video-jav.net

Miłosierna 14. Supermoc #7. Poznanie prawdy

Podejmując temat naszej kolejnej #supermocy, czyli spragnionych napoić, długo zastanawiałem się nad samym pragnieniem. Czego pragnę? Czego pragnie drugi człowiek?

Polub nas na Facebooku!

Odpowiedzią, która wręcz się narzuca jest PRAWDA. Quid est veritas? (J 18,38). Moglibyśmy całą refleksję posunąć w stronę odpowiedzi na pytanie: czym jest prawda?, bo sami wciąż powinniśmy odkrywać i zgłębiać tajemnicę prawdy. Na szczęście Boże Objawienie ułatwia nam sprawę. Ja jestem drogą i prawdą, i życiem (J 14,6) mówi Jezus o sobie samym.

 

Jezus Chrystus jest naszą Drogą, bo tylko przez wiarę w Niego możemy dojść do Ojca. W Nim odkrywamy prawdę o nas samych, że jesteśmy dziećmi Bożymi. W końcu On jest naszym życiem, bo tylko w Nim osiągniemy życie wieczne.

Sobór Watykański II stwierdza, że Chrystus jest jedynym Pośrednikiem i drogą zbawienia, On, co staje się dla nas obecny w Ciele swoim, którym jest Kościół, On to właśnie podkreślając wyraźnie konieczność wiary i chrztu (por. Mk 16,16; J 3,5) potwierdził równocześnie konieczność Kościoła, do którego ludzie dostają się przez chrzest jak przez bramę. Nie mogliby tedy być zbawieni ludzie, którzy wiedząc, że Kościół założony został przez Boga za pośrednictwem Chrystusa jako konieczny, mimo to nie chcieliby bądź przystąpić do niego, bądź też w nim wytrwać. (KK 14)

 

Chrzest jest konieczny do zbawienia dla tych, którym głoszona była Ewangelia (por. KKK 1257). Wielu ludzi jednak nie przyjmuje chrztu, nie poznaje nawet Dobrej Nowiny. Populacja światowa liczy ponad 7,3 miliarda ludzi, z czego około 2,2 miliarda stanowią chrześcijanie (1,1 miliarda katolicy). Bóg pragnie przecież żeby wszyscy byli zbawieni – czy istnieje taka szansa?

Oczywiście, że Bóg pragnie zbawienia każdego człowieka. Każda osoba jest objęta łaską odkupienia, którą wysłużył dla nas Jezus Chrystus. Nie wolno jednak zapomnieć, że nasza wiara nie zakłada predestynacji, tzn. Bóg nie zbawia nikogo na siłę i sam nikogo nie wyznaczył do osiągnięcia zbawienia czy potępienia. Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony (Mk 16,16). Człowiek ma wolną wolę, zatem on sam musi zdecydować, czy przyjmie Boży dar.

Pojawiają się trzy sytuacje na pierwszy rzut oka kłopotliwe. Pierwsza dotyczy około 5 miliardów ludzi, którzy nie rozpoznali jeszcze Chrystusa, a mianowicie czy można odmówić zbawienia ludziom uczciwym, otwartym na prawdę i postępującym zgodnie z sumieniem tylko dlatego, że nie przyjęli chrztu? Druga sytuacja dotyczy krajów, gdzie chrześcijanie są prześladowani. Pośród nich jest bardzo wielu katechumenów i osób, które jeszcze nie przyjęły chrztu, ale oddają życie za Chrystusa. I ostatnia pewnie najtrudniejsza dotyczy osób nienarodzonych i małych dzieci, które umarły nieochrzczone.

 

Kościół w swym nauczaniu rozwiązuje wszystkie wyżej wymienione komplikacje pojęciem chrztu pragnienia i chrztu krwi. Powracamy zatem do słowa pragnienie! Co się za tym kryje?

Odnieśmy się najpierw do osób, które nie otrzymały nauczania Ewangelii. Ich pragnienie poznania prawdy i uczciwe życie, zgodne z własnym sumieniem, zawiera w sobie zupełnie nieświadome pragnienie chrztu. Przypomnijmy jeszcze raz, że Chrystus umarł za wszystkich, więc każdy człowiek musi mieć do niego dostęp. Można przypuszczać, że te osoby zapragnęłyby wyraźnie chrztu, gdyby wiedziały o jego konieczności (por. KKK 1260) równie mocno jak pragną zjednoczenia z jakkolwiek rozumianym Bogiem.

W drugiej sytuacji wyróżniliśmy męczenników za wiarę w Chrystusa, którzy umierają bez chrztu z wody. Dostępuję oni jednak chrztu krwi tzn. dostępują oczyszczenia z grzechów i wewnętrznego odrodzenia, a tym samym mogą osiągnąć zbawienie. Cierpienie, które ponieśli, wyraża ich głęboką wiarę i miłość. Chrzest krwi, podobnie jak chrzest pragnienia, przynosi owoce chrztu, nie będąc sakramentem (por. KKK 1258). To najwyższa forma wyrazu pragnienia złączenia się z Chrystusem cierpiącym za życie ludzi. Jest to także realizacja par excellence pragnienia bycia z Nim, łączy bowiem w sobie zarówno postawę życia jak i męczeńską śmierć.

 

I ostatnia sytuacja dotycząca nieochrzczonych dzieci, których pragnienie chrztu musi być znów rozumiane inaczej, bo niezdolne są one do wykonania aktów wolnych. Należy zatem odnieść się do pragnienia, które żywią ich rodzice oraz cały Kościół, bowiem pragnąc ich zbawienia, pragniemy ich chrztu. (Wszyscy chrześcijanie podzielają przecież to podstawowe pragnienie dobra dla każdego człowieka.) Katechizm Kościoła Katolickiego odnosi się w tym przypadku do miłosierdzia Bożego, polecając te dzieci w modlitwie podczas przeznaczonego dla nich obrzędu pogrzebu (por. KKK 1261). Wspominane pragnienie chrztu jest wyrażone w symbolu pokropienia trumny wodą święconą.

Dlaczego to takie ważne dla nas, szczególnie w kontekście Roku Miłosierdzia i uczynków? Musimy obudzić w sobie ogromne pragnienie docierania z orędziem zbawienia do wszystkich ludzi. Mamy obowiązek głosić ludziom ową prawdę tak, aby oni wyznali wiarę w Chrystusa i przyjęli chrzest. Musimy modlić się i wspierać tych, którzy umierają za Chrystusa, aby pragnęli wytrwać w prawdzie do końca. I w końcu nie wolno nam ustawać w modlitwie za dzieci nienarodzone – powinniśmy troszczyć się o zbawienie dzieci poczętych i nienarodzonych, a także poczętych i narodzonych, ale umierających bez chrztu, prosząc o Boże miłosierdzie dla nich.

 

Trening #7

Twoje zadanie na luty:

  • ogłosić Dobrą Nowinę osobie, która jeszcze nie słyszała o Chrystusie (spokojnie masz dużo czasu, do końca miesiąca coś wymyślisz)
  • przeczytać artykuł/książkę nt. prześladowanych chrześcijan i wesprzeć ich modlitwą
  • odmówić dziesiątkę różańca w intencji dziecka nienarodzonego (a może Duchowa Adopcja?)

Mateusz Pryczkowski, kleryk IV roku WSD w Pelplinie

 

franciszek_Milosierdzie_500pcxKsiążka “Miłosierdzie to imię Boga”
już w sprzedaży!

Papież Franciszek w prostych i bezpośrednich słowach zwraca się do każdego człowieka, budując z nim osobisty, braterski dialog. Na każdej stronie książki wyczuwalne jest jego pragnienie dotarcia do osób, które szukają sensu życia, uleczenia ran. Do niespokojnych i cierpiących, do tych, którzy proszą o przyjęcie, do biednych i wykluczonych, do więźniów i prostytutek, lecz również do zdezorientowanych i dalekich od wiary.

W rozmowie z watykanistą Andreą Torniellim Franciszek wyjaśnia – poprzez wspomnienia młodości i poruszające historie ze swojego doświadczenia duszpasterskiego – powody ogłoszenia Nadzwyczajnego Roku Świętego Miłosierdzia, którego tak pragnął.

 

Suplement do Supermocy Woda i WODA ŻYWA…

Jak dobrze znasz właściwości wody? Wiesz jak zdobyć wodę żywą? Czy wystarczy jej dla każdego?

Miłosierna Czternastka
Miłosierna
Czternastka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Powierzchnię ziemi w prawie 71% pokrywa woda zgromadzona we wszechoceanie, który zawiera 97% zasobów wody na naszym globie. Dzięki kilku dodatkowym danym i paru matematycznym sztuczkom można te liczby przekształcić i dowiedzieć się, że 0,00775% wód na ziemi to dostępne ludzkości do spożycia wody słodkie. Wynika z tego, że ogólna powierzchnia lądu gdzie woda dostępna jest bezpośrednio to niecałe 4 mln km2 – to obszar porównywalny z połączonym terytorium Indii i np. Polski. Niedużo. Zwłaszcza jeśli przyjmiemy że na świecie żyje dziś już ponad 7 mld ludzi, to okaże się, że zagęszczenie ludności na takim fikcyjnym terenie byłoby porównywalne z takimi miastami jak Kraków. Trudno sobie wyobrazić, by cała ludzkość mieszkała w taki sposób.

Całe szczęście, nasza planeta została przez Pana Boga tak stworzona, że dostęp do wody mamy zagwarantowany w różnych jej częściach. To jednak sprawia, że rozsiana po widnokręgu rasa ludzka wykazuje niepohamowaną tendencję do gromadzenia się wokół źródeł tego cennego „surowca”, lub przynajmniej do pozostawania w takiej odległości, która umożliwia uzupełnienie płynów w organizmie.

 

glass-531203_1920

 

Jednym z podstawowych zadań wody jest wszakże podtrzymywanie życia. Każdy organizm na ziemi, nawet z grupy endolitów, zamieszkujących wewnątrz skał, wymaga jakiejś postaci H2O. Woda niewątpliwie jest tym elementem ekosystemu, którego nie da się niczym zastąpić – jest bezwzględnie konieczna choćby nawet dla przeprowadzenia w organizmach żywych całego szeregu przemian energetycznych, które stanowią o ich przetrwaniu lub wyginięciu.

Każdy kto zakończył edukację gimnazjalną wie, a przynajmniej wiedzieć powinien, że cząsteczka wody jest silnie spolaryzowanai w łatwy sposób łączy się z innymi cząsteczkami. Trochę tak jak magnesy łączą się z sobą. Posiada zatem wysoką przenikalność do innych układów cząsteczkowych i jest doskonałym rozpuszczalnikiem dla większości substancji znanych nam z codzienności. Wynika z tego jeszcze jedna jej wspaniała funkcja. Woda może być używana jako środek do czyszczenia, woda obmywa nas i nasze sprzęty z kurzu, błota, różnych cieczy i wielu innych zabrudzeń.

Lekarze, oraz niektóre reklamy, wciąż zachęcają nas do ciągłego picia wody. Należy zatem pomyśleć, dlaczego tak jest? Pominąwszy wszystkie powyższe zalety stosowania wody, zauważyć trzeba, że jej działanie wewnątrz organizmu polega także na leczeniu. Nie jest to może leczenie podobne do zażywania tabletek, które przyjmujemy licząc na z góry określony i zaprogramowany w jej składzie chemicznym skutek, ale niewątpliwie, woda przyczynia się do polepszenia naszego zdrowia przez zmniejszanie stężeń i usuwanie środków szkodliwych dla ciała. Zatem do boju! Szklanka w dłoń i pijemy – minimum 2 litry dziennie…

W naszych dywagacjach na temat wody nie możemy ograniczać się do perspektywy samego człowieka. Wspomnieliśmy już o skalnych żyjątkach, ale zapomnieliśmy przecież o wszystkich znanych i nieznanych mieszkańcach oceanów, mórz i rzek. Woda stanowi dla nich pierwsze i najczęściej jedyne środowisko życia. Bez dostępu do wody, ani ryby, ani delfiny, ani też humbaki nie są w stanie się obejść. Nie wspominam już o komarach, które rozmnażają się przy zbiornikach wodnych, bo to drażliwy temat…

 

water-953259_1920

 

Większość paleontologów, archeologów, paleobiologów i cała rzesza doktoryzowanych głów jest dziś zgodna co do jednej tezy. Życie na naszej planecie „wyszło z wody”. To ona jest naszym matecznikiem, niezależnie czy nazwiemy ją praoceanem czy pierwotną zupą. Istotne jest to, że nasza zależność od wody właśnie z tego się bierze, że z wody zostaliśmy wzięci i powoli, powoli, dostosowując organy wewnętrzne i kończyny „wypełzliśmy na ląd”. Woda jest, zaraz po Panu Bogu (!), naszym źródłem życia.

Zastanawiać może fakt, że rozpisujemy się już prawie 550 słów, a tu nic o Jezusie czy miłosierdziu… Cierpliwości – na wszystko jest czas pod Słońcem.

Zastanawiałem się ostatnio nad Janową Ewangelią. Moją uwagę przykuł fakt, że podobnie jak w naszym życiu, wiele scen dzieje się niejako w pobliżu lub z udziałem wody. Święty Jan chrzcił wodą na brzegu Jordanu, powołanie pierwszych uczniów dokonuje się w tym samym miejscu, w Kanie Galilejskiej Jezus przemienił wodę, Jezus wraz z uczniami udziela chrztu w ziemi Judzkiej (ponieważ było tam wiele wody), Mistrz sam rozmawia z Samarytanką przy studni, dokonuje uzdrowień w pobliżu sadzawki Betesda, rozmnożenia chleba po drugiej stronie Jeziora Tyberiadzkiego. Chrystus nie obawia się kroczyć po morzu, obiecywać wodę przebywającym w świątyni podczas święta, uzdrowić niewidomego z użyciem śliny, nakazując jednocześnie obmycie w sadzawce Siloam. Wiadomo nam, że Jezus co najmniej dwukrotnie przebywał jeszcze za Jordanem (gdzie Jan udzielał chrztu) i powodował tam wiele nawróceń. Samo nawet pojmanie Jezusa opatrzone jest dodatkiem wyszedł za potok Cedron.

 

water-290206_1920

 

Nie jest to pewnie czas ani miejsce na dokładne analizy egzegetyczne, choć temat wydaje się być bardzo intrygujący. Z uwagi jednak na liczne wystąpienia wody w kontekście Misterium Chrystusa w tej Ewangelii spróbujmy odnieść właściwości wody do naszego życia duchowego przez pryzmat janowych słów.

W rozdziale 4 Jezus prowadzi dialog przy Studni i wypowiada znamienne dla naszego toku rozumowania zdanie, które pozwala nam na ujęcie naszego Pana jako Źródła wody żywej. Swoim słowem uświadamia Samarytance, że On jest Mesjaszem, Dawcą życia, które przedstawia jako płynącą z Jego wnętrza wodę. Pomocą w zrozumieniu daru żywej wody może być fragment 7,37-39. Jezus jest Tym, który posyła Swojego Ducha, Ducha mocy, Ducha życiodajnego, Tego, który rodzi i podtrzymuje wiarę w Syna Bożego. Bez tej wody nie ma życia duchowego w człowieku. Bez niej nie można mówić o jakimkolwiek sensownym życiu – człowiek, który nie zna Chrystusa i nie żyje w pełni Jego Duchem, nie żyje prawdziwie.

Aby to życie w sobie pielęgnować, należy przede wszystkim oddać się modlitwie. Wielu już o niej mówiło, że jest ona oddechem wiary chrześcijan. Teksty święte podpowiadają, że może być ona także wejściem w przestrzeń Ducha w którym żyjemy, poruszamy się i jesteśmy. Modlitwa jest nam niezbędna jak woda i otaczać nas musi jak powietrze – musi być dla nas środowiskiem życia. Sam Chrystus pokazuje nam jak się modlić, rozdział 17 jest tego najlepszym przykładem.

Łaska Boża może przyjmować różnorakie formy – dość powiedzieć: wszystko jest łaską. Za łaskę można, i należy, uznać także osobę samego Chrystusa – dawcę wszelkiej łaski, jedynego pośrednika między Bogiem a ludźmi, który udziela swoich darów każdemu dla jego dobra. Chrystus jest łaską, a my należymy do Chrystusa. Jesteśmy chrześcijanami i, jak podkreślił niedawno papież Franciszek, niesiemy Boga każdemu stworzeniu. Zatem jak lekarze z wizytą domową, napojeni jezusowymi darami i umocnieni modlitwą, udawać się musimy do wszystkich tych, którzy nie zaznali jeszcze szczęścia spotkania z Nim, a którzy cierpią z powodu choroby duszy, by w ten sposób stać się niosącymi łaskę.

Szczególnym sposobem leczenia i pielęgnowania własnej duszy jest korzystanie z sakramentów. Chrystus pozostawił swoją wodę „do dyspozycji” Kościołowi, który aplikuje ją wierzącym w sakramentach. Woda żywa w tym rozumieniu ma również możliwość oczyszczania duszy – tak dzieje się podczas każdej właściwie odbytej spowiedzi świętej. Chrystus oczyszcza nas z grzechu, podobnie jak my to robimy gdy oczyszczamy nasze ubrania z zabrudzeń. On jednak czyni to skuteczniej, bowiem napełnia nas jednocześnie tą wodą, którą napojeni do syta, nigdy już pragnąć nie będziemy.

 

water-drop-384649_1920

 

Podtrzymywanie życia Bożego byłoby niemożliwe gdybyśmy mieli robić to sami (por. Ez rozdz. 11 i 36). Także Jezus jest tego świadomy i w rozdziale 16 Ewangelii wg św. Jana obiecuje nam odpowiednią pomoc, Parakleta, Ducha Pocieszyciela, który przypomni nam wszystko i bezbłędnie poprowadzi nas do Ojca. Naszym zadaniem jest przyjąć to pouczenie, które On nam daje i tak postępować, by Duch Święty o którym mowa, mógł swobodnie działać i podsycać życie płynące z wiary w Syna Bożego.

Powoli zaczynamy chyba odnosić wrażenie, że konsekwencji, zadań, wymagań wynikających z relacji z Chrystusem jest dość dużo i że picie ze Źródła wody żywej jest na swój sposób kosztowne… Bóg (dzięki Bogu J) jest ponad tym. Dał nam przecież swój Kościół, który ma moc we wszystkich tych sprawach nam pomagać i zbliżać do Trójcy. Wymaganie jest właściwie jedno. Aby być blisko Jezusa, nam, którzy żyjemy w rozwiniętej części świata, najlepiej jest trwać w Kościele.

Dla kogo zatem Zbawienie jest dostępne? Pomijając sztuczne (lecz owocne!) kontrowersje narosłe przez wieki teologicznych dywagacji możemy powiedzieć jedno z całą pewnością – Jezus odkupił wszystkich ludzi, łaska, którą nam wysłużył na krzyżu objęła każdego człowieka, żyjącego na każdym kontynencie i w każdym czasie. Obficiej wylała się niż jakikolwiek ocean na naszym globie i przekroczyła więcej ziem niż którekolwiek zlodowacenie. Nie ma więc obawy, że zbraknie nam kiedykolwiek żywej wody, nie zabraknie nam nigdy Chrystusa.

Suplement do treningu Jeśli pragniesz treningu, weź szklankę, nalej do niej wody, pomyśl przez chwilę nad dzisiejszym dniem, wypij wodę i ruszaj w drogę, poszukać Źródła wody życia.


Krzysztof Krzemiński

 

franciszek_Milosierdzie_500pcxPolecamy książkę “Miłosierdzie to imię Boga” – wywiad z papieżem Franciszkiem!

Papież Franciszek w prostych i bezpośrednich słowach zwraca się do każdego człowieka, budując z nim osobisty, braterski dialog. Na każdej stronie książki wyczuwalne jest jego pragnienie dotarcia do osób, które szukają sensu życia, uleczenia ran. Do niespokojnych i cierpiących, do tych, którzy proszą o przyjęcie, do biednych i wykluczonych, do więźniów i prostytutek, lecz również do zdezorientowanych i dalekich od wiary.

W rozmowie z watykanistą Andreą Torniellim Franciszek wyjaśnia – poprzez wspomnienia młodości i poruszające historie ze swojego doświadczenia duszpasterskiego – powody ogłoszenia Nadzwyczajnego Roku Świętego Miłosierdzia, którego tak pragnął.

 

Miłosierna Czternastka

Miłosierna Czternastka

Zobacz inne artykuły tego autora >
Miłosierna Czternastka
Miłosierna
Czternastka
zobacz artykuly tego autora >