Nasze projekty

Miłosierna 14. Supermoc #7. Poznanie prawdy

Podejmując temat naszej kolejnej #supermocy, czyli spragnionych napoić, długo zastanawiałem się nad samym pragnieniem. Czego pragnę? Czego pragnie drugi człowiek?

Reklama

Odpowiedzią, która wręcz się narzuca jest PRAWDA. Quid est veritas? (J 18,38). Moglibyśmy całą refleksję posunąć w stronę odpowiedzi na pytanie: czym jest prawda?, bo sami wciąż powinniśmy odkrywać i zgłębiać tajemnicę prawdy. Na szczęście Boże Objawienie ułatwia nam sprawę. Ja jestem drogą i prawdą, i życiem (J 14,6) mówi Jezus o sobie samym.

Jezus Chrystus jest naszą Drogą, bo tylko przez wiarę w Niego możemy dojść do Ojca. W Nim odkrywamy prawdę o nas samych, że jesteśmy dziećmi Bożymi. W końcu On jest naszym życiem, bo tylko w Nim osiągniemy życie wieczne.

Reklama
Reklama

Sobór Watykański II stwierdza, że Chrystus jest jedynym Pośrednikiem i drogą zbawienia, On, co staje się dla nas obecny w Ciele swoim, którym jest Kościół, On to właśnie podkreślając wyraźnie konieczność wiary i chrztu (por. Mk 16,16; J 3,5) potwierdził równocześnie konieczność Kościoła, do którego ludzie dostają się przez chrzest jak przez bramę. Nie mogliby tedy być zbawieni ludzie, którzy wiedząc, że Kościół założony został przez Boga za pośrednictwem Chrystusa jako konieczny, mimo to nie chcieliby bądź przystąpić do niego, bądź też w nim wytrwać. (KK 14)

Chrzest jest konieczny do zbawienia dla tych, którym głoszona była Ewangelia (por. KKK 1257). Wielu ludzi jednak nie przyjmuje chrztu, nie poznaje nawet Dobrej Nowiny. Populacja światowa liczy ponad 7,3 miliarda ludzi, z czego około 2,2 miliarda stanowią chrześcijanie (1,1 miliarda katolicy). Bóg pragnie przecież żeby wszyscy byli zbawieni – czy istnieje taka szansa?

Reklama
Reklama

Oczywiście, że Bóg pragnie zbawienia każdego człowieka. Każda osoba jest objęta łaską odkupienia, którą wysłużył dla nas Jezus Chrystus. Nie wolno jednak zapomnieć, że nasza wiara nie zakłada predestynacji, tzn. Bóg nie zbawia nikogo na siłę i sam nikogo nie wyznaczył do osiągnięcia zbawienia czy potępienia. Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony (Mk 16,16). Człowiek ma wolną wolę, zatem on sam musi zdecydować, czy przyjmie Boży dar.

Pojawiają się trzy sytuacje na pierwszy rzut oka kłopotliwe. Pierwsza dotyczy około 5 miliardów ludzi, którzy nie rozpoznali jeszcze Chrystusa, a mianowicie czy można odmówić zbawienia ludziom uczciwym, otwartym na prawdę i postępującym zgodnie z sumieniem tylko dlatego, że nie przyjęli chrztu? Druga sytuacja dotyczy krajów, gdzie chrześcijanie są prześladowani. Pośród nich jest bardzo wielu katechumenów i osób, które jeszcze nie przyjęły chrztu, ale oddają życie za Chrystusa. I ostatnia pewnie najtrudniejsza dotyczy osób nienarodzonych i małych dzieci, które umarły nieochrzczone.

Reklama

Kościół w swym nauczaniu rozwiązuje wszystkie wyżej wymienione komplikacje pojęciem chrztu pragnienia i chrztu krwi. Powracamy zatem do słowa pragnienie! Co się za tym kryje?

Odnieśmy się najpierw do osób, które nie otrzymały nauczania Ewangelii. Ich pragnienie poznania prawdy i uczciwe życie, zgodne z własnym sumieniem, zawiera w sobie zupełnie nieświadome pragnienie chrztu. Przypomnijmy jeszcze raz, że Chrystus umarł za wszystkich, więc każdy człowiek musi mieć do niego dostęp. Można przypuszczać, że te osoby zapragnęłyby wyraźnie chrztu, gdyby wiedziały o jego konieczności (por. KKK 1260) równie mocno jak pragną zjednoczenia z jakkolwiek rozumianym Bogiem.

W drugiej sytuacji wyróżniliśmy męczenników za wiarę w Chrystusa, którzy umierają bez chrztu z wody. Dostępuję oni jednak chrztu krwi tzn. dostępują oczyszczenia z grzechów i wewnętrznego odrodzenia, a tym samym mogą osiągnąć zbawienie. Cierpienie, które ponieśli, wyraża ich głęboką wiarę i miłość. Chrzest krwi, podobnie jak chrzest pragnienia, przynosi owoce chrztu, nie będąc sakramentem (por. KKK 1258). To najwyższa forma wyrazu pragnienia złączenia się z Chrystusem cierpiącym za życie ludzi. Jest to także realizacja par excellence pragnienia bycia z Nim, łączy bowiem w sobie zarówno postawę życia jak i męczeńską śmierć.

I ostatnia sytuacja dotycząca nieochrzczonych dzieci, których pragnienie chrztu musi być znów rozumiane inaczej, bo niezdolne są one do wykonania aktów wolnych. Należy zatem odnieść się do pragnienia, które żywią ich rodzice oraz cały Kościół, bowiem pragnąc ich zbawienia, pragniemy ich chrztu. (Wszyscy chrześcijanie podzielają przecież to podstawowe pragnienie dobra dla każdego człowieka.) Katechizm Kościoła Katolickiego odnosi się w tym przypadku do miłosierdzia Bożego, polecając te dzieci w modlitwie podczas przeznaczonego dla nich obrzędu pogrzebu (por. KKK 1261). Wspominane pragnienie chrztu jest wyrażone w symbolu pokropienia trumny wodą święconą.

Dlaczego to takie ważne dla nas, szczególnie w kontekście Roku Miłosierdzia i uczynków? Musimy obudzić w sobie ogromne pragnienie docierania z orędziem zbawienia do wszystkich ludzi. Mamy obowiązek głosić ludziom ową prawdę tak, aby oni wyznali wiarę w Chrystusa i przyjęli chrzest. Musimy modlić się i wspierać tych, którzy umierają za Chrystusa, aby pragnęli wytrwać w prawdzie do końca. I w końcu nie wolno nam ustawać w modlitwie za dzieci nienarodzone – powinniśmy troszczyć się o zbawienie dzieci poczętych i nienarodzonych, a także poczętych i narodzonych, ale umierających bez chrztu, prosząc o Boże miłosierdzie dla nich.

Trening #7

Twoje zadanie na luty:

  • ogłosić Dobrą Nowinę osobie, która jeszcze nie słyszała o Chrystusie (spokojnie masz dużo czasu, do końca miesiąca coś wymyślisz)
  • przeczytać artykuł/książkę nt. prześladowanych chrześcijan i wesprzeć ich modlitwą
  • odmówić dziesiątkę różańca w intencji dziecka nienarodzonego (a może Duchowa Adopcja?)

Mateusz Pryczkowski, kleryk IV roku WSD w Pelplinie

franciszek_Milosierdzie_500pcxKsiążka „Miłosierdzie to imię Boga”
już w sprzedaży!

Papież Franciszek w prostych i bezpośrednich słowach zwraca się do każdego człowieka, budując z nim osobisty, braterski dialog. Na każdej stronie książki wyczuwalne jest jego pragnienie dotarcia do osób, które szukają sensu życia, uleczenia ran. Do niespokojnych i cierpiących, do tych, którzy proszą o przyjęcie, do biednych i wykluczonych, do więźniów i prostytutek, lecz również do zdezorientowanych i dalekich od wiary.

W rozmowie z watykanistą Andreą Torniellim Franciszek wyjaśnia – poprzez wspomnienia młodości i poruszające historie ze swojego doświadczenia duszpasterskiego – powody ogłoszenia Nadzwyczajnego Roku Świętego Miłosierdzia, którego tak pragnął.

Reklama

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas na Patronite