video-jav.net

Wyjdź!

Kogo wysłał? Tych, którzy wątpili.

Marcin Jakimowicz
Marcin
Jakimowicz
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Wyjdź!

Powinno być inaczej. Najpierw pobierasz solidną naukę, a potem wykształcony, z dyplomem duchowego Harvardu, Oxfordu czy chociaż Jagiellonki ruszasz w świat. Tymczasem Bóg wysyła ludzi nieprzygotowanych, wątpiących, bezradnych, nieznających Jego planów.

„Niektórzy jednak wątpili. Wtedy Jezus podszedł donich i przemówił: »Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego«” (Mt 28,18-20).

Kogo wysłał? Tych, „którzy wątpili”.

Ostatnio dotknęło mnie słowo: „Jesteście moimi świadkami, których wybrałem, abyście mogli poznać i uwierzyć Mi, oraz zrozumieć, że tylko Ja istnieję” (Iz 43,10).

Zadziwiająca kolejność. Wybiera nas na świadków po to, abyśmy… mogli Mu uwierzyć.

„Celem ewangelizacji nie jest nawrócenie człowieka, ale… samo podjęcie inicjatywy!” – opowiada Katarzyna Jendralska, psycholog z Chorzowa. „Dlatego też nikt nie powinien mieć oporów. Co robię, gdy słyszę: »Ja się nie nadaję, nie wiem nawet, co powiedzieć«? Odpowiadam: »To standardzik. W Piśmie Świętym znajdziemy mnóstwo ludzi, którzy się nie nadawali. Byli za starzy, zbyt młodzi, niewykształceni, jąkali się. A Bóg właśnie ich przeznaczył do wielkich dzieł. Ewangelizując, nie masz przekonywać siłą argumentów, tylko podjąć inicjatywę! Sukcesem ewangelizacji jest to, że idziesz, wychodzisz, przełamujesz się. Resztę zostawiasz Bogu«”.

Znam dobrze dwie osoby posługujące w czasie modlitw o uzdrowienie. Ich codziennością jest droga po omacku, w kompletnych ciemnościach. Są przeorane wątpliwościami. Gdy wychodzą, by służyć, Bóg dokonuje przez ich ręce dzieł, o których czytamy w dzisiejszej Ewangelii. Chorzy odzyskują zdrowie.

„Nie zamykaj się w skorupie wątpliwości – podpowiada Bóg – nie skupiaj na rozdrapywaniu ran”. Jezus mówi wyraźnie: „Idź”. Wyjdź.


Powyższy fragment pochodzi z książki "Antywirus" Marcin Jakimowicza, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Niecałe. Autor, który jest dziennikarzem "Gościa Niedzielnego", ma w swoim dorboku m.in. "Dziennik pisany mocą", "Ciemno, czyli jasno", "Pełne zanurzenie" czy bestsellerowych "Radykalnych".


Marcin Jakimowicz

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz „Gościa Niedzielnego”, od ponad dwudziestu lat modli się we wspólnocie Kościoła.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Marcin Jakimowicz
Marcin
Jakimowicz
zobacz artykuly tego autora >

Wydarłem uzdrowienie

Wiara polega na tym, że dziękujesz za uzdrowienie wówczas, gdy jeszcze cię boli.

Marcin Jakimowicz
Marcin
Jakimowicz
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Z opowieści Witka Wilka zapamiętałem najmocniej historię starotestamentalnego Jabesa. Nie dawała mi spokoju. Kłuła, gryzła, była wyrzutem sumienia.

„Obyś skutecznie mi błogosławił i rozszerzył granice moje, a ręka Twoja była ze mną” – wołał Jabes. „I sprawił Bóg to, o co on prosił” (1 Krn 4,9-10). I to wszystko.

Jabes nie jęczał, nie płakał, nie szlochał. Nie chlipał w rękaw, tylko z pewną dozą bezczelności rzucił: „Obyś skutecznie mi błogosławił i rozszerzał granice”. Przecież to forma żądania, nakazu! Czy można wyszarpać Bogu uzdrowienie? Można.

Niedawno przyciśnięty do ściany zdobyłem się na podobny gest. Nie miałem wyjścia. Wóz albo przewóz. Udręczony wołałem: „Jestem twoim synem – troszcz się o mnie. To Twoja sprawa”. Kompletnie zniewolony zawołałem wbrew sobie: „Panie, ogłaszam Cię w ciemności, którą przeżywam, zwycięzcą. I z góry dziękuję”. I poczułem się uwolniony.

Nie przyszło łatwo. Przez dwa miesiące walczyłem, rozdrapywałem rany, ale w największych zawirowaniach dostawałem słowo: „Jezus rzekł: »Idź, niech ci się stanie, jak uwierzyłeś«” (Mt 8,13). Proste. Jak uwierzyłeś, to ci się stanie. A jak nie wierzysz, to po co jęczysz?

Gwałtownicy zdobywają królestwo. Łatwo się pisze, gorzej z realizacją.

Bóg (o dziwo) czeka na śmiałe gesty, na rzucenie się w fale. Woła: „Miłości pragnę, nie krwawej ofiary, poznania Boga bardziej niż całopaleń” (Oz 6,6). „»Poznanie Boga« brzmi grzecznie” – wyjaśnia judaistka Maja Miduch. „Tymczasem to »poznanie«, które angażuje wszystkie zmysły człowieka. Tym słowem określa się też akt seksualny, współżycie mężczyzny i kobiety! Bóg chce aż takiej bliskości. Marzy o takim zjednoczeniu, przylgnięciu do człowieka, nieustannie szuka z nim relacji.

„Wiara polega na tym, że dziękujesz za uzdrowienie wówczas, gdy jeszcze cię boli” – wracając z wakacji, słuchałem słów Donalda Turbitta. I… bałem się podziękować. Do czasu, gdy zmuszony byłem zażądać, by zatroszczył się o swe dziecko.

„Miałam kiedyś niezwykle mocne doświadczenie” – opowiadała mi Jadzia Basińska z Mumio. „Jedna z bliskich mi osób była zniewolona nałogiem, bardzo piła. I kiedyś ja – poukładana, świetnie ubrana »księżniczka«, która znakomicie maskowała wszelkie uczucia – nie wytrzymałam. Pękłam. I zaczęłam wyć do poduszki. Byłam sama i wpadłam w histerię. Wrzeszczałam, tak by nikt nie słyszał: »Boże, rób coś, ratuj!«. I ta osoba przestała pić. Natychmiast. Następnego dnia. Ja nie mogę o tym nie opowiadać, bo to moje bardzo konkretne doświadczenie. Spotkałam Boga, który słucha”.


Powyższy fragment pochodzi z książki "Antywirus" Marcin Jakimowicza, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Niecałe. Autor, który jest dziennikarzem "Gościa Niedzielnego", ma w swoim dorboku m.in. "Dziennik pisany mocą", "Ciemno, czyli jasno", "Pełne zanurzenie" czy bestsellerowych "Radykalnych".


Marcin Jakimowicz

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz „Gościa Niedzielnego”, od ponad dwudziestu lat modli się we wspólnocie Kościoła.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Marcin Jakimowicz
Marcin
Jakimowicz
zobacz artykuly tego autora >