piosenka i w jaki sposób zaangażuje się w Europejskie Spotkanie Młodych Taizé we Wrocławiu.

Maria Górczyńska: Dlaczego postanowiłeś odwiedzić francuską wioskę Taizé?

Szymon Reich: Do francuskiego Taizé pojechałem pierwszy raz rok po Światowych Dniach Młodzieży w Polsce, które mocno wpłynęły na moją wiarę. Gdy przeprowadziłem się do Warszawy na studia, zacząłem chodzić na spotkania grupy „Most”. Okazało się, że duszpasterzem był ksiądz, któremu bliska jest duchowość Taizé. Często organizował wyjazdy do wioski i zdecydowałem, że tam pojadę. Zawsze lubiłem poznawać Boga przez ludzi, ich dobre nastawienie, rozmowy, wspólną pracę. Od razu dobrze poczułem się w tym miejscu.

 

Co Cię urzeka w duchowości Wspólnoty Taizé?

To wspólnota ekumeniczna, a ekumenizm równa się otwartość i szukaniu dialogu, to jak budowanie mostów. Zawsze mówię, że w Taizé miłość wisi w powietrzu. Myślę, że to właśnie za sprawą życzliwej atmosfery i akceptacji przyjeżdża tam tyle ludzi. Wiele osób, gdy jedzie do wioski pierwszy raz, zastanawia się, jak to będzie, bo nikogo nie zna, słabo mówi po angielsku… Jednak szybko okazuje się, że wątpliwości, które dotyczą nawiązywania relacji w życiu codziennym, stają się tam nieaktualne, bo w Taizé co druga osoba ma „banana” na twarzy i często gdy jest ci smutno, to ktoś sam do ciebie podejdzie i zapyta, co się stało.  

Dużą rolę odgrywają też filary wspólnoty, którymi są miłosierdzie i prostota. Tam nikt się nie wywyższa, bracia też siedzą w kościele na ziemi. Widać to też w bardzo prostej modlitwie. Kanony zazwyczaj składają się z maksimum trzech zdań, m.in. dlatego by łączyć ludzi, żeby wszyscy, niezależnie od narodowości i kultur, mogli je śpiewać. Ludzie różnią się między sobą, mają często inne poglądy, ale jeśli skupię się na tym, co wspólne, to inne kwestie stają się drugorzędne.

 

Jak postrzegasz osoby niewierzące oraz mające inne spojrzenie na świat?

Myślę, że najważniejszą kwestią jest założenie na samym początku, że nie jestem od nikogo lepszy. Ja miałem inne doświadczenia, które sprawiły, że prowadzę określony styl życia i pewne wartości są dla mnie ważne, a to też nie oznacza, że wiem wszystko i nie popełniam błędów. Przede wszystkim w kontaktach z innymi staram się słuchać, zadaję pytania, aby poznać ich świat. Znam ludzi z bardzo wielu środowisk, dorastałem na osiedlu, na którym miało miejsce wiele trudnych sytuacji. Myślę, że jeśli ktoś kieruje się antywartościami, nienawiścią, to znaczy, że ma pewne braki w swoim życiu, pewnie jest mu ciężko. Nie mam prawa, żeby oceniać innych, muszę też zauważyć belkę we własnym oku. Staram się dawać dobre świadectwo. Chcę sprawiać, żeby dobro stawało się „medialne”, atrakcyjne. Zależy mi, aby pokazywać dobre i inspirujące przykłady.

 

 

Szerszemu gronu odbiorców dałeś poznać się w programie „Top Model”. Otwarcie mówiłeś tam o wierze. Nie bałeś się, że spotka Cię krytyka?

W „Top Model” już w pierwszym odcinku powiedziałem, że jestem ministrantem i lektorem, nie miałem z tym problemu, ale później ogarnął mnie strach, jak inni to odbiorą. Jednak okazało się, że miałem bardzo mało hejtu związanego z wiarą. Wydaje mi się, że ludzie obawiają się mówić o Bogu, bo boją się, że zostaną wyśmiani. Skąd bierze się to, że wierzący mają często „czarny PR”? Myślę, że wiele razy sami mamy wpływ na takie opinie, bo nie stawiamy sobie trudnych pytań, nie szukamy odpowiedzi. Jezus mówi, że Ewangelii można wierzyć w ciemno, ale jest różnica, czy wierzymy Ewangelii, czy też wszystkiemu, co mówią inni, w tym duchowni, bo oni też się mylą. Wydaje mi się, że chrześcijanin, który zadaje sobie trudne pytania, jest osobą kompetentną do rozmów o wierze, wartościach. Mówienie komuś: „Hej, hej, jestem wierzący, jest super”, bez wytłumaczenia dlaczego, niewiele wnosi do życia drugiego człowieka. Uważam, że autentyczność i szczerość zawsze wygrywają. Jeśli nie jesteśmy zaznajomieni z naszą wiarą, to jak możemy przyprowadzić innych do Jezusa? Jeżeli mam silną relację z Bogiem, rozeznaję ją na podstawie wiary i rozumu, to ludzie to zauważają i stwierdzają: „Jesteś wierzący, a taki normalny”.

Myślę, że ważne jest też, żeby dopasować odpowiedni język z osobami niewierzącymi, bo one nie znają naszych „sloganów”. Komuś wierzącemu śmiało mogę powiedzieć: „Błogosławię Ci”, ale nie wszyscy będą rozumieli, o co mi chodzi. Ale gdy powiem: „Życzę Ci jak najlepiej”, to już jest inaczej. Próbujmy ugruntować wiedzę i znaleźć odpowiedni język do poziomu zaawansowania w wierze drugiej osoby. To procentuje.

 

Wiele osób zastanawia się, czy modeling oraz świat show-biznesu da się pogodzić z wiarą.

Modeling jest dla mnie pracą i jasne, że da się ją pogodzić z wyznawanymi wartościami. Nie „skreślam” nikogo ze względu na zawód, jaki wykonuje, jakiej jest narodowości czy orientacji. Mówi się, że show biznes jest zepsuty, ale to przekonanie ma dwie strony medalu, bo grzech jest wszędzie.  W bardzo wielu miejscach czekają na nas pokusy, ale jeśli będę podejmować dobre decyzje, to wyjdę z tego zwycięsko. Jeżeli np. nie będziesz skupiać się na pieniądzach w nadmierny sposób, to stanie się jasne, że nie skorzystasz z nieuczciwej propozycji. A poza tym, czy mnóstwo pieniędzy da szczęście, czy naprawdę ich tak potrzebujesz? Fajnie byłoby mieć pieniądze, zapracować na nie, ale to dla mnie sprawa drugorzędna. Myślę, że ludzie dostają to, do czego dążą, a ja dążę do świętości, do tego, żeby być dobrym człowiekiem.

 

Wraz z siostrą Sophie przygotowujesz nową piosenkę. Czy kompozycja będzie utrzymana w klimacie poprzedniego utworu „Blessed” (Błogosławiony)?

Skupiam się na tym, żeby moja muzyka niosła głębsze wartości, przekazywała dobro. Nie chciałbym swoich talentów wykorzystywać tylko dla rozrywki. Nowa piosenka ma charakter gospelowy, podobny do stylu Kanye Westa w albumie „Jesus is King”. W teledysku chcę pokazać, że mimo różnic między ludźmi, więcej nas łączy niż dzieli.

 

Jakbyś miał w trzech słowach opisać Boga, to jakie byłyby to określenia?  

Przede wszystkim Miłość, ale też na pewno Ojciec i Zaopatrzyciel, bo wyposażył nas we wszystko, czego potrzebujemy.

 

Będziesz uczestniczył w zbliżającym się Europejskim Spotkaniu Młodych we Wrocławiu?

Jasne, że tak! Taizé we Wrocławiu jest dobrą okazją dla wszystkich, którzy zastanawiają się nad wyjazdem do wioski we Francji, ale jeszcze im się to nie udało. To wydarzenie pozytywnie cię zaskoczy i pokaże, jak mało potrzeba do szczęścia. Pogłębisz też relacje z Bogiem oraz innymi ludźmi.

Dodam też, że będę tam współprowadził warsztat z komunikacji w chrześcijaństwie. To będzie mega spotkanie, bo poprowadzę je z niesamowitą osobą.  Zapraszam Was bardzo serdecznie. Będzie się działo!

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Maria Górczyńska

Maria Górczyńska

Zobacz inne artykuły tego autora >
Maria Górczyńska
Maria
Górczyńska
zobacz artykuly tego autora >