Tunezja: Kiedy wrócą do domu ranni Polacy?

Termin powrotu ostatnich Polaków rannych w zamachu w Tunisie zależy od decyzji tamtejszych lekarzy - mówi dr Marek Durlik, dyrektor szpitala MSWiA.

Osiem ofiar ataku, które już wróciło do Polski, znajduje się obecnie pod opieką lekarzy z tej placówki.

– Ostatni ranni mogą wrócić bardzo szybko – prognozuje dyrektor szpitala. Może to nastąpić nawet dzisiaj albo jutro, wszystko zależy od zgody tunezyjskich lekarzy. Jak mówi dr Durlik – pacjenci podkreślają fachowość lekarzy i pomocy którą uzyskali w Tunezji. Mieli też dużo szczęścia, ponieważ rany postrzałowe nie uszkodziły najważniejszych organów.  

Jak dodaje dyrektor szpitala MSWiA – życie ośmiorga osób, które znajdują się w szpitalu, nie jest zagrożone – są one w dobrym stanie.  

W zamachu w muzeum Bardo w Tunisie zginęło 25 osób, w tym trójka Polaków.


Informacyjna Agencja Radiowa/P.Pawełek/magos


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas

Pierwszy „cud św. Januarego” w obecności papieża

Przedwczorajsze rozpuszczenie się krwi św. Januarego w katedrze w Neapolu było pierwszym takim wydarzeniem w obecności papieża - podkreśla watykanista Andrea Tornielli. Dementuje tym samym doniesienia, jakoby wcześniej świadkiem tzw. cudu św Januarego był bł. Pius IX

Papież ten przybył w 1848 r. do Neapolu po ucieczce z Rzymu, w którym ogłoszono powstanie republiki. Pomodlił się przed ampułką ze skrzepniętą krwią patrona Neapolu, jednak do jej rozpuszczenia się wówczas nie doszło, wbrew temu, co później na ten temat pisano. Nie ma bowiem żadnej informacji na ten temat w rejestrze, w którym notuje się każdorazowy „cud św. Januarego”.

Nie doszło do tego także podczas dwóch innych wizyt papieży w katedrze w Neapolu: św. Jana Pawła II w listopadzie 1990 r. i Benedykta XVI w październiku 2007 r.

Podczas wczorajszego spotkania Franciszka z duchowieństwem i osobami konsekrowanymi w katedrze papieżowi podano do ucałowania ampułkę z krwią. Odbierając ją z rąk Ojca Świętego arcybiskup Neapolu, kard. Crescenzio Sepe powiedział, że św. January musi bardzo kochać papieża, skoro krew rozpuściła się już w połowie. Papież skomentował to słowami, że musimy się bardziej nawracać, bo tylko w połowie św. January jest z nas zadowolony. Jednak już kilka minut później krew rozpuściła się całkowicie.  

Kim był św. January?

Św. January był biskupem Benewentu – miasta położonego ok. 70 km na wschód od Neapolu. W okresie wielkich prześladowań chrześcijan za rządów cesarza Dioklecjana ( III-IV wiek) poniósł śmierć męczeńską wraz z sześcioma towarzyszami ze swej diecezji: Sozjuszem, który był jego diakonem, Prokulem, Festusem, Dezyderym, Eutychiuszem i Akurcjuszem. Stare podanie głosi, że za odmowę złożenia ofiary bożkom oprawcy wrzucili ich do ognia, ale płomienie w cudowny sposób nie wyrządziły im żadnej szkody. Wtedy rzucono ich na pożarcie dzikim zwierzętom, ale i one ich nie tknęły. Ostatecznie zginęli pod toporem kata. Miało się to wydarzyć 19 września 305 r. w Puteoli (dzisiejsze miasto Pozzuoli) pod Neapolem.  

Na czym polega cud św. Januarego?

Relikwie męczenników, zwłaszcza biskupa, przechodziły różne koleje i były przechowywane w różnych miejscach, głównie ze względu na najazdy barbarzyńców i obawy, aby nie zostały przez nich sprofanowane. Ostatecznie pod koniec XV wieku trafiły do katedry w Neapolu. Ale już wcześniej datuje się tzw. cud św. Januarego, gdy jego krew przechowywana w ampułce zaczyna się burzyć, staje się płynna i pulsuje, jak gdyby została świeżo rozlana. Chociaż zjawisko było wielokrotnie badane, do dzisiaj nie wiadomo, co jest jego przyczyną.

Następuje ono zwykle kilka razy w roku, przede wszystkim we wspomnienie liturgiczne świętego – 19 września, ale zdarza się także w pierwszą niedzielę maja, 16 grudnia, a czasami też w innych okresach roku.


pb (KAI/Vatican Insider) / Neapol


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas