Nasze projekty

Nieudany cud

To podobno jedyny cud, który „nie wyszedł” Jezusowi. Powiedział do zmarłego: „Wstań”, a on… usiadł.

Reklama

(…) właśnie wynoszono umarłego, jedynego syna matki, a ta była wdową. Na jej widok Pan użalił się nad nią i rzekł do niej: „Nie płacz”. Potem przystąpił, dotknął się mar, a ci, którzy je nieśli, stanęli. I rzekł: „Młodzieńcze, tobie mówię, wstań”. Zmarły usiadł i zaczął mówić.

Łk 7,12-1

 

Reklama
Reklama

To podobno jedyny cud, który „nie wyszedł” Jezusowi. Powiedział do zmarłego młodzieńca: „Wstań”, a on… usiadł.

 

A poważnie… To kolejna Ewangelia, w której Jezus dotyka śmierci. Dosłownie. „Dotknął się mar” – czytamy. Dotykają mnie te „dotykowe” Ewangelie. Pewnie dlatego, że sam od dawna czuję się martwy. Jest w moim życiu mnóstwo przestrzeni, na których poległem, i spraw nie do rozwiązania. Dlatego chłonę słowa o Bogu dotykającym martwych sytuacji. Skoro nawet z nich potrafi wyprowadzić życie…

Reklama
Reklama

 

Szedłem w straszliwym skwarze z krakowską pielgrzymką, a mój wyprażony słońcem, ledwo dyszący dyktafon zapisywał konferencję biskupa Grzegorza Rysia. Opowiadał o córce Jaira, która jako dwunastolatka stanęła u progu dorosłości, i kobiecie od dwunastu lat cierpiącej na krwotok, która wydała na lekarzy całe swoje mienie. „Co łączy te kobiety?”  – zastanawiał się biskup Ryś. „Obie były nieczyste! Kobieta, z której »wyciekało życie«, ze względu na upływ krwi, córka Jaira zaś jako martwa osoba. Takich kobiet nie wolno było dotykać. Religia surowo tego zabraniała. Były poza świątynią! Co robi Jezus? Świadomie zaciąga na siebie nieczystość!

 

Reklama

Dokonuje się tajemnicza wymiana. Jezus bierze naszą nieczystość, śmierć i pozostawia nam życie”.

 

Jeśli Biblia ma rację i grzech naprawdę „rodzi śmierć”, żyjemy w jednym wielkim zakładzie pogrzebowym. Jaka jest odpowiedź Boga? Przelewa własną krew.

 

„Niemożliwe, by aż tak kochał grzesznika. Przecież On za dobre wynagradza, a za złe karze” – słyszę często, zazwyczaj z ust starszych ludzi. To prawda: karze. Swojego Syna.

 

Spadła nań chłosta zbawienna dla nas… To dopiero miłość!

 


Powyższy fragment pochodzi z książki "Antywirus" Marcin Jakimowicza, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Niecałe. Autor, który jest dziennikarzem "Gościa Niedzielnego", ma w swoim dorboku m.in. "Dziennik pisany mocą", "Ciemno, czyli jasno", "Pełne zanurzenie" czy bestsellerowych "Radykalnych".


 

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę