Zakończyło się spotkanie modlitewne w intencji pokoju w katedrze św. Józefa w Bamendzie w północno-zachodniej części Kamerunu

Bamenda to główne miasto anglojęzycznego regionu North-West w północno-zachodnim Kamerunie. Jest jednym z głównych ośrodków trwającego od 2017 r. konfliktu między władzami centralnymi a separatystami dążącymi do utworzenia niepodległej „Ambazonii”.
Dlatego wizyta Leona XIV w Bamendzie ma znaczenie szczególne. Po przybyciu do katedry, w towarzystwie arcybiskupa Bamendy, Andrew Nkea Fuanyi, Leon XIV udał się do znajdującej się na zewnątrz świątyni Kaplicy Najświętszego Sakramentu na krótką modlitwę.
Witając Ojca Świętego w katedrze arcybiskup Bamendy Andrew Nkea Fuanya zaznaczył, iż obecni są w niej przedstawiciele różnych wyznań i religii, duchowieństwo oraz wierni świeccy – wszyscy zjednoczeni w pragnieniu pokoju. Wyraził wielką radość zgromadzonych z powodu wizyty Następcy św. Piotra.
„Przez ostatnie 8 lat doświadczyliśmy wielu cierpień. Wielu z nas bardzo ucierpiało z powodu sytuacji, której nie spowodowali, a tysiące zostało wewnętrznie przesiedlonych lub uciekło jako uchodźcy. Zamknięto przedsiębiorstwa, a przez około cztery lata nasze dzieci nie mogły chodzić do szkoły. Dzieci wykorzystywano jako przynętę w walkach i sporach politycznych. Wielu księży, zakonników, a nawet biskupów tej prowincji było prześladowanych, bitych, porywanych, a nawet zabijanych w tym konflikcie, a mimo to Kościół nadal niesie przesłanie Ewangelii jako światło nadziei wśród ludzi dotkniętych traumą. Wiele kobiet zostało wdowami, dzieci sierotami, a wiele osób straciło dach nad głową w wyniku tego kryzysu” – stwierdził hierarcha. Zaznaczył, iż pośród tych trudnych doświadczeń zgromadzeni postrzegają papieża jako posłańca pokoju, pojednania i sprawiedliwości, a jego obecność jest dla nich pocieszeniem i znakiem, że Bóg nie opuszcza swojego ludu. Zapewnił, że łaska, jak jest ta wizyta nie będzie zmarnowana, a zgromadzeni pragną jeszcze wytrwalej pracować na rzecz pokoju, jedności i miłości.
Leon XIV: Pokoju nie trzeba wymyślać
W przemówieniu, przerywanym okrzykami i brawami, papież przypomniał, że w tej anglojęzycznej części Kamerunu od kilku lat trwa konflikt z władzami centralnymi. Nawiązując do wypowiedzianych świadectw podkreślił zawarte w nich przesłanie nadziei: „Bóg nas nigdy nie opuścił! W Nim, w Jego pokoju, zawsze możemy zacząć od nowa!”.
Przeczytaj również
Przyznał, iż przybył jako posłaniec nadziei, ale wyznał, iż przesłanie pokoju wybrzmiało też we wspomnianych świadectwach o tym, że kryzys zbliżył wspólnoty chrześcijańskie i muzułmańskie, do tego stopnia, że przywódcy religijni zjednoczyli się i powołali Ruch na rzecz Pokoju. W tym kontekście Leon XIV stwierdził: „Błogosławieni ci, którzy wprowadzają pokój! Biada jednak tym, którzy naginają religie i nawet samo imię Boga do własnych celów wojskowych, ekonomicznych i politycznych, wciągając to, co święte, w to, co jest najbardziej brudne i mroczne”.
„Jakże pragnąłbym, aby tak działo się w wielu miejscach na ziemi! Błogosławieni ci, którzy wprowadzają pokój!” – mówił Leon XIV w przemówieniu
Biada jednak tym, którzy naginają religie i nawet samo imię Boga do własnych celów wojskowych, ekonomicznych i politycznych, wciągając to, co święte, w to, co jest najbardziej brudne i mroczne.
Tak, drodzy bracia i siostry, wy, złaknieni i spragnieni sprawiedliwości, wy, ubodzy, miłosierni, cisi i czystego serca, wy, którzy płakaliście, jesteście światłością świata! (por. Mt 5, 3-14). Bamendo, jesteś dzisiaj miastem na górze, wspaniałym w oczach wszystkich! Siostry i bracia, bądźcie długo solą, która nadaje smak tej ziemi. Nie traćcie waszego smaku, także w nadchodzących latach! Traktujcie jako skarb to, co was zbliżyło i czym dzieliliście się w godzinie płaczu. Bądźcie oliwą, którą obmywa się ludzkie rany.”
Ojciec Święty zachęcił mieszkańców Bamendy, by czynili ją miastem pokoju, zachowując jedność, którą zrodziło cierpienie, i byli siłą, która leczy rany. Wyraził wdzięczność wszystkim, zwłaszcza kobietom i osobom świeckim oraz zakonnym, które niosą pomoc ofiarom przemocy – często w milczeniu i z narażeniem życia. Papież potępił potentatów wojennych zarabiających na handlu bronią i ludzkiej śmierci.
„Pokoju nie trzeba wymyślać: trzeba go przyjąć, akceptując bliźniego jako brata i siostrę. Nikt nie wybiera swoich braci i sióstr: musimy się tylko wzajemnie przyjmować! Jesteśmy jedną rodziną i mieszkamy w tym samym domu, na tej cudownej planecie, o którą przez tysiąclecia troszczyły się starożytne kultury” – przekonywał Leon XIV.
Na zakończenie zachęcił zgromadzonych, aby niestrudzenie szli naprzód, z odwagą, a przede wszystkim razem, zawsze razem.
KAI, ml/stacja7.pl









