“Zabójstwo Niemcowa przypomina bardzo zamordowanie ks. Jerzego Popiełuszki”

Zabójstwo Borysa Niemcowa miało charakter czysto polityczny i co do tego nie można mieć żadnych wątpliwości - uważa prof. Andriej Zubow. Wybitny rosyjski historyk i religioznawca wyraził nadzieję, że to tragiczne wydarzenie będzie bodźcem, dzięki któremu antyputinowska opozycja się skonsoliduje i zyska coraz więcej sympatyków i stronników.

Rozmowa Krzysztofa Tomasika (KAI) z prof. Andriejem Zubowem, rosyjskim historykiem i religioznawcą

Dlaczego zginął Borys Niemcow?

Prof. Andriej Zubow: Stale o tym rozmawiamy, myślimy, patrzymy na to wszystko, co spotkało obecnie Rosję. Jest to określona i przemyślana linia działania. Po tym zabójstwie ci, którzy popierają władzę, muszą powiedzieć, że popierają również takie sposoby obchodzenia się z przeciwnikami politycznymi w Rosji, a ci, którzy tego nie popierają, winni wycofać się z poparcia dla władzy. Przeżywamy dramatyczny etap historii.

Ogólnie mogę powiedzieć, że niezależnie od tego, jak okrutny był ostatni rok w naszej polityce, to mimo wszystko istniał pewien element gry, opozycja (np. były premier Michaił Kasjanow, tenże Niemcow i inni) przy różnych okazjach powtarzała i podkreślała, że należy przestrzegać zasady, iż zmiana władzy powinna dokonywać się pokojowo, jak np. w Polsce. Opozycji chodziło o to by zachować spokój i aby nie było przemocy. Sądzę, że teraz przestaje to być oczywiste.

Nawiasem mówiąc, mnie osobiście zabójstwo Niemcowa przypomina bardzo zamordowanie waszego ks. Jerzego Popiełuszki. Było to znaczące wydarzenie. Oto popularny i ceniony kapłan, godny szacunku człowiek został zabity w istocie ze strachu, że ruch opozycyjny będzie się rozwijał i będzie zyskiwał nowych zwolenników. I jak zawsze w takich przypadkach był to wielki błąd, ponieważ właśnie to zabójstwo stało się tym bodźcem, dzięki któremu opozycja zyskiwała coraz więcej sympatyków i stronników. Zabójstwo Niemcowa jest bardzo znaczącym wydarzeniem na obecnym etapie naszego życia politycznego.

Czyli można bez wątpienia powiedzieć, że było to zabójstwo polityczne…

– Jest to poza jakimikolwiek wątpliwościami, co do tego nie może być nawet dwóch punktów widzenia.

Czy to zabójstwo zintegruje opozycję? W niedzielnym marszu żałobnym ku czci Niemcowa wzięło udział ponad 50 tys. ludzi.

– Rzeczywiście, to był wielki marsz, sam brałem w nim udział. Myślę, że było nawet ponad 50 tysięcy ludzi, i to najróżniejszych przekonań oraz poglądów – od tych, którzy jeszcze do niedawna byli bardzo lojalni wobec władzy do bardzo radykalnych młodych osób, którzy skandowali: „Przyjdzie Kołczak i zaprowadzi porządek”, a więc wspominali czasy wojny domowej lat 1918-20. Wszyscy byli poruszeni. To była naprawdę ogromna rzesza ludzi.

To, co do tej pory cechowało i osłabiało naszą opozycję, to fakt, że była ona nie tylko podzielona ale i konkurowała między sobą. Myślę, że to już się skończyło. Manifestacja pokazała, że czy innym jest "zabawa w politykę", a zupełnie czym innym jest sytuacja, gdy polityka staje się prawdziwą wojną. Ludzie wyraźnie to sobie uświadomili. Wydaje mi się, że konsolidacja sił liberalnej – a może nawet nie tylko liberalnej – opozycji i w ogóle różnych sił przeciwnych obecnemu reżymowi putinowskiemu stała się faktem.

Do czego dąży Putin? 

– Nie mogę powiedzieć, czego on obecnie chce, ale mam takie odczucie, że władza czy ci, którzy zorganizowali to morderstwo, nie oczekiwali takiej reakcji społecznej. Jeden z sekretarzy Putina podobno powiedział w pierwszej chwili na wieść o zabójstwie: „No i co, że zabili Niemcowa? On był takim samym człowiekiem jak wszyscy inni obywatele Rosji?” On sądził, że te słowa przejdą bez echa. Ale tak się nie stało i napięcie tylko narasta. Już wiadomo, że do Moskwy na pogrzeb Niemcowa chce przyjechać dzisiaj wielu czołowych polityków z różnych krajów z całego świata, w tym także z Polski. A więc jest to wydarzenie, które staje się coraz bardziej znaczące w skali świata. Nie chodzi tu zatem o śmierć zwykłego, szeregowego obywatela Rosji, ale chodzi o zabójstwo czołowego działacza politycznego, do którego doszło przynajmniej za całkowitą aprobatą władzy, chociaż zapewne nie bezpośrednio jej rękami.

Czy są szanse na pokojowe zmiany w Rosji? Jaki może być scenariusz dalszych wydarzeń?

– Na najbliższą przyszłość? Nie wiem. Jest to najważniejsze pytanie, na które w tej chwili, jak sądzę, nikt w Rosji nie może udzielić odpowiedzi. Jedno jest całkowicie oczywiste: zabójstwo to oznacza zasadniczą zmianę, to znaczy jeśli dotychczas dialog społeczeństwa z władzą był możliwy, to w tej chwili jest to już w praktyce niemożliwe. Być może się mylę, ale daje się wyczuć takie przekonanie, że wprawdzie wiele zależy teraz od postępowania samej władzy, od jej dalszych kroków, ale to, że poziom radykalizacji nastrojów społecznych nie zmniejszył się, ale wzrósł, jest bezspornym faktem.

Czy i jakie są szanse na zakończenie wojny na Ukrainie?

– Sądzę, że wojna na Ukrainie zakończy się dopiero z końcem reżymu putinowskiego w Rosji, ale dopóki sprawuje on władzę, to ta wojna będzie trwać – w formie ostrzejszej lub łagodniejszej, zresztą już obecnie ma ona postać łagodniejszą niż np. jakieś dwa tygodnie temu. Mimo wszystko będzie trwać i ludzie nadal będą ginąć. Dlatego potrzebna jest postawa radykalna – bezwzględnego poparcia dla jej powstrzymania, wycofania się z Krymu lub przynajmniej żądanie przeprowadzenia tam nowego referendum na temat jego przyszłości. Jest oczywiste, że tylko całkowicie nowa władza Rosji będzie w stanie zakończyć tę wojnę.

Jak Pan ocenia stosunek Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego do obecnych wydarzeń?

– No cóż, jak na razie kondolencje najbliższym Borysa Niemcowa przekazał szef Wydziału ds. Kontaktów ze Społeczeństwem Patriarchatu Moskiewskiego ks. Wsiewołod Czaplin. Ale myślę, że głos powinien zabrać sam patriarcha Cyryl, czy metropolita Hilarion, przewodniczący Wydziału Zewnętrznych Kontaktów Kościelnych Patriarchatu Moskiewskiego. Niemcow był człowiekiem wierzącym, może niezbyt związanym z Kościołem, ale był ochrzczony, co jakiś czas przychodził do cerkwi, spowiadał się, przyjmował komunię. Zginął więc wierny Kościoła, i to nie byle kto. Toteż moglibyśmy oczekiwać od Kościoła jakiegoś bardzo wyraźnego oświadczenia i ze względu na osobowość tego człowieka, i dlatego, że ten reżym przemocy, pozbawiania człowieka życia, czyli świętego daru Boga, staje się coraz częstszy w Rosji. I że jest to droga, która prowadzi do kataklizmu duchowego i politycznego. Niestety nic takiego do dotychczas nie nastąpiło. Jest to dla mnie bardzo przykre i bardzo z tego powodu ubolewam.

Pan profesor od wielu lat pozostaje w opozycji do putinowskiego reżimu. Czy nie lęka się Pan o swoje życie?

– To trudne pytanie, boję się czy nie. Powiem tak: rozumiem, że moje życie jest także zagrożone, gdyż nikt dzisiaj nie jest zabezpieczony przed czymkolwiek. Ale z drugiej strony – prości, niewinni młodzi ludzie, którzy obecnie walczą na Ukrainie, broniąc swego kraju przed armią rosyjską, giną, idą na śmierć, w oddziałach ochotniczych. A ich życie jest wielką wartością dla ich rodzin a ich śmierć wielką stratą. Jestem już starym człowiekiem. My starzy też walczymy, ale po swojemu i gdy oni giną, to nam jest nawet wstyd nadmiernie strzec swego życia. Poza tym jako chrześcijanie wiemy, że ani jeden włos z naszej głowie nie spadnie bez woli Boga.

Rozmawiał Krzysztof Tomasik (KAI) / tłumaczył Krzysztof Gołębiowski (KAI)


Prof. Andriej Zubow urodził się w 1952 w Moskwie. W 1973 ukończył Moskiewski Państwowy Instytut Stosunków Międzynarodowych (MGIMO), po czym przez wiele lat pracował w Instytucie Wschodoznawstwa (Orientalistyki) Rosyjskiej Akademii Nauk, w którym w 1989 uzyskał habilitację. W latach 1988-94 wykładał w Moskiewskiej Akademii Duchownej i był kierownikiem katedry historii religii stołecznego Rosyjskiego Uniwersytetu Prawosławnego im. Apostoła Jana. Obecnie jest profesorem katedry filozofii MGIMO i kierownikiem ośrodka „Kościół i stosunki międzynarodowe".

Jest autorem wielu prac nt. historii religii, idei, kultury politycznej i współczesnej polityki rosyjskiej. Był jednym ze współautorów podstaw nauki społecznej Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego, uchwalonej na Soborze Biskupim w sierpniu 2000. Jest głównym redaktorem 2-tomowej "Historii Rosji XX wieku".


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas

Watykan: Rozmawiano o ochronie Amazonii

REPAM, czyli Panamazońską Sieć Kościelną chroniącą ten olbrzymi ekosystem i jego mieszkańców przed zniszczeniem zaprezentowano w Watykanie.

Inicjatywa ta ma m.in. zapobiegać niszczeniu lasów tropikalnych, stanowiących „płuca Ziemi”, dzięki współpracy instytucji kościelnych, działających na miejscu misjonarzy oraz wspólnot lokalnych ze wsparciem instytucji międzynarodowych, jak Caritas Internationalis.

Jak zaznaczył podczas prezentacji kard. Peter Turkson, Amazonia stanowi przedmiot zainteresowania różnych grup interesu, stąd istnieje pilna potrzeba monitorowania stanu przestrzegania tam praw człowieka i zasad ochrony środowiska. Przewodniczący Papieskiej Rady „Iustitia et Pax” wskazał też na potrzebę wypracowania zrównoważonego rozwoju tego regionu Ameryki. Osiągnąć to można dzięki „inkluzywnemu i demokratycznemu zarządzaniu zgodnemu z zasadą dobra wspólnego ludzkości”.

Uczestnicy prezentacji zwracali też uwagę na rolę Amazonii, gdy chodzi o globalne zjawiska klimatyczne, a także na zagrożenie miejscowych kultur indiańskich przez rabunkowe inwestycje międzynarodowych korporacji.  


RV / Watykan


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas